Marudzący Luke Skywalker – Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi. Bohaterowie, których popsuto głupimi scenami
- Bohaterowie, których popsuto głupimi scenami
- Bezużyteczny Jack Sparrow – Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara
- Daenerys z alternatywnego wszechświata – Gra o tron
- Marudzący Luke Skywalker – Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi
- Leniwy Batman – Liga Sprawiedliwości Jossa Whedona
- Rozwydrzony Vader – Gwiezdne wojny: Część III – Zemsta Sithów
- Słodcy i bezmózgi Ron i Hermiona – Harry Potter i Insygnia Śmierci: Część II
- Bezrefleksyjna Diana – Wonder Woman 1984
- Sabrina magicznie wyłączająca sobie szare komórki – Chilling Adventures of Sabrina
- Chcący wrócić do więzienia Lecter – Hannibal
Marudzący Luke Skywalker – Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi

- Rok kinowego debiutu postaci: 1977
- Rok popsucia postaci: 2017
- Czy zostało to naprawione: w pewnym sensie
Ostatni Jedi ma chyba równie dużo zagorzałych fanów, co zaciekłych krytyków. Z pewnością jednak pokazanie Luke’a jako zgorzkniałego chama było co najmniej kontrowersyjnym posunięciem. Szczególnie w ten sposób. Sam pomysł, by po tylu latach mistrz Jedi okazał się zupełnie inną osobą niż dawniej, wcale nie był głupi. Tyle że jego ostentacyjna niechęć do Rey, mieczy świetlnych i ogólnie wszystkiego czyni z tej kreacji wręcz autoparodię.
Sam Mark Hamill wielokrotnie dał wyraz swojemu niezadowoleniu z kierunku rozwoju tej postaci. Swego czasu zasugerował bardzo wyraźnie, że z całym szacunkiem dla Riana Johnsona, ale oczekiwał innego Luke’a. Takiego, którego dostaliśmy na chwilę w Mandalorianinie. Albo takiego, który walczył z Kylo Renem, z właściwą sobie pozorną nonszalancją odwracając uwagę złoczyńcy od działań przyjaciół.
Teoretycznie wątek ten został naprawiony już w tym samym filmie. Tyle że było tego za mało. Osobiście darowałbym twórcom nawet marudzącego Skywalkera, gdyby ten (SPOILER) w pseudoromantycznym akcie poświęcenia (naprawdę tak wielki mistrz Jedi musiał zużyć akurat tyle energii, by nie móc tego przeżyć?) nie zamknął sobie drogi do kolejnych filmów. Pomijając formę Ducha Mocy, ale ta przecież nie może już zdziałać zbyt wiele. (KONIEC SPOILER) Choć ostatecznie sam film uznaję za jeden z lepszych z całej sagi (tak wiem, bluźnię), z bólem serca przyznaję, że wątek Luke’a skopano po całości. A przecież i tak większość fanów jest wobec pomysłów Johnsona znacznie mniej wyrozumiała. I trudno im się dziwić – w końcu syn Vadera to jeden z najbardziej uwielbianych bohaterów całej gwiezdnej sagi.
