Za sprawą Intergalactic: The Heretic Prophet Naughty Dog „podejmuje duże ryzyko w sztuce na naprawdę wysokim poziomie”. Weteran studia ma obawy, ale cieszy się, że kogoś jeszcze stać na skok na głęboką wodę.
Matt Radford, były grafik Naughty Dog, odpowiedzialny za efekty wizualne w Uncharted 4 i The Last of Us: Left Behind, twierdzi, że studio podejmuje „duże ryzyko”, tworząc Intergalactic: The Heretic Prophet. W rozmowie Reece’em „Kiwi Talkz” Reillym deweloper stwierdził, że zdystansowanie się od dzieł byłego pracodawcy zajęło mu trochę czasu, ale obecnie jest na takim etapie, iż będzie mógł zagrać w Intergalactic i „po prostu dobrze się bawić”, bez podejmowania prób analizy procesu twórczego.
Radford jest przekonany, że nadchodząca gra Naughty Dog okaże się warta uwagi, choć ma swoje obawy co do niej.
Nie ma wątpliwości, że tworzą coś fascynującego. Oczywiście, mam swoje przemyślenia – pozytywne i negatywne – ale, szczerze mówiąc, jestem po prostu bardzo szczęśliwy, że instytucja, jaką jest Naughty Dog, wciąż istnieje i że ktoś podejmuje tak duże ryzyko w sztuce na naprawdę wysokim poziomie.
Jako że w tym samym wywiadzie Radford stwierdził, iż Naughty Dog „istnieje, by sprzedawać sprzęt Sony”, można domniemywać, że w cytowanej wyżej wypowiedzi deweloper sugeruje, iż bezpieczniejsze, a być może także bardziej opłacalne dla włodarzy marki PlayStation okazałoby się stworzenie w pierwszej kolejności The Last of Us: Part III lub Uncharted 5, które mają ponoć powstać, ale dopiero po Intergalactic: The Heretic Prophet. Innymi słowy, nienastawione na bezpośredni zysk tak bardzo jak inne studia, Naughty Dog ma niemałą swobodę twórczą. Pytanie, czy długa smycz, na której „niegrzeczny pies” jest uwiązany, nie zostanie skrócona, jeśli Intergalactic nie spełni celów Sony na problematycznym obecnie rynku sprzętu, gdzie – opierając się na danych Mata Piscatelli z Circany dotyczących rynku amerykańskiego – konsole PlayStation notują najgorszą sprzedaż od 2013 roku.

Autor: Hubert Śledziewski
Zawodowo pisze od 2016 roku. Z GRYOnline.pl związał się pięć lat później – choć zna serwis, odkąd ma dostęp do Internetu – by połączyć zamiłowanie do słowa i gier. Zajmuje się głównie newsami i publicystyką. Z wykształcenia socjolog, z pasji gracz. Przygodę z gamingiem rozpoczął w wieku czterech lat – od Pegasusa. Obecnie preferuje PC i wymagające RPG-i, lecz nie stroni ani od konsol, ani od innych gatunków. Kiedy nie gra i nie pisze, najchętniej czyta, ogląda seriale (rzadziej filmy) i mecze Premier League, słucha ciężkiej muzyki, a także spaceruje z psem. Niemal bezkrytycznie kocha twórczość Stephena Kinga. Nie porzuca planów pójścia w jego ślady. Pierwsze „dokonania literackie” trzyma jednak zamknięte głęboko w szufladzie.