Shawn Layden uważa, że zbyt wielu deweloperów próbuje przewidzieć, jaka gra okaże się hitem, zamiast stawiać na pomysły, które naprawdę ich pasjonują. Podkreśla jednak, że nawet najlepsza wizja artystyczna wymaga nadzoru.
Były szef amerykańskiego oddziału PlayStation, Shawn Layden, uważa, że wielu twórców skupia się na przewidywaniu potencjalnych hitów, zamiast realizować pomysły, które naprawdę ich pasjonują. Jednocześnie podkreśla, że nawet w tym drugim przypadku potrzebny jest odpowiedni nadzór.
Od dłuższego czasu gry AAA zdają się wyraźnie stawiać na sprawdzone rozwiązania. Rosnące budżety sprawiają, że wydawcy i deweloperzy nie są zbyt skorzy do eksperymentowania i podejmowania ryzyka. W efekcie oryginalne pomysły ustępują miejsca projektom, które zwyczajnie mają większą szansę na komercyjny sukces. Layden poruszył ten problem w rozmowie z The Expansion Pass, w której uderzył także w decyzję Sony dotyczącą płyt.
Były szef PlayStation zwrócił uwagę, że obecnie wielu deweloperów po prostu „próbuje stworzyć coś, co ich zdaniem stanie się hitem”. Uważa, że takie podejście spycha na dalszy plan projekty wynikające z prawdziwej pasji twórców. Co warte podkreślenia, nie oznacza to, że Layden opowiada się za całkowitą swobodą artystyczną.
Jak sam zaznaczył, „wizja artystyczna wciąż potrzebuje przewodnictwa”. Nad projektem powinni czuwać ludzie, którzy pomogą twórcom rozwinąć ich pomysły tak, aby końcowy rezultat miał sens. Layden nie wskazał konkretnych gier, ale wspomniał o tytułach, które pojawiły się na rynku i głównie wywołały pytania w stylu: „Co oni sobie myśleli tworząc to coś?”. Sama oryginalność nie gwarantuje bowiem, że gra okaże się udana.
Zapewne znaleźliby się deweloperzy, którzy chcieliby stworzyć bardziej nietypowe gry, ale mają trudności ze znalezieniem wydawcy gotowego je sfinansować. Nic więc dziwnego, że więcej oryginalnych pomysłów można znaleźć w grach indie.
Tych jednak obecnie ukazuje się tak dużo, że samodzielne odkrycie czegoś wartościowego nie jest łatwe, na co zwrócił uwagę m.in. Peter Molyneux w wywiadzie dla serwisu PCGamesN:
Jest zbyt wiele tytułów, by ludzie mogli się na nich naprawdę skupić. To pierwszy problem. Drugim problemem jest to, że istnieje ogromna grupa graczy, do której nikt nigdy nie dociera, ponieważ grają oni w jedną grę na Steamie – być może mają swoją ulubioną – i grają w nią w kółko. Nie zwracają uwagi na to, co dzieje się na Steam.
Moim zdaniem widoczność jest obecnie największym problemem w branży. Jest kilka naprawdę dobrych gier. Właśnie gram w Shroom and Gloom, która była po prostu schowana w zakurzonych zakamarkach platformy Steam, ale to naprawdę świetna gra!
Nie jestem pewien, jak rozwiązać ten problem. Wybór jest po prostu zbyt duży – obecnie przypomina to sytuację w telewizji. Wybór jest zbyt szeroki, by ludzie mogli się w nim zagłębić. Trzeba więc stworzyć coś tak niesamowitego, że przebije się przez tę barierę odkrywalności.

Autor: Marcin Bukowski
Absolwent Elektroniki i Telekomunikacji na Politechnice Gdańskiej, który postanowił poświęcić swoje życie grom wideo. W czasach dzieciństwa gubił się w Górniczej Dolinie oraz „wbijał golda” w League of Legends. Dwadzieścia lat później gry nadal bawią go tak samo. Dziś za ulubione tytuły uważa Persony oraz produkcje typu soulslike od From Software. Stroni od konsol, a wyjątkowe miejsce w jego sercu zajmuje PC. Po godzinach hobbystycznie działa jako tłumacz, tworzy swoją pierwszą grę bądź spędza czas na oglądaniu filmów i seriali (głównie tych animowanych).