W zeszłym roku przypomniałem sobie ten tytuł i stwierdzam, że nadal przyjemnie się w to gra. Oczywiście, jak na dzisiejsze czasy świat gry jest mikroskopijny i można go przejechać w 5 minut ale opowieść jest tak skonstruowana, że przez dłuższy czas to dobrze maskuje. A dzięki temu spakowaniu gra nie cierpi też na współczesne bolączki w postaci ogromnej mapy zasypanej pytajnikami z masą powtarzalnego contentu. Sama historia jest poważna i brutalna i dzięki iście hollywoodzkiej obsadzie doskonale zagrana mimo leciwych już animacji. W skrócie, 20 lat po premierze nadal bawi.
A Reverend znaczy dosłownie "czcigodny" i nie jest to imię postaci, więc tym bardziej się nie odmienia. Antagonista nazywał się Josiah Reed a głosu użyczał mu Brad Dourif. W obsadzie byli także Thomas Jane w roli głównego protagonisty, Coltona oraz Lance Henriksen, Ron Perlman i Kris Kristofferson. Dobry film by się nie powstydził takich nazwisk.
Akurat to przykład gry, która się starzeje dobrze. Tak naprawdę to wystarczyłby jej patch poprawiający stabilność na nowych systemach operacyjnych i wprowadzający rozdzielczości panoramiczne, ten niedoszły remake wcale nie był potrzebny.
Cenega i tak była mega niekonsekwentna bo obsada dubbingu jest zupełnie inna w Dwóch tronach.
O ile mnie pamięć nie myli, bo to jednak było już 20 lat temu, to Piaski Czasu chyba w ogóle nie miały opcji wyświetlania napisów podczas dialogów, stąd też pełna lokalizacja tytułu. Podpisy pojawiły się w Duszy wojownika i ta gra dostała spolszczenie kinowe. Dwa trony z kolei znowu nie miały napisów i ponownie był dubbing.
Widać cały rok czekał na ten komputer, skoro zamówienie złożył 31 stycznia a 2 stycznia mu anulowali.
Próbowałem do niej kilkukrotnie się przekonać ale nie da się. Ta gra była piekielnie nudna już w dniu premiery a teraz po latach musi być znacznie gorzej.
Trzeba mieć niezły tupet kazać komuś wrócić do szkoły gdy samemu nie widzi się różnicy między "rzucić twórcą" a "rzucić twórcom".
Andromeda nie jest niedokończona tylko po prostu nie dostała kontynuacji. Wyraźnie widać, że wiele wątków i decyzji przygotowanych było pod sequel, który nigdy nie nadszedł, zapewne z powodu słabego przyjęcia gry. A szkoda bo to tak naprawdę nie jest zła produkcja i w pewnych aspektach jest szczytowym osiągnięciem serii. Owszem, może kompani Rydera nie byli tak zapadający w pamięć jak ekipa Sheparda ale trzeba mieć na uwadze, że z tymi drugimi relacje budowało się przez 3 gry a w samej pierwszej odsłonie to poza Wrexem i Garussem większość była dość nijaka. Dopiero rozbudowanie ich wątków w kontynuacjach sprawiło, że nabrali kolorytu. Gdyby załodze Tempesta też dać tyle czasu ekranowego to z pewnością obecnie postrzegano by ją inaczej.
Nie wiem nad czym się tu tak podniecać, ten trailer to jest najwyżej ledwo ciepły. A głupi przy tym niemiłosiernie bo Ciri nigdy nie była pełnoprawną wiedźminką.
Kto wymyślił w ogóle ten pierwszy tytuł? Przecież to brzmi jak nazwa jakiejś mało ambitnej mobilki.
No, w szczególności w Mass Effect 3 było dużo różnych zakończeń. Jedno było czerwone, drugie niebieskie a trzecie zielone. Co za różnorodność!
Fanom tej serii wyjątkowo trudno dogodzić.
Gdy twórcy wymyślają nowe mechaniki to gracze zrzędzą, że "durne zmiany i w HoMM3 tak nie było". Gdy deweloper postawi na klasykę to słychać "Eeee, żadnych nowości, to tylko HoMM3 w nowej oprawie". Seria stała się zakładnikiem własnego sukcesu.
Przecież były co najmniej 3 wydania w twardej oprawie. Na pewno było jedno przed Sezonem burz i dwa po (w jasnej obwolucie z fontem z gry z 2014 roku i czarnej z netfliksowym symbolem z 2020). Na allegro masz kilkadziesiąt ofert, więc to nie jest żaden biały kruk.
To teraz każde krapiszcze sf będzie dostawać wersję reżyserską?
Próbowałem tę grę przejść w zeszłym roku bo jako pecetowy beton nie miałem nigdy wcześniej okazji. I odbiłem się od wszechobecnej nudy. Przeciwnicy faktycznie są kuloodporni, trzeba wywalać w nich całe magazynki by padli a sami mają celność jak Zajcew na sterydach. Przez co te niby efektowne walki są zwyczajnie nużące a broń zdaje się nie mieć żadnej mocy. A to dla fpsa grzech najcięższy z możliwych. Jak widać ładna grafika to nie wszystko. Gdyby Black wyszło na pecety, to dziś nikt by o tej grze nie pamiętał.
Taaa, i z powodu niedoboru aktorów na rynku (bo strajkują), teraz wydawcy będą praktycznie zmuszeni do skorzystania z AI. Dobra robota!
Ten temat był wałkowany tyle razy, że aż jest nudny. Ceny ustalają wydawcy a nie Valve. To, że gracze płacą więcej to chciwość wydawców a nie platform. Gdyby było inaczej to na Epiku gdzie marża jest przecież niższa ceny też powinny być odpowiednio niższe. A nie są, tak samo jak we wszystkich innych sklepach. Nikt też tym biednym wydawcom nie zabrania sprzedawania swoich gier we wlasnym zakresie i wtedy będą mieli 100% ze sprzedaży dla siebie. Zresztą, większość dużych firm już tak kiedyś zrobiła i w ciągu chyba trzech ostatnich lat wróciła na Steam z podkulonymi ogonami.
Jaki durny tytuł. To właśnie moja biedaMoto za niecałe 600 złotych upokarza tego 3 razy droższego chinola bo ma i slot na kartę micro SD jak i jacka 3.5 mm.
Niestety, jest to kolejna, po Kingpin: Reloaded oraz wersji 1.0 GRAVENA, rozczarowująca gra tego dewelopera. Wszystkie trzy projekty wydano wyraźnie zbyt wcześnie.
To jest szczególnie zabawne gdy przypomni się sobie ile obsuwy Kingpin zaliczył.
On sam jest swoim własnym producentem, The Stone Quarry założył z żoną i partnerem biznesowym. Co sprawia, że sprawa jest jeszcze bardziej absurdalna bo tak jak mówisz, świadomie wypuścił taką sobie "ugrzecznioną" wersję filmu ale dopiero przy R-rated pokaże jaki to super film nie będzie zamiast od razu stworzyć kompletne dzieło. To się kupy nie trzyma. Coś czuję, że po sprawie z Ligą sprawiedliwości Zack zwietrzył łatwą kasę - ludzie z ciekawości obejrzą drugą wersję by sobie porównać z PG-13 więc na jednym filmie można zarobić dwa razy. W końcu materiał już ma nagrany, wystarczy go przemontować.
gdzie niby ten portugalski czy chinski poza Portugalią, Francją i Chinami jest uzywany
To wiedza z podstawówki. By daleko nie szukać, Wikipedia:
Język portugalski język z grupy romańskiej języków indoeuropejskich, którym posługuje się ponad 250 mln osób (jako ojczystym, zaś w ogóle po portugalsku mówi ponad 270 mln osób), zamieszkujących Portugalię oraz byłe kolonie portugalskie: Brazylię, Mozambik, Angolę, Gwineę Bissau, Gwineę Równikową, Wyspy Świętego Tomasza i Książęcą, Republikę Zielonego Przylądka, Timor Wschodni oraz Makau. We wszystkich tych krajach objęty jest statusem języka urzędowego.
Standardowy język chiński, nazywany przez zwolenników istnienia wielu języków chińskich standardowym językiem mandaryńskim, to oficjalny język Chińskiej Republiki Ludowej, opracowany w latach 50. XX w. i nauczany w chińskich szkołach od 1956 roku. Według danych spisu powszechnego z 2000 roku, w języku tym mówi w Chinach ponad 840 mln osób. Liczbę cudzoziemców władających tym językiem lub uczących się go władze chińskie szacują na 30 mln osób.Wywodzi się on z tzw. języków mandaryńskich, używanych na północy Chin. Jest językiem urzędowym w trzech państwach: ChRL, Tajwanie i Singapurze. Dzięki edukacji prowadzonej w tym języku jest on zrozumiały dla większości użytkowników języków chińskich.
Język francuski język pochodzenia indoeuropejskiego z grupy języków romańskich. Jako językiem ojczystym posługuje się nim ok. 80 mln ludzi: ok. 67 mln Francuzów, ok. 4,5 mln Belgów (czyli 42%), ok. 1,5 mln Szwajcarów (czyli 20%), a także ok. 8 mln mieszkańców kanadyjskich prowincji Quebec, Ontario i Nowy Brunszwik. Około 201 milionów osób na całym świecie używa francuskiego jako języka głównego (oszacowanie z 2009 r. według Organisation mondiale de la Francophonie), a 72 miliony jako drugiego języka codziennego (w tym krajach Maghrebu). Wiele z tych osób mieszka w krajach, w których francuski jest jednym z języków urzędowych bądź powszechnie używanych (54 kraje). Paradoksalnie, w Algierii, Maroku i Tunezji, gdzie nie ma statusu języka urzędowego, jest bardziej rozpowszechniony niż w wielu krajach Czarnej Afryki, w których jest jedynym językiem urzędowym.
Język niemiecki w Niemczech (Binnendeutsch) występuje w trzech formach/wariantach językowych. [...] Istnieją też odmiany (warianty) (Varietäten) języka niemieckiego: w Austrii (Österreichisch, österreichisches Deutsch) i w Szwajcarii (Schweizerhochdeutsch, schweizerisches Deutsch). Ponadto język niemiecki jest używany jako język urzędowy w Luksemburgu (obok języka luksemburskiego i francuskiego), Liechtensteinie, w części Belgii.
Liczba mówiących: język ojczysty dla 95 mln osób, uczących się 80 milionów osób
Oraz pozostałe 2 najpopularniejsze języki tłumaczeń:
Język hiszpański jest drugim najpowszechniej używanym językiem na Ziemi. W 2006 roku oceniano, że posługuje się nim jako językiem ojczystym około 650 milionów ludzi na wszystkich kontynentach, szczególnie w Ameryce Południowej, Ameryce Północnej, Europie i zachodniej Afryce. Dalsze 100 milionów używa go jako drugiego języka, natomiast liczba ludzi w ogóle na świecie mówiących tym językiem przekracza półtora miliarda. Język hiszpański należy do grupy języków ekspansywnych (latynizacja Ameryki Północnej). Jest językiem międzynarodowym i urzędowym głównych międzynarodowych organizacji politycznych i gospodarczych, jak Unia Europejska, Unia Afrykańska, OPA, ONZ, NAFTA, traktat antarktyczny, UNICEF, UNASUR, FIFA, UEFA, Interpol, Europol, CARICOM, WHO, Światowa Organizacja Handlu, Mercosur oraz wielu innych.
Język włoski: język romański objęty statusem urzędowego we Włoszech, San Marino, Watykanie (obok łaciny), Szwajcarii (obok francuskiego, niemieckiego i romansz), Monako (obok francuskiego i monegaskiego) oraz na Istrii, należącej do Chorwacji i Słowenii. W pewnym stopniu używany również we Francji (zwłaszcza na Korsyce) i na Malcie. Można się nim także porozumieć w skupiskach emigracji włoskiej w Argentynie, Australii, Stanach Zjednoczonych i Tunezji oraz w pewnym niewielkim stopniu w Erytrei, byłej kolonii włoskiej (przez pewien czas używano go też w Libii i Somalii, ale po wycofaniu się włoskich kolonialistów wyszedł tam z użycia).
Liczba mówiących: około 80–125 milionów
I dla porównania nasz potężny język polski:
Ocenia się, że jest mową ojczystą ok. 44 mln ludzi na świecie (w literaturze naukowej można spotkać szacunki od 39 do 48 mln). Współcześnie dominuje na terenie Polski, kraju stosunkowo jednolitego pod względem językowym, używany jest także w krajach ościennych z polską ludnością autochtoniczną stanowiącą mniejszość narodową oraz przez Polonię, czyli ludność polską zamieszkałą za granicą.
Widzisz jakieś zależności?
Tak jak koledzy napisali wyżej, lepiej kupić porządny fotel biurowy niż te gejmingowe badziewia, które z ergonomią mają niewiele wspólnego.
Wygląda po prostu jak klasyczna Lara sprzed rebootu, równie dobrze może to być jakaś stara niewykorzystana grafika.

Kiedyś nikomu nie przeszkadzała taka Bayonetta czy dowolne azjatyckie mmo, gdzie kobiecy pancerz był w zasadzie tylko cenzurą części intymnych
Parę lat temu grupa Rosjan doprowadzić grę do stanu używalności na nowych systemach z pomocą DosBoxa i nGlide ale dalej chodzi jak szajs nawet na mocnej konfiguracji. Wielka szkoda, że projekt portu upadł, bo dalej ciężko w to grać (a wypuszczenie tej zemulowanej rosyjskiej wersji było jednym z powodów).
W Wiedźminie raczej był kapitalny Rozenek, cała reszta jest taka sobie. Po angielsku słychać, że ten świat jest zróżnicowany geograficznie, ludzie ze Skellige brzmią inaczej niż wieśniacy spod Oxenfurtu. A w polskiej lokalizacji wszyscy mówią tak samo. W dodatku tymi samymi głosami, które słychać we wszystkich niemal grach od czasów Gothika.
Gdy Geralt spotyka w kasztelu Wrońce pochodzącą ze Skellige Yoanę mówi do niej "Masz dziwny akcent" a ona brzmi dokładnie tak samo :)
I dobrze. Nie oszukujmy się, ale czas DOBRYCH lokalizacji w Polsce skończył się prawie 20 lat temu. Niemal wszystkie klasyki dubbingu pochodzą z przełomu wieków (z paroma wyjątkami oczywiście) a i tak obiektywnie patrząc spora ich część jest po prostu przaśna (pierwszy Max Payne zdubbingowany przez zaledwie cztery osoby, w tym Pazura w głównej roli - jedna babka odgrywała wszystkie postaci kobiece, a dwóch gości na przemian całą resztę). Wynika to między innymi z faktu, że im bardziej umowna oprawa tym bardziej jakikolwiek głos do niej może pasować. Dlatego dubbingi nadal świetnie spisują się w filmach animowanych i produkcjach dla najmłodszych. Ale tak jak filmy aktorskie zdubbingowane brzmią co najwyżej średnio, tak im bardziej realistyczna grafika i postaci wyglądające jak prawdziwi ludzie, nierzadko o aparycji konkretnych aktorów i ich głosem mówiący, sprawia, że ten rozstrzał coraz mocniej razi. Jak widzę na ekranie Willema Defoe to oczekuję, że będę słyszał Willema Defoe a nie Więckiewicza. Tym bardziej, że nadal lokalizacje nagrywane są w ciemno i aktorzy nie do końca wiedzą jaką scenę odgrywają i jak mają się zachować, przez co czasem emocje w głosie rozjeżdżają się z tym co widać na ekranie. Drugim problemem jest mała różnorodność języka polskiego, nie mamy żadnych uniwersalnych odmian czy akcentów i polonizacje gier ze zróżnicowanych etnicznie światami jak choćby Wiedźmin 3 brzmią po prostu jednakowo bo wszyscy mówią piękną polszczyzną bez żadnych dodatkowych nut, niezależnie czy pochodzą z Temerii czy Skellige. Zawsze przypominam sobie wtedy co jeden pracownik Techlandu odpowiedział na pytanie dlaczego Dead Island nie ma pełnej lokalizacji - nie po to z trudem szukali aktora głosowego z jakimś egzotycznym akcentem by to potem wypłaszczyć przy dubbingu. Do tego dochodzi jeszcze współczesne rozdrobnienie produkcji, bo przecież do gry co chwila dochodzi nowy content i czasem wydawcy nie chce się skrzykiwać ponownie całej obsady (której trzeba przecież za to zapłacić) by nagrali dwie nowe linijki tekstu i potem mamy takie kwiatki jak Mass Effect 2.
Lokalizacja kinowa jest optymalnym rozwiązaniem. Można posłuchać oryginalnej obsady i poczytać dialogi po polsku. Jest też tania przez co łatwa do wdrożenia.
A za parę miesięcy nius, że Kotick, Jim Ryan i John Riccitiello zakładają razem nowe studio :D
Czyli od premiery piątej części minęło niemal tyle czasu ile dzieli wydanie GTA 1 i IV.
W siedzibie Epika słychać teraz pewnie huk strzelających korków od szampana :)
Szef Bethesdy potwierdził w jednej z rozmów podczas wydarzenia gamescom, że w Starfieldzie nie zabraknie rozbudowanych narzędzi, które pozwolą graczom kreować własne planety.
W końcu gra sama się nie naprawi
Drew Holmes to weteran serii, który do tej pory pełnił rolę głównego scenarzysty Far Cry 5 oraz Far Cry: New Dawn.
To nie wiem czy jest się z czego cieszyć bo akurat pod względem fabularnym to "piątka" i New Dawn wypadały słabo.
No tak, bo koordynator to takie piękne staropolskie słowo :)
Ubisoft poprawia to co ostatnio sam zwalił, bo to już druga aktualizacja w ostatnich tygodniach i powodem błędu z trybem okienkowym jest właśnie poprzednia latka.
Wybór muzyki do trailera genialny. "Could you love me again?" jako pytanie do fanów starej serii to jest naprawdę błyskotliwe marketingowe zagranie. Muszę przyznać, że to się im udało.
Tutaj to akurat nie minął się z prawdą. Nigdy wcześniej przed tym tech demem jak i później takich mechanik nie uświadczyłeś :)
Peter Molyneux ma pomysł, którego „nie widziano wcześniej w żadnej grze"
Przy każdej jego nowej grze takich nagłówków jest co najmniej kilka
To całkiem logiczne, że kameralne filmy da się nakręcić szybciej. Im produkcja skromniejsza tym generalnie prostsza. Takiego, dajmy na to, filmu wojennego się w takim tempie nie da wykonać bo wymaga zgrania setek statystów pirotechników i scenarzystów, poprzedzonych wieloma próbami przed wykonaniem właściwego ujęcia. Dużo też zależy od samego reżysera, niektórzy wykonują dziesiątki dubli nawet najkrótszych kadrów.
Rozenek ma głos pełen niuansów. Jest i chrapliwy i szorstki ale potrafi też być zaskakująco łagodny i ciepły. To bardzo dobrze oddaje naturę Geralta, który wbrew temu co często mówi, wcale nie jest wypranym z emocji mutantem zaprogramowanym na bezmyślne zabijanie. Cockle natomiast brzmi jakby GRAŁ badassa, słychać, że ta maniera jest sztuczna. A że mówi tak cały czas to jego postać staje się znacznie bardziej płaska, jednowymiarowa.
Żeby nie było, z tego co słyszałem, reszta obsady ogólnie jest lepsza po angielsku. Różne akcenty i stylizacje nadają autentyczności przedstawionemu światu. Po polsku nie ma znaczenia czy NPC jest Temerczykiem czy pochodzi ze Skellige, będzie się wypowiadać równie piękną polszczyzną. W dodatku w 90% głosem, który znam już z innych gier, filmów czy reklam. A rodzimej Yennefer po prostu nie da się słuchać.
Gdyby gracze na to nie pozwolili to takie sytuacje nie miałyby miejsca. Kiedyś takie buble zdarzały się rzadko, czasem raz na kilka lat. Obecnie co druga głośniejsza produkcja jest przez pierwszy tydzień niegrywalna bo preorderowcy robią za betatesterów. Ale jak tu się dziwić się, że wydawcom nie zależy skoro na plus wychodzą jeszcze przed dniem premiery. Nie opłaca się gry dopieszczać, lepiej ją porządnie nahajpować to i tak się sprzeda. A załata się już po premierze, kiedyś albo nigdy. Głosujcie portfelem i nie wspierajcie takich patologii to znikną. To jest tak proste.
Jak ktoś ma 4k gier to można powiedzieć, że ma cenne konto, a nie gdy nazbierasz jakichś skórek.
Kupujcie więcej preorderów to stan gier na premierę na pewno się poprawi.
Po patchu mam jakieś gitche podczas rozmów w pomieszczeniach na DX11. Gdy kamera patrzy bezpośrednio z bliska na postać to wszystko jest ok. Gdy jednak ujęcie jest z większej odległości lub w kadrze jest kilka osób to filtr wyostrzający zaczyna świrować i modele rozmówców wyraźnie się rozmydlają i tak charakterystycznie "drgają". A czasem nawet na jedną, dwie klatki znikają. Na świeżym powietrzu problemu nie zaobserwowałem. Wcześniej tak nie było, więc obstawiam, że to wina łatki.
Ale mieć samochód to dla niektórych być albo nie być bo np. w inny sposób dojechać do pracy nie mogą. Paliwa też sobie nie możesz wybrać, gdzie byś nie kupił to i tak wszystkie pochodzą z lokalnych rafinerii, które z kolei kupują ropę od Rosji bo nie mają za bardzo alternatywy. A gra to w sumie towar luksusowy, nikomu do życia niezbędny nie jest. Też uważam, że jak już ktoś bardzo chce zagrać to niech już pobierze wersję z zatoki :) zamiast kupować.
Starzeję się, w większość nie grałem, jeśli włączyłem to, poza paroma wyjątkami, nie gralem nawet godziny. A w ostatnich 5 latach to już w ogóle. No ale ja jestem dziwny bo nie lubię multi i gram w pozycje dla jednego gracza.
Jak wyszła mobilka to próbowałem w to grać ale sterowanie skoczkiem jest tragiczne. A klasycznego DSJ2 dalej mam na dysku skonfigurowanego na DOSBoksie.
jesteś pewien, że nie masz? Ja od dawna mam tak, że gra jest na swoim miejscu ale podpisana jako "N\A" i bez grafiki na kafelku. Dodana do konta z kodu z pudła albo Steam (już nie pamiętam). Nawet Króla Nazguli mi ostatnio dodali.
I dobrze, bo polskie dubbingi to dobre były 20 lat temu i od tamtej pory cały czas występują w nich ci sami ludzie. Jakiej gry bym nie włączył to ciągle słyszę te same głosy z Gothika, nawet Wiedźmin nie jest tu wyjątkiem. Doszło do tego, że nawet polskie produkcje wolę ogrywać po angielsku, filmów z pełną lokalizacją też nie znoszę z dokładnie tego samego powodu.
Zanosi się na jedno z większych oszustw gamingowych ostatnich lat?
Znowu artykuł o Cyberpunku?
To jej nie kupuj za tyle. Nikt nie zmusza cię do zakupu teraz za pełną cenę. Za rok gra będzie tańsza, lepiej zbalansowana i połatana, z większą ilością contentu a może nawet poprawkami w oprawie graficznej. To właśnie takie podejscie jak twoje czyli narzekanie zamiast głosowania portfelem przyczynia się do tego, że twórcom i wydawcom się nie chce bo przecież i tak się sprzeda na premierę.
No tak, bo w RTSach oprawa wizualna to najważniejszy aspekt. Przecież nikt nie chciał grać w takiego Red Alerta gdzie piechociarz był zlepkiem kilku pikseli.
Fabuła połączy wątki trylogii i Andromedy i będzie trzech głównych bohaterów do wyboru: Jacob Taylor, James Vega albo Liam Costa.
Mierzymy się z kontrastującą dynamiką rynku w czasach, gdy branża wciąż zmierza ku mega-markom i nieskończonym grom-usługom
I tu jest przyczyna słabych wyników Ubi, bowiem może i branża podąża w tym kierunku, ale nie tego chcą gracze. Choć Ubi tego nie chce lub nie potrafi dojrzeć. Przy ostatnich ich produkcjach gracze po prostu pokazali, że są już zmęczeni formułą rozdmuchanego generycznego sandboksa. Sama idea dużego otwartego świata nie jest zła ale musi za nią coś iść w parze, nie wystarczy nawalić dziesiątek podobnych aktywności. W końcu nic dziwnego, że w plebiscytach gier roku triumfy święcą zazwyczaj produkcje singlowe z rozbudowanym wątkiem fabularnym.
Chciałem kiedyś sprawdzić jak ten Brave działa, ale jeśli przeglądarka nie pozwala mi wybrać folderu instalacji to ląduje w koszu.
Ogólnie w ciągu ostatnich lat przetestowałem kilkanaście różnych przeglądarek i choć niektóre mi się podobały jak np. Vivaldi to jestem wierny Firefoksowi.
Tylko jak kupować gry w pudełkach jak już prawie nie wychodzą? To jak ze statystykami, że ludzie częściej kupują telefony-patelnie po 6,5 cala a nie mniejsze. Nic dziwnego, skoro tych drugich jest tyle co kot napłakał.
Druga sprawa to to, że cyfrowa dystrybucja rozpieszcza. Minęły te czasy, kiedy pudełka były wyraźnie tańsze na premierę, z kolei potem trzymają cenę niemiłosiernie długo, jak cyfra już po kilku miesiącach potrafi znacznie zjechać.
Kocham pudełka, mam ich sporą kolekcję, w tym wieloletnie serie sprzed czasów internetu. Ale z roku na rok mam coraz mniej do postawienia na półce, bo najnowsze odsłony albo nie wychodzą wcale albo w tak śladowych ilościach, że cena pozostałych na rynku boksów jest zaporowa.
No jeśli to jest wyznacznik tego, czy film się będzie podobał czy nie to znaczy, że nie jest to udana produkcja. Film powinien bronić się bez tego. Od lat go nie widziałem ale ostatni płaski seans też był uciążliwy. By podbić efekt trójwymiaru absolutna większość ujęć jest w ruchu, kamera robi poziome przejazdy w 90% scen, co na dłuższą metę bywa po prostu męczące. A fabuła to banał za banałem.
Ale zdajesz sobie sprawę, że właśnie ta strona audiowizualna jest najistotniejszym elementem filmu? Nawet nie tyle najistotniejszym co jedynie istotnym. Jestem przekonany, że sam Cameron lał szczochem prostym na fabułę, scenariusz i postaci bo Avatar to dzieło komercyjne do szpiku kości. Ma zarobić mnóstwo hajsu za sprawą doznań wizualnych, tyle w temacie.
Dlatego recenzent twierdzi, że to zbędny film. Wiadome było było od początku, że nie zrobi takiej furory jak część pierwsza z prostej przyczyny - Avatar był pierwszym w sumie filmem w 3D i ludzie pchali się do kin by zobaczyć te efekty na żywo. Ale jak się obedrze go z tego efektu, np. w domowym zaciszu to jest to tylko i wyłącznie co najwyżej sprawna produkcja z przewidywalną historią. Kontynuacja więc, by dorównać oryginałowi, musiała dać od siebie coś więcej na innym polu bo po prostu efektami nikomu już aż tak nie zaimponuje. Ot, bardzo ładny film, jakich jednak obecnie wiele. A tymczasem w warstwie fabularnej jest zdaniem recenzenta nawet gorzej. W konsekwencji mamy film efektowny ale pusty i durny. I może się okazać, że to za mało by przyciągnąć ludzi do kin, bo marka Avatar obecnie mało kogo interesuje a to co było jej wyznacznikiem (3D) umarło lata temu.
Nie, działa to tak samo jak wcześniej od czasów Uplay. W katalogu Ubi gra na Steam będzie osobną pozycją, przy próbie uruchomienia jej włączy się klient Valve. Ale współdziedziczy wyzwania, osiągnięcia, save'y, a przy nowszych grach zdaje się, że nawet DLC też (kiedyś dodatki instalowały się osobno, teraz po prostu to zawartość w plikach gry, którą odblokowuje się kodem).
Sami malkontenci w komentarzach.
Wymóg uruchomienia drugiego launchera to nie nowość bo pochodzi z czasów właśnie Assassin's Creed 2 i każdy już zdążył do tego przywyknąć. A uciążliwość tego rozwiązania jest żadna bo Steam sam wszystko instaluje i cały problem polega na konieczności zalogowania się.
A korzyści jakie daje wydanie tej gry na Steamie to po prostu korzyści korzystania z klienta Valve. Dostęp do dyskusji, poradników, znajomych itd. ale także nowych opcji płatności. Dla mnie na przykład to oznacza możliwość zakupu gry bez wydawania pieniędzy. Na handlu na rynku steamowym zarobiłem tyle do walleta, że nie muszę wydawać teraz nawet złotówki z konta bankowego.
Wystarczy, że nagrodę gry roku przyzna ci gazetka szkolna z podstawówki w Pcimiu. Oczywiście prestiż tego wyróżnienia jest mniejszy od TGA ale sztuka jest sztuka. Ile razy twórcy się chwalili, że ich produkcja XX zdobyła tyle i tyle nagród w branżowych mediach? W tym przypadku bardziej liczy się ilość a nie jakość.
Ostatnio śmieszki były z Far Cry 6, o którym nie bardzo wiadomo, kto mu taką nagrodę przyznał, ale Cyberbug zwyciężył choćby tu na GOLu, największym chyba serwisie w Polsce.
Poziom Króla Lwa fakrycznie był czasami kosmiczny. Już na drugim etapie bywały fragmenty, których trzeba było się wyuczyć na pamięć lub wymagające nieziemskiej precyzji gdzie każdy błąd to zgon. A Hakuna Matata i spadające z wodospadu kłody to już przegięcie. Ogólnie gra miała problem z wyważeniem poziomu trudności. Jeśli dobrze pamietam ich ilość i kolejność to pierwszy etap był banalny, drugi bardzo trudny, trzeci dość prosty, czwarty to krótka sekwencja, kolejny znowu wcale nie taki trudny, potem chyba najtrudniejszy, potem 3 umiarkowanie trudne i finał. Ale już za dzieciaka udało mi się przejść choć nie wiem czy teraz miałbym tyle cierpliwości.
Ale Capcom jest chciwy bo nie dał jakże popularnego na świecie polskiego w jakimś horrorze.
Ale lokalizacja kinowa to najlepsze co może być więc nie wiem skąd te narzekania.
Urodziłem się w latach 80. i w życiu nie widziałem ani jednego odcinka Dragon Balla. Gdzie popełniłem błąd?
Nie, tytuł GOTY może nadać każde, nawet najbardziej niszowe medium. Oczywiście, jedne plebiscyty i nagrody są bardziej prestiżowe od innych ale jakby w Bravo był kącik gier i ich zdaniem FC6 był najlepszy w danym roku to Ubi jak najbardziej miałoby prawo nadać swojej produkcji taki podtytuł.
Za Wiki:
Game of the Year (GotY) is an award given by various award events and media publications to a video game that they feel represented the pinnacle of gaming that year.
Biorąc pod uwagę fakt, że nie jest to dokumentnie zepsuta gra i oparto ją na wciąż solidnych fundamentach rozgrywki, jestem w stanie uwierzyć, iż gdzieś tam w świecie komuś się spodobała na tyle by ją wyróżnić taką nagrodą.
Gwiezdny pył. O, tak. To naprawdę magiczny film i powinien się znaleźć w tym zestawieniu.
Temat moze i ciekawy ale cena absolutnie zaporowa, nawet biorąc pod uwagę podwyżki cen celulozy. Tym bardziej, że na stronie nie pokuszono się o żadne szczegóły dotyczące wydania. Format, typ okładki czy ilość stron to nie są jakieś wymyślone pytania tylko standard bo inaczej potem się okaże, że za tę stówę to dostaniemy kilkudziesięciustronicową broszurkę. GOL jako patron powinien zadbać o rzetelność reklamowanego produktu.
Ok, trzeba porzucić starą generację by móc pójść do przodu. Ale powinno się to zrobić przy nowym projekcie. Nikt nie będzie miał pretensji, że Wiedźmin 4 czy CyberPunk 2078 wyjdą tylko na nowe konsole, to normalna kolej rzeczy. Porzucenie generacji w trakcie okresu wsparcia danego tytułu normalne natomiast nie jest.
Ja rozumiem, że to dla nich dobra decyzja, bo na current-genach gra jakoś działa i będą mieli mniej roboty. Ale to fatalna decyzja dla klientów, którym obiecano naprawę wadliwej na premierę gry i wsparcie. Przecież nawet to DLC było obiecane posiadaczom limitowanego One X-sa. Tu nie ma czego bronić.
Po 5 latach używania SPC Gear SR500 stwierdzam, że ekoskóra to najgorsze co może być. Niby jest łatwiejsza w utrzymaniu czystości (dlatego się na nią zdecydowałem) ale komfort strasznie na tym cierpi bo np. w krótkich spodenkach nie da się siedzieć bez przyklejenia się. Taki materiał gorzej znosi też dziurawienie, jak koty były młodsze to wyraźnie pozadzierały tę skórę pazurami i nie dało się z tym nic już zrobić, tkaniny jednak lepiej znoszą taki proceder. Obecnie obicie mocno popękało i brzydko się pozdzierało na tyle mocno, że w woelu miejscach nie ma już w ogóle "czarnego". Ale poza tym miałem sporo szczęścia bo ogólnie fotel mi podpasował i żona też nie narzekała. Oczywiście po tylu latach niemal codziennego używania już powoli niedomaga. Kolebie się na boki bardziej niż na początku a ostatnio coś strzeliło w gwieździe i jedno kółko mocniej się naddaje i ugina (zmieniałem samo koło więc to kwestia mocowania). Chętnie bym go zmienił na jakiś porządny biurowy model ale póki kaszojad jeszcze trochę nie podrośnie (bo też pomógł go dojechać swoimi harcami) albo fotel dokumentnie szlag trafi to niech jeszcze stoi.
Cóż, pomysł wydaje się nierealny i szalony, ale wbrew pozorom ma jakiś sens. Jako kolonia na obcym ciele niebieskim taka samowystarczalna budowla w nieprzyjaznym ludziom środowisku może się sprawdzić. Czy nawet jako arka-baza w kosmosie. Jeśli jako ludzkość chcemy kiedyś w przyszłości opuścić nasz układ gwiezdny to będziemy musieli któregoś dnia pójść na taki kompromis i pozbawić się okien czy sporej ilości wolnego miejsca na rzecz ekspansji. I w ramach eksperymentu, jak ludzie odnaleźliby się zamknięci w takiej strukturze na całe lata lub nawet całe życie, to taki budynek jak najbardziej jest logicznym pomysłem. Obawiam się jednak, że nie taki był zamysł autora i przyświecały mu bardziej utopijne cele.

Każdy telefon da się przynajmniej raz złożyć
Chyba jestem jednym z naprawdę nielicznych bo seria Brothers in Arms nie przypadła mi do gustu ale na Furious 4 czekałem z niecierpliwością.
Wystarczy zainstalować jakiegoś adblocka i już reklamy w internecie przestają istnieć
pchanie wagonika bez skrupułów zapożyczone z Overwatcha
To już nikt nie pamięta Team Fortress 2?
Shogo jest obecnie zapomniane bo to zwyczajnie średnia gra jest. Ma całkiem niezłą fabułę (choć takie absurdy jak szukanie kota totalnie tu nie pasują) i wyróżnia się oprawą graficzną ale pod względem mechaniki to jest co najwyżej poprawna. AI przeciwników nie istnieje, etapy w mechu czasem zamieniają się w niedorobioną platformówkę i ogólnie jest drętwo. To żadna niedoceniona perełka.
Tym już się zajmuje NASA i niedługo powinniśmy rozpocząć program Artemis (i tak już niejednokrotnie przekładany), w ramach którego powstanie stała baza orbitalna oraz habitat na powierzchni. Musk skupia się na Marsie bo to bardziej odległy (dosłownie i w przenośni) temat i znacznie bardziej złożony. Jego Starship jest projektowany właśnie z myślą o locie na Marsa i z powrotem.
Nie oszukujmy się, Avatar to nie jest żaden wybitny film i jego komercyjny sukces wynikał przede wszystkim z nowatorskiej wówczas technologii 3D. Po odarciu go z tej otoczki mamy po prostu sprawneego ale dość odtwórczego akcyjniaka sf. Choćby nie wiem jak dobra była kontynuacja to nie powtórzy wyniku pierwowzoru.
Ale premiery czego: pierwszego wydania czy patcha doprowadzającego grę do stanu używalności?
CD Projekt Red otrzymał jakoby „tysiące bezużytecznych/bezsensownych” raportów o błędach, co pochłonęło nie tylko czas, ale również sprawiło, że najważniejsze problemy gry nie zostały znalezione i/lub nie nadano im należytego priorytetu.
Czyli testerzy zgłaszali same pierdoły ale żaden z nich nie zauważył nieoteksturowanych npców w t-pose'ach? Seems legit!
Francuskie studio zmienia nazwę na bardziej angielską. Co na to komisja do spraw ubogacania języka?
Powróci także znany z niej „soulslike’owy” system walki.Czyli już wiemy, że nie będzie to dobra gra. Soulslike po prostu nie pasuje do tego uniwersum.
Bardzo dobry shooter ale fatalny Max Payne. Gunplay jest naprawdę satysfakcjonujący ale fabuła to dno i jako kontynuacja kultowej serii wypada zwyczajnie słabo.
W takim razie FC czyli skrót od Football Club też nie ma sensu w USA. Zresztą, dawny PES też ma Football w nazwie i nikt go nie myli z Maddenem. Zawsze też można dać inną nazwę na konkretny rynek, tak jak bywało w poprzednich latach.
Ja także jestem zdania, że wybrana nazwa brzmi głupio.
Dosłownie 2 tygodnie temu rozpadły mi się Pioneery SE-M390, które miałem na pewno ponad 8 lat. Jak na produkt za bodajże 150 złotych grały naprawdę dobrze i sporo wytrzymały, choć wizualnie były zniszczone a w ostatnim okresie podklejałem już elementy mocowania. Teraz mam Asus Cerberus pierwszej generacji, które dostałem w ramach promocji za darmo jak w 2017 roku kupowałem płytę główną. Przeleżały te kilka lat nierozpakowane czekając właśnie na ten moment. I pierwsze wrażenie było mocno rozczarowujące bo wydają się być znacznie bardziej tandetne. A dźwięk to była po prostu tragedia, musiałem sporo pobawić się equalizerem by dało się usłyszeć cokolwiek poza basami. Ale nie narzekam, darowanemu cerberowi... Mam nadzieję, że chociaż te 2 lata przeżyją.
Kiedy ci wszyscy modderzy się nauczą, że projekt ogłasza się dopiero jak będzie gotowy? Zaraz przyjdzie EA i zgasi światło tak jak zrobił to R*
Przez chwilę Internet rozpalił się też do gorąca z powodu doniesień, że Embracer zapowiedział wskrzeszenie serii Deus Ex, ale okazało się to pomyłką, gdyż oficjalnie firma niczego takiego nie zapowiedziała. Warto jednak zwrócić uwagę, że w notce prasowej grupa wymieniła właśnie tę markę oraz Tomb Raider i Legacy of Kain, co sugeruje, iż te trzy cykle są głównymi kandydatami do powrotu.
Źródło: https://www.gry-online.pl/newsroom/marki-deus-ex-i-tomb-raider-przejete-wraz-z-tworcami-przez-embrac/zf21c72
No jasne, przecież wydali 300 milionów tylko po to by ponownie schować te marki do szafy.
Powodem opóźniony Wiedźmin i zakaz sprzedaży w Rosji
Powodem jest nieudolność zarządu i polityka "jakoś to będzie", która zemsciła się po premierze ich ostatniej produkcji.
Też tego nie potrafię pojąć. Trzeba było zakończyć z nim współpracę po Zakonie Feniksa a nie pozwolić mu zmasakrować serię i teraz tluc jeszcze spin-offy.
Skoro twórcy nie ogarniają własnego autorskiego silnika to znaczy, że ich narzędzie jest złe i przesiadka na bardziej uniwersalne środowisko jest dobrym pomysłem.
Taaaaa, co generacja ta sama gadka, że teraz biedne AMD pokaże złej nVidii
A mają jakieś ciekawe sci-fi? Chętnie bym zobaczył bo ogólnie posucha w gatunku.
To zresztą ciekawe, bo słyszałem opinię, że ekran SD jest słabszy od tego switchowego
Ale czego ludzie się spodziewali kupując grę studia znanego ze słabych portów? Więcej preorderów zamawiajcie, sytuacja w branży się polepszy.
Patrząc na to jak ta seria odleciała doslownie w kosmos, nie zdziwię się jak następną część będą kręcić na Księżycu.
Artykuł tak optymistycznie podchodzi do tematu jakby był wyciągnięty z 2010 roku, gdy jeszcze wszyscy się grafenem jarali. Mijają lata a nic się nie zmienia.
Niestety Polska już dawno przestała się liczyć w grafenowym wyścigu. W 2019 roku spółka Nano Carbon wyprzedała swoje maszyny i tym samym ostatecznie pogrzebała nadzieje na podbój światowych rynków. Nadal się nad grafenem pracuje w naszym kraju ale naukowo.
Co do samego grafenu, o jego rewolucyjności słyszy się już prawie 20 lat ale na razie faktyczne jego zastosowanie to ciekawostki. Na papierze to materiał idealny, w rzeczywistości jest jednak na tyle drogi w produkcji, że jego zalety tego nie rekompensują. A przy tym wcale też ma nie być taki niezniszczalny. Kiedyś czytałem artykuł, że znaleziono poważną wadę wytrzymałościową i w pewnych warunkach można łatwo rozerwać sieć atomów (obecnie nie mogę tego znaleźć).
Hurraoptymistyczne prognozy o grafenowych mikroprocesorach i tym podobnych wynalazkach to jak na razie science fiction i jeszcze przez długie lata się to nie zmieni.
Najlepiej jest szukać informacji u źródła bo tu to koślawo opisali.
Możesz nałożyć zniżkę z okazji wydania swojego produktu, ale po jej zakończeniu nie będzie można nałożyć kolejnej w ciągu następnych 28 dni.
https://partner.steamgames.com/doc/marketing/discount_rule_changes
W 2022 roku 2GB RAM to za mało nawet na przeglądarkę. Za 500 zł (czyli raptem stówę wiecej niż pułap z artykułu) na regularnych promocjach jest Motorola E7 Power 4/64 z baterią 5000mAh.
No jak robi się filmy w kategorii PG-13 to z niektórych elementów trzeba zrezygnować.
Domagamy się tłumaczenia wszystkich gier na esperanto!
Z tego co słyszałem na różnych materiałach to ten polski dubbing jest tragiczny i sam bym wolał by go usunęli :)
A nigdy nie widziałem, żeby Polacy narzekali na brak dubbingu.
Ta? A jaka sraczka była o brak pełnej lokalizacji w Risenach 1 i 3 czy trzecim Mass Effekcie?
A za produkcję weźmie się pewnie doświadczone studio Groove Street Games
Uważam się za kolekcjonera wydań fizycznych (choć bez takich odpałów jak identyczne grzbiety, na pececie zresztą niemożliwe do zrealizowania) i po artykule spodziewałem się jakiejś głębszej analizy zmian na rynku. A dowiedziałem się, że autor pozbył się wszystkiego bo musiał to popakować w kartony do przeprowadzki. I zrobił to na tyle głupio, że zamiast zostawić sobie co bardziej interesujące tytuły wywalił wszystko a potem żałował. I nagle od tego momentu calkowicie przerzucił się na cyfrę bez żadnej większej reflekcji poza tym wspomnianym żalem. I to wszystko.
Materiał miał ogromny potencjał ale ten felieton nawet go nie liznął.
A na torrentach za darmo :P
Kupiłem Steam Controller na tej jesiennej wyprzedaży i stwierdzam, że jest to potężne narzędzie z przemyślanymi funkcjami i moim zdaniem sprawdza się świetnie tam, gdzie "normalnym" kontrolerem by się nie dało. Ma jednak dwie wady, z czego jedna wynika głównie z samych założeń projektowych. Krzyżak jest niestety słabiutki w porównaniu z prawym głaskadłem, sprawuje się jeszcze gorzej niż ten z XBOne i przez to kontroler praktycznie nie nadaje się do bijatyk. Klasyczny czteroprzyciskowy krzyżak sprawdziłby się tu lepiej i jeśli miałaby kiedyś wyjść nowa wersja tego kontrolera to takiego usprawnienia bym oczekiwał.
Najpoważniejszą wadą Steam Controllera jest jednak jego największa zaleta - to nie jest po prostu sprzęt plug & play. To znaczy, może nim być ale nie w każdej grze domyślny układ się sprawdza, a ficzery kontrolera aż proszą się o wykorzystanie bo w przeciwnym wypadku nie wykorzystamy jego potencjału. W moim przypadku przez kilkadziesiąt pierwszych minut każdej gry coś tam poprawiałem i dopieszczałem w ustawieniach. Nie jest to bezpośrednio wada samego sprzętu, to po prostu brakuje konkretnych konfiguracji pod konkretne gry, zwłaszcza, że sam akurat wybrałem nietypowe i starsze produkcje, ale nie każdemu się to spodoba i pewnie wielu to zraziło do tego urządzenia. Tym bardziej, że ogrom opvji konfiguracyjnych potrafi początkowo przytłoczyć. Jak ktoś oczekiwał, że po prostu podepnie pada do komputera iz marszu zacznie grać i wszystko będzie dobrze funkcjonować to mógł się rozczarować.
Ostatni sezon Jak poznałem waszą matkę. Większość odcinków to to nudne zapychacze ale jednak idące cały czas jednym torem narracyjnym. Aż nagle w finałowym epizodzie nie dość, że wywracają wszystko do góry nogami to jeszcze robią to w strasznym pośpiechu. Serial cechował się skrupulatnością i przemyślaną linią czasową (co jest bardzo ważne przy jego niechronologiczności) a w ostatnim odcinku (co prawda dwukrotnie dłuższym ale to wciąż zdecydowanie za mało) próbuje przedstawić następnych kilkanaście lat życia bohaterów. A sam finał to już jawna kpina z widza.
Niestety wokół minikomputera Karpińskiego narosło wiele mitów dotyczących jego niesamowitości. Jego rzekoma szybkość miliona operacji na sekundę była osiągalna tylko w jakimś wąskim zakresie w warunkach laboratoryjnych, podobnie teoretyczne było te 8 MB RAM, w praktyce żaden egzemplarz tyle nie posiadał. Jakość wykonania pozostawiała wiele do życzenia, a drogie części musiały być sprowadzane zza granicy za dewizy. Ponadto sam Karpiński przyczynił się do ostatecznej porażki własnego dzieła jako lider zespołu. Produkcja przeciągała się w czasie, doszło do różnych sporów, zarówno z Brytyjczykami jak i polską spółką co w połączeniu z megalomanią i ponoć bardzo lekceważącym podejściem do innych inżyniera zaowocowało zerwaniem umowy z klientem.
W sumie to naprawdę szkoda. Jacek Karpiński był naprawdę genialnym wynalazcą, co potwierdzają wcześniejsze jego projekty, ale niestety absolutnie nie miał smykałki do interesu, co również można zauważyć po jego dokonaniach.
Ja z kolei pójdę pod prąd i odradzę czytanie "Zielonej mili" po seansie. Film jest kapitalny ale książka to droga przez mękę. Pierwotnie wydawana była w odcinkach w gazecie i cechuje się mocno zaburzoną chronologią. W praktyce jest po prostu chaotyczna bo skacze wątkami w czasie i przestrzeni i zamiast chłonąć klimat jak w filmie człowiek próbuje się połapać o co chodzi.
To tak samo jak z grafenem, ten też miał zrewolucjonizować wszystko.
Tron 3 już lata temu został skasowany. No i bez Bridgesa to już nie byłoby to.
Z większością przykładów się nie zgadzam. To znaczy, obejrzałbym ich kontynuacje jak najbardziej ale uważam, że nie są one potrzebne. Sequelizacja dzieł to wręcz rak branży rozrywkowej bo producenci stawiają na lubiane marki i nierzadko zajeżdżają je do porzygu. Owszem, są filmy czy gry, którym rozwinięcie lore nie przeszkadza, np. pojedyncze ekranizacje dłuższych serii. Ale tak samo są też produkcje, których nie powinno się więcej ruszać. Ich fabuły stanowią zamkniętą całość, opowiadają jakąś konkretną historię i doklejanie do niej nowych wymyślonych na siłę wątków rzadko kiedy wychodzi na dobre.
Z komentarzy wynika, że chyba tylko mnie część trzecia podobała się najbardziej. "Czwórka" jest udanym rozwinięciem rozwiązań poprzedniczki ale jakoś tak sprawiała mi mniej frajdy.
No jakby im się ta współpraca bardzo opłacała to chyba trzymaliby się jej dalej, nie?
Wydanie PC sprzedawane ma być w serwisach Steam, Epic Games Store oraz Microsoft Store. To istotna informacja, gdyż ostatnia odsłona tej marki, czyli spin-off Zombie Army 4: Dead War, była czasowym tytułem ekskluzywnym dla sklepu Epic Games i na Steama trafiła dopiero rok po premierze. Czyli co? Sprzedanie się Timowi wcale takie korzystne nie było?
Artykuł w stylu "wybierzmy kilka losowych drogich gadżetów z każdej kategorii i będzie git". Polecanie takich choćby przepłaconych słuchawek komukolwiek i wmawianie, że to idealny prezent powinno być karalne.
Te tony spamu? Lata temu przeniosłem sie właśnie z o2 na Gmaila bo ten pierwszy miewał problemy z odbiorem wiadomości. Z niektórych serwisów po prostu nie przychodziły. Nie zaglądałem na swoje konto od lat ale rodzicielka nadal korzysta i ilekroć widzę ten bajzel to aż mnie skręca.
Mam parę spam kont na Yahoo i raczej nikomu bym nie polecał. Czytelność interfejsu średnia, spamu sporo, reklamy. Co gorsza, maile często przychodzą z opóźnieniem a i parę razy zdarzyło się, że w ogóle na tę skrzynkę nie chciały dojść.
Polski dubbing faktycznie był planowany ale bałaganu narobiła pandemia i ostatecznie z niego zrezygnowali. Nawet w jakimś wywiadzie chyba właśnie dla GOLa twórcy o tym mówili. Może kiedyś w jakimś Remastered czy innym Director's Cut.
Wiele zależy też od samej gry. Co mi po super łączu czy dobrej maszynie hostującej jak takie Gears of War 2 czy Fable 2 dalej chodzą w 30 klatkach i nie są w stanie tego utrzymać? Jasne, w końcu mogę ograć je na pececie ale jakość doświadczenia jest zwyczajnie taka sobie.
Haven, Hellblade, Gears Tactics a oprócz tego możliwość ogrania na pececie sporej liczby ekskluziwów jak Fable 2, Peggle 2, Halo 5 czy kompletna seria Gears.
Moim zdaniem po prostu brakuje oceny pomiędzy dobrą i złą, takiej średniej. Ja wiem, że niby coś nam się podoba lub nie ale gier w ten sposób nie da się konkretnie ocenić bo to cały zestaw różnych składowych, z których każdą możemy odbierać inaczej. W obecnym systemie ciężko jest uczciwie ocenić tytuł, który nie jest dokumentnie nieudany ale też wiele mu brakuje do miana bardzo dobrego. Z czystym sumieniem nie można mu postawić łapki w górę ale też na pewno nie zasługuje na ocenę negatywną więc zapewne dostanie plusa z zastrzeżeniem, że trzeba poczekać na patche i/lub porządną przecenę. Ale w statystykach potem tego nie widać, jest tylko w sumie fałszująca wynik łapka w górę.
Ani w Vice City ani w San Andreas tych rozmyć nie było. To cecha charakterystyczna trzeciej części. Zgodzę się jednak z tym, że budowało to klimat i dlatego ich brak tak mnie uderzył.
Jak można było usunąć te charakterystyczne rozmycia z "trójki"?!
"Denuvo kłopotliwe dla procesorów Intel Alder Lake"
Denuvo jest kłopotliwe dla wszystkich.
Tak na poważnie, to zastanawiam się na ile EA może zagrać na nosie Federacji. Ciekawe czy mogli by grę nazwać w stylu.:
Football
Is
For
All
2023
:)
Jak już inni zauważyli, wiele zależy od konkretnej gry. Jako gracz z ponad 25-letnim stażem uważam, że stare gry bywają niegrywalne nie z powodu sterowania (choć do intuicyjnego im daleko), oprawy graficznej czy braku podpowiedzi a po prostu z zepsutych mechanik. Takie stare platformery 2D nierzadko wymagały diabelskiej precyzji przy bardzo nieresponsywnym sterowaniu, skoków wiary (bo kamera nie pomaga i nie pokazuje co jest przed nami) czy wykucia całych poziomów na pamięć okupionego dziesiątkami prób.
Klasyczne fpsy jak Doom czy nawet Wolfenstein 3D nadal sprawiają frajdę przy strzelaniu ale design poziomów jest okropny. Mapy nie mają sensu z architektonicznego punktu widzenia, wymuszają lizanie ścian w poszukiwaniu ukrytych przejść, przełączników czy kluczy i backtracking. Poziom trudności też często nie jest wyważony (dotyczy to również nowszych shooterów z ery trójwymiaru) - wrogowie nie grzeszą inteligencją ale w zamian bardzo celnie strzelają a twórcom wydawało się, że im więcej przeciwników tym fajniej i czasem zwalali graczom absurdalne ich ilości.
Dlaczego tak jest? Ponieważ w tamtych czasach gry robili zapaleńcy dla zapaleńców. Nie był to wielomilionowy biznes i nikt nie przejmował się przystępnością rozgrywki, wręcz uważano, że im dłużej graczowi zejdzie na zaliczeniu gry tym lepiej i poziom trudności sztucznie zawyżano. Nie bez znaczenia jest też fakt, że to właśnie wtedy dopiero powstawały zalążki konkretnych mechanik. Współczesne gry nie są łatwiejsze bo gracze się rozleniwili tylko są po prostu bardziej przemyślane i stoją za tym lata doświadczeń i szlifowania rozwiązań, więc nawet jeśli są wymagające to uczciwie (a jeśli nie to jest to postrzegane jako wada). To tak jakby z pierwszego Golfa przesiąść się do najnowszej wersji. I to i to jeździ ale komfort jest nieporównywalny.
A czemu wtedy gracze grali w te zepsute produkcje i nie narzekali? Cóż, alternatywy nie było. Zresztą, w gry postrzegane jako rozrywkę dla dzieci grali właśnie młodsi ludzie, którzy mieli na to kupę czasu, więc mogli szlifować swoje umiejętności wciąż powtarzając te same poziomy. Ja sam przeszedłem kiedyś dwie pierwsze odsłony Call of Duty na Weteranie czy pierwszego Maksa Payne'a na Nowojorskiej minucie. Dziś, dzieląc dzień między pracę, rodzinę i inne obowiązki nie mam zwyczajnie czasu na taki festiwal quick saveów czy podchodzenie do tego samego levelu po kilkadziesiąt razy. Gry mają mnie relaksować a nie być dodatkowym źródłem irytacji. I sądzę, że nie jestem w tym odczuciu odosobniony.
W dzisejszych czasach to nic nadzwyczajnego. Od premiery Cyberpunka minął prawie rok a gra dalej nie jest kompletna :)
Ale Matriksy kręcili jako bracia. To, że zmienili płeć dużo później nie zmienia tego, że wówczas byli facetami.
Jeszcze trochę i ekrany przekroczą 7 cali. Powaliło tych producentów. A do 155 mm to nic sensownego nie idzie praktycznie dostać.
Pierwszy Payday był dla mnie pozytywnym zaskoczeniem i trochę się w niego wkręciłem. Na tyle mocno, że szczerze interesowała mnie część druga. Do czasu aż nie zagrałem podczas jakiegoś free weekendu. Nie mam z kim grać więc jestem albo skazany na randomy z neta albo boty. A te drugie są tak durne, że odechciało mi się grać. Rozdawali ją kiedyś za darmo chyba na Humble, nawet jakieś drobne DLC pozbierałem ale do tej pory nie miałem nawet ochoty by ją zainstalować.
Ja też bardzo bym chciał prawdziwą kampanię fabularną do przejścia solo.
"Hello and, again, welcome to the Aperture Science Computer-Aided Enrichment Center."
I jako posiadacz oryginalnych gier na pececie miałbym za to coś jeszcze dodatkowo zapłacić?
Bo Amazon jest dobry jak szukasz konkretnego przedmiotu. Podajesz tytuł filmu/książki/płyty czy tam czego i wyskakują odpowiednie wyniki. Ale jak potrzebujesz znaleźć "coś" to umarł w butach. A ich sortowania i filtry to żart.
Zdziwiłbyś się. Nieraz książki można kupić tam taniej niż w innych księgarniach lub na Allegro. Zwłaszcza, że często miewają promocje typu 3 za 2 i nierzadko da się tam coś dobrać. Ponadto Empik dość często trafia do różnych programów lojalnościowych. Żona ma w pracy Motivizera i wielokrotnie wymieniała punkty na karty prezentowe, dzięki czemu końcowy zakup wychodził bardzo korzystnie.
Oczywiście, że to pewne uproszczenie, ale strona należy do polskiej spółki, której właścicielami są zagraniczne fundusze inwestycyjne. Idąc twoim tokiem rozumowania to Tyskie, Lech i Żubr są japońskimi piwami, w końcu właścicielem Kompani Piwowarskiej jest Asahi Group Holding.
Żeby tylko Harrison Ford dożył do premiery. Facet ma już prawie 80 lat.
Naprawdę ktoś wierzył, że Allegro będzie mogło się zwijać? Amazon dla przeciętnego Polaka nigdy nie był tani do przedmiotów codziennego użytku. Tam kupowało się szeroko pojętą sztukę (filmy, muzyka, zagraniczne wydania książek itp.) lub okazjonalną elektronikę rozrywkową (bo o tym, że ktos kupił tam lodówkę czy pralkę to nie słyszałem). Do drobnicy zawsze było Ali a do całej reszty Allegro. I pełnoprawne wejście Amazona na nasz rynek wiele tu nie zmieniło bo nawet samym sprzedawcom nie chce się tam pchać. Ostatnio chciałem sobie porównać oferty obu sklepów pod kątem produktów dla zwierząt, które regularnie kupuję w rodzimym serwisie. Na Allegro po wpisaniu nazwy marki karmy mam 100 stron ofert, Amazon wypluł mi całe 21 rekordów w tym mysz gamingową i bodajże podręcznik do gry na gitarze. Z czym do ludzi?
Nawet Prime, choć niewątpliwie okazyjny, bardziej moim zdaniem uderza w Netfliksa i inne platformy streamingowe niż wysyłki Allegro, mimo że też daje darmową dostawę.
Artykuł napisany tak, że ktoś nie rozeznany w temacie może pomyśleć, iż to Valve się tak droży. A wystarczyło napisać, że ceny ustalane są przez wydawcę a nie sklep. Zresztą, to żadna nowość, na Steamie wiele jest równie skandalicznie wycenionych tytułów, nawet gry na GOGu potrafią kosztować nieprzyzwoite pieniądze jak na swój wiek.
Grałem w życiu w jednego soulslike'a - The Fallen Order - i było to slabe doświadczenie. Może gra sama w sobie zła nie jest, ale z racji tego, że osadzono ją w tym konkretnym uniwersum, czyni ją nieznośnie absurdalną papką. Oto mamy młodego ale wyszkolonego gwiezdnego zabijakę, w dodatku dzierżącego jedną z najbardziej niszczycielkich broni w galaktyce, dla którego byle szturmowiec z elektryczną pałką jest śmiertelnym zagrożeniem. W dodatku ten szturmowiec potrafi zmartwychwstać, sztuki tej nie posiedli nawet najpotężniejsi Jedi w historii a zwykłe imperialne mięso armatnie to umie. Chciałem poczuć się potężnym wojownikiem jak w serii Dark Forces a tu z niemal każdym przeciwnikiem trzeba się siłować bo nagle wszyscy są w stanie zablokować atak mieczem świetlnym normalnie wchodzącym niemal we wszystko jak nóż w masło. Gdzie tu sens?
Może, ponownie, jako gra sama w sobie nie jest złą produkcją i pewnie pod inną marką tak by to nie raziło (a przy tym zapewne w ogóle bym po nią wtedy nie sięgnął) ale osadzenie jej w świecie Gwiezdnych wojen jest całkowitą porażką projektową bo do tego uniwersum i takich założeń fabularnych (w końcu gramy jako Jedi) formuła rozgrywki absolutnie nie pasuje.
A W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości i W obliczu śmierci?
Choć to niepopularna opinia, uważam, iż bardziej ludzki Bond to dobry Bond. Film z Lazenbym po latach jest doceniany na naprawdę świetny scenariusz i ukazanie bardziej wrażliwej strony 007. Obie produkcje z Daltonem też trzymają się rzeczywistości mocniej i wychodzi im to na dobre. Filmy z Craigiem to akurat sinusoida, choć niekoniecznie to wina samego aktora i przyjętej konwencji tylko słabych scenariuszy.
Absolutnie nie neguję uroku wizji Bonda, którego nie jest w stanie zranić nawet celna salwa z katiuszy a kobieom po jednym jego spojrzeniu nogi same się rozkładają. Ale stężenie absurdów w niektórych filmach bywa tak wielkie, że stają się one niezamierzoną autoparodią.
To żeby im dodatkowo dopiec kup na Steamie, wtedy dostaną tylko 70% z tego co zapłacisz :)
Joaquin Phoenix, co prawda niedawno dostał Oscara za Jokera, ale - będę to powtarzał zawsze - absolutnie pierwszy należał mu się już za rolę Kommodusa z Gladiatora!
Co za bzdury o tym Jar Jarze. Gunganie to człekokształtna rasa rozumna zamieszkująca planetę Naboo.
Nie, nie będą. Nikomu, poza Valve, nie będzie się chciało optymalizować swoich gier pod Decka. W końcu, pomimo kompaktowej konstrukcji, to tylko zwykły komputer z nieco nietypową rozdzielczością ekranu i Linuksem. A pecetowy gaming to niemal wyłącznie Windows. Jeśli wydawcy do tej pory nie chciało się portować gier na Linuksa to jedno dziwaczne urządzenie tego nie zmieni.
A jeśli do Decka wgrasz Windowsa to tym bardziej nie będzie potrzeby nic robić, bo, o ile wymagania pozwolą, to uruchomisz na nim teoretycznie każdą grę. I to właśnie miano na myśli podczas kampanii marketingowej. Nawet tę nieszczęsną rozdzielczość da się bez problemu ustawić na Win10. W teorii każda gra, która pójdzie na analogicznym sprzęcie tej klasy powinna się uruchomić na Decku. Pozostają pytania z jaką płynnością i co z czytelnością obrazu na tak małym ekranie w takiej rozdziałce, czy interfejs/napisy/cokolwiek innego będzie się odpowiednio skalować. Ale, ponownie, gry, które otrzymałyby odpowiednie aktualizacje w tym względzie da się zapewne policzyć na palcach jednej ręki.
Bo skoro jest to alternatywna rzeczywistość to mogą popuścić wodze fantazji oraz wrzucić do gry co im się żywnie podoba i nikt nie powinien się przyczepić, że to niezgodne z historią. Ale, jak widać, nie wszyscy ludzie potrafili to zrozumieć.
powrót do roli - po ostatnim występie w 1989 roku
A Powrót Batmana z 1992 się nie liczy?
Rok przed pierwszą Bitwą o Śródziemie wyszła też gra Władca Pierścieni: Wojna o Pierścień od innego studia oparta na licencji książkowej. To całkiem poprawny RTS wzorujący się na Warcrafcie.
Na Alledrogo masz zatrzęsienie ofert używek. Wszystkie działają na obecnych komputerach. A niektóre części można dodać do Origina przez support.
Ech, oczywiście zamiast Thora miałem na myśli Hulka.
Iron Man - premiera 2 maja 2008
The Incredible Hulk - premiera 13 czerwca 2008
"Wszyscy zaczynamy swoją przygodę z Marvelem od pierwszego Iron Mana. Czas to wreszcie zmienić."
A dlaczego mielibyśmy to zmieniać skoro Iron Man faktycznie był pierwszym filmem MCU? Premierę miał przecież nieco ponad miesiąc przed Thorem.
Nie lubię się bać, nie lubię horrorów a jumpscare uważam za najgorszy, najbardziej tandetny chwyt, jakim mogą posłużyć się scenarzyści.
Mieszkający w USA Kanadyjczyk o węgierskim nazwisku oznaczającym Polaka. Globalizacja.
Wyprzedaż jak wyprzedaż. Niektóre tytuły najtaniej w historii na Steamie, inne w tych samych cenach i parę wyjątków drożej niż zwykle. Nic nadzwyczajnego ale też żadne dno, Brania od Cenegi nic nie przebije. Bardziej smuci brak interesującego eventu bo to co jest zajmuje góra 2 minuty i daje same niezbywalne śmieci do ekwipunku. No i tylko jedna karta dziennie a nie 3 jak dawniej.
Absolutny top to szarża Rohirrimów pod Minas Tirith.
A niemal w równym stopniu uwielbiam scenę... rozpalania stosów sygnałowych. Kapitalnie wyreżyserowany moment.
Oho, czyli szykuje się kolejna obsuwa hotfixów (bo patchami tego nazwać nie można).
Nie wiem, jako fan serii jakoś tego nie czuję. To nie jest dobry materiał na film.
"Gry z super grafiką" to Crytek robił od samego początku. Szkoda tylko, że poza oprawą to były całkowicie przeciętne tytuły.
Trzeba generować ruch na stronie. W przyszłym roku znowu ktoś się w nekromantę pobawi i wyciągnie go na wierzch.
Half-Life 1 jest z 1998 roku więc ma już prawie 23 lata więc taki zabieg to nie jest nowy wynalazek.
Nijakiego gameplay'u i tak nie poprawią więc na pececie remastery mijają się z celem, no chyba, że daliby je za darmo posiadaczom oryginałów (zero szans). Druga i trzecia część działają na obecnych systemach bez problemu a i wciąż nieźle wyglądają. Odświeżałem sobie tę serię w tym roku, więc nostalgia za mnie nie przemawia. Pewnie jeszcze znowu wyjdzie jako exclusive na Epika.
Rambo od premiery został już połatany i jest to całkiem zacny rail shooter. Dalej jest brzydki jak noc ale jeśli chodzi o gameplay to poza faktycznie kiepskimi QTE niewiele można mu zarzucić.
Z rozdawnictwa mam abonament Pro na 3 miesiące i muszę przyznać, że usługa sprawuje się bardzo dobrze. Laga praktycznie brak, jakość obrazu bardzo dobra a na 3 ograne tytuły tylko raz zerwało mi połączenie a i tak po chwili wróciłem do rozgrywki dokładnie w tym samym miejscu. Na premierę były ponoć spore problemy ale obecnie nie zauważyłem żadnych. Teraz ogrywam Jedi Fallen Order i też jest ok.
Wydanie starszych gier na PC to obecnie jedyna szansa Sony na zarobienie na nich. Na PS5 już się nie da bo konkurencja wymusiła wsteczną kompatybilność z poprzednią generacją i zdecydowana większość klasyków z "czwórki" ma bez problemów działać na nowym sprzęcie. Otwarcie się na nowy rynek to szansa na nowych klientów, a że Sony raczej nie będzie nabijać kabzy bezpośrednim konkurentom, a mobile są jeszcze za słabe to praktycznie zostają tylko pecety.
Jeśli chodzi o tłumiki to należy dodać, że faktycznie możliwe jest wyciszenie wystrzału do poziomu znanego niemal z filmów i gier. I taka broń rzeczywiście istniała, chociażby pistolet Welrod czy karabinek De Lisle, których wystrzały były cichsze od pracy mechanicznych elementów. W skali światowej były to jednak ciekawostki o wąskim zastosowaniu - zaprojektowano je głównie do działań dywersyjnych. Faktem pozostaje jednak to, że DA SIĘ wytłumić broń do poziomu "szeptu" tylko wiąże się to z licznymi ograniczeniami i obniżeniem sprawności bojowej, przez co jest zwyczajnie nieopłacalne.
W okolicy 4 maja pewnie będzie też wyprz tytułów z uniwersum Gwiezdnych wojen
Ja pamiętam też windę z Prince of Persia Sands of Time. Za pierwszym podejściem do gry utknąłem tam na dobre i tytuł skończyłem dopiero kilka lat później.
Patrząc na to jak przez całą tę sytuację z krypto wydymani są gracze to bardziej pasowałaby Linda Lovelace
A co innego miał powiedzieć? Jeśli nie chcą całkowicie stracić zaufania inwestorów to muszą podtrzymywać wiarę w naprawienie gry. Inna sprawa, że w tej chwili mogą ogłosić cokolwiek ale bez faktycznych czynów ich słowo jest guzik warte.
"Program Starship Elona Muska jak dotąd nie miał wiele szczęścia. Niemal wszystkie dotychczasowe prototypy statków kosmicznych nie odbyły lotu testowego zgodnie z planem. Dopiero ostatni lot SN10 przebiegł bez większych problemów. Udało mu się nawet wylądować, niestety parę minut później nastąpiła eksplozja."
Właśnie dlatego to są prototypy. Każda eksplozja także jest na wagę złota bo wskazuje na różne problemy, które potem zostaną wyrliminowane. NASA i Rosjanie mają kilkadziesiąt lat doświadczenia więcej i też nie wysyłają od razu pierwszych prototypów w kosmos. W końcu lepiej, żeby Starshipy wybuchały teraz niż jak będą załadowane sprzętem i ludźmi.
Pełna lista:
VAT Attack
500+ Damage
The Sign of the Cross
Air Force Down
Economy Killer
LGBT Terror
The Abortion
Lock'em Down!
Postal Voting
Double Duck
Jak dla mnie to w tym roku mogłaby nie wyjść absolutnie żadna gra. Mount Everest wstydu wystarczy pewnie na kilka lat, zwłaszcza że czasu wolnego mam jeszcze mniej niż przed pandemią.
Jakie "tęsknicie za Winampem"? Używam do dzisiaj!
Zaraz będzie 35lvl a osiągnąłem baaardzo naciągane 6/14. Słaby ten test.
Do 5 cali? Obecnie to trudno cokolwiek sensownego kupić, żeby miało chociaż poniżej 6. Najgorzej w segmencie nisko-średnim tak do 1k zł. Przyzwoite budżetowce z 4GB RAM można dostać już za jakieś 600 ale wszystkie bez wyjątku to patelnie powyżej 6 cali prawie dobijające do 160 mm. A jeśli już znajdzie się coś mniejszego to albo to przestarzałe paździerze albo z ceną przekraczającą tysiąc. A iPhone nie jest żadnym rozwiązaniem.
Przyznam, że ta gra przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Spodziewałem się przehajpowanego średniaka a dostaliśmy kandydata na crap dekady. I, patrząc na tempo prac twórców, raczej bez szans na poprawę tego stanu na miarę No Man's Sky.
Nawet wzmianki o zniżce (nie mówiąc już o darmowej kopii) dla posiadaczy oryginalnych wersji?
"Gwiezdny przybysz" jest cudowny. Chciałem o nim wspomnieć gdyby zabrakło go na tej liście.
Z filmów sci-fi, choć niekoniecznie związanych z kosmosem, dobre wątki romantyczne można znaleźć też w "Ziemi kiedyś nam obiecanej" i TRONie Dziedzictwo".
A jaki to problem zacząć grę od początku? Poważnie pytam bo nie grałem i nie znam sytuacji. Ale na logikę skoro to sami początkujący gracze to te parę godzin gry można przecież poświęcić i zacząć od zera ponownie. Rozumiałbym gdyby ktoś po kilkuset h miał taki problem ale on by się na taki scam przecież nie naciął. Zgon daje jakieś uciążliwe kary czy jak?
Jakiekolwiek półki nad komputerem to poroniony pomysł. Jak spadnie taki obiektyw to monitor za grube tysiące jest do wywalenia.
I zaraz w TVPiS będzie informacja, że niewdzięczni przedsiębiorcy buntują się mimo wyciągniętej do nich z rządu ręki
Współczesny człowiek nie jest przystosowany do eksploracji kosmosu. Ale potomkowie takich marsjańskich kolonizatorów za kilkaset lat mogą już znacznie lepiej znosić promieniowanie kosmiczne od nas i to oni mogliby się nadawać do dalszej ekspansji.
Zapewnienie nieśmiertelności człowieka jako gatunku to kwestia pewnie kilkunastu tysięcy lat jeśli nie więcej bo oznacza skuteczne opuszczenie Układu Słonecznego i założenie co najmniej jednej samowystarczalnej licznej kolonii na planecie krążącej wokół innej gwiazdy. Ani my ani wnuki naszych wnuków nie mają szansy dożyć do tego momentu. To naprawdę odległa przyszłość i obecnie jesteśmy w sumie dopiero na samym początku drogi, ale kiedyś trzeba zacząć.
Owszem, ale rzecz rozbija się o dostępną technologię. Znacznie bliżej nam do założenia stałej bazy na powierzchni Marsa odpornej na promieniowanie niż zbudowania latającego miasta.
Trzeba było wspomnieć o jeszcze jednym pecetowym porcie wykonanym przez spółkę czyli "sławetnym" Saints Row 2.
serwery pełne ale znaleźć jakiś bez udziwnień i durnych modów, przypominający to jak ta gra faktycznie wyglądała na początku to jest prawdziwy problem. Poza Hirntotem chyba nic nie ma.
Koniecznie! Miałem kiedyś QcK i choć jestem zadowolony z jakości samego materiału to niestety na rogach rancie strasznie się poniszczyła.
Obecnie od ponad dwóch lat korzystam z Natec Genesis M12 Maxi i jest super. 45 x 90 pokrywa niemal całe wolne pole biurka dzięki czemu klawiatura też się nie ślizga. Z podkładką nie dzieje się nic.
A jeśli chodzi o myszki, to jeszcze mi się nie zdarzyło, by zjechał się do końca lub wręcz odpadł jakiś ślizgacz. Gryzoń od laptopa ma ponad 5 lat, nie używam przy nim podkładki i korzystam ze stołu lub samej obudowy lapka i nic. Prędzej kabel mi się przerwie.
A ja uważam, że oryginał wcale nie zasługuje na taki kult, jakim obecnie się go otacza. To był zwykły przeciętniak jakich wiele już w dniu premiery i jedyne czym się wyróżniał to styl oprawy graficznej (która wcale nie była taka super a ten caly komiksowy sznyt miał to przypudrować). Powrót do tej gry po latach może być jeszcze bardziej bolesny.
W NBA Live 2003 była już taka funkcja, chociaż o wiele bardziej manualna. Na wgranym zdjęciu zaznaczało się markerami oczy nos i usta i ogólny obrys twarzy. Efekt był oczywiście bardzo podobny. Pamiętam, że cień nosa ze zdjęcia (miałem tylko takie z lekkiego profilu, typowe dla dokumentów z tamtego okresu) w grze sprawiał, iż mój awatar wyglądał jak ofiara pożaru.
Co za czasy. Jeszcze nie tak dawno byłby lament, że nic nie powiedzieli o darmowej kopii dla posiadaczy oryginalnych części. A dziś ludzie się cieszą, że będą mogli ponownie wydać na to 60 dolarów. Nic dziwnego, że wydawcy coraz bezczelniej monetyzują swoje produkcje jak sami gracze nie szanują własnych pieniędzy i łykają to wszystko bezkrytycznie.
Bardzo dobrze. Teraz szybko stanieje i za kilkanaście złotych będzie można ograć singla.
Niestety dane rozbite na operatorów nie są tak czytelne.
Polecam tę listę abonamentów
https://www.abonamenty.pl/ranking-abonament-przeniesienie-numeru/
Sam mam abonament za 25 złotych bez limitu oraz 25GB internetu i bardzo sobie chwalę. Kasa ściąga się automatycznie, nie muszę pamiętać by kupić doładowanie i gadam lub piszę ile chcę. Telefony od dawna nie są opłacalne jako dodatek do abonamentu, korzystniej jest kupićje we własnym zakresie.
Jak gra nie sprawia mi satysfakcji to ją porzucam, no chyba, że jest to jakiś absolutny kanon, ktory trzeba znać. Wtedy się przemęczę. Zwyczajnie szkoda mi czasu na grynie dające frajdy, bo mam go mało a backlog idzie w setki.
Mam monitor 144Hz z G-Sync i to naprawdę robi robotę. Różnica w stosunku do 60Hz jest spora i widoczna. Już nigdy nie kupię wolniejszej matrycy do komputera, chyba że w laptopie.
wszystko inne jest lepsze w Remasterze (od fizyki
To ciekawe co piszesz, bo na bardzo szczegółowej analizie Digital Foundry wyraźnie widać, że Remaster ma okrojoną fizykę względem oryginału. A wynika to z tego, że bazą nowej wersji nie była edycja pecetowa tylko ta z X360, gdzie wiele bajerów zostało wyciętych lub ograniczonych w ramach optymalizacji. A skoro mod jest tylko nakładką na pierwowzór to trudno mi uwierzyć, że sam z siebie psuje w grze fizykę na tyle by prezentowała się gorzej niż w Remasterze.
edit.
A tu cytat z PPC:
Crysis Remastered może pochwalić się bardziej realistycznym systemem oświetlenia dzięki wykorzystaniu techniki SVOGI (ang. Sparse Voxel Octree Global Illumination), co widać na załączonym powyżej porównaniu grafiki. Natomiast Crysis Enhanced Edition wypada lepiej pod względem fizyki, jakości efektów cząsteczkowych i cieni czy roślinności (zobaczcie, jak ona zachowuje się w wersji zremasterowanej...) i ogólnie wyglądu dżungli.
Próbowałem parokrotnie przekonać żonę do grania, ale poza totalnymi casualówkami (match 3, HOPA) na nic nie ma ochoty i szybko ją to nudzi. Rodzicom zainstalowałem z kolei To the Moon to nawet nie odpalili przez kilka lat. Choć mama swego czasu sporo pocinała w Literaki. Niektórzy ludzie po prostu nie są materiałem na hardcore'owych graczy.