Peter Molyneux nie ma wątpliwości, że sztuczna inteligencja na dobre zmieni sposób tworzenia gier. Weteran branży twierdzi, że deweloperzy próbują ukrywać jej wykorzystanie, choć w praktyce trudno już bez niej pracować.
Generatywna sztuczna inteligencja nie jest jeszcze gotowa, by tworzyć finalne wersje assetów, ale zdaniem weterana branży wkrótce ulegnie to zmianie. Według Petera Molyneuxa produkcja gier bez użycia AI jest obecnie niemal niemożliwa, choć deweloperzy próbują udawać, że jest inaczej. Zła reputacja tej technologii to z kolei wina dużych modeli językowych (LLM-ów), takich jak ChatGPT oraz Gemini.
W rozmowie z serwisem PC Gamer twórca Fable i Black & White w szczery sposób wypowiedział się na temat materiałów tworzonych z użyciem sztucznej inteligencji. Jego zdaniem to LLM-y są odpowiedzialne za częściową niechęć do tej technologii, ponieważ pozwalają ludziom generować obrazy niskiej jakości, czyli tzw. AI slop. Z kolei konieczność oznaczania użycia AI podczas dodawania gier do katalogu Steama (kluczowego dla sprzedaży na pecetach) wiąże się ze świadomą rezygnacją z odsetka potencjalnych odbiorców.
Jako branża udajemy, że nie korzystamy ze sztucznej inteligencji, ale w rzeczywistości pisanie kodu bez jej użycia jest obecnie prawie niemożliwe. Prawie niemożliwe. Chodzi mi o to, że wysiłek, jaki trzeba włożyć, by wyodrębnić sztuczną inteligencję z funkcji autouzupełniania i generowania treści, jest naprawdę ogromny.
Molyneux utrzymuje, że wszyscy korzystają z pomocy AI, choć wielu nadal udaje się uniknąć zaznaczania tego na Steamie. Ponadto nazywa sztuczną inteligencję „najistotniejszym postępem w kreatywności” dla małych, średnich i dużych firm – pod warunkiem wyeliminowania AI slopu. Podkreślił też, że z jej pomocą można znacząco przyspieszyć zadania, które do tej pory zajmowały tygodnie (w tym tworzenie materiałów koncepcyjnych), a z czasem AI będzie samodzielnie tworzyć assety wysokiej jakości. Według dewelopera w ciągu roku technologia przeniknie do silników Unreal i Unity w sposób uniemożliwiający ich łatwe rozdzielenie.
W tej chwili mamy więc do czynienia z absurdalną sytuacją, w której inne branże, na przykład reklamowa, chętnie korzystają ze sztucznej inteligencji. Jest ona dla nich jak zbawienie. Tymczasem branża gier próbuje się od niej odciąć.
Słowom Molyneuxa wtórują doświadczeni twórcy jRPG-ów. Hiromichi Tanaka – weteran Square Enix – uzależnia przyszłość deweloperów od stopnia, w jakim opanują sztuczną inteligencję. Zgadza się z tym również Yoshinori Kitase, choć współautor Final Fantasy VII Revelation zastrzega, że czynnik ludzki zawsze będzie niezbędnym elementem produkcji gier.

Autor: Krzysztof Kałuziński
W GRYOnline.pl związany z Newsroomem. Nie boi się podejmowania różnych tematów, choć preferuje wiadomości o niezależnych produkcjach w stylu Disco Elysium. W dzieciństwie pisał opowiadania fantasy, katował Pegasusa, a potem peceta. Pasję przekuł w zawód redaktora portalu dla graczy prowadzonego z przyjacielem, jak również copywritera oraz doradcy w sklepie z konsolami. Nie przepada za remake'ami i growymi tasiemcami. Od dziecka chciał napisać powieść, choć zdecydowanie lepiej tworzy mu się bohaterów niż fabułę. Pewnie dlatego tak pokochał RPGi (papierowe i wirtualne). Wychowały go lata 90., do których chętnie by się przeniósł. Uwielbia filmy Tarantino, za sprawą Mad Maksa i pierwszego Fallouta zatracił się w postapo, a Berserk przekonał go do dark fantasy. Dziś próbuje sił w e-commerce i marketingu, jednocześnie wspierając Newsroom w weekendy, dzięki czemu wciąż może kultywować dawne pasje.