Haker, który stał za wielkim wyciekiem z Rockstar Games, nie uradował graczy sugestią, że ktoś może mieć w swoich rękach kod źródłowy Grand Theft Auto 6.
Haker odpowiedzialny za jeden z największych przecieków w historii gier wideo napędził stracha fanom Rockstar Games sugestią, że gdzieś po świecie może krążyć kod źródłowy GTA 6.
Sprawa wycieknięcia do sieci „szóstego” Grand Theft Auto nieprzyjemnie zaskoczyła zarówno twórców gry, jak i szeregowych fanów. Dość powiedzieć, że według nieoficjalnych informacji Rockstar Games miało „zamknąć” studio tak szczelnie, że „niemal niemożliwe” jest dowiedzenie się czegokolwiek na temat działań dewelopera.
Niemniej sam przeciek zdawał się być odległym koszmarem. Ot, bolesna lekcja sprzed ponad 3,5 roku, o której gracze zaczęli powoli zapominać. Przynajmniej do teraz, bo Arion Kurtaj miał przemycić do brytyjskiego więzienia swój telefon i teraz podzielił się nową informacją. Otóż haker miał być zdziwiony, że nigdzie nie pojawił się kod źródłowy Grand Theft Auto VI.
Oczywiście szybko pojawiły się wątpliwości, czy to faktycznie Kurt, a nie jego naśladowca. Jednakże po sieci ma krążyć także jego zdjęcie z więzienia, co może potwierdzać, że to faktycznie ten sam haker. Co prowadzi do niepokojącego wniosku, że ktoś może trzymać ręce na kodzie źródłowym GTA 6 – nie wiadomo, w jakim celu.
Internauci wciąż mają wątpliwości co do tych informacji. Nie mamy bowiem pewności, że Kurt mówi prawdę, a do tego – jak zwraca uwagę @videotechuk w serwisie X – jest nawet szansa, że firma Take-Two Interactive dawno namierzyła nabywcę tych danych i skonfiskowała je. Niemniej to kolejna nie za dobra wiadomość dla fanów gangsterskiego cyklu, którzy przecież nadal nie doczekali się choćby okrucha oficjalnych informacji od wydawcy lub dewelopera. Za to rzekomych przecieków, teaserów i nieprzesadnie pocieszających doniesień gracze mają aż nadto.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).