Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość pozostałe 16 października 2008, 13:01

autor: Jiker

Pierwsze recenzje filmowego Maxa Payne'a - mamy klapę?!

Światowy debiut obrazu kinowego opartego na growej historii słynnego Maxa Payne’a odbędzie się już jutro. Nie przeszkadza to jednak Zachodnim recenzentom w ocenie filmu, co umożliwiły im zapewne specjalne, przedpremierowe pokazy dzieła Johna Moore’a (wcześniej nakręcił m.in. Za linią wroga, Omen oraz Lot Feniksa). Jak prezentuje się film oparty na jednym z ciekawszych cykli ostatniego dziesięciolecia?

Światowy debiut obrazu kinowego opartego na growej historii słynnego Maxa Payne’a odbędzie się już jutro. Nie przeszkadza to jednak Zachodnim recenzentom w ocenie filmu, co umożliwiły im zapewne specjalne, przedpremierowe pokazy dzieła Johna Moore’a (wcześniej nakręcił m.in. Za linią wroga, Omen oraz Lot Feniksa). Jak prezentuje się film oparty na jednym z ciekawszych cykli ostatniego dziesięciolecia?

Pierwsze recenzje filmowego Maxa Payne'a - mamy klapę?! - ilustracja #1

Mark Wahlberg w roli Maxa. Według Zachodnich recenzentów „gorzej być nie może”.

Fatalnie. Taki właśnie wniosek można wysnuć po lekturze pierwszych tekstów opisujących Maxa Payne’a. Zacznijmy od recenzji zamieszczonej na łamach serwisu Aint It Cool News. Autor, człowiek ukrywający się pod pseudonimem Latauro, twierdzi, że: „Cierpiałem przez cały seans, wy nie powinniście. (...) Nikt kto wyjdzie z kina po przygodzie z tym filmem nie będzie wyglądał dobrze ”. To nie koniec. Kilka zdań dalej możemy bowiem przeczytać coś, co można uznać za gwóźdź do trumny filmu. „Max Payne jest tak niewyobrażalnie otępiający, że nie jestem już nawet w stanie znaleźć w sobie choćby odrobiny energii do napisania o nim czegoś bardziej konkretnego ”. Grubo. Co o filmie sądzą inni recenzenci?

Zmieńmy nieco klimat i przenieśmy się do pięknej, aczkolwiek chłodnej – pod niemal każdym względem – Finlandii (kraju, w którym swoją główną siedzibę ma firma Remedy, autorzy gier z cyklu Max Payne, obecnie dłubiący przy Alan Wake). Tamtejsi krytycy filmowi porównując obraz Moora do dzieł słynnego Uwe „Chcesz w pysk?!” Bolla niemal rozpalili się do czerwoności. „Wybór pomiędzy Maxem Paynem a filmami Bolla, to jak decydowanie czy chcesz mieć dżumę, czy gruźlicę. Po głębszym zastanowieniu się mogę powiedzieć tak dla dzieł Bolla ”. To już cios poniżej pasa. Serwis FilmThreat donosi z kolei, że wytwórnia Fox zdecydowała się na otwarcie seansów prasowych na tyle późno, że większość recenzji trafi do publikacji już po pierwszym weekendzie puszczania filmu w kinach. Uchroni to Maxa przed stosem niepochlebnych tekstów, mogących wpłynąć drastycznie na liczbę widzów, decydujących się wybrać na seans.

Są jednak recenzenci, którzy potrafią znaleźć w Max Payne pozytywne cechy. Według redaktora nowozelandzkiego serwisu TVNZ takowymi są sceny, w których cała akcja skupia się na jak najefektowniejszych przedstawieniu różnego rodzaju fajerwerków pirotechnicznych. I w sumie tylko one. Cała reszta jest bowiem duża słabsza, nie osiągając nawet przeciętnego poziomu.

Max Payne miał szanse na bycie interesującym filmem m.in. ze względu na stosunkowo dobrze dobraną obsadę. Mark Wahlberg odgrywający główną rolę nie jest co prawda aktorem pierwszej jakości, lecz jego dotychczasowe wcielenia dały się zapamiętać jako dobrze zaprezentowane i klimatyczne. Tak się jednak nie stało – stereotyp nieudanych filmowych adaptacji gier po raz kolejny nie został przełamany. Szkoda.

GOL Newsroom

Zapraszamy Was do polubienia profilu Newsroomu na Facebooku. Znajdziecie tam nie tylko najciekawsze wiadomości, ale i szereg miłych dodatków.