Dziś w Europie debiutuje najnowsza stacjonarna konsola firmy Nintendo – Wii U. Niestety większość Polaków musi jeszcze trochę poczekać zanim osobiście wypróbują to urządzenie. Podczas gdy wielu mieszkańców Starego Kontynentu rozpakowuje właśnie swoje egzemplarze Wii U, w naszym kraju konsola jest niemal nie do dostania. Liczne sklepy musiały anulować pre-ordery i zwrócić pieniądze kupującym. Jedynie ultima.pl jest w stanie zrealizować część zamówień złożonych do połowy września. Dystrybutor sprzętu Nintendo w Polsce, firma Stadlbauer, poinformowała, że Wii U zawita do rodzimych sklepów (na początku wyłącznie w zestawach bez gier) w ograniczonych ilościach nie wcześniej niż po 10 grudnia.
Podobno Nintendo z powodu problemów z dystrybucją Wii U musiało tymczasowo ograniczyć się do obsłużenia najważniejszych rynków w Europie, pomijając te mniejsze, w tym Polskę. Nie jest to wielkim zaskoczeniem, w końcu urządzenia Nintendo nie cieszą się w naszym kraju ogromną popularnością. Jednak tym, którzy faktyczne czekali i wciąż czekają z przejęciem na Wii U nie pozostaje nic innego, jak uzbroić się w cierpliwość. Konsola będzie dostępna w dwóch wydaniach: Basic z dyskiem o pojemności 8 GB (1399,99 zł) i Premium, z pamięcią 32 GB (1699,99 zł). Są to ceny zestawów zawierających Wii U oraz niezbędnych do niego akcesoriów (GamePad, GamePad-Touchpen, AC Adapter, GamePad AC Adapter oraz kabel HDMI; w przypadku wersji Premium dochodzą do tego stojaki, czujnik ruchu Sensor Bar oraz gra Nintendo Land) podane w sklepie ultima.pl (zaznaczono przy tym, że ceny mogą ulec zmianie).
W międzyczasie warto przejrzeć, co nas czeka, gdy wreszcie dostaniemy nową konsolę Nintendo w swoje ręce. W Polsce zaplanowano kilka ciekawych tytułów na start Wii U:
Więcej o powyższych produkcjach znajdziecie w artykule „W co zagramy na premierę konsoli Nintendo Wii U? - tytuły startowe w Polsce”.
Wii U po raz pierwszy pojawiło się na rynku amerykańskim 18 listopada 2012 roku. W ciagu pierwszego tygodnia urządzenie rozchodziło się w Stanach niczym świeże bułeczki, znajdując w sumie około 400 tysięcy nabywców. Z doniesień pracowników amerykańskich sklepów wiemy, że konsole błyskawicznie znikały z półek, a zapewnienie każdemu chętnemu osobistego egzemplarza nie było łatwe. Najwyraźniej Nintendo nie doceniło zachodnich klientów, gdyż jak na razie największym problemem, zarówno w Ameryce jak i w Europie, jest niedobór urządzeń i utrudniony do nich dostęp.