Zamknięcie BioWare wywołało falę komentarzy wśród twórców gier i graczy. Wiele osób podkreśla, jak duży wpływ legendarne studio miało na rozwój gier RPG.
Wczorajszy wieczór przyniósł smutną wiadomość o zakończeniu działalności legendarnego studia BioWare, odpowiedzialnego za takie serie jak Mass Effect i Dragon Age, a także pierwsze odsłony Baldur’s Gate, KotOR oraz Neverwinter Nights. Wiadomość spotkała się z bardzo dużym odzewem w mediach społecznościowych, gdzie swoje komentarze pozostawili zarówno przedstawiciele branży, jak i gracze.
Wśród wielu użytkowników m.in. serwisu X dominują smutek i obawy o przyszłość ich ulubionych serii. Wiele osób wspomina, że dorastało grając w dzieła BioWare, dlatego zamknięcie studia jest dla nich wyjątkowo bolesne. Część komentujących prosi też o uratowanie marek, chociażby przez sprzedanie praw innemu wydawcy, który mógłby je kontynuować.
To jeden z tych nielicznych przypadków, gdy zamknięcie studia naprawdę wywołało we mnie emocje. Dorastałem, grając w gry BioWare. Spędziłem niezliczone godziny przy Baldur’s Gate, Neverwinter Nights, KOTOR-ze, Dragon Age i Mass Effect… Te gry w zasadzie ukształtowały moje lata spędzone z grami. Po prostu czuję w sobie jakąś pustkę. Spoczywaj w pokoju, BioWare.
Sytuację skomentował również Geoff Keighley, twórca i prowadzący galę The Game Awards. W swoim wpisie wyraził smutek z powodu zamknięcia BioWare i wspomina, jak jeszcze kilka lat temu współpracował z zespołem nad zwiastunem nowego, a obecnie już anulowanego Mass Effect 5.
Wiadomość o zamknięciu BioWare i zakończeniu prac nad kolejną częścią Mass Effecta złamała mi serce. Świetnie się bawiłem, współpracując z Caseyem i całym zespołem przy teaserze Mass Effecta w 2020 roku, w samym środku pandemii COVID-19. Mam nadzieję, że pewnego dnia, w jakiś sposób, Mass Effect jeszcze powróci.
Warto jednak odnotować, że nie brakuje osób niezaskoczonych takim obrotem spraw. Niektórzy wskazują na słabszą kondycję studia w ostatnich latach, czego efektem były kiepsko przyjęte Anthem, Mass Effect: Andromeda oraz Dragon Age: The Veilguard. Zwracają przy okazji uwagę, że tak naprawdę stare BioWare nie istniało już od dawna.
Jeszcze inni zrzucają całą winę na Electronic Arts, co nie powinno dziwić. Firma jest niezbyt lubiana przez wielu graczy, a to właśnie do niej należała ostateczna decyzja.
W sieci pojawiają się również obawy o to, kto będzie następny w kolejce po BioWare. Użytkownicy zwracają uwagę, że w dzisiejszych czasach żadne studio nie może czuć się bezpiecznie, niezależnie od tego jakie ma osiągnięcia.
Żadne studio w branży gier nie może już czuć się bezpieczne przed zwolnieniami ani zamknięciem. Indie, AA, AAA… nie ma to żadnego znaczenia.
Kurde, to naprawdę boli. Brutalna rzeczywistość tworzenia gier właśnie daje o sobie znać. Żadne studio należące do Sony, Microsoftu, EA czy Ubisoftu nie może się już czuć bezpiecznie. Kropka. Nieważne, o jakie studio chodzi.
Szalone czasy.
Na zamknięcie studia zareagowało również wielu deweloperów. Wśród nich znalazł się m.in. Brian Fargo, założyciel Interplay Entertainment i szef inXile Entertainment. Wspomniał, jak poznał BioWare, gdy było jeszcze niewielkim zespołem o dużym potencjale.
Pamiętam czasy, gdy BioWare było małym studiem, które stworzyło dla nas w Interplay grę Shattered Steel. Dostrzegliśmy potencjał tego zespołu, a oni później stworzyli Baldur’s Gate 1 i 2 i stali się legendą. To naprawdę smutny dzień. Myślami jestem dziś ze wszystkimi, którzy tam pracują.
Thomas Puha, dyrektor ds. komunikacji w Remedy Entertainment, również wyraził żal z powodu zakończenia działalności studia. Zwrócił przy tym uwagę na szerszy problem branży: dużym wydawcom coraz trudniej uzasadnić inwestowanie w mniejsze gry AAA, a jednocześnie rezygnowanie z nowych marek i oryginalnych pomysłów może być dla rynku poważną stratą.
Spoczywaj w pokoju, BioWare. Można było się tego spodziewać, ale i tak bardzo smutno się o tym czyta. Coraz większym problemem dużych wydawców jest to, że mniejsze gry AAA nie przyniosą wystarczających zysków, więc nie chcą ryzykować ich tworzenia. Ale co z tworzeniem nowych, oryginalnych gier? Przecież ich potrzebujemy. Potrzebujemy nowych marek.
Swoim komentarzem podzielił się również Swen Vincke. Zwrócił uwagę, że BioWare oraz Larian to studia, które rozpoczęły działalność mniej więcej w tym samym czasie, ale to pierwsze z nich „uczyniło RPG-i wielkimi”. Vincke przyznał, że trudno mu wyobrazić sobie branżę, w której BioWare już nie istnieje.
Nigdy nie spodziewałem się, że doczekam się czegoś takiego. Larian i BioWare rozpoczęły swoją przygodę z branżą gier w tym samym czasie, a BioWare przewodziło w uczynieniu gier RPG wielkimi. Trudno sobie wręcz wyobrazić, że wkraczamy teraz w erę, w której nazwa BioWare nie będzie już pojawiać się w dyskusjach o nadchodzących grach RPG. To ogromna strata dla nas wszystkich.
Nie zabrakło także wpisu Casey’ego Hudsona. Deweloper spędził w BioWare sporą część swojej kariery. Był m.in. reżyserem KotOR-a oraz całej trylogii Mass Effect. Jakiś czas temu natomiast założył Arcanaut Studios, gdzie tworzy grę Star Wars: Fate of the Old Republic.
To smutna wiadomość z wielu powodów – zarówno dla tych z nas, którzy tam pracowali, naszych przyjaciół i współpracowników z BioWare, których dotknęła ta sytuacja, jak i fanów, którzy z niecierpliwością czekali na kolejną przygodę w świecie Mass Effecta.
Rozpocząłem swoją karierę w BioWare i na zawsze będę wdzięczny założycielom studia, Gregowi i Rayowi, za zaproszenie mnie do udziału w jego legendarnej historii. Dziedzictwo BioWare przetrwa dzięki ludziom, którzy byli jego częścią i nadal będą tworzyć gry z pasji do niezapomnianych opowieści, światów i postaci.
Warto również wspomnieć o reakcjach polskich deweloperów – szczególnie tych związanych z CD Projekt Red. Wielu graczy chciałoby, żeby to właśnie oni powalczyli o prawa do marek, nad którymi pieczę sprawowało BioWare. Hołd kanadyjskiemu studiu złożył m.in. Michał Nowakowski, który w swoim wpisie zwrócił uwagę na to, jak dużą rolę odegrało ono w historii CD Projekt Red.
BioWare odegrało ogromną rolę w historii CD Projekt Red. Zaprzyjaźniliśmy się z nimi, gdy zajmowaliśmy się lokalizacją i sprzedażą gier z serii Baldur’s Gate w Polsce, Czechach i na Słowacji. Później bardzo nam pomogli, udostępniając nam swój silnik na potrzeby Wiedźmina 1, dzieląc się swoją wiedzą, a nawet oferując nam miejsce na swoim stoisku podczas targów E3.
Miałem przyjemność odwiedzić ich kilka razy w Edmonton, a także gościć ich w naszym warszawskim biurze. Bardzo mi przykro z powodu osób, które ucierpiały w wyniku tych zmian, ale smutno mi również patrzeć na upadek tak legendarnej marki. To nie jest dobry dzień dla branży gier.
Smutek wyrazili także m.in. Marcin Momot, Paweł Sasko, Philipp Weber oraz Mateusz Bratkowski. Ryszard Chojnowski, tłumacz i lokalizator, który pracował m.in. przy Wiedźminie i Baldur’s Gate 2, opublikował nawet zdjęcie z targów E3 2004, na którym widać kącik CD Projekt Red na stoisku BioWare.
Na koniec nie pozostaje chyba nic innego jak przytoczyć wypowiedź Michaela Gamble. Reżyser anulowanego Mass Effect, który przez 17 lat pracował w BioWare, podziękował wszystkim za słowa wsparcia, a przy okazji stwierdził żartobliwie, że teraz przynajmniej nie będzie musiał brać zwolnienia chorobowego na premierę GTA 6.
{cytat}Mógłbym pewnie przez wiele godzin przewijać wpisy i czytać kolejne słowa wsparcia dla studia, jego dziedzictwa i wpływu, jaki BioWare wywarło na was wszystkich. To dla nas naprawdę wiele znaczy. W tym zespole weteranów branży jest mnóstwo utalentowanych osób, więc jeśli wiecie o jakichś ofertach pracy, podeślijcie je. Osobiście poręczę za każdego członka mojej ekipy.
A co do mnie: przynajmniej nie będę musiał brać chorobowego, kiedy wyjdzie GTA 6.
Zamknięcie BioWare oznacza koniec ponad 30-letniej historii jednego z najbardziej rozpoznawalnych studiów RPG. Niezależnie od oceny jego ostatnich produkcji, reakcje deweloperów pokazują, jak duży wpływ miało ono na ludzi tworzących współczesne gry. Dla wielu z nich Baldur’s Gate, Dragon Age czy Mass Effect były nie tylko ulubionymi tytułami, lecz także inspiracją do rozpoczęcia kariery w branży.
GRYOnline
Gracze

Autor: Marcin Bukowski
Absolwent Elektroniki i Telekomunikacji na Politechnice Gdańskiej, który postanowił poświęcić swoje życie grom wideo. W czasach dzieciństwa gubił się w Górniczej Dolinie oraz „wbijał golda” w League of Legends. Dwadzieścia lat później gry nadal bawią go tak samo. Dziś za ulubione tytuły uważa Persony oraz produkcje typu soulslike od From Software. Stroni od konsol, a wyjątkowe miejsce w jego sercu zajmuje PC. Po godzinach hobbystycznie działa jako tłumacz, tworzy swoją pierwszą grę bądź spędza czas na oglądaniu filmów i seriali (głównie tych animowanych).