Ojciec Minecrafta ponownie poparł Stop Killing Games po oświadczeniach ESA, które wprawiły graczy w osłupienie.
Ojciec Minecrafta nie jest zachwycony postawą ESA wobec prywatnych serwerów, nawet po ostatnim rzekomo prostującym oświadczeniu organizacji.
Ostatnie dni były… interesujące dla osób walczących z „zabijaniem” gier. Z jednej strony Sony zapowiedziało całkowitą rezygnację z płyt do 2028 roku, a niewiele później podobną (choć nieidentyczną) decyzję podjął Microsoft.
Z kolei grupa European Software Association zajęła ciekawe stanowisko w sprawie prywatnych serwerów. Co prawda zostało ono później nieco skorygowane, ale nawet po tym gracze nie byli zachwyceni. Wyglądało to bowiem tak, jakby przedstawicielka ESA celowo „skłamała” przed Zgromadzeniem Stanowym Kalifornii (według grupy problemem było nierozróżnienie serwerów prywatnych od społecznościowych), by wymusić odrzucenie Aktu o Ochronie Naszych Gier (POGA).
Część graczy liczyła przede wszystkim na komentarz Microsoftu lub przynajmniej studia Mojang, jako że Gibbons mówiła o „nielegalnych” i „pirackich” serwerach m.in. w kontekście Minecrafta. Zamiast spółek głos zabrał Markus „Notch” Persson, oryginalny twórca Minecrafta, który dosadnie podsumował „podłe” zachowanie ESA:
Nie należę do żadnej z nich [Microsoftu i Mojanga – przyp. red.], ale dla mnie w ten sposób ESA zachowuje się niewiarygodnie podle. Nigdy ich nie lubiłem, a teraz [lubię ich] jeszcze mniej.
Nie chciałem, by moje dzieło było wykorzystywane przeciwko ludziom. To oscyluje na pograniczu zła.
Gracze oczywiście docenili ponowne poparcie ze strony Perssona, nawet jeśli część z nich ma Szwedowi za złe takie czy inne kontrowersyjne opinie. Podobnie przyjęto wcześniejszy wpis Tima Sweeneya, w którym szef Epic Games również odniósł się do kontrastu między wypowiedzią Gibbons a umową licencyjną Minecrafta. Dość powiedzieć, że „post” podało dalej oficjalne konto akcji Stop Killing Games z dobitnym komentarzem:
Widzisz, ESA? Nawet Tim Sweeney to rozumie. Jego spółka jest jednym z Waszych członków. Dlaczego wy tego nie rozumiecie?
Organizatorzy odnieśli się też do sprawy (i poczynań Sony) w osobnym wątku i wyłożyli plan działania na kolejne miesiące. SKG i sprzyjające inicjatywie ugrupowania szykują się do „ekspansji” na Japonię i Afrykę Południową, a do tego wkrótce mają zaskoczyć „wielkimi niespodziankami” w kontekście zmian w europejskim projekcie Digital Fairness Act (Akt o cyfrowej uczciwości lub sprawiedliwości cyfrowej).
W osobnym miejscu Ross „Accursed Farms” Scott wspomniał, że SKG czyni większe postępy w UE niż w Kalifornii, być może w nawiązaniu do tych „niespodzianek”. Ponadto organizatorzy powtórzyli, że takie działania (czy wręcz „kłamstwa”) ESA to dowód na to, że branżowi lobbyści czują presję w związku z działaniami w ramach tej inicjatywy:
Wpadają w panikę. W komisji działają chaotycznie. Mamy wiarygodne źródła zarówno z branży, jak i z Komisji Europejskiej, które potwierdzają, że boją się tego, co robimy, jak daleko zaszliśmy i co wszyscy razem osiągnęliśmy.
Jeśli kiedykolwiek była odpowiednia chwila, to właśnie teraz.
Niezależnie od tego, gdzie jesteś i kim jesteś: napisz do swojego lokalnego, federalnego, stanowego lub związkowego przedstawiciela. Niezależnie od tego, czy jesteś w UE, USA, Kalifornii, Wielkiej Brytanii czy gdziekolwiek indziej, powiedz im, co o tym myślisz.
Boją się, ponieważ przełamujemy oblężenie. Dochodzimy do punktu, w którym miarka się przebrała.
Boją się ciebie.
Twoi przedstawiciele cię słyszą. I możemy ci powiedzieć: zależy im na tym – zespoły PR tych firm można zmusić do zwrócenia na nas uwagi poprzez presję polityczną.
Na razie SKG nie odniosło żadnego znaczącego zwycięstwa, ale – jak już pisaliśmy – organizatorzy nie składają broni i szykują się do poważniejszej ofensywy, z przygotowaniem zaplecza finansowego, rekrutacją ochotników, oraz „lobbowaniem” za akcją włącznie.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).