Todd Howard jest pod wrażeniem niesamowitych programistów odpowiedzialnych za Creation Engine 3. Gracze są bardziej sceptyczni, ale przynajmniej mają jeden powód do zadowolenia.
Fani RPG Bethesdy nie dowierzają zapewnieniom Todda Howarda co do nowej technologii spółki, ale i tak odetchnęli z ulgą po jego słowach.
Zeszły tydzień przyniósł ujawnienie planów Bethesdy – a przynajmniej jakiegoś zarysu tych planów. Ten obejmował nową generację silnika Creation Engine, która ma służyć za fundament dla wielu projektów firmy dzięki nowym narzędziom i systemom opracowanym przez programistów spółki.
Szef Bethesda Softworks rozwinął ten wątek w wywiadzie dla serwisu Windows Central. Howard nazwał dokonania zespołu technicznego „niesamowitymi”, bo inżynierom jakimś cudem udaje się spełniać najbardziej szalone zachcianki deweloperów:
Kiedy tworzymy te światy, wszystko zaczyna się od technologii. Wiele osób myśli o silniku, o renderowaniu, ale w grę wchodzi o wiele więcej elementów – zarówno jeśli chodzi o narzędzia, jak i systemy.
Biorąc pod uwagę rodzaj światów, które chcemy tworzyć, a także mając świadomość, że będziemy pracować nad Falloutem 5, zastanawialiśmy się, jak pogodzić te zadania tak, by nie musieć ciągle przerywać i wznawiać pracy. Jesteśmy naprawdę zadowoleni. Nie mam słów, by wyrazić uznanie dla naszego zespołu technicznego. To po prostu niesamowite. Nasi projektanci proszą o tak wiele szalonych rzeczy, a nasz zespół techniczny zawsze znajduje sposób, by to zrealizować. Myślę, że to właśnie definiuje nasze gry – dają one poczucie, że wszystko jest możliwe.
Jak łatwo jednak zgadnąć, gracze nie do końca dowierzają słowom Howarda. Nie chodzi tylko o typową dla szeregowych internautów nieufność wobec wszelkich obietnic przedstawicieli „korporacji”. Gry Bethesdy raczej nigdy nie zasłynęły z warstwy technicznej, a zwłaszcza z dopracowania tejże.
Do tego już Creation Engine 2 miał być małą rewolucją dla firmy, a tymczasem nie wyeliminował pewnych zaległych problemów (jak ekrany ładowania podczas eksploracji). Zresztą wymowny jest fakt, że Starfield to jedyna produkcja, która powstawała na CE2, nim ogłoszono następcę tej technologii, mimo że „dwójka” była już znaczną poprawą wobec poprzednika (co wiele o nim mówi).
Nie dziwi więc, że fani pozostają sceptyczni wobec słów Howarda o nowym, „niesamowitym” silniku Bethesdy, mimo że wielu z nich odetchnęło z ulgą, że przynajmniej jedna duża firma nie postawi na Unreal Engine, od którego wolą już „nieporadności” Creative Engine:
Szczerze mówiąc, jak bardzo nie znoszę tej nieporadności Creation [Engine – przyp. red.], to dzięki Bogu, że ich nie wchłonął [Unreal Engine].
Ja się po prostu cieszę, że nie zobaczymy kolejnego studia włączonego do ekosystemu Unreal [Engine].
Ludzie nie znoszą tego silnika, ale żaden inny silnik gry nie dorównuje mu pod względem możliwości modyfikacji. Szkoda, bo zremasterowana wersja Obliviona była dla moderów mocno okrojona. Miejmy nadzieję, że zremasterowane wersje Fallout 3 i New Vegas nie spotka ten sam los.
Co bardziej złośliwi internauci twierdzą wręcz, że problemem nie jest sama technologia, lecz „lenistwo” i „kreatywność” Bethesdy. Niemniej są też osoby, które uważają, że Creation Engine jest zwyczajnie „przestarzały" i „trzecia” generacja tego nie zmieni. Innymi słowy: kolejne gry firmy nadal będą miały ekrany ładowania.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
2

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).