Koniec BioWare nie musi oznaczać końca marek Dragon Age i Mass Effect. Obecna sytuacja EA może zachęcić firmę do sprzedaży tych serii.
Wczoraj gruchnęła wiadomość, że firma Electronic Arts zdecydowała się zamknąć studio BioWare. Niby człowiek wiedział, że nie radziło sobie ono zbyt dobrze (ostatnim hitem sprzedażowym było wydane 16 lat temu Dragon Age: Inquisition), ale mimo to i tak koniec tak legendarnego zespołu był zaskoczeniem. Teraz jednak, gdy pierwszy szok już przeminął, pojawia się ważne pytanie: co z markami tego zespołu? W tej kwestii nie ma na razie żadnych przecieków, ale mimo to warto pospekulować.
Możliwości jest kilka. Pierwszą i najbardziej optymistyczną jest sprzedaż marek innym firmom. Tutaj zwłaszcza Mass Effect może być atrakcyjnym zakupem, choć również seria Dragon Age, poobijana po porażce Veilguard, mogłaby w rękach odpowiedniego dewelopera powrócić do czołówki cykli RPG.
Niektórzy gracze marzą o przejęciu obu marek przez CD Projekt, podczas gdy inni w roli zbawcy tych serii widzą studio Larian.

Te marzenia nie wydają się jednak realistyczne, zwłaszcza w przypadku Dragon Age, gdyż zarówno Larian, jak i CD Projekt mają już swoje własne wielkie marki fantasy. Mass Effect byłby bardziej atrakcyjnym zakupem, choć tutaj także można powątpiewać, czy wchodzenie w rozwijanie cudzego cyklu miałoby sens dla obu tych firm na obecnym etapie ich karier.
Te marki wydają się bardziej atrakcyjnym zakupem dla mniejszych zespołów, które mogłoby chcieć je wykorzystać do przebicia się do pierwszej ligi RPG-ów. Oczywiście powstaje wtedy pytanie, ile by to kosztowało. Branża czas wielkich zakupów ma już za sobą i obecnie wydawcy oraz deweloperzy oszczędzają jak mogą, więc lista potencjalnych nabywców zapewnie nie jest długa.
Electronic Arts tradycyjnie nie sprzedawało swoich marek (wyjątki pokroju Shadow of the Damned są bardzo rzadkie). Firma nie zgodziła się nawet na przejęcie cyklu Alice przez jego twórcę, choć bez niego nie miałoby żadnego sensu opracowanie nowej odsłony. Jednak to było dawne EA. To istniejące obecnie może być zupełnie inne. Niedawane przejęcie przez konsorcjum TWSJ przeprowadzono bowiem tak, że Electronic Arts zostało obarczone 20 mld dolarów długu i wydawca musi go szybko zredukować. Na razie próbuje to zrobić ostrymi cięciami kosztów (to m.in. dlatego BioWare zostało zamknięte), ale sprzedaż marek, których nie zamierza wykorzystać, również mogłaby pomóc w osiągnięciu tego celu.
Warto wspomnieć, że dziennikarz Jason Schreier próbował dowiedzieć się, czy Electronic Arts podjęło próby sprzedaży samego BioWare, jednak nie był w stanie uzyskać odpowiedzi na to pytanie. Tutaj jednak pewnie i tak nie byłoby chętnych na ten zakup. W momencie zamknięcia studio liczyło bowiem 50 pracowników, więc za bardzo nie było co kupować. Tym, co ma jakąkolwiek wartość, są marki, a potencjalny ich nabywca, jeśliby chciał, zawsze mógłby zatrudnić weteranów BioWare, co byłoby tańsze niż próba przejęcia tego zespołu, kiedy ten jeszcze istniał.
Oczywiście przejęcie marek przez inne firmy jest tylko najbardziej optymistycznym scenariuszem. Najbardziej prawdopodobne wydaje się odłożenie ich na półkę. EA może również spróbować za jakiś czas wskrzesić je za pomocą AI, bo na inwestycje w pełne nowe odsłony raczej nie ma co liczyć.
Mass Effect: Legendary Edition okazało się takim sukcesem, że wiele osób liczył ona podobną kolekcję remasterów Dragon Age, ale ta byłaby praktycznie niemożliwa do opracowania, ponieważ w BioWare nie było już zbyt wielu ludzi, którzy pamiętali jak korzystać z silnika napędzającego dwie pierwsze odsłony. Jednak od kilku miesięcy żyjemy w zupełnie nowej rzeczywistości: modele AI zrobiły się tak dobre, że są w stanie przeprowadzać inżynierię wsteczną starych gier, więc nie jest wykluczone, że EA może spróbować odświeżyć w ten sposób Dragon Age.
Warto przy okazji wspomnieć, że w przyszłym roku prawa do marki Ultima odzyska jej twórca Richard Garriott. Jest to zasługa amerykańskiego prawa, które pozwala na to po 35 latach od sprzedaży danych praw. EA nie zamierza z tym walczyć, co nie dziwi, bo za bardzo nie ma jak. W ten sam sposób zresztą kilka lat temu prawa do swojego dzieła odzyskał Clive Barker, dzięki czemu w tym roku dostaliśmy grę Hellraiser: Revival.
BioWare zostało przejęte przez Electronic Arts w 2007 roku, kiedy zarówno Mass Effect, jak i Dragon Age: Origins były już w produkcji, więc założyciele studia, czyli Ray Muzyka, Greg Zeschuk oraz Augustine Yip mogliby potencjalnie odzyskać te marki w 2042 roku.
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic
GRYOnline
Gracze
Steam

Autor: Adrian Werner
Prawdziwy weteran newsroomu GRYOnline.pl, piszący nieprzerwanie od 2009 roku i wciąż niemający dosyć. Złapał bakcyla gier dzięki zabawie na ZX Spectrum kolegi. Potem przesiadł się na własne Commodore 64, a po krótkiej przygodzie z 16-bitowymi konsolami powierzył na zawsze swoje serce grom pecetowym. Wielbiciel niszowych produkcji, w tym zwłaszcza przygodówek, RPG-ów oraz gier z gatunku immersive sim, jak również pasjonat modów. Poza grami pożeracz fabuł w każdej postaci – książek, seriali, filmów i komiksów.