Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Publicystyka 18 lutego 2021, 13:31

autor: Maciej Pawlikowski

Poza grami zajmuje się krytyką literacką, czasami trochę życiem, czasami trochę przeżyciem.

Stare, ale jare - gry sprzed lat, które ciągle goszczą na dyskach redakcji

Wracacie czasem do staroci? Powrót do starej gry może być ciekawym doświadczeniem. Zapytaliśmy członków redakcji, do których dawnych, około piętnastoletnich gier wracają w przerwach między premierami.

Final Fantasy 7 – mali ludzie z wielkimi mieczami

W SKRÓCIE

  1. Producent: Square Soft
  2. Data premiery: 31 maja 1998 (PC)
  3. Jak wrócić: Steam, Android/iOS lub GPC

Tak naprawdę nasza redakcja wśród gier, do których powraca, wymieniła części siódmą, ósmą, dziewiątą i dziesiątą. To aż cztery pozycje, które ukazywały się w okresie 1997–2001. Swoją drogą, to niesamowite, że w tak krótkim czasie Square potrafiło stworzyć aż cztery ogromne gry. Każda z nich posiada inny świat, innych bohaterów oraz fabułę i każda odniosła sukces. Fani do dzisiaj się spierają, która z odsłon serii ma prawo zająć tron należny tej najlepszej, ale to już, prawdę mówiąc, kwestia najzupełniej osobista.

Siódma część stanowiła jednak wyraźny przełom. Po kapitalnej „szóstce” trudno było sprostać oczekiwaniom fanów, ale Square podołało zadaniu, umieszczając grę na krążku CD do nowej na rynku konsoli PlayStation. Rozpoczął się prawdziwy szał, który rok później ogarnął też posiadaczy PC.

W zaledwie trzy dni po premierze w Japonii gra sprzedała się w liczbie 2 milionów i 300 tysięcy egzemplarzy. Do roku 2005 sprzedano niemal 10 milionów kopii. Mówimy o dziele, które przynosiło zyski długo po zakończeniu procesu produkcji w 1997 roku. Do tego kapitalnego rezultatu wypada doliczyć późną wersję ze Steama, która radzi sobie wyśmienicie, bo sprzedano już 1,2 miliona cyfrowych kopii. Tak dobre wyniki tylko pokazują, jakim zainteresowaniem cieszy się ta marka, choć od premiery przygód Clouda minęło już naprawdę wiele lat.

PRZECIEŻ JEST REMAKE!

Jest, i to całkiem udany, ale pamiętajcie, że FF7 Remake nie jest do końca wierny oryginałowi. Nie brakuje i takich, którzy posuną się do stwierdzenia, że Remake to w zasadzie sequel gry, a nawet jej spin-off. Jeśli chcecie więc poznać oryginalne wydarzenia takimi, jakimi były, warto sięgnąć po tę produkcję (choć, ostrzegam, uzbrójcie się w cierpliwość i wyrozumiałość, bo gra zestarzała się potwornie).

Dlaczego wracamy?

  1. Bo jest na Steamie, a w dodatku obsługuje osiągnięcia.
  2. Bo tyle było łez w dzieciństwie, że to nie może pójść na marne.
  3. Bo to dobra powtórka przed nadchodzącym remakiem autorstwa Square Enix.
  4. Bo może da się jednak jakoś powstrzymać TO wydarzenie? Albo odwrócić jego skutki?
Gra jest brzydka jak noc, ale to nieważne, bo uśmiercanie przeciwników wciąż sprawia dużo frajdy.
TWOIM ZDANIEM

Zdarza Ci się wracać do starych gier?

Tak
98,3%
Nie
1,7%
Zobacz inne ankiety
Diablo II

Diablo II

Fallout

Fallout

Heroes of Might and Magic III: The Restoration of Erathia

Heroes of Might and Magic III: The Restoration of Erathia

Wrota Baldura

Wrota Baldura

Thief: The Dark Project

Thief: The Dark Project

Final Fantasy VII

Final Fantasy VII

Dungeon Keeper (1997)

Dungeon Keeper (1997)

Twierdza Deluxe

Twierdza Deluxe

Nebuchadnezzar to dowód, że stare gry ciągle bywają lepsze od nowych
Nebuchadnezzar to dowód, że stare gry ciągle bywają lepsze od nowych

Nostalgia potrafi zaburzyć naszą percepcję i sprawić, że stare gry wspominać będziemy lepiej, niż prezentują się w rzeczywistości. Ale bywa i tak, że klasyka faktycznie jest po prostu lepsza.

Zrobione za granicą, ukochane nad Wisłą. Kultowe gry Polaków
Zrobione za granicą, ukochane nad Wisłą. Kultowe gry Polaków

Są takie gry, które – choć powstały za granicą – największym kultem otaczane są w Polsce. Wybraliśmy najciekawsze z nich i spróbowaliśmy poszukać przyczyn tej niesamowitej popularności na Wisłą.

Klasyki na sterydach – fanowskie remaki kultowych gier
Klasyki na sterydach – fanowskie remaki kultowych gier

Gdzie deweloper nie może, tam modera pośle. Ta zasada sprawdza się często w przypadku gier, których oficjalnych remake’ów nie możemy się doczekać. Przyglądamy się najciekawszym fanowskim projektom odnawiającym klasyczne tytuły.