Ojciec chrzestny – Brando i kot, kot i Brando. Słynne sceny filmowe, które powstały przypadkiem
- 10 słynnych scen filmowych, które powstały przypadkiem
- Joker – taniec przed lustrem
- Casino Royale – James Bond na plaży
- Ojciec chrzestny – Brando i kot, kot i Brando
- Podejrzani – pierdzący aktorzy
- Indiana Jones – klątwa słonecznej Tunezji
- Zoolander – przypowieść o męskich modelach
- Django – krwawa furia DiCaprio
- Podziemny krąg – cios pięścią w ucho
- Obcy – Ksenomorf niespodzianka
Ojciec chrzestny – Brando i kot, kot i Brando

Początkowa scena pierwszego Ojca chrzestnego przeszła do historii kinematografii (zresztą jak cały film, co jest dość oczywiste), gdyż to właśnie w niej mogliśmy zacząć podziwiać Marlona Brando w wybitnej aktorskiej kreacji Vita Corleone. Elegancja, przeszywające spojrzenie, charakterystyczny układ szczęki, powalająca chrypa i kilkadziesiąt lat więcej na karku dzięki charakteryzacji i scenicznemu talentowi – tych parę słów opisu raczej wystarczy, byście znów usłyszeli ten głos i ujrzeli tę twarz. Owa scena była oczywiście od samego początku zaplanowana w scenariuszu, ale nie do końca w kształcie, w jakim ostatecznie pojawiła się na ekranie. Część z Was mogła zauważyć pewien niewinny detal, urocze cameo, niespodziewany zwierzęcy pierwiastek. Mowa o namiętnie głaskanym przez Corleone kocie.
Ten jakże słodki kiciuś nie był w planach Francisa Forda Coppoli. Gatunek ów słynie z tego, że chadza własnymi ścieżkami – tym razem jeden z jego reprezentantów dotarł na plan Ojca chrzestnego. Przybłędę dostrzegł Brando, mający delikatną słabość do tego rodzaju futrzaków – przyjaźń pomiędzy nimi nawiązała się błyskawicznie. Stali się nierozłączni, a kot spędził całą scenę na kolanach aktora, przez co ten wyglądał trochę jak Doktor Claw z Inspektora Gadżeta.
Coppola postanowił zachować wersję z kocurkiem, gdyż ta nadała, w jego opinii, odpowiedni klimat początkowi filmu. W pewnym stopniu pokazała, że szef mafijnej rodziny nie jest bezdusznym potworem, a mężczyzną potrafiącym darzyć uczuciem inne żyjące istoty – szczególnie te milusie i mruczące. A co do mruczenia, to było ono chwilami na tyle głośne, że zagłuszało partie dialogowe Brando, przez co dźwiękowcy musieli się nieźle nagimnastykować na etapie postprodukcji. Jeden kot, a tak wiele wspomnień.
KOT MEM, KOT LEGENDA
Wyżej wspomniany kot stał się bohaterem drugiego planu, który na długo zapisał się w pamięci widowni. Dowodzą tego chociażby dostępne w sieci fanarty z podobizną Vita Corleone trzymającego zwierzaka na rękach. O legendarnym dachowcu pamiętali również twórcy gry wideo na podstawie Ojca chrzestnego, choć nie wystąpił on w niej bezpośrednio. Do kota nawiązano przy okazji niektórych dialogów, zaś wydawane przezeń odgłosy można było usłyszeć w bazie operacyjnej Don Corleone.
