GoldenEye 007. Zanim 007 wróci w First Light, sprawdzamy, czy gry z Bondem naprawdę były tak dobre, jak je pamiętamy
- Honorowe wzmianki, czyli Bond w spódnicy i symulator arcyzłola
- Shaken but Not Stirred
- GoldenEye 007
- The World Is Not Enough
- James Bond 007: Nightfire
- James Bond 007: Everything or Nothing
- From Russia with Love
- GoldenEye 007: Reloaded
GoldenEye 007
- Producent: Rare
- Rok wydania: 1997
GoldenEye było rewolucją w kinie, bo nie dość, że w agenta 007 po raz pierwszy wcielał się Pierce Brosnan, to jeszcze było to pierwszy Bond w zupełnie nowych realiach geopolitycznych – po upadku żelaznej kurtyny i zakończeniu zimnej wojny między Wschodem i Zachodem, która w zasadzie była głównym powodem narodzin Bonda. Można powiedzieć, że jego egranizacja chyba dorównała kinowej wersji pod względem swojej rewolucyjności, bo dziś to jeden z najbardziej kultowych FPS-ów, który miał ogromny wpływ na rozwój gatunku.
GoldenEye 007 było tytułem ekskluzywnym dla konsoli Nintendo 64 i w 1997 roku udowadniało, że do grania w FPS-y niepotrzebny jest pecet z myszką i klawiaturą. Ekipa z Rare stworzyła dobre sterowanie, które dawało radę na nintendowym padzie, a do tego dorzucali jeszcze tryb multi dla czterech osób na podzielonym ekranie. Do tego trzeba jeszcze doliczyć całkiem przyziemną, realistyczną otoczkę z jednocześnie taktycznym i filmowym posmakiem. W każdym razie od GoldenEye 007 FPSy nie kojarzyły się już tylko z science-fiction i fantasy, co przetarło drogę tytułom pokroju Project I.G.I., Medal of Honor, czy Soldier of Fortune. Jeśli ktoś przegapił tę grę w czasach jej świetności, to niedawno ukazał się remaster na Switcha i Xboxa.

