Jane’s F-15. Najlepsze symulatory lotnicze na CD-ROM. Gry, które wzbiły się najwyżej tuż przed upadkiem gatunku
- Top Gun: Fire at Will
- Su-27 Flanker
- Flight Unlimited
- Falcon 4.0
- Enemy Engaged: RAH-66 Comanche versus Ka-52 Hokum
- Combat Flight Simulator 2
- Jane’s USAF: United States Air Force
- Jane’s Longbow 2
- EF2000
- Jane’s F-15
Jane’s F-15
- Producent: Electronic Arts
- Rok premiery: 1998
W erze dyskietek moim ulubionym symulatorem był F-15 III studia MicroProse. Kilka lat później ten sam samolot wylądował w nextgenowej wersji od Electronic Arts i znowu pochłonął moją uwagę przez setki godzin. Trudno się dziwić, że był tak dobry, wszak głównym producentem był ponownie legendarny Andy Hollis, twórca m.in. Gunshipa 2000 i F-15 III, który po upadku MicroProse przeszedł do EA i oddziału Jane’s Combat Simulations.
Nowy F-15 wyglądał jeszcze lepiej i jeszcze bardziej realistycznie symulował systemy samolotu. Nie miał wprawdzie dynamicznej kampanii, tylko jedną fikcyjną nad Iranem, a druga zabierała nas z powrotem do czasów pierwszej wojny w Zatoce, z misjami bazującymi na tych historycznych, zarówno podczas operacji Pustynna Tarcza, jak i Pustynna Burza. Oskryptowane zadania obfitowały w świetnie odegrane dialogi radiowe, a wraz z nimi w ludzkie emocje, których w symulatorach zazwyczaj próżno było szukać. Do dziś pamiętam misję, w której nagle dostaliśmy wołanie o pomoc żołnierzy na ziemi. Gdy uratowaliśmy im skórę wsparciem z powietrza, przez radio obiecali odwdzięczyć się kartonem piwa w bazie. W schematycznych misjach dynamicznych kampanii słychać było tylko ciągle te same komunikaty o wykrytych zagrożeniach i niszczonych celach. Jane’s F-15 miał w tej kwestii ogromną przewagę, nawet jeśli największe wrażenie robiło tylko pierwsze zaliczenie minifabuły.
Był też Jane’s F/A-18…
Oczywiście dobrze wiem, że ostatnim realistycznym symulatorem tego studia był Jane’s F/A-18, który stanowił niejako sequel F-15 i sporo rzeczy robił lepiej, jeszcze bardziej nowatorsko, jak choćby rezygnacja z kokpitu 2D na rzecz wirtualnego ze swobodnym rozglądaniem. Z jakichś jednak powodów, nie pamiętam już jakich, ten symulator mnie ominął albo nie spędziłem z nim wiele czasu.
Warto jednak o nim pamiętać, bo jest on swego rodzaju pomostem, łącznikiem pomiędzy dawną erą symulatorów lotniczych i tym, czym są one współcześnie. Jednym z głównych projektantów Jane’s F/A-18 był bowiem zmarły niedawno eks-pracownik CIA – Matt „Wags” Wagner. Jane’s Combat po premierze F/A-18 zostało rozwiązane przez EA, a prace nad następnym ultra-realistycznym dziełem - Jane’s A-10 – wyrzucone do kosza. Tak jakby, bo Matt Wagner przeszedł wtedy do studia Eagle Dynamics i przewodził kolejnym, wielkim projektom na platformie DCS World. Jednym z nich był właśnie A-10C wydany w 2011 roku, a w 2018 ukazał się ponownie symulator F/A-18C.

