Dlaczego studia pokroju Naughty Dog mogą pozwolić sobie na tworzenie growych gigantów latami? Jak twierdzi byly deweloper, wszystko jest kwestią sprzętu.
Nie ma co ukrywać – w dzisiejszych czasach tworzenie gier to drogi biznes. Jak pokazują raporty, w 2025 roku łączny budżet nowości na Steamie przekroczył 27 miliardów dolarów, oznaczając tym samym pięciokrotną podwyżkę w porównaniu ze stanem sprzed dekady. Najwięcej kosztują tutaj oczywiście gry AAA, a już zwłaszcza te najbardziej wyczekiwane.
W tym wszystkim znajdują się także giganty pokroju Naughty Dog. Dlaczego studio, które dało nam The Last of Us może pozwolić sobie na inwestowanie lat w gry, które choć robią ogromne wrażenie, są „tylko” tytułami single-player? Najpewniej jest to kwestia ich ekskluzywności dla Sony.
Matt Radford, były artysta VFX pracujący przy takich grach jak Uncharted 4 czy przytoczone wyżej The Last of Us, udzielił wywiadu dla kanału Kiwi Talkz, gdzie wypowiedział się m.in. o sukcesie Naughty Dog na współczesnym rynku. Jego zdaniem, dużą rolę gra tutaj promowanie sprzętu od Sony, zamiast pogoni za pieniędzmi.
W moim rozumieniu, Naughty Dog istnieją, żeby sprzedawać sprzęt Sony. Powodem, dla którego są tacy wspaniali jest fakt, że nie gonią za zyskiem tak jak inne firmy, ponieważ istnieją, żeby być flagowym studiem sprzedającym sprzęt. Sony na tym zarabia i myślę, że to działa.
- Matt Radford dla Kiwi Talkz
Tytuły ekskluzywne na określone konsole istnieją nie od dziś. Dla producentów są one w końcu jednym z głównych narzędzi marketingowych – wszak istnieją gracze, którzy chętnie zaopatrzą się w dany sprzęt, byle tylko ograć jak najszybciej długo wyczekiwaną historię. Owszem, niektóre z tych gier wychodzą później na inne konsole czy pecety, nierzadko jednak jest to kwestia odczekania kilku lat oraz „widzimisię” firmy.
W przypadku Sony gry takie jak The Last of Us, God of War czy Spider-Man są także idealną okazją do przedstawienia możliwości PlayStation w pełnej okazałości. Zdaniem Radforda, jest to dobra rzecz – i jednocześnie coś, z czego powinniśmy się cieszyć, dopóki pozwalają nam na to czas i finanse.
Mam nadzieję, że to będzie trwać, ponieważ prawdziwe piękno tkwi w fakcie, że coś takiego istnieje. Któregoś dnia [firmy] mogą nie mieć możliwości wydania 600 milionów czy innej astronomicznej kwoty na stworzenie fajnej gry akcji z dobrą historią. Rozmawiając z przyjaciółmi, często słyszę: „Czy ta gra od Naughty Dog [...] to najlepsza gra wideo, jaka powstała?”.
- Matt Radford
Były deweloper porównuje tutaj produkcje rynkowych gigantów do starożytnej architektury – bo choć dziś istnieją prostsze metody budowania, ludzie do tej pory podziwiają historiczne dzieła, które powstały w stu procentach za pomocą ludzkiej ręki. Czy tak samo będzie kiedyś z grami AAA? Zobaczymy, co czas pokaże.

Autor: Aleksandra Sokół
Do GRYOnline.pl trafiła latem 2023 roku i opowiada o grach oraz wydarzeniach z ich świata. Absolwentka filologii angielskiej, która potrafiła poświęcić całą pracę naukową postaci komandora Sheparda z serii Mass Effect. Ma doświadczenie w pracy przy tłumaczeniach audiowizualnych, a obecnie godzi pracę anglistki z pasją, jaką jest pisanie. Prywatnie książkara, matka dwóch kotów, a także zagorzała fanka Dragon Age'a i Cyberpunka 2077, która pół życia spędziła po fandomowej stronie Internetu.