Wing Commander, Ultima, nawet Mass Effect. Były dyrektor Electronic Arts wskazuje, co spółka może zrobić ze swoimi markami, w większości zapomnianymi.
Wing Commander, Ultima, Dead Space i inne zapomniane marki Electronic Arts mogą pójść na sprzedaż, twierdzi były menedżer wydawcy.
Umówmy się: gdy tylko pojawiły się informacje na temat przejęcia EA i związanych z tym działań spółki, jedno z pierwszych pytań graczy dotyczyło przyszłości serii z katalogu firmy. Nawet fani sportowych hitów i Battlefielda byli (tak to ujmijmy) niezupełnie pewni dalszych losów ukochanych marek, zwłaszcza po ostatnich latach. Niemniej najwięcej emocji budziły pytania o inne cykle. Te, które teraz weteran Electronic Arts nazwał „uśpionymi”.
Emmanuel Rosier, dyrektor ds. analizy w firmie Newzoo, dobrze zna EA. Amerykanin pracował w firmie przez ponad 9 lat, nim opuścił jej szeregi na początku 2024 roku. Nie powinno więc dziwić, że serwis PC Gamer zapytał go o możliwe działania spółki po przejęciu jej za 55 miliardów dolarów (i wygenerowaniu 20 mld dol. długu).
Rosier podkreślił, że sprawa pozostaje otwarta, a więc jego słowa to tylko domysły. Niemniej z niektórymi jego twierdzeniami trudno się nie zgodzić. Analityk jest pewien, że gry sportowe – głównie piłka nożna, ale też futbol amerykański – pozostaną oczkiem w głowie wydawcy, co raczej nikogo nie zdziwi. To samo dotyczy większego nacisku na esport, który cieszy się sporą popularnością w Arabii Saudyjskiej (vide zakup EVO), co uwzględni wspominanie sportowe tytuły oraz Apex Legends.
Tyle tylko, że to jedynie czubek góry lodowej, bo przez prawie 45 lat Electronic Arts uzbierało sporo marek, własnych i przejętych (czasem z fatalnym skutkiem). Te „drugorzędne i trzeciorzędne IP” to wiele „uśpionych” serii, jak Ultima czy Wing Commander, które są niemalże lub wcale nieużywane przez wydawcę, co zdaniem Rosiera czyni zasadnym pytanie o możliwość sprzedania ich przez EA. Albo stworzenia czegoś choćby mobilnego z ich wykorzystaniem:
Mają mnóstwo uśpionych marek, które nie były wykorzystywane od wielu lat. No wiesz, mają takie marki jak Ultima, Wing Commander i tym podobne, a one w ogóle nie są wykorzystywane. Pytanie brzmi więc: czy część z nich zostanie może sprzedana, czy też zatrudnią studia, aby wykorzystać te marki? Bo przecież każdego dnia widzimy, jak ważne są marki. […]
Myślę, że w EA jest mnóstwo takich IP, które obecnie nikogo nie obchodzą. Prawdopodobnie wykorzystają je albo po prostu je sprzedając, albo szukając zewnętrznych studiów, które mogłyby nad nimi pracować. Być może będą to gry mobilne.
Takie pytania niewątpliwie budzą skrajne emocje wśród fanów tych „uśpionych” serii. Nikt nie chce wykorzystania ukochanej marki w taki sposób, jak zrobiło to Electronic Arts przy okazji niesławnego Dungeon Keepera, ale też wielu graczy chciałoby zobaczyć powrót tych cyklów w glorii i chwale. Podobnie: sprzedaż marki innej spółce mogłaby być powodem do świętowania lub rozpaczy, w zależności od planów nowego właściciela.
Jednakże nie tylko zupełnie zapomniane marki budzą obawy. Rosier wskazał też na studio BioWare jako „największy znak zapytania”, bo po latach niepowodzeń można się zastanawiać, czy Electronic Arts dalej będzie chciało inwestować w niegdyś legendarne studio:
A gdzieś pośrodku mamy takie marki jak te należące do BioWare. W ostatnich latach studio borykało się z trudnościami, podobnie jak sama marka, i nie wiem, czy będą nadal finansować ten zespół. Myślę, że to dla mnie największy znak zapytania.
Czy jednak sprzedaż lub – odpukać – zamknięcie BioWare miałoby sens? Teraz, gdy studio dostało kolejną (by nie rzec: ostatnią) szansą na odkupienie w formie Mass Effecta 5? PC Gamer zapytał o to analityka i dostał dosadną odpowiedź:
Uwierzę w to, gdy zobaczę następnego Mass Effecta, tak to ujmijmy.
Rosier dodał, że nowi właściciele EA mogą „niezmiernie łatwo wyjąć wtyczkę” tak BioWare, jak innym zespołom i markom. Wszystko zależy od tego, czy znajdzie się ktoś, kogo będzie obchodzić dana seria lub studio, czy też będą przemawiać tylko pieniądze.

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).