Batalia sądowa Rockstar Games z byłymi pracownikami trwa i ujawnia kolejne „sekrety”, a tymczasem w Miami ruszyła zapowiadana kampania promocyjna.
Fani Grand Theft Auto wreszcie nie mogą narzekać na brak faktycznych informacji o nowej odsłonie serii. Jednakże od czasu do czasu ich świętowanie przerywają doniesienia mniej związane z grą, a bardziej z samym studiem Rockstar Games. Tak na przykład właśnie przypomniano im, że rozpoczęła się ostatnia rozprawa w ramach pozwu byłych pracowników Rockstar Games i obie strony wystosowały nowe oświadczenia w tej sprawie. Poza tym dostaliśmy pierwsze wieści o planach firmy co do akcji marketingowej w Miami.
W wypowiedzi dla serwisu IGN związek zawodowy IWGB (Independent Workers' Union of Great Britain) powtórzył swoje zarzuty wobec konsekwentnego zwalniania pracowników za rzekome drastyczne „rażące naruszenia” poprzez ujawnienie poufnych informacji, gdy zdaniem prostujących w rzeczywistości chodziło o przynależność tychże osób do związków zawodowych:
Stanowisko Rockstar Games było przez cały czas jasne i spójne. Osoby w Wielkiej Brytanii i Kanadzie zostały zwolnione z powodu rażącego naruszenia obowiązków służbowych w związku z ujawnieniem poufnych informacji firmowych, a nie z powodu rzekomego członkostwa w związkach zawodowych czy działalności związkowej. Odrzucamy te zarzuty i będziemy się przed nimi energicznie bronić przed sądem.
Wśród związkowców jest także wielu deweloperów, którzy przyłożyli rękę do powstania GTA 6. Innymi słowy – jak to ujął Jason Lewis, jeden z byłych pracowników Rockstara – ich zwolnienie oznacza nie tylko utratę pracy i tym samym przychodu, ale też de facto wykluczenie ich z grona twórców najbardziej wyczekiwanej gry tej dekady:
Od prawie roku prawda o tym, co nas spotkało, była ukrywana przez Rockstar i otoczona spekulacjami. Teraz w końcu mamy okazję przedstawić ją publicznie. Nikt z nas nie przypuszczał, że rozmowy o naszych warunkach pracy wywrócą nasze życie do góry nogami i rzucą nas w sam środek globalnej burzy medialnej. Podczas gdy świat przygotowuje się do premiery GTA 6, my ponownie przeżywamy ból związany z wyrzuceniem z projektu, w który włożyliśmy tak wiele z naszego życia. Straciliśmy pracę, dochody, naszą społeczność oraz szansę na doprowadzenie gry do premiery po latach pracy nad jej tworzeniem. To było druzgocące.
Walczyliśmy z całych sił, aby dotrzeć do tego punktu – nie tylko po to, by wywalczyć sprawiedliwość dla nas samych, ale także po to, by wyznaczyć granicę dla każdego pracodawcy, który uważa, że może atakować pracowników za tworzenie związków zawodowych. Była to podróż pełna emocji i jeszcze się ona nie zakończyła, ale teraz widzimy już linię mety, a sprawiedliwość w końcu wydaje się być w zasięgu ręki.
Związkowcy zachęcają też do wspierania ich działań nie przez bojkotowanie Rockstara, a przez kupowanie koszulek, by pomóc pokryć koszty batalii sądowej. Z kolei Rachel Crawford (kolejny były pracownik studia) w ramach porannego zebrania związkowców przed Glasgow Tribunals Center mówił o „walce ze strachem”, takim jak ten, który ogarnął zwolnionych pracowników Rockstar Game rok temu.
Ze swojej strony Rockstar Games przekazał trybunałowi obszerne oświadczenie, w którym zapewnił, że firma „z wigorem” wystąpi przeciwko tym oskarżeniom, a jej działania wynikały „hiperczujności” będącej efektem „wystawienia na regularne ataki narażające jej bezpieczeństwo i systemy”. Jako przykład podano m.in. ostatni szantaż hakerów, którzy dobrali się do różnych materiałów z Grand Theft Auto VI (rzekomo w walce przeciwko branżowym decyzjom), ale też zeszłoroczne przecieki związane z kontem użytkownika GameRoll.
Ta „hiperczujność” (porównywalna z podejściem firmy Apple) miała objawiać się m.in. zakazem fotografowania oraz obowiązkiem podpisania umowy o zachowaniu poufności (NDA) przez odwiedzających, eskortowaniem zewnętrznych wykonawców przez ochronę oraz blokadą systemów studia przed połączeniem z osobistymi urządzeniami, ale też brakiem zaufania do Discorda.
Dla przypomnienia: to prywatny kanał na w tej aplikacji miał zaniepokoić studio po doniesieniach od „zmartwionych pracowników”. Związkowcy twierdzą, że dyskutowano tam tylko o sprawach związanych ze zrzeszaniem się deweloperów, ale Rockstar powtórzył, że ta grupa „byłych pracowników, rywali i dziennikarzy była obdarowywana ogromną liczbą informacji” przez pozywających ją związkowców, czemu miało też towarzyszyć ochocze „oczernianie” tak studia, jak i firmy Take-Two Interactive. Wszystko to mogło wyciec w dowolnym momencie za sprawą wspomnianych „gości”, co obyło się ze szkodą dla obu spółek, a według studia pracownicy dobrze zdawali sobie sprawę z „niebezpieczeństwa Discorda” i zawodnych zabezpieczeń aplikacji.
W efekcie Rockstar postuluje, by sąd przyjrzał się „szokującej” zawartości udostępnianej na tym kanale Discorda. Wskazano też, że w kontekście „wyjątkowej wartości i prestiżu” GTA 6 ta „ekstremalna opiekuńczość” wobec sekretów produkcji była uzasadniona.
Proces niewątpliwie absorbuje uwagę obu stron i całej branży (czasem w stereotypowo „zabawny” czy wręcz w nostalgiczny dla serii sposób), ale – rzecz jasna – nie oznacza to, że „hypetrain” wokół GTA 6 zwolni. Przeciwnie: właśnie przegłosowano większością 4 do 3 głosów pozwolenie na przeprowadzenie kampanii marketingowej Rockstar Games na plaży w Miami, czyli mieście, które posłużyło za inspirację dla Vice City, co ma kosztować studio 4 miliony dolarów. Wkrótce ma też odbyć się podobne głosowanie w kontekście śródmieścia.
Rychło w czas, bo deweloper miał przecież rozpocząć intensywne (czy raczej jakiekolwiek) promowanie swojej gry latem, a dopiero od pokazu z końca sierpnia można powiedzieć, że studio faktycznie przypomina o tej produkcji czymś więcej niż wypowiedziami prezesa T2I Straussa Zelnicka.
Premiera Grand Theft Auto 6 nastąpi 19 listopada. Gra zmierza na konsole PlayStation 5 oraz Xbox Series X/S, ale wersja PC jest praktycznie pewna. Podobnie jak nowe GTA Online, bo choć Rockstar uznawał je za najpilniej strzeżoną tajemnicę, to akurat wyciek na temat tejże w ramach batalii sądowej niespecjalnie zaskoczył kogokolwiek.

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).