Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość gry 20 listopada 2022, 16:27

Łajdactwo EA i najgorsza aktualizacja Forzy Horizon 5 - Motoprzegląd Drauga

W tym Motoprzeglądzie dominują smutek, żal i rozgoryczenie, których dostarczają Project CARS (przez EA) i Forza Horizon 5. Jest też jednak trochę radości, znalezionej nieoczekiwanie w GRID Legends, jak również znaki zapytania wiszące nad Gran Turismo 7 i Rennsport.

Źrodło fot. Codemasters
i

Dzisiejszy Motoprzegląd upłynie w mało wesołej atmosferze. Zacznę od gniewno-smutnego pożegnania serii Project CARS, a następnie rozprawię się z najświeższymi grzechami Forzy Horizon 5 i wyrażę niepochlebne oczekiwania wobec NFS Unbound. Odbębnimy jeszcze zapowiedź nowej aktualizacji Gran Turismo 7 (jak zwykle budzącej w najlepszym razie mieszane uczucia) i dopiero potem rozchmurzymy się, przeglądając nowinki w grach takich jak GRID Legends czy The Crew 2. Na koniec zaś przystąpimy do rozwiązywania zagadek skrywanych przez Rennsport i wysłuchamy pomniejszych wieści od motokuriera.

Project CARS nie żyje

Dziesięć lat – tyle mniej więcej przetrwała seria Project CARS (licząc od momentu zapowiedzi „jedynki”). W ubiegłym tygodniu firma Electronic Arts zakomunikowała, że zawiesza rozwój marki, a stojących za nią ludzi (w domyśle: całe studio Slightly Mad) rozsiewa po swoich różnych oddziałach. W praktyce oznacza to tyle, że odebrano nam Project CARS 4, które było już na względnie zaawansowanym etapie tworzenia i które napływające co jakiś czas pogłoski malowały jako coraz bardziej obiecujący projekt (miał to być powrót do symulacyjnych korzeni cyklu).

Pierwszy gniew wyładowałem (poniekąd) w wiadomości sprzed prawie dwóch tygodni, więc dziś oddam się refleksji.

Nie mogę niestety powiedzieć, by decyzja EA była bardzo zaskakująca. Nie jest żadną tajemnicą, że wyścigowe symulatory to niszowe gry, z których niełatwo wyciągnąć zainwestowane w nie pieniądze. „Elektronicy” musieli być tym bardziej zniechęceni do idei, że mieli na stole wyniki sprzedaży Project CARS 3 i GRID Legends, czyli dwóch świeżych tytułów, które wzięły się za bary z podobną tematyką, próbując uczynić ją tak przystępną i tak atrakcyjną dla szarego zjadacza padów (kosztem weteranów gatunku), jak to tylko możliwe – a mimo to sprawiły sromotny zawód księgowym. Po takich doświadczeniach wniosek dla zarządu musiał być prosty… Co nie oznacza, że mu wybaczam.

W każdym razie można skonstatować z gorzką ironią, że historia zatoczyła koło. Dzieje Slightly Mad Studios zaczęły się i skończyły na współpracy z EA. O ile jednak deweloper przetrwał pierwszy cios ze strony „elektroników” – nieoczekiwanie skasowanie Need for Speed: Shift 3, na które pilnie potrzebnym remedium stało się ufundowanie przez fanów Project CARS – tak przed drugim nie mógł się uchronić, trafiwszy bezpośrednio pod zwierzchnictwo molocha.

Na szczęście jest jeszcze nadzieja, że nie cały dorobek zespołu pójdzie na marne. Założyciel SMS, Ian Bell, ewakuował się z tego okrętu, gdy tylko zobaczył, że wpływa w paszczę wielkiej bestii. W ciągu roku od złożenia rezygnacji zdążył uformować nowy zespół (Mildly Annoyed Studios) i zainicjować projekt o nazwie GTR Revival. Powstała zatem bezpieczna (oby) przystań, do której twórcy Project CARS mogą zawinąć po odebraniu im dotychczasowego zajęcia – i Bell zaprasza dawnych podwładnych do współpracy. Kto wie, może znów powstanie z tego coś wielkiego?

Gdyby mało Wam jeszcze było dobrych uczynków EA z ostatnich dni – tuż po zakomunikowaniu, że Project CARS nie żyje, firma wycofała z cyfrowej dystrybucji gry DiRT Rally i DiRT 4. Odbyło się to praktycznie bez ostrzeżenia, tak samo jak czystka w serii F1 przeprowadzona kilka miesięcy wcześniej. Po szczegóły odsyłam do osobnej wiadomości.

Wielka wtopa Forzy Horizon 5

Okazuje się, że bezużyteczne samochody przeniesione z poprzedniej części to nie najgorsze, co Playground Games przygotowało dla Forzy Horizon 5 na listopad. Aktualizacją wypuszczoną w ubiegłym tygodniu deweloper przeszedł sam siebie. Dodając nowe opcje graficzne na PC, twórcy „zdołali” przy okazji zepsuć szereg innych rzeczy.

Drastycznie wydłużony czas wczytywania wyścigów (w niektórych przypadkach wręcz kilkukrotnie), okazjonalne mikroprzycięcia i spadki liczby klatek na sekundę podczas jazdy, a do tego ociężałe menu, które notorycznie się przywiesza, a gdzieniegdzie – zwłaszcza na ekranie ulepszeń pojazdów – działa nawet gorzej niż to w Gran Turismo 7. Ponadto wystąpił exploit, przez który wyłączono dom aukcyjny. Takie oto niespodzianki Playground Games ukryło w ostatniej aktualizacji.

Co gorsza, twórcy nawet nie raczyli zająknąć się, że są świadomi tych poważnych problemów i że pracują nad ich rozwiązaniem (z wyjątkiem tego dotyczącego domu aukcyjnego). Jak ich znam, reakcji doczekamy się pewnie nie wcześniej niż na początku grudnia, przy okazji wydania update’u inaugurującego Serię 15 – i wcale nie mamy gwarancji, że błędy zostaną wyeliminowane. Deweloper od dawna pokazuje, że naprawianie swojego dzieła leży nisko na liście jego priorytetów.

Już wcześniej byłem zdemotywowany do dalszej gry. Teraz jestem prawie pewien, że w najbliższych tygodniach będę siadał do Forzy Horizon 5 znacznie rzadziej niż przez cały ostatni rok. Może dzięki temu wreszcie nadrobię zaległości w innych grach…

Na marginesie – tydzień temu popełniłem artykuł, w którym podsumowałem pierwszy rok rozwoju FH5 (do rocznicowej Serii 13 włącznie). Jeśli nie widzieliście, znajdziecie go tutaj:

  1. 116 aut, 19 misji i tylko 4 wyścigi - sumujemy rok rozwoju Forzy Horizon 5
Łajdactwo EA i najgorsza aktualizacja Forzy Horizon 5 - Motoprzegląd Drauga - ilustracja #1
Nagrodą na Playliście Festiwalowej w ubiegłym tygodniu była wyścigowa odmiana samochodu Lynk & Co 03. To fajna maszyna – tylko nie w tej Forzie… (O tym, co jest do wygrania obecnie, nawet nie chce mi się pisać). Źródło: Playground Games.

GT7 szykuje się na 25-lecie serii

Warto było przełożyć publikację przeglądu z soboty na niedzielę – dzięki temu mogę zapowiedzieć kolejną aktualizację Gran Turismo 7. Wygląda na to, że po ubiegłomiesięcznym zaburzeniu rytmu Polyphony Digital wraca do miesięcznych odstępów między update’ami, zawierającymi po trzy samochody.

Szef studia, Kazunori Yamauchi, na swoim profilu na Twitterze zamieścił tradycyjną „zajawkę” z sylwetkami nowych pojazdów (zobaczycie je poniżej), którą opatrzył rozbudzającą wyobraźnię adnotacją, że aktualizacja zaplanowana na przyszły tydzień będzie celebrowała 25-lecie serii Gran Turismo. Jeśli takiej okazji deweloper nie uświetni opcją sprzedawania aut, to już chyba nigdy jej nie wprowadzi…

A co się tyczy nowych samochodów – redakcja GTPlanet z dużą pewnością siebie typuje, że będą to:

  1. BMW M2 (pierwsza generacja – F87),
  2. Ford Sierra RS Cosworth,
  3. Nissan Silvia S14 (wersja po liftingu w odmianie Aero, sądząc po spoilerze).
Łajdactwo EA i najgorsza aktualizacja Forzy Horizon 5 - Motoprzegląd Drauga - ilustracja #2

Jeśli typy GTPlanet się sprawdzą, będą to mało ekscytujące nowości – przynajmniej dla osób, które grają też w Forzę. Może wynagrodzi nam to jakiś nowy tor lub inna niespodzianka?Źródło: Polyphony Digital.

NFS Unbound wygląda coraz gorzej

Im mniej czasu zostało do premiery Need for Speed Unbound (to już 2 grudnia), tym bardziej próbuję wzniecić w sobie zainteresowanie tą grą – i jestem coraz bliżej kompletnego zignorowania jej istnienia. „Pomógł” mi w tym NFS Heat, któremu postanowiłem dać jeszcze jedną szansę, by zorientować się, czego mogę oczekiwać po nowej odsłonie serii.

Zmarnowawszy na tę pozycję jeszcze jedną godzinę życia, zdałem sobie sprawę, że obrzydliwy model jazdy nie jest wcale jedynym dyskwalifikującym ją czynnikiem. Równie zła okazała się muzyka – do tego stopnia, że przewinąwszy kilka razy ubogą playlistę (zarówno dzienną, jak i nocną), zapragnąłem wyciszyć ją w diabły. Wyjątek zrobiłbym co najwyżej dla menu. I pomyśleć, że jeszcze niedawno miałem „ale” do soundtracku Forzy Horizon 5

Tak czy inaczej po powyższych doświadczeniach wiem już, że Unbound będzie mniej więcej takim samym nieporozumieniem jak Heat. Jaki będzie model jazdy, dobitnie pokazują same trailery (najnowszy znajdziecie poniżej). Co się zaś tyczy ścieżki dźwiękowej, parę dni temu ujawniono pełną listę utworów zawartych w grze – i poza kilkoma elektronicznymi kawałkami nie znalazłem na niej niczego, co nadawałoby się do słuchania, zwłaszcza podczas szybkiej jazdy. Możecie przekonać się sami np. tutaj.

GRID Legends kłania się fanom serii

Dopiero co pisałem o drugim DLC do GRID Legends, a Codemasters już wypuściło trzecie rozszerzenie – i po raz pierwszy opowiem Wam o nim ze szczerym zainteresowaniem. Rise of Ravenwest to głęboki ukłon w stronę miłośników serii.

Tym razem główną atrakcją jawią mi się nie nowe trasy ani samochody, lecz dodatkowe wydarzenia w trybie fabularnym. Tych jest jedenaście i odbywamy w nich swoistą podróż do przeszłości. Ryan i Nathan McKane wspominają początki karier swoich i zespołu Ravenwest, a my bierzemy udział w wyścigach, które odwołują się do poprzednich gier z serii, począwszy od TOCA Race Driver. W ich trakcie widzimy nawet specjalne filtry na ekranie i zmodyfikowany interfejs, przypominający klasykę.

Szczególnie silną nostalgię wzbudziły we mnie zmagania w San Francisco za kierownicą charakterystycznie pomalowanego Dodge’a Vipera. W ich trakcie HUD był pokolorowany na żółto i czarno, obraz mienił się złotymi przebarwieniami – niemal zupełnie tak jak w grze Race Driver: GRID – a w tle leciała muzyka przywrócona z owej kultowej produkcji. Naprawdę przyjemna sprawa.

Co się zaś tyczy nowych tras i samochodów – Rise of Ravenwest wprowadza tor w Miami w czterech wariantach (to lubiana przez fanów serii lokacja, znana np. z GRID 2) oraz cztery pojazdy: Plymouth GTX ’71, Chevrolet Corvette ’67, Ford Mustang Fastback ’67 i BMW 320 Turbo Group 5. Do tego dochodzą jeszcze trzy wydarzenia w trybie kariery i szereg pomniejszych nowinek. Cały pakiet kosztuje na Steamie 49,90 zł.

Burza (piaskowa) w The Crew 2

The Crew 2 ma już cztery i pół roku i pomimo coraz częstszych pogłosek o nadchodzącej kontynuacji, nie wydaje się, by Ubisoft wygaszał wsparcie dla tej gry. Świadczy o tym rozpoczęty przed paroma dniami siódmy sezon. W pierwszym epizodzie, noszącym tytuł Into the Storm, bierzemy udział w pięciu nielegalnych wyścigach przez Stany, podczas których czekają na nas specjalne, bez mała apokaliptyczne atrakcje. Tych dostarcza depcząca nam po piętach burza piaskowa, która dosłownie rzuca nam pod koła walące się budynki i inne przeszkody. Wygląda to dość efektownie – zobaczcie sami na poniższym zwiastunie.

Wraz z aktualizacją nie zabrakło też oczywiście dodatkowych samochodów, wśród których prym wiodą Mitsubishi FTO GP Version R (w tym miejscu fani Gran Turismo i Forzy mogą westchnąć z zazdrością) oraz Pontiac Firebird Trans-Am ’77. Co ciekawe, przepustka Motorpass, którą dotąd kupowało się za walutę premium (Crew Credits), od tej pory będzie udostępniana również za zwykłe „baksy” – choć trzeba będzie uzbierać ich aż 3 miliony.

Na uwagę zasługują też techniczne poprawki na konsolach. Studio Ivory Tower wprowadziło istotne zmiany w wersji na PS5 i Xboksa Series X, dzięki którym możliwa miała się stać zabawa w maks. 60 klatkach na sekundę w rozdzielczości do 1440p w trybie wydajności. 60 fps stało się też osiągalne na Xboksie Series S (w 1080p). Do tego dochodzi odświeżona mapa świata, na której zrobiono porządek, by gracze (zwłaszcza początkujący) nie gubili się w natłoku ikon. Może Playground Games powinno pomyśleć o czymś podobnym w Forzie Horizon?

Rennsport odkrywa karty

Rennsport od momentu zapowiedzi budzi duże zainteresowanie, ale tak naprawdę do tej pory mieliśmy tylko szczątkowe informacje o tej grze. Zmieniło się to paręnaście dni temu, gdy jej twórcy – w osobie Krzysztofa Szczecha (kierownika produkcji) i Morrisa Hebeckera (prezesa Competition Company) – przeprowadzili sesję pytań i odpowiedzi z graczami na Discordzie. Poniżej wynotowałem najciekawsze rewelacje ujawnione podczas niej (via RaceDepartment).

  1. Rennsport będzie działać w hybrydowym modelu biznesowym, na pograniczu tego, co oferują iRacing oraz RaceRoom Racing Experience (ze wskazaniem na to pierwsze). Wycinek zawartości zostanie udostępniony za darmo, ale trzeba będzie opłacać subskrypcję, by odblokować resztę samochodów czy tras (w tym treści wymagające dopłaty, czyli DLC), a nawet takie funkcje jak ściganie się w sieci czy zarządzanie własnym garażem.
  2. W ogólnym zarysie gra będzie mocno oparta na połączeniu sieciowym. Na serwerach dewelopera będą przechowywane nawet takie rzeczy jak nasze pliki konfiguracyjne. Nie jest pewne, czy pojawi się tryb singleplayer w jakiejkolwiek postaci offline.
  3. Deweloper kładzie silny nacisk na wsparcie dla modów. Chce, aby gracze mogli tworzyć zawartość przy użyciu takich samych narzędzi jak te, z których sam korzysta.
  4. Twórcy mają nadzieję, że za 3-4 lata będą oferowali już setki pojazdów i setki tras. Na początek skupią się na samochodach kategorii GT3 oraz wszelkich znanych torach, jak chociażby Nurburgring, Monza, Red Bull Ring czy Hockenheimring.
  5. Rennsport uwzględni tzw. wyścigi górskie (hillclimb) – oprócz pokazywanego już Goodwood na premierę dostaniemy co najmniej dwie trasy do zawodów tego typu.
  6. Na ten moment fizyka gry nie pozwala na organizację rywalizacji w driftingu.
  7. Twórcy chcieliby zawrzeć wyścigi off-roadowe, ale na razie nie ma na to widoków – może pojawią się po premierze.
  8. Wsparcie dla urządzeń wirtualnej rzeczywistości jest w przygotowaniu, podobnie jak obsługa ray tracingu.
  9. Ponadto w grze ma nie zabraknąć tak oczywistych elementów jak wyścigi wytrzymałościowe, system rankingowy, kary za nieczystą jazdę i rozbudowany model uszkodzeń aut.
  10. Głównym celem twórców jest na ten moment opracowanie – z udziałem społeczności – technologii i platformy, którą będzie można rozwijać przez kolejne 10 i więcej lat.

Nie ukrywam, że model biznesowy oparty na subskrypcji w dużym stopniu gasi mój entuzjazm wobec Rennsport – choć wiele jeszcze zależy od cen, a także od tego, co gra będzie miała do zaoferowania za darmo. Tak czy owak powyżej przekazałem tylko cząstkę informacji, którymi podzielili się twórcy. Jeśli chcecie poznać szczegóły, zajrzyjcie na RaceDepartment, gdzie pojawiła się transkrypcja i streszczenie rozmowy (w dwóch częściach – tu jest pierwsza, a tu druga).

Łajdactwo EA i najgorsza aktualizacja Forzy Horizon 5 - Motoprzegląd Drauga - ilustracja #3
Droga do setek aut, a tym bardziej tras w Rennsport jest jeszcze daleka. Niedawno poznaliśmy raptem czwarty wóz, który znalazł się w grze – Audi R8 LMS GT3 evo II.

Motokurier (Dakar, ACC, WRC)

  1. Motorsport Games dalej chwieje się w posadach. Ostatnio po sieci rozniosła się wieść, że cały zarząd firmy złożył rezygnację, w związku z czym grozi jej wykluczenie z giełdy (dzięki, RaceDepartment). Nie martwiłoby mnie to, zważywszy że ostatnim dziełem tego dewelopera był katastrofalny NASCAR 21, ale problem polega na tym, iż należą do niego również twórcy rFactora 2 i takie turbulencje mogą im zaszkodzić. Oby do tego nie doszło.
  2. Studio Saber Porto kontynuuje uzupełnianie zawartości, której zabrakło na premierę Dakar Desert Rally. Wypuszczona kilka dni temu aktualizacja 1.5 wprowadza po kilkanaście nowych tras do trybów Sport i Professional, korzystających z rozszerzenia mapy Arabii Saudyjskiej dokonanego w updacie 1.4. Ponadto m.in. poprawia pilota, dodaje wsparcie dla DLSS 3 i usuwa regułę, że w wyścigu musimy uplasować się wśród ośmiu najlepszych kierowców, by przejść do kolejnego etapu.
  3. Studio Kunos Simulazioni wypuściło aktualizację 1.8.19 do pecetowej wersji gry Assetto Corsa Competizione. Dodaje ona ponad 35 malowań samochodów z sezonu 2022, które brały udział w zawodach Spa 24h oraz Indianapolis 8h. Prezentuje je poniższy zwiastun. Ponadto na konsole trafił dodatek American Track Pack (z kilkumiesięcznym opóźnieniem względem PC).
  4. Ukazała się pierwsza popremierowa aktualizacja (1.3.24.0) do gry WRC Generations. Studio KT Racing dodało w niej wsparcie dla DLSS 3 oraz naprawiło szereg mankamentów wskazanych przez graczy, związanych m.in. z trybami lig i kariery, sterowaniem czy grafiką. Pełną listę zmian znajdziecie tutaj.

Jeśli chcecie nadrobić – bądź przypomnieć sobie – poprzednie Motoprzeglądy, zapraszam Was tutaj. Pod linkiem znajdziecie chronologiczną listę tekstów.

Krzysztof Mysiak

Krzysztof Mysiak

Wpadł w sidła elektronicznej rozrywki przez starszego brata – kolekcjonera gier i gracza. Przez lata młodości nie miał własnego sprzętu nadającego się do grania, więc inwestował czas w wertowanie GOL-owskiej Wielkiej Encyklopedii Gier (i CD-Action). Swoje przeznaczenie dopełnił krótko po maturze, w 2013 roku, wysyłając CV do krakowskiej redakcji. Zdobył wykształcenie dwuklasowca – bibliotekarza/infobrokera – ale zamiast pójść w ślady Deckarda Caina czy Handlarza Cieni, wolał kontynuować karierę autora wiadomości ze świata (i nie tylko). Po paru latach wiercenia dziury w brzuchu połowie redakcji wyszarpał miejsce w gronie pracowników GRYOnline.pl i w 2017 r. przeniósł się do Krakowa. Zanim wyfrunął stamtąd do Poznania (w 2020 r.), zdążył zostać zapamiętany jako ten koleś, który bywa na tolkienowskich konwentach, jeździ paskudnym Subaru Imprezą i wywija mieczem na firmowym parkingu. Dziś z dystansu dogląda Encyklopedię Gier i Serwis Informacyjny.

więcej