Encyklopedia Gier Top Gry Daty premier Beta testy Screeny Redakcja poleca Katalog firm Słownik PC PS4 PS3 Xbox One Xbox 360 Switch Andro iOS
Torment: Tides of Numenera
Torment: Tides of Numenera
Torment: Tides of Numenera Game Box

Najciekawsze materiały do: Torment: Tides of Numenera

Torment: Tides of Numenera - kompendium wiedzy / FAQ
Torment: Tides of Numenera - kompendium wiedzy / FAQ

kompendium30 marca 2017

W kolejnym już naszym kompendium zebrane zostały wszystkie najważniejsze informacje i materiały dotyczące duchowego spadkobiercy kultowego Planescape: Torment – Torment: Tides of Numenera. Będzie ono na bieżąco aktualizowane aż do premiery gry, która nastąpić ma początkiem 2017 roku.

Torment: Tides of Numenera - poradnik do gry
Torment: Tides of Numenera - poradnik do gry

poradnik do gry7 marca 2017

Poradnik do gry Torment: Tides of Numenera to opis mechanik gry, które pozwolą odnaleźć się Dziewiątym Świecie, porady oraz szczegółowy opis przejścia dostępnych zadań wraz z możliwymi wyborami. W poradniku znajdzie się również leksykon świata.

Recenzja gry Torment: Tides of Numenera – Planescape XXI wieku
Recenzja gry Torment: Tides of Numenera – Planescape XXI wieku

recenzja gry28 lutego 2017

Światowa premiera 28 lutego 2017. Po latach niezliczonych przesunięć premiery Torment: Tides of Numenera w końcu trafił na rynek. Czy warto było tyle czekać? Absolutnie tak!

Torment Tides of Numenera z darmowym weekendem
Torment Tides of Numenera z darmowym weekendem

wiadomość19 maja 2018

W serwisie Steam zorganizowano darmowy weekend z grą Torment: Tides of Numenera. Dzięki temu można bez płacenia przetestować zeszłorocznego świetnego RPG-a studia inXile Entertainment.

Torment: Tides of Numenera oraz Helldivers z darmowym weekendem
Torment: Tides of Numenera oraz Helldivers z darmowym weekendem

wiadomość27 października 2017

Rozpoczął się darmowy weekend z dwiema grami. Przez najbliższe kilka dni można bezpłatnie wypróbować RPG-a Torment: Tides of Numenera oraz kooperacyjną strzelaninę Helldivers.

Torment: Tides of Numenera z patchem 1.1.0 na PC – część brakującej zawartości dodana
Torment: Tides of Numenera z patchem 1.1.0 na PC – część brakującej zawartości dodana

wiadomość17 maja 2017

Studio inXile Entertainment uzupełniło grę Torment: Tides of Numenera o część zawartości, którą obiecano podczas kickstarterowej zbiórki pieniędzy, a której ostatecznie nie dostarczono. Dostępny na razie tylko na PC patch 1.1.0 (vel aktualizacja Servant of the Tides) dodał m.in. siódmego towarzysza – Ooma – i leksykon z informacjami o świecie gry (Voluminous Codex).

PC
PS4
XONE
Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
11.03.2017 17:30
10
odpowiedz
7 odpowiedzi
zanonimizowany1074990
29
Generał
9.0

Ukończyłem w 57 godzin (starałem się ukończyć, co się dało i przeczytać wszystko, co było do przeczytania).

Gra pod wieloma względami wybitna, dla fana dobrego RPG w zasadzie pozycja obowiązkowa, acz nie bez wad. Jak by to opisać?

Feeria dziwów o bardzo dużym stężeniu treści. Barok. Co postać, to cudak jakowyś, co przedmiot to jakoś zaskakujący wihajster a jedyna schematyczność to ta właśnie, że wszystko tam musi być niezwykłe i niebywałe w jakiś sposób. Z każdą interaktywną postacią coś jest w jakiś dziwny sposób nie tak. Miejscami to aż śmieszy. Myślące konstrukty, manipulacje cudzymi wspomnieniami, jaźnie i wymiary, praktyczne egzemplifikacje filozoficznych rozkmin, gdybań i dziwnych koncepcji o życiu, poznaniu itd. obleczonych w ciało i synt... Można od tej obfitości "antysztampy" popaść w zachwyt, można docenić wyobraźnię autorów, można się w niej pogubić, można uznać za grubą przesadę, manieryzm i pretensjonalny, pseudofilozoficzny bełkot. We wszystkim jest trochę racji, pytanie, co komu pasuje i co komu przeszkadza. U mnie zdecydowanie dominują odczucia pozytywne. Nie umiem nie docenić oryginalności i wyobraźni.

Ale też i faktem wydaje się być, że niezwykłość jest tam paradoksalnie tak powszechna, że się dewaluuje, powszednieje, męczy nawet - co chwila coś domaga się uwagi, odciąga od aktualnych zamierzeń, kusi, rozprasza. Ja czasem miałem uczucie przesytu. Cóż, ta nadmiarowość to w sumie dość logiczna konsekwencja settingu, bardzo nośnego pod tym względem.

Możliwe działania, zadania i palety ich rozwiązań oraz konsekwencji sukcesów i porażek (!) również do schematycznych nie należą - hura.

Niewątpliwie gra jest godna szacunku z uwagi na bardzo rozległą i nieraz dogłębną interaktywność. Każdy obiekt czy osoba z własnym imieniem/nazwą to pretekst do kolejnej porcji zdań i akapitów, wyborów i czynności. Bardzo to erpegowe jak na ce-erpega. Ba, P: ToN wychodzi naprzeciw moim częstym żalom w kierunku wielu cRPGów, że mianowicie w rozmowach nieraz brakuje tej opcji, którą ja uznałbym za najlepszą. Tu jest ich na tyle sporo, że często znajdowałem coś przynajmniej zbliżonego do tego, co chciałem w danej sytuacji powiedzieć czy zrobić. Brawa za to. Czasem wszakże od przesytu treści wszystko zaczyna się zlewać w bełkotliwe blablabla, chce się zrobić przerwę, dawkować, przetrawić.

Tekstu jest zatrzęsienie, tak, jakby w P: T dodatkowo większość walk i sporą część eksploracji zamieniono na dialogi. Oznacza to nieco omyłek i wpadek, ale to do przełknięcia zwłaszcza, że przekład miejscami całkiem pomysłowy, podejrzewam, że raczej w ostatecznym rozrachunku może być ciut lepszy od oryginału. Zresztą podobieństwa z P: T są liczne i wielorakie. Od konstrukcji fabuły i rodzaju pomysłów, poprzez ową powszechną niezwykłość, wizualia, ale i muzykę (Morgan raz jeszcze, szkoda, że tym razem bez porywającej linii melodycznej). Fan P: Tormenta poczuje się pod wieloma względami jak w domu. Ba, jeśli poszuka, może nawet i spotka starego znajomego.

Dubbing jest dobry, ale jest go bardzo mało, Techland pojechał z tymi zajawkami. Taki Fronczewski mówi raptem interaktywny prolog i to wszystko. Oczywiście, gdyby wszystko było czytane, koszt produkcji były faraoniczny a efekt bardzo męczący niezależnie od kunsztu lektorskiego, ale przydałoby się znacznie więcej voice actingu.

Walki są rzadkie, a opcjonalnie bardzo rzadkie, swoista odwrotność Tyranny, i bardzo dobrze. Gdy walka się już trafi - jest zwykle przemyślana i w jakiś sposób zajmująca (choćby taktycznie), nie ma tu więc tak nie lubianego przeze mnie nużącego brnięcia przez kilometry monotonnych tuneli i lochów pełnych jakiegoś taśmowo produkowanego podłego ścierwa do ubicia i szmelcu za 5 miedziaków sztuka do tachania (loot to perełka sama w sobie a niektóre przedmioty naprawdę cieszą znalazcę/nabywcę/zdobywcę). System walki dobrze harmonizuje z całością - jest turowy, pozbawiony dynamizmu, stanowi ewidentnie dodatek, nie esencję gry. Mnie to odpowiada w zupełności.

Nie walka wszak wypełnia czas gry. Czas gry wypełnia czytanie tekstu i eksploracja, czyli szukanie nowych tekstowych interakcji. To jest podstawowa płaszczyzna rozgrywki i trzeba mieć tego świadomość przed zakupem. Kto szuka akcji i dynamicznych walk - niech szuka gdzie indziej.

Tekst czyta się zwykle wcale nieźle, nie męczyłem się, jak przy Tyranny, choć, jak wspomniałem, od nadmiaru czasem głowa boli i człek ma już dość tej nieraz jednak nieco na siłę oryginalnej prozy. Chyba najbardziej wciągające są tu swoiste interaktywne retrospekcje, gdy przeżywamy czyjeś wspomnienia.

Od strony graficznej/artystyczniej moim zdaniem jest zwykle OK lub wręcz świetnie, tu też miejscowo narzucają się skojarzenia z P: T, acz przykrym zgrzytem jest na moje oko toporne i mało gustowne GUI.

W tym wszystkim nieco trudno o imersję. Z jednej strony zewsząd atakuje egzotyka obcości, z drugiej - choć towarzysze mają swoje dążenia i historie oraz wzajemne relacje i nie są z papieru, to też jakiegoś szału tu nie ma, a protagonista niejako z definicji jest mało określony, cokolwiek nijaki mydłek z twarzy podobny zupełnie do nikogo. Dopiero nasze wybory kształtują jego osobowość (reprezentowaną nawet wizualnie przez tzw. Nurty). Jego losami przejmowałem się, ale w stopniu mocno umiarkowanym, zaś najbardziej paradoksalnie tam, gdzie przeżywał cudze retrospekcje. Nie ściska jego los za gardło, choć teoretycznie mógłby. Może gdyby mniej epatowano wszelakimi wiankami na kiju a bardziej skupiono się na wiarygodnym oddaniu zmagań... Doceniam, podziwiam wręcz oryginalność, ale czasem miewałem wrażenie, że choćby w niektórych dialogach czy opisach lepszy efekt dałoby podejście prozaicznego autentyzmu, a nie ucieczki w obłoki psychodelicznych abstrakcji. Nieco zdawkowości zamiast detalicznego opisu. Pod tym względem trochę wydmuszka - niebywale wzorzysta, to fakt, niemniej stanowi pewien przerost odrealnionej ornamentyki nad fabularnym mięchem przeżyć i wydarzeń.

Od strony mechaniki - system pul siły, szybkości i intelektu wraz z parametrami towarzyszącymi nie generuje specjalnej ekscytacji, ale działa i dobrze się zazębia z interakcjami, fabułą czy walką. Jest nieco głębszy, niż się może wydawać z pozoru, ale chyba jednak nic specjalnego. To tutaj kwestia drugoplanowa. Wydaje mi się, że podobnie, albo i bardziej niż w P: T skupienie się na rozwoju cech intelektu i perswazji gwarantuje bogatszą paletę doznań i treści niż kształtowanie się na tępawą machinę do walki.

Jest to gra pod wieloma względami wybitna, choć nie każdemu strawna i nie bez ułomności czy dysproporcji. Jedna rada - zabierając się do gry lepiej nie nastawiać się na rodzaj rozgrywki, w którym liczy się zwłaszcza ilość zebranego ekspa a w centrum jest gromadzenie potęgi czy efektywność bojowa. Tutaj sednem jest nawigowanie pośród wątków, wczytywanie się w opisy, decyzje, eksploracja w poszukiwaniu kolejnych obiektów interakcji. To jest esencja rozgrywki. Zarządzanie umiejętnościami czy ekwipunkiem jest istotne, ale w znacznej mierze podporządkowane popychaniu wątku głównego do przodu oraz odkrywaniu historii i tajników odjechanego świata gry. Na marginesie - maksymalny poziom postaci to 4, to wbrew pozorom wystarczy zwłaszcza, że poziomy są podzielone na 4 podpoziomy każdy, ale warto od początku starannie inwestować punkty cech itp.

Wątek pozostawia wrażenie krótkości, ale nie niekompletności (znowuż w odróżnieniu od Tyranny). Po prostu starannie opowiedziana historia jest dość krótka i nie przedłużana na siłę, choć bogata w epizodyczne dygresje. Szkoda, że trochę zdominowana przez głównego "bohatera" gry - niezwykłość świata przedstawionego. Zakończenie za to jest soczyste, wielowariantowe, satysfakcjonujące i niedosytu nie pozostawia zwłaszcza, że w epilogu dowiadujemy się, jakie piętno nasze działania odcisnęły na świecie (zresztą i podczas gry doświadczamy wcale znaczących skutków naszych decyzji).

Grę oceniam na 9 (wycena - (9^2)X2 = 162 PLN), odejmując punkt za jednak pewną krótkość, relatywną bladość fabuły/rysu charakterologicznego protagonisty i towarzyszy, znikomą ilość voice-actingu, brzydkawe GUI, sporadyczne wpadki w tłumaczeniu/omyłki. Szkoda też, że się twórcy nie powstrzymali i wcisnęli w postaci jednego z towarzyszy porcyjkę homo-gender agitki.

post wyedytowany przez zanonimizowany1074990 2018-02-23 16:37:01
25.05.2017 09:11
odpowiedz
4 odpowiedzi
zanonimizowany1187012
11
Senator

Fabuła może być dla niektórych zbyt ciężka do przyswojenia lub nawet zrozumienia

Jak ty masz być recenzentem to już daruj sobie taką robotę. Recenzent to ktoś, kto powinien zachowywać chociaż pozory profesjonalizmu, a nie - podoba mu się gra i robi głupie uwagi w stosunku do sekcji komentarzy. W ogóle "ciężka do przyswojenia fabuła" (cokolwiek to znaczy) - kek.

Mówisz o tym zakończeniu, gdzie jest możliwość w kolejnej grze POŚWIĘCENIA SIĘ DLA INNYCH I TA ROZPACZ TO JEDNAK NIE BYŁA TAKA ZŁA JAK UWAŻANO? No fakt, strasznie ciężka fabuła!

Mam pomysł. Nie graj w oryginalnego Tormenta, bo tam faktycznie możesz mieć problem ze zrozumieniem wydarzeń na ekranie. Pozostań przy nowym Tormencie i ciesz się wyśmienitą fabułą, której konkluzja jest marna i sama historia po prostu nie porywa.

post wyedytowany przez zanonimizowany1187012 2017-05-25 09:12:31
25.05.2017 23:15
odpowiedz
2 odpowiedzi
Sataanael
17
Legionista

Dla ścisłości - żadne z wymienionych przez Ciebie gier nie jest w systemie ani settingu D&D, tudzież AD&D.
Piszesz o settingu, a nie samej fabule. Setting rzeczywiscie jest całkiem ciekawy i ma potencjał, tylko niestety - co jest ogromnym minusem tej gry - przedstawiony bardzo powierzchownie. Jedynym dość dobrze wyjaśnionym elementem były wojne psioniczne (? grałem w eng) + quest który pozwolił zobaczyć zjawisko z pierwszej osoby. Nawet sama podstawa tego świata, czyli upadłe cywilizacje - cośtam o nich było, ogólne informacje, ale nic więcej.

Zarówno pod względem samego świata gry, jak i jego przedstawienia numenera nie stoi nawet obok świata planescape i oryginalnego tormenta.

Fajnie, starożytne cywilizacje, artefakty, wykwity, dziwactwa, ale no sorry - samo Sigil ma bogatszą historię niż cały ten setting razem wzięty.

Sam główny wątek jest koszmarnie słaby i przewidywalny, a co najważniejsze nie niesie ze sobą żadnego motywu i nie angażuje emocjonalnie, podobnie jak większość towarzyszy.

Widać jak na dłoni po prostu jakie są niskie wymagania co do jakości gier. Jak będziemy się zadowalać takimi ochłapami, to będziemy je dostawać, tak działa wolny rynek.

To w kwestii fabularnej, a przecież jest jeszcze cała warstwa techniczna. Mechanika kuleje, walki są potwornie wręcz słabe, modele postaci są żenujace. Ja rozumiem, że grafika nie jest najważniejsza, ale mamy 2017 rok. To jest żenada. Czekałem długo na tę grę z uwagi na sentyment, i twórcy bezczelnie to wykorzystali.

Wydaje mi się, że sami się skazujemy na serwowanie nam szitu, dajac takim grom ocenę 9 i wmawiając sobie, że tak dobrych gier jak kiedys to już nie bedzie więc trzeba się z tym pogodzić. A czemu miałoby ich nie być? Budżety coraz większe, sprzęt dajacy ogromne możliwości, a gry coraz gorsze.

26.05.2017 12:19
😒
odpowiedz
pooh77
8
Legionista

Cholera... Gra, mimo że jest średnia (a jakże mnie wciągał świat Baldura czy Planescape'a!), to jednocześnie zbyt krótka! Rozwój postaci jakby niedokończony, urwany w połowie... Dużo jeszcze mogliby bohaterowie zrobić, nie było nawet za bardzo szans na sprawdzenie się w boju. Nie czepiam się kwestii technicznej, bo w cRPG nie ona jest istotą sprawy, ale kwestia ekwipunku jest słaba, niewiele rzeczy do znalezienia. Generalnie - 7, to max, na co ta gra zasługuje. Moim zdaniem.

29.05.2017 09:23
Warrir
odpowiedz
2 odpowiedzi
Warrir
50
Centurion

Chciałbym sprostować, bo z niektórych opinii użytkowników wynika że Torment miał być jakoby kontynuacją Planescape'a.
Przede wszystkim - Tides of Numenera to zupełnie inne uniwersum, a gameplay opiera się na zupełnie innych mechanikach.

Obie gry nie mają ze sobą kompletnie nic wspólnego ;) Poza ,,Tormentem'' w tytule. Przy czym kompletnie nie rozumiem zabiegu z promowaniem tej gry jako ,,następcy Planescape'a''.

post wyedytowany przez Warrir 2017-05-29 09:25:20
15.06.2017 17:20
odpowiedz
1 odpowiedź
Zwolay
44
Centurion

No i kupić/nie kupić? Urlop się zbliża,jest fajna promocja-a oceny gry od sasa do lasa....

08.07.2017 17:52
Amidom
odpowiedz
Amidom
19
Legionista

Dzień dobry!

Tak sobie screeny przeglądam i widzę podobieństwo do StarCraft II. Czy rzeczywiście tak jest, czy to tylko złudzenie?

14.07.2017 00:21
kAjtji
👍
odpowiedz
4 odpowiedzi
kAjtji
66
Zwykły Użytkownik
8.0

To była jedna z lepszych przygód jakie mnie spotkały. Nie skończyło się to tak, jak chciałbym by się skończyło, ale tak to już jest, że nie wszystko układa się po naszej myśli.
+Wątek główny
+Zadania poboczne
+Świat przedstawiony
+Postacie (Zwłaszcza moi trzej towarzysze Aligern, Erritis i Rhin do których w ciągu tej przygody zdążyłem się trochę przywiązać)
+(taki mniejszy) Muzyka, która była miła dla ucha, ale nie jakaś rewelacyjna
+Długość była odpowiednia, a i tak mógłbym dodać kilka, a może nawet kilkanaście godzin, gdybym tylko czytał dokładnie wszystko co się da i zrobił każdy quest jaki tylko do wykonania był możliwy... Ale jak to często bywa, pod koniec już miałem trochę dość
-Walka, a raczej jej brak. Kiedy zaczynałem grać w grę myślałem, że parę potworów to się tutaj ubije, a w sumie, to nic się tu nie ubijało, prawie.
-Liniowość. Patrząc na mapkę dołączaną do pudełka z grą już myślałem o świecie jaki będzie mi daje przymierzać, a dostałem w sumie liniowe przechodzenie z lokacji do lokacji bez możliwości powrotu.
-Brak użyteczności w sumie każdego przedmiotu. Walk tu prawie nie ma, a jak są to banalne, a przez to szkoda mi twórców, którzy tak naprawdę stracili czas na tworzenie tych wszystkich pancerzy, broni czy enigmatów.
-Rozwój postaci - Ładowałem wszystko w intelekt, zero problemów.
W sumie parę mniejszych plusów i wad bym wygrzebał, ale niezbyt wpływają na moją ocenę gry. Mogę spokojnie dać tutaj 8/10 z malutkim +

01.08.2017 10:23
Nay3k
odpowiedz
Nay3k
12
Legionista
9.0

Jestem zaskoczony, InXile zrobiło dobrą grę? Wasteland 2 mnie odrzucił topornością, płycizną i nijakością. Odpalam Tormenta klimat gęsty, świat zupełnie inny, orginalny. Postacie w tym świecie takie dziwne ( nie mam pojęcia jak je określić ) Najbardziej bałem się tej całej walki w systemie turowym, ale okazało się że to też im się udało. Podsumowując, odrzuciło cię Wasteland 2 ale podobało ci się Pillars of Eternity albo Tyranny? Zagraj w Tormenta!

09.08.2017 10:14
.Albatros
odpowiedz
.Albatros
127
Horned Reaper

Wie ktoś może czy klucz STEAM z edycji kolekcjonerskiej jest taki sam jak z "day one edition"? Czy może kolekcjonerka zawiera Immortal Edition Upgrade?

08.09.2017 09:08
Oburzony
odpowiedz
Oburzony
58
PC Gamer
10

Gra zdecydowanie dorosła do moich oczekiwań (nie, nie liczyłem na to, że przebije/dorówna Planescapowi), jest to bezsprzecznie najlepszy Sci-Fi cRPG ostatniego 10cio-lecia. Fabuła, świat, postacie wszystko dziwaczne, zaskakujące, niesamowite. Systemy rządzące grą również zostały świetnie zorganizowane. Jedyne co troszeczke mnie nudziło to Kryzysy (tj. walka) ale ja raczej mam podejście do przegadania cRPG a nie nastawianie się na walkę... co Tides of Numenera umożliwia.

Dla mnie 10/10 polecam każdemu!

15.11.2017 08:14
black-aro
odpowiedz
black-aro
52
Pretorianin
7.0

Grę ukończyłem ale jak dla nie bez szału. Zbyt dużo tekstu, chyba się odzwyczaiłem od takich gier. Duży plus za możliwość przejścia gry bez walki bo nie lubię turowych potyczek. Słaby system rozwoju postaci gdzie praktycznie nie trzeba używać większości umiejętności i przedmiotów. Fabuła jest ok chwilami nawet wciągająca. Nie byłem jakoś strasznie napalony na tą grę. Ciekawiła mnie i w sumie mnie nie zawiodła.

27.12.2017 20:24
odpowiedz
Dziwny333
10
Legionista

Kupiłem tę grę na premierę i w sumie nigdy jej nie ukończyłem. Nawet jakoś nie mam wielkiej ochoty do niej wracać :/. Pokładałem wielkie nadzieję w tym tytule a okazała się to wielka porażka. Lubię oldschoolowe crpg, lubię czytać, lubię chłonąć klimat itd. Niestety ta gra, to katorgra i próbuje udawać coś czym nie jest. Ta gra usiłuje być oryginalna na siłę i przez to robi się totalnie śmieszna. Te wszystkie kreatywne opisy, no w sumie niby fajnie, ale tak naprawdę to taki pseudointelektualny bełkot by pokazać jaka ta gra jest nietuzinkowa i porusza ciężkie pytania. Wolałbym żeby było mniej tego tekstu, ale za to żeby to było jakieś bardziej spójne. Nie wiem po co było to całe glosowanie na rtwp vs TB skoro i tak walki praktycznie tu nie ma. Te wszystkie przedmioty, te całe artefakty których mieliśmy poszukiwać z wypiekami na twarzy, szkoda tylko, że to się do niczego nie przydaje. Na początku świat urzeka, bo tyle tych cudów, nic nie rozumiemy i załącza się typowa ludzka ciekawość. Niestety tej ciekawości nie zaspokoimy, bo twórcy nie chcą nic nam wyjaśnić, wolą za to wpieprzać teksty o niczym by robić jeszcze większy chaos.

29.12.2017 22:49
odpowiedz
1 odpowiedź
Sandro_de_Vega
31
Centurion

Gra mi zajęła jakieś 55-57 godzin. I nie jestem pewien jak ją określić. Tzn gra jest bez wątpienia wybitna i konieczna dla każdego fana tormenta. Ma ciekawy system walki, choć przez całą grę walczyłem tyle razy, że nie było mi dane wypróbować w pełni jego potencjału.
Ale...
Świat jest niesamowity(czyli plus), ale tych niesamowitości jest upchanych tak wiele w każdy aspekt gry, że można się od tego porzygać. Naprawdę. Każda(prawie) postać jest czymś niezwykłym. Nawet nasi towarzysze są cudaczni.

spoiler start

Facet, który ma swoją rodzinę i bliskich uwiezioną w tatuażach na ciele. Mała dziewczynka mogąca tworzyć bogów. Kobieta, która ma na bieżąco połączenie ze wszystkimi swoimi alternatywnymi wersjami. Na pierwszy rzut oka przygłup, który potem okazuje się opętanym przez demony kimś. Z tego misz maszu Porzucona zabójczyni i najemnik lowelas wydają się być nieciekawi.
Jeszcze zabójczyni ratuje to, że w wykwicie ma dużo do powiedzenia.

spoiler stop


Prowadzi to do tego, że spotkanie kogoś kto nie jest kimś/czymś niezwykłym sprawia, że z automatu jest nieciekawy. Na początku robiło to na mnie wrażenie, ale potem jak obadałem całe Klify Sagusa(czyli pierwsza duża lokacja) to zaczęło to być męczące. Potem się przyzwyczaiłem bo trafiłem Wykwitu i tam już było tego mniej. Ale z drugiej strony było tego na tyle mniej, że gra straciła urok i stała się nużąca. Więc plus świata staje się jednocześnie minusem w mniej ciekawych lokacjach. Przy czym mniej ciekawa lokacja oznacza tu wielowymiarową istotę wielkości metropolii(albo i większą), w której żyją dziesiątki(co najmniej) osób(taki żywy odpowiednik sigil).

Dalej jedna kwestia. Torment planescape był zawalony tekstem. Ale z drugiej strony było to zrównoważone. Nawet postacie nastawione pod inteligencję i takie tam wiele walczyły bo wielu zadań nie dało się zakończyć bezkrwawo. Za to tutaj jeśli zbuduje się postać pod intelekt i rozwiązywanie problemów to każda walka będzie trudna. Szczególnie jeśli weźmie się dziecko do drużyny. Dlatego każdy konflikt próbuje się rozwiązać alternatywnie/dyplomatycznie. A to z kolei prowadzi do tego, że w grze nie ma walk. A nawet jak gra wejdzie w tryb "kryzysu" to jest jakiś sposób by wyjść z niego bez zabijania. I nagle okazuje się, że enigmaty są zbędne, a gra już nie jest rpg tylko tekstową przygodówką. W dodatku jest tu masa osób, które albo lubią dużo gadać, albo które faktycznie mają dużo do powiedzenia. A nawet jak ktoś dużo nie mówi to opisy to rekompensują. Aż chciałem zrobić screena jak jakaś postać odpowiedziała mi "Tak.", a tekstu do moich dialogów było parę akapitów. Pod koniec gry zaczęło mnie to tak męczyć, że zacząłem stosować taktykę "przeglądania tekstu" w celu wybrania konkretnych informacji.

Dalej są nurty. To niby bardzo ważny element gry, ale tak jest zrobiony, że momentami nie wybieramy kwestii w zależności od tego co byśmy chcieli powiedzieć tylko w zależności od tego jakim nurtom mogą odpowiadać dane kwestie. Czasem wpakowywałem się w problemy tylko dlatego, żeby być wiernym nurtowi.

Pieniędzy nie bardzo jest na co wydawać. Mimo tego, że kupiłem kilka drogich zbędnych przedmiotów to i tak grę skończyłem mają ponad 10 000 błyszku.

W skrócie gra jest niesamowita. Ale z drugiej strony męcząca. Nie poleciłbym jej każdemu.

02.01.2018 14:19
odpowiedz
2 odpowiedzi
lem77
2
Junior

Czy w tą grę można grać wyłącznie myszką? Jestem osobą niepełnosprawną i nie obsługuję klawiatury. Gdyby ktoś to sprawdził i odpisał byłoby super. Bez problemu grałem w Dragon Age 1 i 2, serię Heroes, serię King's Bounty, Pillars of Eternity, serię The Incredible Adventures of Van Helsing oraz Wiedźmina 1. Może znacie inne gry RPG obsługiwane tylko myszką?

02.01.2018 14:24
odpowiedz
verify
170
Generał

Mozna grac tylko myszka. Sa skroty klawiaturowe do wiekszosci aktywnosci, ale sa rowniez odpowiadajace im przyciski interfejsu.

Z innych gier obslugiwanych myszka zobacz sobie koniecznie Baldur's Gate i dwa pierwsze Fallouty.

post wyedytowany przez verify 2018-01-02 14:26:25
23.02.2018 16:08
JackXP
odpowiedz
4 odpowiedzi
JackXP
97
Pretorianin

Czy w grę można grać bez znajomości pierwszej części? Czy bez znajomości wydarzeń z tamtej odsłony dużo się traci?

14.05.2018 00:13
odpowiedz
zanonimizowany878136
27
Konsul

kasuję - nie ma co się powtarzać - powiem tylko że tekst polski był na mój gust dobrze dopieszczony - czyta się świetnie, choć jeszcze całej nie przeszedłem - wciąga i nie ma mrocznego klimatu jak Planscape - wszystko na plus. Polecam też niebieski ebook angielski do gry - jest naprawdę wyśmienity

post wyedytowany przez zanonimizowany878136 2018-05-14 00:37:23
19.07.2018 09:41
1
odpowiedz
Stonedsanta
6
Junior
7.5

Gra jest niezła, ale niestety o wiele za krótka, skończyłęm wszystkie możliwe zadania zanim się zorientowałem. Towarzysze nie porywają swoimi historiami ani charakterami(no może poza Rhin która budzi sympatię) a ich subquesty (o ile tak to można nazwać) są beznadziejnie krótkie, jak by zrobione byle jak. Na plus muszę zaliczyć świat a zwłaszcza lokację Wykwitu. Podoba mi się system walki z możliwością dialogów z przeciwnikami,enigmaty, interakcje, ciekawy awans postaci...ale i tak pozostawia ogromny niedosyt i poczucie że mogło być lepiej.

29.09.2018 12:38
fazafazer
1
odpowiedz
1 odpowiedź
fazafazer
2
Junior

Nie będe się rozpisywać

O ile Pillars of Eternity można nazwać sukcesorem BG, BG2 mimo kilku drobnych zmian, o tyle Numenera to zmarnowany pomysł.

Myślę, że Gambri pisząc recenzję niestety przedstawił bardzo subiektywną ocenę ciesząc się, że mógł po latach wrócić do gry, którą lubił.

No i ja też jestem fanem licznych RPGów, ale ta gra jest po prostu słaba jako gra.

Gdyby gra była analogicznie w jakimś autorskim innym uniwersum (bo Numenera wykorzystała już coś co było ciekawe i było sukcesem z pierwszego Tormenta) to zasługiwała by może na 5

Ocena co najmniej o 1 punkt zawyażona, jak nie więcej

Gra zasługuję w skrócie na 6,5/10 - widać, że próbowali, ale jest to gra po prostu mocno niedopracowana

post wyedytowany przez fazafazer 2018-09-29 12:41:29
14.01.2019 17:49
odpowiedz
Gry_logiczne
5
Chorąży

Nie przeszedłem jeszcze całej, ale grałem już kilkanaście godzin, dzięki czemu wykrystalizowała się już moja dość stabilna opinia. Swoje trzy grosze muszę zamieścić, gdyż odczuwam pewien deficyt z wyartykułowaniem pewnych wartości tej gry, które stanowią jej mocny punkt. Silnie jednak trzeba zaznaczyć, nie jest to gra dla wszystkich – tym bardziej dla graczy, którzy lubują się w typowych rpg-ach gdzie dzieje się akcja, jest walka; podnosimy swe statystyki, staramy się o lepszą zbroję, hełmy, artefakty, wytwarzamy z receptur trudniej dostępne modyfikacje naszego pancerza, szkolimy swe umiejętności itp. Jeżeli szukasz takiej gry - nie jest to gra dla ciebie. Właśnie - ta gra nie jest dla typowych graczy, ale dla tych, dla których literatura; a tym bardziej - z dopiskiem „piękna”- to nie puste słowo. Torment – Tides of Numenera to dla mnie chyba najwartościowszy „growy” zakup od czasów dzieciństwa – w końcu trafiłem na grę, którą szukałem od lat. Ta gra jest przede wszystkim dla tych, którzy uwielbiają czytać, bo to jej esencja. Jednak chyba pod warunkiem takim, że lubimy przede wszystkim teksty bogate artystycznie (w różnej maści środki stylistyczne). Jeżeli tylko cenisz w tekście prostotę, nie lubisz np. stylizacji, a wyszukane słownictwo nazywasz pejoratywnie (zbyt przekombinowane, kwieciste, barokowe itp.) to także możesz tej gry nie docenić. Otóż pod względem artystycznym (i mówię tu tylko o tekście polskim, gdyż angielski zdaje się, wydawał mi się dużo słabszym – to chyba też kwestia niuansów i specyfika języka polskiego, który przewyższa w kwestii wyrazu czy raczej „wyrażania” język angielski) bije na głowę wszystkie znane mi rpg-o tekstówki i także osławioną pierwszą część Planscape Torment. Tides of Numenera pod tym względem – podkreślę – tylko tekstu polskiego – jest znacznie lepszy artystycznie od Planscap-a. Zaznaczę, że nie chodzi mi o fabułę, żeby nie być źle zrozumiałym.
Ubolewam jedynie nad tym, że gra nie przyniosła dochodu, została zaliczona do niszowych, niepopularnych, z krzywdzącą – całkowicie niesprawiedliwą oceną łatką – sugerującą, że jest to gra słabsza. Typowy gracz takiej gry niestety nie doceni, będzie grał w Pillarsy, Tyrrany, Kingdom Comy, Wiedźminy. Co za tym idzie, możemy pożegnać się z kontynuacją Numenery. Ta gra wyszła jedynie dla pewnego typu gracza – czytacza.
Tekstu w tej grze jest zatrzęsienie, zapisać grę się da jedynie po wyjściu z dialogu – co uważam za największą jej wadę. Interfejs też nie jest najszczęśliwszym aspektem tej gry, ale nie przeszkadza. Na sobie sprawdziłem, że dawkowanie jej z umiarem to dobra strategia na pobudzanie coraz większego apetytu - co nie poskutkuje zmęczeniem. A więc do czytania :)
Słowo uznania składam na ręce tłumacza lub tłumaczy (nie wiem) tej gry na język polski – naprawdę dziękuję – świetna robota – tak dopieszczonego tekstu, jeszcze nie czytałem w żadnej innej grze; doceniam; i oby następna część lub gra z podobną jakością wyszła w przyszłości, bo Numenera okazuje się na razie rodzynkiem w porównaniu z zalewającymi nasz rynek grami AAA, które do poziomu Numenery nawet nie dorastają.
Czepialskich wypadałoby poinformować – tak wiem, że Numenera to nie kontynuacja Planscape-a, ale luźne nawiązania do niej uważam niejako za kontynuację

23.01.2019 21:35
MANTISTIGER
odpowiedz
MANTISTIGER
41
Konsul
5.0

Nudna ta gra ma się nijak do Tormenta. Jest liniowa ,walk jest tyle co kot napłakał.Zmarnowany potencjał, eksploatacja uboga nie wiadomo jak używać i do czego jest tona tych artefaktów. Interfejs jest nie za bogaty.Tony rozwleczystego tekstu.Rozwija się bardzo powoli.

post wyedytowany przez MANTISTIGER 2019-01-23 21:37:53
21.04.2019 23:42
Iselor (Łódź)
odpowiedz
Iselor (Łódź)
129
Legend

Do skasowania.

post wyedytowany przez Iselor (Łódź) 2019-04-22 00:05:35
03.05.2019 12:00
Iselor (Łódź)
1
odpowiedz
2 odpowiedzi
Iselor (Łódź)
129
Legend
9.0

Mimo tego, że zawsze uważałem Planescape Torment za tytuł wybitny, zawsze mieszczący się w pierwszej dziesiątce, nigdy nie byłem jego wielkim fanem. Nie do końca mój „klimat”, bardzo okrojony system AD&D, „drewniany” system walki i to „podniecanie się” wszystkich pytaniem: Co może zmienić naturę człowieka? Pewnie dlatego że zawsze uważałem je za nieco pseudo-filozoficzny bełkot, gdyż nie ma wg mnie czegoś takiego jak natura człowieka :) Mniejsza z tym. Nigdy nie otaczałem tego tytułu kultem ani uwielbieniem, więc i na Torment: Tides of Numenera, nie czekałem z wypiekami na twarzy.
Przyszedł jednak czas, że i ja grę skończyłem. I nie ukrywam że po wielu negatywnych opiniach w internecie, jestem zaskoczony. I to mile.
Numenera (tak będę określał tę grę w dalszej części tekstu) przenosi nas w absurdalnie odległą przyszłość (około miliarda lat) prawdopodobnie na Ziemię, choć ciężko mówić o śladach naszej cywilizacji, bo w uniwersum gry, świat był świadkiem upadku i powstawania wielu cywilizacji, zaś my trafiamy na etap cywilizacji zbliżonej do średniowiecza, choć co chwila natrafić tam można na tajemnicze artefakty przeszłości (tzw. numenery właśnie) będące wytworem zaawansowanej techniki. Nasz główny bohater też jest niejako takim...wytworem. W Dziewiątym Świecie, który zbadamy istnieje istota zwana Panem Wcieleń – uzyskał on nieśmiertelność przenosząc świadomość z ciała do ciała. Sęk w tym, że opuszczone ciało...także zyskuje świadomość i staje się de facto nowo-narodzonym człowiekiem. Nasz bohater jest właśnie takim nowo-narodzonym, który musi odnaleźć miejsce w tym dziwnym świecie; zwłaszcza że ścigany jest przez tajemniczą istotę zwaną Rozpaczą.
Nasz bohater jest nieśmiertelny niczym Bezimienny w Tormencie, choć jest parę wydarzeń podczas których może zginąć już bezpowrotnie. Co ciekawe, śmierć, ta ostateczna, nie spotka nas nigdy w czasie walki. Raz że jest to niemożliwe – nikt oprócz Rozpaczy nie może nas zabić Bezpowrotnie, dwa – walki jest w tej grze bardzo niewiele. Fani erpegów mogą być zdumieni, bo może się okazać że po broń sięgną pierwszy raz po kilku godzinach rozgrywki. Czy to dobrze? W zasadzie tak: gra bowiem nie broni stworzyć postaci nastawionej na walkę i rozwiązującej problemy w ten sposób. Zwłaszcza że i wśród towarzyszy są tacy bardziej od gadki i tacy bardziej od walenia mieczem po gębach….No właśnie. Towarzysze. Podróżujemy z maksymalnie trojgiem spośród sześciorga. Są całkiem fajnie napisani, choć trzeba przyznać że tylko dwie postacie wyróżniają się szczególnie: Erritis, nieco tępy, z wybujałym ego potężny wojownik, który wręcz świeci (naprawdę!) aurą swej „zajebiaszczości” i będący parodią wszelkiej maści dzielnych rycerzy i innych herosów z popkultury oraz Rhin, około jedenastoletnią dziewczynkę, która jest postacią typowo fabularną i stała się jedną z moich ulubionych towarzyszy w ogólnie pojętym cRPG – walczy słabiutko (choć ma dużą zręczność i jak dostanie broń dystansową opartą na zręczności staje się świetnym wsparciem), pada bardzo szybko gdy już ją zaatakują, jednak...jest najlepiej napisaną postacią w Nu menerze, ma świetny quest z nią związany, jej dialogi z innymi towarzyszami wywołują uśmiech no i...gada z kamieniem, ale dlaczego to sami odkryjecie :)
Mówiłem że więcej tu się gada niż walczy? Rozmów jest bardzo wiele, opisów w pomiędzy nimi także, czasem nieco wodolejnych, jednak na plus. Zdecydowaną większość questów możemy rozwiązać za pomocą odpowiedniej rozmowy i to na różne sposoby – dialog możemy poprowadzić różnie, zależnie od naszych zdolności (typu Zastraszanie) czy ogólnie: światopoglądu. Dialogi te determinują jaki Nurt (czyli de facto: typ charakteru) dominuje u naszej postaci co będzie miało pewien wpływ na zakończenie gry. Walka zaś, której jest niewiele, rozgrywana jest w systemie turowym, choć nic by się nie stało gdyby był to tryb z aktywną pauzą bo by przyśpieszyła – brak tu bowiem tej….taktycznej głębi z choćby Świątyni Pierwotnego Zła. No ale jest ok.
Nie wspomniałem nic o mechanice, która jest oparta na „papierowym” systemie RPG Numenery i choć ów system nie jest dla mnie do końca „jasny”, w czasie gry bez problemu zobaczycie że rozwój postaci jest dosyć przyjemny i daje pewne...ciekawe możliwości.
Co jeszcze? Nie wspomniałem o muzyce ani grafice? Szczerze mówiąc ta pierwsza sobie pogrywała gdzieś tam w tle i kompletnie nie zwracałem na nią uwagi czyli pewnie jakaś rewelacyjna nie była, choć utwór z menu głównego mi się podoba. Graficznie jest zaś w zasadzie tak jak w pierwszych Pillarsach, gdyż gra powstała na tym samym silniku.
Czy Tides of Numenera to godny następca starego Tormenta? Nie ma chyba dobrej odpowiedzi na to pytanie. Gra ze starym Tormentem wspólny ma tylko tytuł, nieśmiertelnego, bezimiennego bohatera i to że jest izometrycznym drużynowym erpegiem. Oczywiście, ma bardzo dobrą fabułę, z wieloma zakończeniami, jednak klimat gry jest zupełnie inny, osobiście też uważam że setting, będący miszmaszem fantasy, sf i postapo jest o wiele ciekawszy i przypomina mi trochę „Księgę Nowego Słońca” Gene’a Wolfe’a. I szczerze mówiąc: szybciej wrócę do Numenery niż do starego Tormenta. Okazało się bowiem że dostałem tytuł wybitny, jeden z najlepszych erpegów w historii gatunku. I taka mała dygresja na koniec: często starzy gracze (tacy w moim wieku, czyli około trzydziestki i starsi) mówią że kiedyś „gry były lepsze”. Pewnie niektóre tak, jednak myślę że nie erpegi; od kilku lat przeżywamy renesans gatunku, być może to właśnie teraz jest Złota Era cRPG. Gry Obsidianu, Lords of Xulima, Legend of Grimrock 1 i 2, nowy Torment, wielu zachwyca się serią Original Sin (osobiście akurat od tego cyklu się odbiłem). Myślę że ostatnio (czyli od czasu pojawienia się pierwszych Pillarsów i pierwszego Legend of Grimrock) mamy do czynienia z lepszymi erpegami niż w za czasów Black Isle i Bioware (licząc do upadku Troiki, bo potem była „posucha”). No, to tyle w temacie :) Kto nie grał – niech gra w Torment: Tides of Numenera.

07.11.2019 23:45
Flyby
👍
1
odpowiedz
Flyby
197
Outsider
8.0

To pewnie jedna z ostatnich takich gier.
Fabuła i świat przypomniały mi światy Gene Wolfe, (jak wyżej napisał Iselor) choć pełno w grze także innych wątków z literatury fantastycznej. Nie będę pisał więcej o fabule aby uwag Iselora, znowu nie powtarzać;)
Nawiązuje do kultowego Tormenta konstrukcją graficzną, sporą ilością poprawionych detali, choć wszystko w Numenerze bogatsze w treści i grafikę.
Ogromny plus to możliwość rozwiązywanie questów na różne sposoby, w zależności od ustawień naszej postaci i drużyny..
I na tym plusie na razie poległem ;)
Bo zdarzył mi się bug szeroko opisywany i do tej pory nie poprawiony.
Była w tym i moja wina bo nie zadbałem o czytelne save..
Wyszło tak że sporą część questów musiałbym powtarzać a biorąc pod uwagę ich zmienne wyniki ..ech, chwilowo mi przeszła chęć do grania ;)
Póki co, chwalę jak mogę..

post wyedytowany przez Flyby 2019-11-07 23:52:18
07.02.2020 21:58
😐
odpowiedz
2 odpowiedzi
zanonimizowany1306901
2
Legionista

Tak jak Pillars of Eternity było 'starym dobrym RPG', Tyranny również i w dodatku nietypowo byliśmy tam po stronie imperium, tak Numenera nie ma nic nowego do zaoferowania. Nawet powrotu do rpg, bo mamy tu turowe walki, które w ogóle nie pasują, zaś fabuła i świat nie pozostawiają mocniejszych wrażeń. I choć nie jest źle to przykro mi, biorę się za coś innego.

post wyedytowany przez zanonimizowany1306901 2020-02-07 22:01:51
09.02.2020 21:35
Lu'Mersey
2
odpowiedz
Lu'Mersey
14
Vault Hunter
7.5

Wczoraj zakończyłem pierwszą rozgrywkę w Torment: Tides of Numenera. Chciałoby się powiedzieć, że była to zajmująca lektura, ponieważ długie rozmowy stanowiły poniekąd motyw przewodni zabawy. Niewątpliwie gra serwuje treściwe danie, przy którym łatwo o przejedzenie. Moim zdaniem Torment: Tides of Numenera jest dobrą grą, bo ciekawą, choć byłaby o wiele lepsza, gdyby dawała więcej z doświadczania przygody. Nie na darmo widzimy opinie, że to pewnego rodzaju interaktywna książka, a to sugerowałoby załamanie balansu między opowieścią i ogrywaną akcją. Ukłonem w kierunku społeczności graczy byłaby gra przedstawiający bogaty świat, ale pozwalająca również na konkretne działanie zamiast prowadzenia długich rozmów.

post wyedytowany przez Lu'Mersey 2021-01-14 16:55:12
28.04.2020 16:16
😉
odpowiedz
Natoko
8
Legionista
7.0

gra, której ocenę wyjątkowo trudno streścić w paru zdaniach ponieważ posiada zarówno wielkie zalety, jak i potężne wady.

na plus:
- świetne lokacje (Wykwit!)
- fajni towarzysze (Matkina, Rhin!)
- ciekawy koncept głównej postaci "Porzucony"
- interesująca mechanika, wreszcie izometryczny cRPG bez D&D

na minus:
- ściany często niezbyt pociągającego tekstu
- budżetowe retrowizje, które jak wyżej
- nieciekawy interface (dlaczego rozmawiając z kimś widzimy tylko własny avatar?!)
- mało interakcji z towarzyszami
- brak humoru, dystansu
- bardzo sporadyczne walki

w tytule spędziłem 42h i nie mogę powiedzieć, by był to czas stracony, ale i "mogło być lepiej". przez wiele tekstów przeklikiwałem się czytając co drugie słowo i nie raz łapałem się na tym, że nie do końca ogarniam co się dzieje. poziom rozmycia i górnolotność tekstów sprawiały, że nie mogłem ich znieść w takich dawkach. jako powieść fabuła Numenery by się nie sprzedała

post wyedytowany przez Natoko 2020-04-28 16:18:03
28.04.2020 17:13
jackowsky
odpowiedz
jackowsky
200
Dobry Wujek Szwejk

Jak dla mnie sporadyczne walki to niewątpliwy plus.

15.02.2021 21:35
Rayleigh
👍
odpowiedz
Rayleigh
0
Junior

Treść, fabuła i świat przedstawiony z masą ciekawostek na duży plus. Ogrywałem jakiś czas temu, a wciąż pamiętam niektóre pomniejsze nawet szczegóły związane z ich osobistymi historiami, tak więc współtowarzysze również dają się lubić. Na minus walka, której równie dobrze mogłoby dla mnie nie być.

16.02.2021 09:04
elathir
odpowiedz
elathir
61
Czymże jest nuda?

W sumie ograłem tą grę jakiś czas temu już, ale jedno mogę powiedzieć. Ta gra jest duchowym spadkobiercą Tormenta.

Tekstu jest masa, ale jest on pierwszorzędnej jakości. Przydałoby się co najwyżej więcej lektora jak w DoS2, by móc się w niego częściej wsłuchać niż czytać, bo miejsca, w których to lektor czyta te teksty, opisy to miód dla uszu.
Gra ma świetnie napisanych towarzysz, w zasadzie chyba każdy jest na swój sposób ciekawy, a niektórzy wybitni wręcz (Rhin!).
Walka, jest jej mało, nie jest z reguły za trudna, często idzie pokombinować z polem walki ale przydałoby się opcjonalna możliwość utrudnienia sobie walki tak by trzeba było się więcej nakombinować.
Zagadki środowiskowe są świetne, ale mogłoby być ich więcej.
Fabuła jest pierwszorzędna, jednak z lepszych w ogóle. Ta historia naprawdę może się spodobać i nie jest sztampowa.
Lokacje są zróżnicowane, ciekawe i ładne. Ogólnie świat gry jest fascynujący.
Co to ekonomii wysiłku, świetnie się sprawdza przez pierwszą połowę gry, ale niestety w drugiej robi się już zbyt prosto i traci ona dość mocno na znaczeniu, a szkoda.

9.5/10 - jedyna wada jest taka, że druga polowa gry robi się za prosta oraz przydałoby się więcej interakcji z otoczeniem, bo te co są są super, ale znowuż po pierwszej części gry jest ich niewiele.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze