Najlepsze symulatory lotnicze z ery CD-ROM. Gry, które wzbiły się najwyżej tuż przed upadkiem gatunku
Druga połowa lat 90. to czas największego rozkwitu symulatorów lotniczych i czas ich końca – paradoksalnie w momencie, gdy wychodziły najlepsze, najbardziej dopracowane i zaawansowane tytuły. Oto moja lista 10. najlepszych simów z ery CD-ROM.
- Top Gun: Fire at Will
- Su-27 Flanker
- Flight Unlimited
- Falcon 4.0
- Enemy Engaged: RAH-66 Comanche versus Ka-52 Hokum
- Combat Flight Simulator 2
- Jane’s USAF: United States Air Force
- Jane’s Longbow 2
- EF2000
- Jane’s F-15
Dekada lat 90. to dla symulatorów lotniczych czas szybkiego rozwoju, największych triumfów i najlepszych tytułów w historii, które, paradoksalnie, stały się ich gwoździem do wirtualnej trumny. Wraz z nimi nadszedł koniec. Główni wydawcy na przełomie wieku dość jednogłośnie porzucili tworzenie nowych tytułów w tym gatunku. Jednym z ostatnich, zwłaszcza jeśli chodzi o symulację współczesnych myśliwców był LOMAC od studia Eagle Dynamics, autorów obecnego DCS World, wydane jeszcze pod skrzydłami Ubisoftu.
Na kilka lat przed tym wymownym symbolem nadchodzącej przyszłości był upadek studia MicroProse – niekwestionowanego króla symulatorów na rynku w pierwszej połowie lat 90. Wydany rzutem na taśmę tuż przed zakończeniem działalności Falcon 4.0 stał się ich wiekopomnym dziełem – tak dobrym, że jego zmodyfikowana wersja do dziś uznawana jest za niedościgniony wzór w wielu kwestiach i ma tysiące wiernych fanów.
Na samym końcu artykułu znajdziecie toplistę krótko podsumowującą ten tekst. Możecie ją skomentować lub po prostu stworzyć własną.
Po upadku MicroProse pałeczkę lidera na rynku przejęło Electronic Arts ze swoim nowo powołanym oddziałem Jane’s Combat Simulations, a my dostaliśmy jeszcze kilka fantastycznych tytułów, w pełni wykorzystujących potencjał płyty CD oraz rewolucyjnych akceleratorów 3D. Moja poprzednia lista skupiała się na tytułach dyskietkowych – w drugiej części wspominam więc symulatory wydane już na płycie CD-ROM – z grafiką i realizmem, o jakich się nam wcześniej nie śniło.
Top Gun: Fire at Will
- Producent: Spectrum HoloByte / MicroProse
- Rok premiery: 1996
Zgadza się. Top Gun: Fire at Will to nie był simulator. To nawet nie była dobra gra – ot, zwykła, przeciętna strzelanka zręcznościowa z marną fabułą i drewnianym aktorstwem. Ale licencja na markę Top Gun robiła swoje! Graliśmy jako Maverick za sterami F-14 Tomcat, w intrze witał nas marny cover hitu Danger Zone, oraz wstawki prosto z kinowego hitu, a w przerywnikach filmowych do roli dowódcy lotniskowca powrócił James Tolkan. W świecie komputerów żadna inna produkcja nie była tak „topgunowa” jak Fire at Will i jako psychofan filmu przymykałem oko na te niedociągnięcia. Zresztą młody wiek i głód wszelkich nowych gier mocno pomagał w niezauważaniu wad tej produkcji. W tamtym czasie nie było aż tak złe, no i jakoś zapadło w pamięć do dziś.

