Gry nigdy nie wyglądały tak dobrze i nie generowały tak ogromnych pieniędzy jak obecnie. Mimo to „ojciec PlayStation”, uważa, że branża w jednym kluczowym aspekcie od lat stoi w miejscu.
Gdy spojrzymy na gry sprzed trzech dekad i zestawimy je ze współczesnymi produkcjami, skala technologicznego postępu jest wręcz gigantyczna. Fotorealistyczna grafika, rozbudowane światy czy coraz zaawansowane rozwiązania techniczne stały się codziennością. Ken Kutaragi, nazywany „ojcem PlayStation”, uważa jednak, że pod jednym istotnym względem branża nie rozwija się równie szybko.
Podczas panelu zorganizowanego przy okazji otwarcia CEREC (Creative Entertainment Research and Education Center) Japończyk sporo miejsca poświęcił przyszłości elektronicznej rozrywki i temu, czego jego zdaniem zaczyna brakować współczesnym grom.
Kutaragi nie ma wątpliwości, że od strony technologicznej branża dokonała olbrzymiego skoku. Znacznie mniej imponująco ocenia natomiast rozwój samej zawartości gier. Według niego ta zaczęła popadać w stagnację, a podstawowe podejście do tworzenia produkcji nie zmieniło się znacząco od czasów pierwszego PlayStation.
Innymi słowy, przez lata deweloperzy nauczyli się tworzyć znacznie ładniejsze i bardziej zaawansowane technicznie gry, ale Kutaragi nie widzi równie wielkiej rewolucji w tym, co robią za pomocą tych możliwości.
Nie oznacza to jednak, że legenda Sony pesymistycznie patrzy na przyszłość. Wręcz przeciwnie. Uważa, że branża znalazła się w momencie, w którym może wykonać kolejny wielki krok. Potrzebne są jednak nowe pomysły i gotowość do przekraczania granic, zamiast zadowalania się dotychczasowymi osiągnięciami.
Kutaragi wskazał przy tym na ogromny potencjał drzemiący w całym sektorze. Rynek gier osiągnął wartość około 186 miliardów dolarów i pod względem skali pozostawił za sobą takie gałęzie rozrywki, jak kino czy muzyka. Mimo to Japończyk nie określiłby branży mianem dojrzałej. Jego zdaniem wciąż ma ona przed sobą przełomy, których dzisiaj możemy nawet nie być w stanie przewidzieć.
Kutaragi wie zresztą, jak wygląda próba dokonania technologicznej rewolucji. Przywołując początki pierwszego PlayStation, zdradził, że stojący za konsolą zespół chciał wówczas „zmienić świat”. Nie chodziło przy tym o podążanie za trendami – ambicją było tworzenie rozwiązań znajdujących się na samym technologicznym froncie.
Właśnie takiego nastawienia były szef Sony Computer Entertainment oczekuje od dzisiejszych i przyszłych twórców. Szczególnie ważna ma być ciekawość i nieustanna chęć sprawdzania, czy można zrobić coś inaczej lub lepiej.
Kiedy traci się ciekawość i myśli się: „to chyba najlepsze, na co można liczyć”, wtedy wszystko się kończy – powiedział.
Więcej:Uncharted 5 i The Last of Us: Part 3 w planach Naughty Dog? Informatorzy przekazali nowe wieści

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.