Słodcy i bezmózgi Ron i Hermiona – Harry Potter i Insygnia Śmierci: Część II. Bohaterowie, których popsuto głupimi scenami
- Bohaterowie, których popsuto głupimi scenami
- Bezużyteczny Jack Sparrow – Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara
- Daenerys z alternatywnego wszechświata – Gra o tron
- Marudzący Luke Skywalker – Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi
- Leniwy Batman – Liga Sprawiedliwości Jossa Whedona
- Rozwydrzony Vader – Gwiezdne wojny: Część III – Zemsta Sithów
- Słodcy i bezmózgi Ron i Hermiona – Harry Potter i Insygnia Śmierci: Część II
- Bezrefleksyjna Diana – Wonder Woman 1984
- Sabrina magicznie wyłączająca sobie szare komórki – Chilling Adventures of Sabrina
- Chcący wrócić do więzienia Lecter – Hannibal
Słodcy i bezmózgi Ron i Hermiona – Harry Potter i Insygnia Śmierci: Część II

- Rok kinowego debiutu postaci: 2001
- Rok popsucia postaci: 2011
- Czy zostało to naprawione: częściowo
Hermiona to jedna z najinteligentniejszych postaci w całym uniwersum. Harry Potter to przy niej ten złoty chłopiec, który już w dzieciństwie stał się wystarczająco uprzywilejowany, by życie całej szkoły kręciło się wokół niego. Co innego jego przyjaciółka. Młoda Granger ratuje swoją paczkę z licznych opresji, zmaga się z szyderstwami na temat swojego pochodzenia, a w wolnym czasie udaje się jej jeszcze do perfekcji opanować materiał ze szkolnych zajęć. Sporo jak na jednego mugolaka, prawda?
Ron może nie dorównuje jej inteligencją, ale też trudno nazwać go głupim. Mimo że trochę nieporadny, często bywa ostatnią deską ratunku dla Harryego. Do bólu lojalny i zawsze wiedzący, kiedy i gdzie ma się pojawić, by wszystko skończyło się dobrze. Harry zakochuje się w jego siostrze, ignorując Hermionę (to zresztą ostateczny dowód na to, że Potter był najmniej kumatym z głównych bohaterów), a wiecznie drugi Weasley nie musi już obawiać się, że złoty (czy tam elektryczny) chłopiec umówi się z jego sympatią.
To, co zrobili w finale filmowej sagi Ron i Hermiona, bije jednak na głowę wszystkie głupoty Harry’ego. Oto w środku najważniejszej bitwy w ich życiu czarodzieje nagle zdają sobie sprawę z tego, że nie mogą bez siebie żyć i jak gdyby nigdy nic dają się porwać miłosnemu uniesieniu. No dobra, może nie do końca, bo ograniczają się do pocałunku, ale ej, w chwili gdy ich przyjaciele giną, to chyba i tak zbyt wiele, nieprawdaż?
Pocałunki w ferworze walki to specjalność Hollywood. Nieważne, że są kompletnie głupie, odbierają bohaterom co najmniej kilkadziesiąt punktów ilorazu inteligencji i powinny skończyć się ich brutalną śmiercią (chyba że wrogowie wzorem hollywoodzkich twórców odwieszają na czas tej sceny mózg na miecz, różdżkę czy co tam mają pod ręką). Niestety, podobny los spotkał chociażby Geralta i Yennefer w Wiedźminie. Bo tak, miziali się w najlepsze w trakcie walki ze smokiem. So sweet...
Innym przykładem ograbiania niegłupich bohaterów z szarych komórek jest finał Titanica. Rose i Jack, którzy wcale półmózgami nie są (a przynajmniej nie byli do tej sceny), prowadzą sobie w najlepsze ostatnią, jakżeż wzruszającą rozmowę, w trakcie której chłopak wychładza się na śmierć. Nieważne, że obok dziewczyny jest wystarczająco dużo miejsca. Przecież gdyby oboje się tam zmieścili, musieliby wrócić na ląd, wziąć ślub z miłości, zamieszkać w uroczym domu, przeżyć zwykłe szczęśliwe życie i umrzeć w ciepłym fotelu (albo nawet w dwóch). Ale kto chciałby tak nieromantycznego zakończenia? Ohyda, prawda?
