Fani Capcomu mogą zacierać ręce, bo wydawca Resident Evil chce odkurzyć swoje zaniedbane marki.
Powrót nieco zakurzonych marek został oficjalnie wpisany w strategię Capcomu na kolejne lata.
Kto nie marzy o powrocie ukochanych serii i bohaterów ze swoich młodych lat (niekoniecznie nawet z czasów dzieciństwa)? To pytanie stanowczo retoryczne, bo przed każdym pokazem branżowym pojawiają się spekulacje i marzenia graczy domagających się powrotu zapomnianych marek. Wydawcy gier dobrze zdają sobie z tego sprawę, co widać po licznych remasterach, remake’ach lub – rzadziej – w zupełnie nowych odsłonach. Na przykład od firmy Capcom, która najwyraźniej dopiero się rozkręca.
W nowym komunikacie prasowym japoński wydawca pochwalił się sprzedaniem milionem egzemplarzy Onimusha: Way of the Sword w 3 dni od premiery. To stanowczo nie wynik na miarę GTA 6 czy innego tytułu AAA, ale fani samurajskiego slashera i tak niewątpliwie odetchnęli z ulgą. W końcu pełna sprzedaż całej serii to 10 mln kopii, mimo 9 wydanych odsłon. Były więc obawy, że Way of the Sword nie zwróci się twórcom.
Najwyraźniej również wydawca jest zadowolony. Bowiem na końcu informacji prasowej wspomniano, że Capcom skupia się na „reaktywacji marek”, która „ostatnio” nie otrzymały nowej odsłony:
Oprócz regularnego wydawania co roku nowych dużych tytułów firma Capcom koncentruje się na reaktywacji serii, w ramach których od dłuższego czasu nie pojawiły się żadne nowe tytuły. Firma dąży do dalszego zwiększania wartości przedsiębiorstwa poprzez wykorzystanie swojego bogatego katalogu treści, w tym również tego tytułu.
Taka zapowiedź współgra z niedawnym dodaniem Dino Crisis 2 do oferty usługi PlayStation Plus Classic oraz plotkami na temat dzisiejszego pokazu Nintendo Direct i rzekomej obecności zapomnianej marki (lub marek) wydawcy. Nie dziwi też, że plotki i deklaracje spółki wzbudziły spore zainteresowanie, bo Capcom to niewątpliwie firma z jednym z najbogatszych zaniedbanych portfolio w branży gier.
Łatwo wskazać Dino Crisis czy nawet Okami (które ma już potwierdzoną kontynuację), ale przecież mamy też takie serie, jak Lost Planet, Viewtiful Joe, Breath of Fire, Darkstalkers, Power Stone, czy Asura’s Wrath. Od biedy można też wspomnieć o seriach, które bynajmniej nie są zapomniane, ale też albo dopiero czekają na powrót lub doczekały się go niedawno (jak MegaMan czy właśnie Onimusha), albo przypominają o swoim istnieniu za sprawą reedycji albo dziwnych aktualizacji po latach (Ace Attorney, Marvel vs. Capcom).
To tylko czubek góry lodowej, jaką są zakurzone marki Capcomu. Wypada też zauważyć, że ta nieco się zmniejszyła za sprawą działań spółki w ostatniej dekadzie. Gracze mają więc sporo powodów, by łudzić się, że to właśnie ich ukochana seria zostanie wskrzeszona. Najlepiej w glorii i w chwale, aczkolwiek z takimi powrotami nigdy nic nie wiadomo.
Więcej:Ktoś zamienił kontroler z PS2 w przenośną konsolę i wygląda to jak nostalgiczny sen
GRYOnline
Gracze
Gracze
GRYOnline
Gracze

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).