Obcy – Ksenomorf niespodzianka. Słynne sceny filmowe, które powstały przypadkiem
- 10 słynnych scen filmowych, które powstały przypadkiem
- Joker – taniec przed lustrem
- Casino Royale – James Bond na plaży
- Ojciec chrzestny – Brando i kot, kot i Brando
- Podejrzani – pierdzący aktorzy
- Indiana Jones – klątwa słonecznej Tunezji
- Zoolander – przypowieść o męskich modelach
- Django – krwawa furia DiCaprio
- Podziemny krąg – cios pięścią w ucho
- Obcy – Ksenomorf niespodzianka
Obcy – Ksenomorf niespodzianka

Wyobraźcie sobie, że jesteście poważnymi aktorami i otrzymaliście właśnie fascynujący scenariusz. Analizujecie każdą jego linijkę, uczycie się wszystkich swoich kwestii na pamięć, niecierpliwie czekając na pochwalenie się swoimi umiejętnościami przed kamerą. I wtedy to w jednej z kluczowych scen dochodzi do czegoś kompletnie niezrozumiałego, a reżyser postanowił wykorzystać Waszą pewność siebie i znajomość materiału źródłowego do kompletnego zbicia was z tropu. A przy okazji do wystraszenia na śmierć. Panie i panowie, oto cały Ridley Scott i jego legendarny Obcy – 8. pasażer „Nostromo”.
Aby zrozumieć przebieg całej sytuacji, musicie przypomnieć sobie pierwszego w historii serii bohatera, który dał się pochłonąć tytułowemu kosmicie. Nie wiem, czy pamiętacie Kane’a – była to drugoplanowa rola, ale odegrana przez świętej pamięci Johna Hurta, który zagrał potem w wielu innych uznanych produkcjach, np. 1984 czy Midnight Express. W każdym razie załoga próbuje się nim zająć, gdy ten z niewyjaśnionych przyczyn zaczyna się miotać. W pewnym momencie z jego brzucha wyskakuje mały Ksenomorf. Cały na bia… cały we krwi.
Okazuje się, że reakcja załogi na obecność obcego nie jest udawana, bowiem Ridley Scott wpadł na genialny pomysł, aby nie poinformować obsady, że w tej scenie dojdzie do użycia pewnego przerażającego, acz przesadzonego efektu specjalnego. Wiedział o tym tylko sam nosiciel poczwary, czyli John Hurt. Reszta aktorów zaczęła panikować, a Veronica Cartwright, która oberwała lejącą się krwią, zemdlała. Dlaczego reżyser zdecydował się na taki ruch? Tłumaczy się tym, że chciał, aby kamera ujęła naturalne uczucie przerażenia.
WIELKA IMRPOWIZACJA RUTGERA HAUERA
Czasem jednak aktorzy przerastają swoim geniuszem samego mistrza. Nawet i Ridley Scott musiał w przypadku oryginalnego Łowcy androidów pogratulować Rutgerowi Hauerowi jego poetycko-improwizacyjnej maestrii. Ten nieżyjący już dziś artysta zagrał w produkcji Roya Batty’ego, czyli ostatniego z replikantów, który miał zostać zlikwidowany przez Deckarda. Pamiętny monolog postaci na samym końcu filmu był w całości autorskim pomysłem Hauera. Reżyser nie krył swych zachwytów, ale scenarzyści odznaczyli się lekką zazdrością, bowiem ich pomysły na przeprowadzenie sceny musiały w tym przypadku odejść w cień.
O AUTORZE
Uważam, że każda scena ma znaczenie, nawet jeżeli powstaje przypadkiem. Czasem nudny film może zostać uratowany pojedynczym dialogiem, a jedno ujęcie potrafi zapaść w pamięć bardziej niż cały scenariusz. O wszystkim decydują najmniejsze detale, jak to mawia znany piłkarski ekspert. Z filmów Lyncha wspominam głównie partie muzyczne, a z marvelowskich blockbusterów te najbardziej emocjonujące starcia. Wyjątkiem jest pierwszy Shrek, który od zawsze wymiata jako całość. Choć jego sequel to już wyłącznie scena z piosenką „Holding Out For A Hero”. Nawet z tym nie handlujcie.
