Wzajemne niezrozumienie najwyraźniej sprawiło, że Rockstar dał graczom złudną nadzieję na fizyczne wydanie GTA 6 z płytą w środku po premierze. Jej brak nie przeszkadza jednak grze zachwycać sprzedawców.
W środę poznaliśmy cenę GTA 6 na PS5 i XSX/S i dowiedzieliśmy się, że fizyczne wydanie gry nie będzie zawierało płyty. Wiele osób było jednak przekonanych, że taki stan rzeczy utrzyma się jedynie krótko po premierze, aby Rockstar Games mogło uniknąć spoilerów, a potem pojawią się egzemplarze produkcji z dyskiem Blu-ray w opakowaniu.
Nadzieje te wydawał się potwierdzać e-mail od supportu Rockstara, który zaczął krążyć w sieci w czwartek, już po oficjalnym starcie preorderów w Polsce. Pisząc o nim, zaznaczyliśmy, że w zdaniu: „Będziesz mógł nabyć fizyczną kopię w kolejnych miesiącach” nie pojawia się słowo „dysk”. Jego brak prowadził bowiem do kilku interpretacji, w tym do takiej, iż pracownik Rockstara źle zrozumiał pytanie i napisał o fizycznych egzemplarzach GTA 6 z kodem, a nie płytą w środku.
Pełni nadziei fani chcieli jednak wierzyć, że gra rzeczywiście trafi na krążki niedługo po premierze i wielu z nich tak właśnie odczytało komunikat Rockstar Games. Wygląda jednak na to, iż poprawna jest ta pierwsza interpretacja.
Jak bowiem donosi The Hollywood Reporter, powołując się na własne źródła, Rockstar i Take-Two Interactive „nie mają obecnie w planach wydania płyt z Grand Theft Auto VI – ani w dniu premiery, ani kilka miesięcy później”. Co za tym idzie, wyrażenie: „Będziesz mógł nabyć fizyczną kopię w kolejnych miesiącach” należy rozumieć: „Będziesz mógł nabyć fizyczną kopię z kodem w pudełku w kolejnych miesiącach po starcie preorderów”, a nie: „Będziesz mógł nabyć fizyczną kopię z płytą w pudełku w kolejnych miesiącach po premierze gry”.
Niezależnie od tego, ile płyt Blu-ray zajęłoby GTA 6 – przypomnijmy, że już w przypadku Red Dead Redemption 2 czy Horizon: Forbidden West potrzebne były dwie – szkoda, iż Rockstar i Take-Two podeszły do sprawy w ten sposób. Wydaje się bowiem, że gracze byliby skłonni zapłacić za GTA 6 jeszcze więcej, byle tylko mieć prawdziwą fizyczną wersję gry, a nie kolekcjonerką wydmuszkę.
Niemniej analitycy od razu sugerowali, że taka decyzja nie wpłynie na sprzedaż GTA 6 – i najwyraźniej mieli rację. Francuski sklep CDiscount „w ciągu 24 godzin odnotował 6 razy więcej zamówień przedpremierowych niż w całym klasycznym okresie przedsprzedażowym dla innych popularnych serii, takich jak EA Sports FC czy Call of Duty”. To pokazuje, jak wielkie jest zainteresowanie GTA 6 – niektórzy informatorzy zaczynają się wręcz obawiać, że serwery gry nie wytrzymają premiery, mimo startującego tydzień przed nią preloadu.
Na tę chwilę nie udostępniono żadnych danych dotyczących przedsprzedaży GTA 6. W sieci pojawiły się jednak pogłoski, jakoby PS5 zdeklasowało XSX/S w stosunku 8:1 (8 zamówionych kopii gry na PS5 przypadających na 1 przeznaczaną na XSX/S). Co jednak ciekawe, rzecznik Xboxa zdementował te doniesienia, wyjaśniając, że dane partnerskie, na których bazuje owa statystyka, nie przekładają się na rzeczywistą sprzedaż i mówią jedynie o „klikalności” GTA 6 na danej platformie. Przedstawiciel Microsoftu zaznaczył przy tym, iż firma odnotowała „rekordowe zamówienia” na GTA 6. Być może kiedyś poznamy szczegółowe dane, ale wiele wskazuje na to, że PS5 i tak ma przewagę nad XSX/S, nawet jeśli jest ona mniejsza niż 8:1.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Hubert Śledziewski
Zawodowo pisze od 2016 roku. Z GRYOnline.pl związał się pięć lat później – choć zna serwis, odkąd ma dostęp do Internetu – by połączyć zamiłowanie do słowa i gier. Zajmuje się głównie newsami i publicystyką. Z wykształcenia socjolog, z pasji gracz. Przygodę z gamingiem rozpoczął w wieku czterech lat – od Pegasusa. Obecnie preferuje PC i wymagające RPG-i, lecz nie stroni ani od konsol, ani od innych gatunków. Kiedy nie gra i nie pisze, najchętniej czyta, ogląda seriale (rzadziej filmy) i mecze Premier League, słucha ciężkiej muzyki, a także spaceruje z psem. Niemal bezkrytycznie kocha twórczość Stephena Kinga. Nie porzuca planów pójścia w jego ślady. Pierwsze „dokonania literackie” trzyma jednak zamknięte głęboko w szufladzie.