Ojciec cyklu Ultima zainicjował procedurę, która w przyszłym roku pozwoli przywrócić mu prawa autorskie do gier z tej marki. Obecny właściciel, firma Electronic Arts, nie zamierza z tym walczyć.
Nie będzie specjalną przesadą stwierdzenie, że Ultima to najważniejsza marka w historii rozwoju gatunku RPG. To ona ustanowiła wiele z konwencji, którymi podążają współczesne zachodnie gry z tego gatunku. To ona również zainspirowała twórców pierwszych jRPG-ów, zainicjowała kategorię immersive sim za sprawą Ultima Underworld, jak również spopularyzowała produkcje MMORPG dzięki Ultima Online.
Niestety, ta legendarna seria od dawna leży odłogiem. Jednak wkrótce ulegnie to wreszcie zmianie. Ojciec cyklu, Richard Garriott, lada moment odzyska bowiem prawa do marki.
To obudziło od razu różne spekulacje, że możemy otrzymać nie tylko nowe tradycyjne RPG dla pojedynczego gracza, ale również np. kontynuację Ultima Online. Ta gra, 29 lat po premierze, wciąż działa, ale mimo takiej długowieczności miała wyjątkowego pecha w przypadku sequeli. EA podjęło dwie próby opracowania wysokobudżetowych MMORPG osadzonych w uniwersum tego cyklu, ale zarówno Ultima Worlds Online: Origin, jak i Ultima X: Odyssey zostały skasowane przed premierą.
Odrębnym pytaniem jest to, co stanie się z Ultimą Online. Gra w końcu nadal działa i nie wiadomo, czy Garriott spróbuje ją przejąć, czy też może dogada się jakoś z EA i pozwoli firmie na dalsze zarządzanie tym projektem. Warto wspomnieć, że według prawa ojciec cyklu odzyska tylko prawa autorskie, co obejmuje same gry oraz ich kody źródłowe. Natomiast nie dotyczy to znaków towarowych, takich jak tytułu poszczególnych produkcji.
Nie jest więc trudno sobie wyobrazić sytuację, w której obie strony jakoś się dogadają i np. Electronic Arts zachowa Ultimę Online, a w zamian Garriott nie będzie musiał zmieniać tytułów reedycji i sequeli. Jak to się wszystko ostatecznie ułoży, przekonamy się w przyszłym roku.
Gracze
Gracze

Autor: Adrian Werner
Prawdziwy weteran newsroomu GRYOnline.pl, piszący nieprzerwanie od 2009 roku i wciąż niemający dosyć. Złapał bakcyla gier dzięki zabawie na ZX Spectrum kolegi. Potem przesiadł się na własne Commodore 64, a po krótkiej przygodzie z 16-bitowymi konsolami powierzył na zawsze swoje serce grom pecetowym. Wielbiciel niszowych produkcji, w tym zwłaszcza przygodówek, RPG-ów oraz gier z gatunku immersive sim, jak również pasjonat modów. Poza grami pożeracz fabuł w każdej postaci – książek, seriali, filmów i komiksów.