Indiana Jones – klątwa słonecznej Tunezji. Słynne sceny filmowe, które powstały przypadkiem
- 10 słynnych scen filmowych, które powstały przypadkiem
- Joker – taniec przed lustrem
- Casino Royale – James Bond na plaży
- Ojciec chrzestny – Brando i kot, kot i Brando
- Podejrzani – pierdzący aktorzy
- Indiana Jones – klątwa słonecznej Tunezji
- Zoolander – przypowieść o męskich modelach
- Django – krwawa furia DiCaprio
- Podziemny krąg – cios pięścią w ucho
- Obcy – Ksenomorf niespodzianka
Indiana Jones – klątwa słonecznej Tunezji

Żyjemy w czasach, w których to wystarczy kilkaset metrów kwadratowych otoczonych czterema zielonymi ścianami, aby nakręcić wysokobudżetowy film akcji. Należy jednak pamiętać, że nie od razu Rzym zbudowano i Hollywood musiało uciekać się kilkadziesiąt lat temu do bardziej praktycznych środków. I tak oto trylogia Indiany Jonesa nakręcona została głównie poza granicami USA, w ciepłych, egzotycznych krajach. Krótko mówiąc, Kino Nowej Przygody pełną parą.
Podróże o międzynarodowej skali nigdy nie są łatwe dla tak licznej ekipy filmowej. Wystarczy pomyśleć o ciągłym dostosowywaniu pracy planu filmowego do warunków atmosferycznych. Poszukiwacze zaginionej Arki, czyli pierwsza część serii, miała spory problem, jeżeli chodzi o utrzymanie rytmu zdjęciowego. Ludzie wysiadali kondycyjnie, a na domiar złego torturowało ich tunezyjskie słońce. Ponadto Harrison Ford zachorował na czerwonkę, więc nieustannie musiał zmagać się z biegunką. Obsada znajdowała się na północy Afryki już od ponad pięciu tygodni, a do końca pozostały trzy decydujące dni, podczas których należało się jakoś wyrobić z materiałem.
W planach była przede wszystkim ekscytująca scena pojedynku na szable z udziałem Indyego oraz wprawionego w boju najemnika. Steven Spielberg wykazał się jednak sporą wyrozumiałością i widząc chociażby stan zdrowotny Forda, zdecydował się zignorować scenariusz i zakończyć ujęcie najprościej jak się tylko da. Kazał więc użyć aktorowi pistoletu – najskuteczniejszej broni świata – i zakończyć konflikt w ułamek sekundy. I jakimś cudem wyszedł z tego mój ulubiony moment filmu. Jeżeli tak tworzy się historię popkultury, to ja nie mam nic przeciwko.
Wielkie umysły myślą podobnie. Z niektórych przekazów wynika, że to właśnie Ford wpadł na pomysł z bronią palną i podrzucił go reżyserowi. Spielberg miał jednak odpowiedzieć, że już wcześniej myślał o czymś takim, ale potrzebował czasu, aby przekonać się do awaryjnego rozwiązania.
HAN SOLO I WYZNANIE MIŁOŚCI
Scena z Poszukiwaczy zaginionej Arki to niejedyne niekonwencjonalne rozwiązanie fabularne, którego podjął się Harrison Ford w swojej karierze, a przynajmniej tak głosi kinowa legenda. W piątej chronologicznie części Gwiezdnych wojen, o podtytule Imperium kontratakuje, dochodzi do dialogu pomiędzy Leią a Hanem Solo. Księżniczka wyznaje miłość łowcy nagród tuż przed tym, jak zostanie zamrożony w karbonicie. Bohater na szczere „Kocham Cię” odpowiada tylko „Wiem o tym”. Co prawda twórcy nie potwierdzają, że Ford improwizował w tej scenie, ale może po prostu nie chcą oddać mistrzowi, co mistrzowskie.
