Leniwy Batman – Liga Sprawiedliwości Jossa Whedona. Bohaterowie, których popsuto głupimi scenami
- Bohaterowie, których popsuto głupimi scenami
- Bezużyteczny Jack Sparrow – Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara
- Daenerys z alternatywnego wszechświata – Gra o tron
- Marudzący Luke Skywalker – Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi
- Leniwy Batman – Liga Sprawiedliwości Jossa Whedona
- Rozwydrzony Vader – Gwiezdne wojny: Część III – Zemsta Sithów
- Słodcy i bezmózgi Ron i Hermiona – Harry Potter i Insygnia Śmierci: Część II
- Bezrefleksyjna Diana – Wonder Woman 1984
- Sabrina magicznie wyłączająca sobie szare komórki – Chilling Adventures of Sabrina
- Chcący wrócić do więzienia Lecter – Hannibal
Leniwy Batman – Liga Sprawiedliwości Jossa Whedona

- Rok kinowego debiutu postaci: 2016 (w tym uniwersum)
- Rok popsucia postaci: 2017
- Czy zostało to naprawione: w dużej mierze tak, poprzez przywrócenie wersji Zacka Snydera
Joss Whedon nabroił w Lidze Sprawiedliwości tak bardzo, że popsucie jednej z największych komiksowych ikon okazało się tylko jednym z wielu śmiertelnych grzechów tego filmu. Może to i dobrze, bo pastwienie się nad biednym Batfleckiem zakrawa w tej sytuacji na sadyzm. Tyle że jeżeli już wspominamy o popsutych postaciach, nie sposób choćby nie napomknąć o „Gacku” z Ligi Sprawiedliwości.
Dziś emocje wzbudza zatrudnienie do tej roli Roberta Pattinsona. Kilka lat temu podobnie było z Benem Affleckiem, którego niemal nikt nie widział w roli charyzmatycznego miliardera i superbohatera. Według dużej części fandomu był on zbyt miękki, flegmatyczny i stary. Szybko okazało się jednak, że w filmie Batman v Superman: Świt sprawiedliwości udało mu się przyćmić Cavillowego „Supka” i stać się jednym z tych elementów, które ratowały słaby w gruncie rzeczy obraz. Mroczny heros pokazał to, co fani komiksów chcieli zobaczyć na ekranie od dawna – zgorzknienie, ale też złość, brutalność i charakter.
Przed premierą Ligi hype na kolejny występ Afflecka był więc ogromny. Chyba zirytowało to Whedona, który z godną siebie niezgrabnością kilkoma mdłymi scenami kompletnie popsuł nowego Batmana. Wayne wydaje się w filmie ospały, pozbawiony ikry. Ratowanie świata w jego wykonaniu przypomina odwalanie niechcianej roboty – jak najszybciej, byle tylko wrócić do domu i położyć się wcześniej spać. Trudno też powiedzieć, by był przydatny – w gronie bogów prezentuje się niczym początkujący harcerzyk. Na dodatek kompletnie nieprzygotowany. Skoro nie dysponuje żadnymi supermocami, mógłby przecież nadrobić te braki jedną z ultranowoczesnych broni. Wayne wespół z Alfredem uznali chyba jednak, że nie warto jej brudzić dla tak błahej sprawy jak ratowanie świata. I w tym całym nieszczęściu można się tylko cieszyć, że ostatecznie światło dzienne ujrzała wersja Snydera.
Leniwy wydaje się też John McClane w Szklanej pułapce 5. Nie za bardzo chce mu się ruszać, a kiedy już to robi, skutkuje to kolejnymi eksplozjami, pościgami i... zalewem żenujących ripost. Gdy dodać do tego syna z IQ wielkości bicepsa (nie, żeby ten był za duży), mamy gotowy przepis na film, który nigdy nie powinien ujrzeć światła dziennego. Ja wiem, że to uniwersum zupełnie nie SF, ale proszę, jeżeli powstanie „szóstka”, niech jej akcja toczy się w alternatywnym świecie, w którym „piątka” nigdy się nie wydarzyła.
