Chcący wrócić do więzienia Lecter – Hannibal. Bohaterowie, których popsuto głupimi scenami
- Bohaterowie, których popsuto głupimi scenami
- Bezużyteczny Jack Sparrow – Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara
- Daenerys z alternatywnego wszechświata – Gra o tron
- Marudzący Luke Skywalker – Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi
- Leniwy Batman – Liga Sprawiedliwości Jossa Whedona
- Rozwydrzony Vader – Gwiezdne wojny: Część III – Zemsta Sithów
- Słodcy i bezmózgi Ron i Hermiona – Harry Potter i Insygnia Śmierci: Część II
- Bezrefleksyjna Diana – Wonder Woman 1984
- Sabrina magicznie wyłączająca sobie szare komórki – Chilling Adventures of Sabrina
- Chcący wrócić do więzienia Lecter – Hannibal
Chcący wrócić do więzienia Lecter – Hannibal

- Rok kinowego debiutu postaci: 1991 (w uniwersum z udziałem Anthony’ego Hopkinsa)
- Rok popsucia postaci: 2001
- Czy zostało to naprawione: powiedzmy
Hannibal Lecter, jakiego pokochaliśmy, to kompletny szaleniec. Może w każdej chwili odgryźć komuś ucho, zakochać się albo pół godziny nawijać o malowidłach z Kaplicy Sykstyńskiej. Nie zawsze bywa rozsądny. Ale z pewnością nie brak mu przebiegłości. I po wydostaniu się z więzienia nie miałby zamiaru ponownie do niego wracać. A ostatnia scena ze skądinąd cudownie porąbanego Hannibala sugeruje, że bardzo mu na tym zależy.
Bądźmy szczerzy – stos trupów i regionalna szycha ze zjedzoną połową mózgu szybko przyciągną uwagę wszelkiej maści krwiopijców. Nie tylko tych latających i uprzykrzających czerwcowe wieczory. Ktoś tak nieprzeciętnie inteligentny jak Lecter musiał wiedzieć, że wyślizgnąć się będzie mu naprawdę ciężko. Nawet jeśli zadziała bardzo szybko. Tymczasem uradowany ostatnią „randką” doktor, z odrąbaną czy uszkodzoną dłonią (być może udało mu się jednak przeciąć jakoś łańcuch, a nie ciało, ale temblak ewidentnie wskazuje na przynajmniej poważną ranę), jak gdyby nigdy nic częstuje świeżo zdobytym mózgiem przypadkowego dzieciaka w samolocie.
Już Thomas Harris popłynął, każąc Clarice zamieszkać z Lecterem na odludziu i wybaczyć mu jego wcześniejsze przewinienia. Ridley Scott nie zdecydował się na tak dziwaczne (i w gruncie rzeczy sadystyczne – szczególnie dla Starling) zakończenie. Scena w samolocie, choć ma w oczywisty sposób pokazywać psychopatyczny spokój Lectera, jest jednak kompletnie niepotrzebna. Co więcej, po prostu psuje tak świetnie wykreowaną postać. Lepiej przyjąć, że film kończy się w momencie, w którym Hannibal wchodzi do samolotu, i móc nadal wierzyć, że mimo całego swojego szaleństwa najbardziej ujmujący kanibal na świecie przygotował rozsądny plan ucieczki.
Choć kolejne części Obcego zbierały coraz gorsze recenzje, mnie zawsze wydawało się, że „trójka” i „czwórka” wcale nie są takie słabe. Do czasu, aż obejrzałem ostatnią z nich po kilku latach przerwy od tego uniwersum. Sam pomysł skrzyżowania ksenomorfa z człowiekiem nie jest jeszcze taki zły. Ba! Mogłoby to być całkiem niegłupie odświeżenie serii. Gdyby tylko skądinąd nieźle zaprojektowany potworek w jednej ze scen nie wyglądał, jakby za chwilę miał się rozpłakać. To naprawdę nie powinien być film, w którym zamiast zabić, chce się przytulić antagonistę.
OD AUTORA
Większość z wyżej wymienionych postaci to moi ulubieńcy – tacy, których wykreowano na nietuzinkowych i najczęściej niegłupich bohaterów. Trudno mieć pretensje do scenarzystów, kiedy postanawiają rozwiązać niektóre z wątków w zaskakujący sposób, nawet jeżeli nie podoba się to fanom. Gorzej, jeśli robią to tak, jak gdyby chodziło o zupełnie innego bohatera, zaburzając wewnętrzną spójność całego uniwersum. I tak, ja wiem, że to kwestia subiektywna, ale Patty, nie wybaczę ci Diany z WW 1984 (a gościom od piątej części Piratów zrobienia menela ze Sparrowa).
