Django – krwawa furia DiCaprio. Słynne sceny filmowe, które powstały przypadkiem
- 10 słynnych scen filmowych, które powstały przypadkiem
- Joker – taniec przed lustrem
- Casino Royale – James Bond na plaży
- Ojciec chrzestny – Brando i kot, kot i Brando
- Podejrzani – pierdzący aktorzy
- Indiana Jones – klątwa słonecznej Tunezji
- Zoolander – przypowieść o męskich modelach
- Django – krwawa furia DiCaprio
- Podziemny krąg – cios pięścią w ucho
- Obcy – Ksenomorf niespodzianka
Django – krwawa furia DiCaprio

Jeżeli spróbujemy znaleźć najważniejsze stylistyczne punkty wspólne w filmografii Quentina Tarantino, to najprostszy do zidentyfikowania będzie dynamiczny scenariusz prowadzący do finałowej eksplozji. A jak kończą się takie wybuchy? Przekonajcie się sami, bowiem spoilery mogą Wam popsuć zabawę. Ostra jak brzytwa szermierka słowna wiodła również prym w westernie Django, który ostatecznie skrytykował historię niewolniczej Ameryki i zemścił się na jej ówczesnym systemie traktującym czarnoskórych w sposób przedmiotowy, wręcz bestialski.
Wiadomo, że odwet zawsze smakuje najlepiej wtedy, gdy w grę wchodzi sporo ofiar i jeszcze więcej mięsa. W żywioł weszli nawet sami aktorzy, którzy w tym najbardziej przegadanym (w dobrym tego słowa znaczeniu) akcie filmu przeprowadzali negocjacje dotyczące wykupienia jednej z Afroamerykanek. Jej właścicielem był bezwzględny i niestabilny psychicznie Calvin Candie (w tej roli Leonardo DiCaprio), którego Murzyni musieli zniżać się do bratobójczych pojedynków w celu polepszenia swoich warunków życiowych.
Podczas jednego z kilkuminutowych monologów tegoż zwyrodnialca doszło do, grzecznie mówiąc, eskalacji emocji. I to tak niekontrolowanej, że DiCaprio, wrzeszcząc, walnął dłonią w stół, nadziewając się przy tym na szklankę. Szklane naczynie nie przeżyło tego kontaktu, a poważne obrażenia odniósł sam aktor, który zaczął obficie krwawić. Wiecie jednak, po czym poznaje się geniuszy? Po ich oddaniu i zdolności adaptacji do danej sytuacji. Nasz drogi Leo spojrzał tylko na rękę, ale ani na chwilę nie wyszedł z roli. Ba, jeszcze bardziej stał się Calvinem Candie’em. Potem w grę wszedł młotek, zapałki, a zresztą… sami musicie to zobaczyć.
KOLEJNY DOWÓD NA TO, ŻE DICAPRIO NIE MA SOBIE RÓWNYCH
DiCaprio zdobył w całej swojej karierze jednego Oscara. I to za Zjawę, w której głównie ciężko sapie i dostaje ostry wpiernicz od niedźwiedzia. Nie został wystarczająco doceniony zarówno za Django, jak i Wilka z Wall Street, w którym zaliczył jedną z najbardziej pokręconych improwizacji w historii kina. I to w jednej z najlepszych scen dzieła, kiedy to pod wpływem wielu, wielu substancji próbował doczołgać się do samochodu. Tak, to wszystko było jego pomysłem, nawet moment, w którym otwiera drzwi swej odpicowanej fury stopą. Z pozycji leżącej.
