Zoolander – przypowieść o męskich modelach. Słynne sceny filmowe, które powstały przypadkiem
- 10 słynnych scen filmowych, które powstały przypadkiem
- Joker – taniec przed lustrem
- Casino Royale – James Bond na plaży
- Ojciec chrzestny – Brando i kot, kot i Brando
- Podejrzani – pierdzący aktorzy
- Indiana Jones – klątwa słonecznej Tunezji
- Zoolander – przypowieść o męskich modelach
- Django – krwawa furia DiCaprio
- Podziemny krąg – cios pięścią w ucho
- Obcy – Ksenomorf niespodzianka
Zoolander – przypowieść o męskich modelach

Głupi żart to nierozłączna część pastiszowych amerykańskich komedii (tych reklamowanych twarzą Adama Sandlera, Jima Carreya czy Steve’a Carrella). Najlepsi reprezentanci gatunku muszą jednak bombardować widza absurdem i prymitywnością tak, aby zniechęcić go do słuchania żartów o seksie przez następny miesiąc. Zoolander to idealny przykład filmu tak parodystycznego, że aż męczącego. Z jednej strony przedstawia on świat mody w krzywym zwierciadle, ale w rzeczywistości opowiada o ludzkiej tępocie. A aktorzy próbują być w swych poczynaniach tak poważni, że pod koniec seansu traci się z automatu trochę IQ. Ale spokojnie, nic w tym gorszącego – każdy potrzebuje czasem tego typu rozrywki.
Wróćmy jednak do tych intencjonalnie sztywnych ról, które uczyniły z Zoolandera istną definicję kanciastości. W takich filmach nic nie może być odgórnie zaplanowane. Scenariusz ma co prawda parę kluczowych punktów wytyczających główną ścieżkę fabularną bohaterów, ale w większości sytuacji jest to po prostu artystyczne wyzwanie dla aktorów. Kto wymyśli coś głupszego? Czyj pokręcony pomysł sprawdzi się lepiej przed kamerą? Oto dwie szybkie odpowiedzi na te pytania: Ben Stiller oraz Bena Stillera.
Tego pana na pewno kojarzycie z telewizji. No, przypatrzcie się powyższemu zdjęciu – to właśnie jego oglądaliście w środowe wieczory z podśmiechującym obok ojcem. Tym razem Stiller (jednocześnie aktor, reżyser i scenarzysta filmu) nie tyle postanowił pochwalić się autorskim pomysłem na scenę, ile po prostu zapomniał tekstu, a więc starał się ulepić coś z niczego.
Aktor miał zadać pytanie bohaterowi odgrywanemu przez Davida Duchovnego o treści: „Why male models?” (czyli na nasze „Dlaczego męscy modele?”). Wtedy to Duchovny odpowiedział mu dokładnie, a w tle przewijała się zabawna sekwencja montażowa. Do tego momentu wszystko szło zgodnie z planem. Po kilkudziesięciu sekundach Stiller miał odnieść się do przedstawionej historii. Zamiast tego z jego ust ponownie wybrzmiało zdanie: „Why male models?”. Wywołało to niemałą konsternację, ale na tyle pasującą do konwencji, że scena ta znalazła się w filmie.
