Steam Early Access zaskakująco często skutkuje w pełni wydanymi tytułami, ale tysiące z nich prędzej czy później pozostaje porzuconych przed premierą wersji 1.0.
Wczesny dostęp to źródło wielu hitów, ale też miejsce „zgonu” dla tysięcy gier, który nie dają znaków życia od bardzo dawna.
Early Access na dobre zadomowił się jako ważny element branży gier i trudno zaprzeczyć, że bez niego nie ukazałoby się wiele znakomitych gier. Niemniej są powody, dla których spora część graczy nadal ma alergię na takie „wczesne” tytuły. Na przykład taki, że obecnie około 7 tysięcy gier pozostających we wczesnym dostępie miało nie otrzymać aktualizacji od roku.
Na ten fakt zwrócił uwagę użytkownik serwisu Reddit, aczkolwiek internauta musiał dodać nieco wyjaśnień, bo grafika promująca wątek była cokolwiek myląca. Na niej bowiem u/GamerOfPassionBlog skupił się na ponad 10 tysiącach gier mających co najmniej 10 recenzji i wydanych w EA, ale niekoniecznie wciąż w nim obecnych. Tymczasem wcześniej wspomniane stwierdzenie dotyczyło 12 320 produkcji nadal pozostających w Steam Early Access, z których 6898 ma na karcie uwagę od Steama o braku aktualizacji w ciągu ostatnich 12 miesięcy.
Podkreślmy: w tej drugiej statystyce internauta uwzględnił tylko tytuły, które wciąż pozostają we wczesnym dostępie. Dla równowagi, ze wspomnianych ponad 10 tys., które zawitały do Steam Early Access w latach 2013-2023 i które oceniono co najmniej 10 razy, 61% opuściło wczesny dostęp. Aczkolwiek, jak zwraca uwagę część graczy, debiut wersji 1.0 czasami oznacza tylko tyle, że deweloperzy porzucili projekt i naprędce wydali ostatnią aktualizację, byle tylko ogłosić „ukończenie” prac nad grą.
Co ciekawe, tylko 21 gier pozostających w Steam Early Access od co najmniej 10 lat nadal jest rozwijanych. Wśród tych reprezentantów „wiecznego wczesnego dostępu” są m.in. Novus, Project Zomboid oraz BeamNG.drive.
Może to trochę dziwić, dopóki nie uświadomimy sobie, że w ostatnich latach część dotychczasowych stałych bywalców EA opuściła wczesny dostęp, jak 7 Days to Die, a inni… cóż, ich twórcy nie dają znaku życia, w związku z czym Gravi, Of Guards and Thieves, Rodina, Blockade 3D i wiele innych produkcji wygląda raczej na porzuconych. Są też gry, które zwyczajnie opuściły nie tyle wczesny dostęp, co Steama w ogóle. Uwzględnia to tytuły, które mają tysiące lub nawet kilkadziesiąt tysięcy co najmniej „w większości pozytywnych” recenzji (z Realm Royale Reforged na czele), ale zazwyczaj te gry mają co najwyżej „mieszane” opinie i do tego mniej niż 100 tychże, co najpewniej tłumaczy „opuszczenie” przez te produkcje Wczesnego dostępu Steama.
Bloger podał też kilka innych ciekawostek, na przykład że w przypadku wczesnego dostępu trwającego 3 lata jedynie 20,7% gier z lat 2013-2023 otrzymało aktualizację 1.0. Internauta nie wdał się w szczegóły dotyczące sprzedaży i przyczyn porzucania produkcji przez deweloperów. Zaznaczył też, że opierał się tylko i wyłącznie na tym, co pokazuje Steam. Niektórzy deweloperzy preferują częstsze aktualizacje poza platformą Valve, co pokazuje m.in. polskie RPG Dungeons of the Amber Griffin. Na Steamie minął ponad rok między dwoma ostatnimi aktualizacjami na karcie gry, ale na kanale Discorda projektu twórcy pozostawali bardziej aktywni, publikując pomniejsze aktualizacje lub nawet nowe screeny.
Dla autora analizy największym zaskoczeniem było to, jak wiele tytułów faktycznie otrzymuje wersję 1.0. Niemniej nadal przestrzega, by przed zakupem gry w Steam Early Access przeprowadzić rozeznanie, by nie napatoczyć się na coś, co ma więcej wspólnego ze stereotypowym wczesnym dostępem: niedopracowaną i mocno ograniczoną produkcją w de facto „otwartych alfa-testach 0.01” będącą „skokiem na kasę” graczy. Dlatego też Game Passion uznaje wczesny dostęp za „błogosławieństwo i przekleństwo branży gier”:
W przypadku większości gier, które gracze oceniali, wczesny dostęp nie oznaczał, że nigdy nie zostaną ukończone. Sześć na dziesięć tytułów z lat 2013–2023, które miały co najmniej dziesięć recenzji, doczekało się pełnej premiery, a większość z nich w ciągu trzech lat. Jednocześnie jedna trzecia z nich przestała być aktualizowana lub została wcześniej wycofana ze sprzedaży, a gra, która nie doczekała się pełnej premiery po trzech latach, osiągała ten etap w ciągu kolejnych pięciu lat w około jednym na pięć przypadków.
Czy wczesny dostęp to tylko skok na kasę? Nie. Ale może nim być. To, że wiele gier nigdy nie osiąga pełnej wersji, nie jest wielkim zaskoczeniem, ale nie to, że większość z nich faktycznie zostanie ukończona, nie było spodziewane. Przed zakupem sprawdź, na jakim etapie jest gra i kiedy została ostatnio zaktualizowana (powyższa tabela pokazuje to dla każdej gry). Czasami wczesny dostęp to tak naprawdę otwarta wersja alfa 0.01.
Na blogu Game Passion możecie też znaleźć tabelę pozwalającą sprawdzić tytuły we wczesnym dostępie, m.in. w kontekście tego, kiedy ukazała się ostatnia aktualizacja od twórców.

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).