Olaboga twórcom będzie smutno bo jakiś random z internetu ich obraził. Życie ma to do siebie, że nie zawsze trafimy na ludzi miłych o życzliwych. Zwłaszcza w tak dehumanizującym medium jak internet, gdzie człowiek jest avatarem, nickiem czy jak w omawianym przypadku studiem developerskim. Próby zmiany tego to zawracanie kijem rzeki.
Zresztą twórcy Highguarda mieli dużo materiału źródłowego by wyciagnać wnioski, że ludzi nie obchodzi kolejny generyczny hero shooter z czego wnioski można było wyciągnąć z Concord czy tej gry od Valve, która trochę #nikogo. Jednak artykuły takie jak ten zdają się sugerować, że Highguard to byłby hit, ale podli toksyczni gracze wszystko zepsuli. W końcu gra powstawała z pasji i poświęcenia, więc understandable have a great day i każdy powinien chwalić twórców niczym 5 letniego Jasia, który ładnie narysował słoneczko w przedszkolu. Tylko, że tu mamy dorosłych ludzi, którzy zaryzykowali i im po prostu nie wyszło. To, że zostali obmyci pomyjami to mechanizm znany z czasów wędrownych komediantów obrzucanych błotem i łajnem przez gawiedź, która nie dostała tego czego oczekiwała. Nie da się tego zmienić, a tupanie nóżką ze złości na to zjawisko świadczy o naiwności życiowej lub wychowaniu pod kloszem. Mi twórców nie szkoda, bo jakością ich produktu sami się wystawili. Muszą to niestety wziąć na klatę i tyle.
P.S
Poza tym jak znam życie granica hejtu w tym wypadku jest tak rozmyta, że pewnie zwykłe nazwanie gry słowem na G jest już literalnie tożsama z życzeniem komuś śmierci.
Wszyscy o podobieństwie do CoDa, a ja się pytam po co temu żołdakowi majty na klacie?
Studio spadło z drabiny eskalacyjnej. Na pozostałe wnioski należy poczekać aż opadnie tzw. "fog of war. Z angielskiego "mgła wojny".
Takie libkowe gadanie sprawia tylko więcej problemów. Większość ludzi nie ma wymagań w stosunku do gier i potem wychodzą takie potworki jak BO7. Oczywiście możesz zaginać czasoprzestrzeń i mówić, że tak nie jest. Niestety brutalna prawda jest taka, że jedynym rozwiązaniem jest ostracyzm wobec takiego ślepego konsumpcjonizmu i właśnie zaglądanie ludziom do portfela, bo raczą zapłacić 350 zł za grę, która była robiona na odwal i tym samym dadzą sygnał leniwym korposom, że to się i tak sprzeda. Niestety ja tak samo jak użytkownik Metaverse mam szacunek do swojego czasu, który poświęciłem na zarobienie pieniędzy i nie mam zamiaru wydawać ich na jakiegoś kasztana tylko kupić sobie w tej kwocie dwie lub trzy inne lepsze gry, które traktują mnie poważnie, a nie jak owcę do wystrzyżenia.
Człowiekowi zażywającemu narkotyki czy odżywiającemu się ewidentnie niezdrowo rozumiem, że też nie mam prawa zwrócić uwagi? Z gierkami jest podobnie bo człowiek sam sobie szkodzi z podejściem moje pieniądze moja sprawa czy taką uległością wobec coraz gorszych usług. Rynek pracy, polityka społeczna, gry, rynek mieszkaniowy - wszystko tak działa.
Chlip biedni twórcy, sól tej ziemii wystawili grę za 200-400 zł, która nie działa, a podłe płaczki ich nie doceniają. A obok tego masz chińskie Arena Breakout Infinite, które mimo bycia darmową grą jakoś nie ma problemów potężnego Tałkowa, który z AAA to ma chyba wspólną tylko nazwę baterii, na których hulają serwery i silnik gry. Arc Raiders mimo potężnej popularności dał radę od zera nie mieć takich problemów, a powstający od 10 lat Tarkov? No prośba. Przymykanie oka prowadzi co najwyżej do pogłębienia się takich patologii. Ale jak się nie szanuje swojego portfela i czasu to tak jest
Kto gra w gry EA ten się w cyrku nie śmieje.
W Apex Legends mój kolega dostał bana na tydzień za napisanie "drop a bat pls" co w grze oznacza by ktoś mu rzucił baterię, a w slangu stawianie kloca. Ale to nie jest odosobniony przypadek bo jeszcze za czasów BFV czat cenzurował takie słowa jak "dlc", "titanfall" czy "white man". Co ciekawe podobna cenzura była w NFSie kiedy wybierało się napis na tablicy rejestracyjnej.
Jako, że nie ma w języku polskim słowa za które nie dostanę warna na tym forum to powiem tylko, że mądrość Cię goni, ale Ty jesteś szybszy.
Ludzie nie chcą realizmu 100% w BFie tylko autentycznej stylistyki czyli m.in. mundurów bez udziwnień i klimatów rodem z komiksu. Jakoś od BF1942 do BF1 czyli niemal 15 lat dało się zachować spójność stylistyki. Ja wiem, że taki casual tego nie zrozumie, ale istnieje zasada, że jak się na czymś nie zna to się o tym nie wypowiada. Niestety przez takich jak Ty, którzy nazywają nas płaczkami wychodzą takie niedorobione gry jak 2042 czy CoDy gdzie biega się Nicki Minash, bo wasze okno Overtona w tym zakresie twórcy przesuwają jak na karuzeli. Ale to ja jestem płaczek bo wymagam od gry by traktowała mnie poważnie.
No nie powiedziałbym, że krytycy są w jakiś sposób irracjonalni. Jeżeli spora część zawartości jest oparta na AI, mechaniki i grafika są gorsze niż w staruteńkim CoH czy Sudden Strike, gdzie trzeba było brać pod uwagę również, że każda jednostka potrzebowała amunicji i paliwa. W Systemic War póki co mamy ubogiego RTSa aspirującego do bycia jakimś Wargame i wannabe Hearts of Iron. Niestety żadnego z tych zadań ta gra nie spełnia, bo konkurencja typu Warno, Steel Division czy wspomniany HoI mimo wad robią to lepiej i ładniej bez uciekania się do zastępowania połowy zawartości przez AI. Obiektywnie patrząc na rynek gier strategicznych Systemic War to po prostu słaba gra na dzień dzisiejszy i nie wieszczę cudów, że ją dopracują, bo to śpiewka, która nigdy nie wypaliła. Już nawet 9-Bit Armies jest dużo bardziej rozbudowanym RTSem mimo tego, że stylistycznie nie wygląda. Sam fakt, że udostępnili demo w takim stanie świadczy jak bardzo zależy im na dopracowaniu i rozwoju gry. W takim stanie to są wersje alpha, pre alpha, a nie wersja demonstracyjna xD
Odpowiedź godna właściciela przeciętnego Januszexu: "Nie podoba się? To załóż własną firmę. Sam muszę dokładać do tego interesu"
To też wiele zależy od osoby badającej treści, które się na steamie pojawiają. Przy niemal każdej grze traktującej o drugiej wojnie światowej można trafić na zdjęcia anime dziewczynek w mundurach SS, albo pokazujące Wehrmacht czy Armię Czerwoną jako cool. Dla wielu osób, które to wrzucają to po prostu element humoru, albo zwykłej fascynacji bardziej sprzętem, wyglądem danej formacji niż poglądami jakie te reprezentowały. Równie dobrze ta komisja mogłaby uznać niejeden chat grupowy jakichś ziomków za gniazdo ekstremizmu bo ktoś na niego wrzucał memy o Holokauście.
Zresztą na steamie jest przekrój narodowościowy tak szeroki, że niektórzy zwykłym trafem nie będą w ogóle rozumieli pewnych rzeczy tak jak Europejczycy. W jakiejś Azji nie rozumie się historii tak jak u nas i vice versa. Jako Europa większy dystans mamy do Japonii gdzie dla Koreańczyka czy Chińczyka, Japonia to historycznie jak dla nas Niemcy. I tak samo Hitler dla jakiegoś Hindusa to jakiś śmieszny typ z wąsem i cała jego wiedza na jego temat i co on robił nie jest tak działająca na wyobraźnię jak dla Polaka.
Tymczasem wszystko zbada jakiś Amerykanin i uzna, że coś jest ekstremistyczne, a najpewniej nie musi takie być, bo nie taka była intencja autora. Przykładem niech będą mody takie jak The New Order Last Days of Europe do Hearts of Iron.
Weź człowieku rozpędź się w ścianę.
Większość ruchów, które dzisiaj Ty uważasz za skrajnie prawicowe w czasach swojego powstania było progresywne i rewolucyjne w opozycji do prawicy zabetonowanej w konserwatyzmie, tradycjonalizmie, monarchizmie itd.. Liberalizm, komunizm, faszyzm, nazizm. Nawet nacjonallizm był skrajnie lewicowym ruchem przez niemal cały XIX wiek w opozycji do porządku ówcześnie panującego. No ale obstawiam, że ta epoka już wykracza poza Twoje zdolności poznawcze. Rewolucja francuska i masakra wandejska też była wywołana przez skrajnie prawicowe ruchy?
Prawica to tradycjonalizm, konserwatyzm, monarchizm - czy takie idee głosił austriacki malarz? I nie, polityka rodzinna to nie argument bo w ZSRR też miała miejsce.
Patrzysz przez pryzmat prezentyzmu i przez okopanie się w obozie tych lepszych czyli notabene robisz to samo co rzekoma "skrajna prawica podpalająca świat od kilkuset lat" xD
Problemem nie jest strona polityczna tylko homo niesapiens dalej operujące na etapie mentalności plemiennej. Pozdro.
Prawdziwe życie nie jest zbalansowane. Gra jednak powinna być tak zrobiona by ludzie grający snajperem nie uprzykrzali rozrywki innym. Zwłaszcza, że większość użytkowników tej klasy nawet nie jest przydatna dla swojej drużyny bo nie gra nią tak jak powinna tylko siedzi na górce albo w krzaczku całą rundę.
Przegląd dotyczący najbardziej aktualnych tytułów, a ludzie się pytają czemu nie ma 20 letnich gierek xD
Choć fakt tytuł może być mylący.
Ja dorzucę nadchodzące Call to Arms - Panzer Elite i War Mongrels.
W starych BFach jak np.: w dwójce miałeś staminę i sprint był ograniczony. Podobnie było w mocno futurystycznym BF2142. Więc wcale nie jest tak jak piszesz, że movement był od zawsze szybki w BFie. Nawet w BC2 bieganie i movement wcale nie był taki szybki. Powiedziałbym, że był dość powolny, bo nie dało się robić w nim takich piruetów jak w BF2042 i 6
Bo nie było. Joanna dArc to jedyny wyjątek, choć i ona nie nosiła tytułu rycerza. Można znaleźć jakieś tam relacje o kobietach co brały miecz do ręki podczas krucjat czy rozmaitych wojen, ale źródła milczą o pasowaniu kobiety na rycerza. Taka mentalność epoki i ówczesny etos kulturowy. Inna była wtedy rola kobiet i inna rola mężczyzn. Każdy miał swoje zobowiązania pochodne od ducha feudalizmu.
Zresztą sama logika podpowiada, że ewolucyjnie drobniejsza kobieta machająca ciężkim dwuręcznym mieczem vs rosłe chłopy to czysta fantazja. No ale prezentyści uwielbiają upychać rozmaite postacie w realia gdzie one pasują jak pięść do nosa. Tak to jest jak twórca myśli poglądami, a nie faktami. Podobny problem miał Battlefield V z kobietami w Wehrmachcie na froncie. Echh...
Przeskakiwanie do innych newsów na golu to rak. Pisałem komentarz do innego newsa i ku mojemu zdziwieniu dodał się tu. Nawet się go usunąć nie da, przynajmniej na telefonie
Ogólnie obrażenia od wybuchów to jakiś żart w tej grze. Rzucam typkowi C4 pod nogi, a ten nie ginie. Podobnie jest z pojazdami. Trzeba się nieźle nagimnastykować, żeby kogoś zabić nie wywalając 3/4 magazynka w transporterze. Przełączanie między kamerami to zbugowany dramat. W pierwszej osobie chodzi to strasznie ociężale, a w trzeciej dużo płynniej, ale za to celownik tak jak napisał poprzednik się przesuwa i strzelamy gdzieś w kosmos zamiast tam gdzie nam pokazuje.
Poza tym zgadzam się w 100% z Twoją opinią. Dużo jest w tej grze nie tak. Chaos i sieczka. Tutaj jedynie już jest w stanie pomóc zmniejszenie ilości graczy na tych mapach jakie pokazali, bo 64 to jest o wiele za dużo. W Bad Company było to 32 i działało. Tutaj nie.
Walenie sofizmatami rozszerzenia sprawia, że odechciewa mi się dyskutować z Tobą. Gdzie niby napisałem, że CQB było słabym dodatkiem? Bo dawali go za darmo? Skąd wyssałeś ten argument?
Reszta dodatków równie szybko umarła.
Już w okolicach premiery BF1 był lipton z serwerami do trójki na mapach z dodatki. Sam pamiętam smutek jak chciałem sobie pograć na Karkandzie czy Omanie, a tu rotowały się te mapy na jednym jedynym serwerze z małą ilością graczy. Gdzie te Twoje 4 miliony? Gdzie są te dzieci???
Wyśmiewasz mnie za wymienienie innych popularnych map. Brawo. To wytłumacz mi geniuszu czy serwery typu Firestorm albo Caspian 24/7 to wytwór mojej wyobraźni? Poza tym teza, że jakoby ludzie siedzieli tylko na mapach typu Metro, Locker to dowód anegdotyczny używany w tanim płakaniu, że niby Ci sami ludzie teraz narzekają na małe mapy w BF6.
Narzekanie jest na wszystkich serwisach. Widzisz to co chcesz zobaczyć, mówiąc jeszcze, że większość ludziom się podoba. Kolega Ci wymienił steama to żeś uznał go za mało wiarygodne źródło opinii. Super czyli koniecznie redagujemy swój umysł pod tezę, że tylko okrutni i niewdzięczni Polacy są niezadowoleni z niesamowicie ciężkiej i ofiarnej pracy biednej korporacji, która chciała dostarczyć im produkt najwyższej jakości xD
Gdzie prawda jest taka, że gra wygląda jak wygląda bo biznesowo bardziej się opłaca zrobić grę w stylu CoDa, a nie lizać z tyłu fanów, którzy sobie siedzieli na wojnie pozycyjnej w Metrze czy innej mapie do nabijania expa.
Z mojej paczki znajomych byłem jedyny, któremu ta beta podeszła z początku, bo każdy po kolei odpadał mówiąc, że czuje się wypalony tą grą, bo nie ma w tym BFa. Ja odpadłem przy aktualnym weekendzie bo nie tego szukałem w grze spod tego szyldu. Ale no tak zapomniałem, my jesteśmy okrutnymi Polakami, którym się wszystko nie podoba i ośmielają się krytykować, że im coś nie podeszło w tej grze.
Idź tam graj póki niedziela bo jutro trzeba wstać do kołchozu.
Wyczuwam efekt potwierdzenia. Na redditach czy forach EA nawet pojawiają się negatywne opinie. Nie nazwałbym tego zachwytem, a co najwyżej mieszanym odbiorem. Tak samo jest na GOLu.
Co do popularności mapy Metro to podobnie było z Kaspijską Granicą i Ognistą Burzą o czym jakoś nie pamiętasz bo nie pasowało by Ci to do tezy, albo najpewniej unikałeś dużych podbojów. Armored Kill było dodatkiem, które oddzielało wielu graczy paywallem przez co szybko umarło jak zresztą reszta dodatków do tej gry. Close Quaters uratowało tylko i wyłącznie to, że było rozdawane swego czasu za darmo. Przy BF4 był podobny scenariusz w przypadku dodatków.
Poza tym rozbraja mnie święte oburzenie, że komuś nie podoba się BF6 i niby w niego nie grał dlatego hejtuje xD
Wszystkie łby gipsowe uważające, że mapy w BF6 są duże proszę o zamknięcie jadaczek.
Wy nie macie zielonego pojęcia czym charakteryzuje się Battlefield. Od zarania serii mapy były duże. I sorry, ale ja nie kupuję wytłumaczeń, że przecie Kair jest większy niż mapa w CoDzie i przykładu z mapą Metro, bo obok tego była masa innych kultowych map jak Szanghaj, Kaspijska Granica czy Mashtuur, Karkand, Dalian, które były wizytówką serii zanim większość wypowiadających się tu w ogóle się urodziła, albo usłyszała o tej serii. Mapy w BF6 to jest krok w stronę CoDa i tyle. W BFa się z reguły grało dla większej skali czyli czołgów i samolotów i innych pojazdów. To co się zadziało w tej serii przy BF3 i 4 to już efekt rynku FPSów zdominowanego wtedy przez pierwotną serię Modern Warfare. To co jest w BF6 to niestety nie są mapy battlefieldowe i o to ludziom chodzi. Czytając niektóre wypowiedzi mam wrażenie, że system edukacji zawiódł, albo średnia IQ tego forum wynosi mniej niż 80
Po prostu poszli ze skrajności w skrajność. Ludzie, którzy widzą w tym wiecznie niezadowolonych graczy zupełnie nie rozumieją problemu. Nikt nie narzekał na wielkość map w BF1 czy V i 4. W 2042 mapy były bezsensownie wielkie, obfitujące w pola nicości, tutaj za to mapki są jak zgnieciona puszka po coli. Skondensowane na małej przestrzeni przez co człowiek czuje się jak w klonie CoDa. BFy zawsze miały to do siebie, że czas między akcją, a zwykłym przemieszczaniem się między punktami był w odpowiedni sposób zbalansowany, że był czas na odetchnięcie po zdobyciu flagi czy jakiejś grubszej akcji bez poczucia znużenia. W BF6 nie ma ani tego ani tego. Oczywiście zrozumienie tego najwyraźniej przekracza zdolności poznawcze co po niektórych mówiących o jakichś wiecznie niezadowolonych graczach.
Tego BFa nie robi już ekipa z poprzednich części, niestety. Będą odkrywać koło na nowo przy każdej odsłonie, bo nikt pewnie nawet nie pochylił się czemu taki BF1 odniósł sukces. Czyżby własna tożsamość? Gdzie tam. Wsadźmy Battle Royale, które od lat już #nikogo i skopiujmy rozgrywkę od konkurencji, to na pewno zarobimy miliardy. Firestorm z BFV ich nie nauczył, że to nie pasuje do tej serii?
Ojoj boomer elitysta dostał bana. Jak mi przykro. Od razu czuję się bezpieczniej wiedząc, że tacy ludzie będą nas bronić
Chłop się chwali szkoleniem w armii, która nie widziała konfliktu zbrojnego od drugiej wojny światowej, a jej kadra pamięta głęboki PRL. Jest się czym chwalić. Jeżeli uczyli Cię strzelania na ślepo to wybacz, ale byłeś szkolony na biedną kochaną piechotę cytując kartę do gwinta, która ma ślepo wykonywać rozkazy i dać się głupio zabić jeśli będzie trzeba. No ale poczucie bycia jakąś elitą jest. Szkoda, że idąc Twoją logiką wynik wojen i bitew w takim razie jest losowy.
Ale sorry bo nie obrosły mi jajka by w ogóle udzielać się w dyskusji xD
xD
Jakbym żył pod kamieniem w dobie takich gier jak Squad, Arma czy inne Insurgency to też bym tak stwierdził. BF6 to niestety kalka CoDa i tyle
Stalker 2 na premierę - I sleep
Cyberpunk 2077 na premierę - I sleep
Battlefield 2042 ogółem - dla każdego coś I sleep
SW Outlaws - I sleep
Starfield - I sleep
Jakaś gierka mniejszego studia - real shit?
Gdyby tę grę wydał Ubisoft czy inne EA czasoprzestrzeń zostałaby zagięta wszystkimi możliwymi sposobami by dać jej chociaż te 7/10 mówiąc, że bugi da się załatać i inne pobłażliwości.
Żeby nie było nie bronię tej gry, ale widać tu kto może sobie pozwolić na więcej wydając zabugowanego, albo niedopracowanego gniota. Po tylu nieudanych premierach ktoś mi tu mówi o ostrzeżeniu. Gdzie byście byli przez ostatnie lata, że dopiero teraz widzicie, że z branżą coś jest nie tak? W Disneylandzie? ^^
Nie wiem skąd cała popularność Nexusa. Od lat na rynku istnieje ModDB, na którym nie ma chamskich limitów prędkości pobierania, kont premium i jakiegokolwiek wymogu posiadania konta by móc pobierać pliki. Jedyną wygodą jest możliwość zapisywania modów w ulubionych - nic poza tym. Do tego jeszcze dodajmy cenzurę jak mod się kłóci z poglądami politycznymi twórców. Nie rozumiem kompletnie.
pawel jakieś źródło tych rewelacji? Bo ja pamiętam tę całą inbę inaczej.
Przypominam, że Sonderlund zarzucał graczom, żeby się douczyli historii jeżeli nie podoba im się BFV. Miały być nieznane bitwy, wojna rok po roku, a skończyło się tym, że EA ubiło projekt po dwóch latach. Sądząc po plikach gdzie można odnaleźć radzieckich żołnierzy były plany na dłuższe wsparcie. Aktualizacja z pacyfikiem pokazała potencjał jaki miała ta gra, ale krawaciarze postawili krzyżyk. Szkoda bo pomimo baboli i debilizmów historycznych ta gra zjada mechanicznie BF2042 i niejednego fpsa na śniadanie.
Wraz z premierą widać kto zaczyna przygodę z serią xD
GSC po prostu zrobiło grę od fanów dla fanów. Stalker bez bugów, bolączek i siermięgi nie byłby Stalkerem. Tu wszystko jest zaplanowane. Mówię wam xD
Ciekawe czy hot anime dziewczynki w mundurach SS w centrum społeczności gier takich jak Wolfenstein czy innych w realiach IIWŚ też się zaliczyły do tego zacnego grona xD
Pierwsze skojarzenie jeżeli mówimy o licencji filmowej to Obcy: Izolacja.
Jeżeli tu dostaniemy coś o podobnym szacunku do pierwowzoru z klimatem, zaszczuciem i rozgrywką to jest szansa na kolejną dobrą grę w uniwersum na pochybel ostatnim kasztanom filmowym
Ghost Recon - kiedyś seria gier taktycznych z własną tożsamością, oryginalnym, realistycznym podejściem do rozgrywki nie tolerującym błędów.
Dzisiaj czerpiąca z najbardziej bezmózgich i nijakich strzelanek na rynku i jednej jedynej produkcji zrobionej przez fanów niemal wymarłego gatunku, który kiedyś Ghost Recon reprezentował xD
Obawiam się, że skończy się to na zrobieniu mapy do Warzone zarówno do multi jak i do singla, żeby się nie napracować.
Super argument. MW3 z 2011 przechodziło się około 6 godzin gdzie większość tego czasu gracz miał kontrolę nad postacią i gra była tańsza w stosunku do contentu jaki oferowała - ten czas oczywiście mogły wydłużyć znajdźki i poziom trudności, który sztucznie wydłuża grę tak naprawdę. Nawet wtedy ludzie narzekali, że gra to recykling i kopiuj wklej. Teraz dostajemy krótki oskryptowany film z przerwami na strzelanie i lekko zmodowanym multi za chore pieniądze. Jakby tę grę wypuścić 10 lat temu to ludzie by ją wyśmiali, no ale dzisiaj mamy nowe standardy. Nie wiem seks może jest fajny, ale nie każdy lubi być stroną bierną. Niestety jest to mniejszość dlatego dostajemy takie kaszaloty w coraz wyższych cenach.
Jeżeli ktoś twierdzi, że to narasta w dobie Battlefieldów czy CoDów gdzie chaty są poukrywane, albo ich nie ma to chyba przespał pod kamieniem rozgrywki w czasach starego MW2 czy BF3, a nigdy się nie tykał LoLa czy CSGO. Gry teraz są tak family friendly i silące się na tworzenie jakichś safe space, że czytając takie artykuły zastanawiam się czy agresją nie nazywa się słowa na N, albo legendarnego "white man" z BFV.
https://youtu.be/r8c1SKwYJDY?si=skvUupejWAgn0Tut
Im dłużej śledzę rozwój tej gry, tym bardziej czuję rozczarowanie i brak zainteresowania nią.
Roguelite - meh
Early Access - meeh
Ekskluzywność dla Epica - meeeh
Epiczek mnie aż tak nie boli, bo wystarczy poczekać jednak fakt ekskluzywności nasuwa wnioski, że chyba brakuje im pieniędzy i podpisali jakąś lojalkę ze Sweeneyem, żeby sypnął szeklami w zamian za wyłączność na swojej platformie.
Żeby się nie okazało, że faktycznie gra zostanie ukończona za 5 lat, albo nigdy.
Póki co czuję się mały i przytłoczony wobec tandetnych gier spod szyldu dużych wydawców.
Spodziewałem się hitów pokroju Megaszczęki vs megamacki, Dwugłowy rekin atakuje, Piraniokonda czy Sharktopus. Niestety artykuł pokazuje jakiś mainstream xD
To pewnie prezes EA nasłał hackerów, bo rozpłakał się w poduszkę, że trzech gości zrobiło lepszą grę niż BF2042.
Pamiętam jak kiedyś chciałem pobrać Battlefielda 2 na originie. Po wskazaniu miejsca pobierania aplikacja się wyłączała.
Pozostało mi instalowanie gry z płyty i bawienie się w patche z internetu. Potem to naprawili, ale przyszły inne błędy.
Te launchery wydawców robione na siłę to rak.
Szkoda. Bardzo lubiłem aplikację poczty bo była prosta, przejrzysta, a przede wszystkim szybka i bez zbędnych opcji. Ten bubel, który został wprowadzony z równie bublowatym W11 nie ma żadnej z tych cech. Przytłacza nadmiar klikadeł i informacji, których nie da się w znaczącym stopniu wyłączyć.
Kolejną rzeczą, której nie rozumiem to wywalenie sprzężenia apki kalendarza z kalendarzem na pasku zadań. Teraz też jest niby kalendarz w panelu bocznym, ale możemy sobie tylko popatrzeć na niego bez możliwości dodania szybkiej notatki, przypomnienia itd. Regres. Ogólnie panel boczny w W11 to jakiś żart. Większość opcji przeniesione na pasek zadań i chodzi to jakoś gorzej.
To jakbym siedział w wygodnym fotelu i nagle zostałby mi on zabrany przez Microsoft, a w zamian dostałbym jakieś niewygodne designerskie krzesło, od którego plecy bolą. No, ale to przecież postęp i nowa jakość. Oby dwunastka była lepsza.
Po co płacić za prąd i internet jak ciekawszy odpowiednik jest za darmo i od roku w Europie. Mowa o wojnie na Ukrainie. Mapy jak okiem sięgnąć, w jednym miejscu tysiące walczących plus inne pomniejsze lokacje. Pojazdy z całego świata, bazy, drony itd.
Potwierdzam. Alpha sama w sobie była jedną wielką czerwoną flagą, że szykuje się odgrzany kotlecik w dodatku przypalony. Jakbym grał w jedynkę i dwójkę tylko bardziej upośledzone.
Dużo rzeczy jest uproszczonych względem dwójki, np.: przygwożdżenie przestało mieć rację bytu, modele pojazdów wyglądają jak zabawkowe no i do tego dochodzą ponoć skopane dźwięki i regres graficzny. Po becie odpuściłem sobie, że kupię to za pełną cenę. Może za kilka lat na jakiejś przecenie jak już połatają. Niestety znając Lelica i patrząc na niezbalansowane popsute misje z DLC w CoHu2 nie liczyłbym na to.
Ogólnie CoH2 też nie był jakiś super względem jedynki, ale w tego przynajmniej grało się dobrze, a trójka z daleka wygląda jakoś tak nie wiem. Kiepsko.
W sumie to ciekawy mod. Brzmi podobnie jak tryb hardcore w Kingdom Come, gdzie przed rozpoczęciem przygody trzeba wybrać minimum dwa atrybuty utrudniające grę. Z tego co widzę w obydwu wypadkach są one podobne.
Gra jest super moim zdaniem. Ta różnorodność jednostek, klimat, mechaniki, kampanie, animacje, dźwięk. Czuć po prostu autentyzm walk na froncie wschodnim mimo iż został on wykastrowany przez cenzurę symboli szczęścia.
Nie wiem jak się ten spin-off ma do MoW:AS2 bo świadomie tę część pominąłem, ale cieszy możliwość budowania umocnień, klasa sanitariusza, który może podnosić poległych żołnierzy, ikonki o braku amunicji, uzupełnianie zasobów za pomocą skrzynek i ciężarówek. Ogólnie poprawiono wszystkie bolączki znane z pierwszych Men of Warów gdzie doprowadzały one do szału.
Kampanie są ciekawe mimo, że często na jedno kopyto gdzie większość misji to obrona z nieskończonymi zastępami T-34 plus mięso armatnie w niemieckim przypadku, albo atakowanie jakichś losowych wiosek, które często również kończy się obroną ich na końcu misji. Pojawiają się też misje skradankowe, które są całkiem klimatyczne, ale rdzeń rozgrywki i ograniczenia silnika niestety dają o sobie znać bo po prostu nie da się ich zrobić po cichu. Radzieckiej kampanii jeszcze nie przeszedłem, ale jestem na drugiej misji, która właśnie polega na skradaniu i sabotażu. Co będzie dalej nie wiem. Ogólnie mimo wszystko misje są przyjemne i bywają wymagające co daje pole do popisu dla tych co lubią strategiczne planowanie. Jedna z bardziej dla mnie pamiętnych misji to jak oddano nam do dyspozycji hiszpańską błękitną dywizję do obrony rejonu krasnoborskiego. Mimo iż w pewnym momencie SI robi natarczywy spam czołgami to i tak misja miodzio przy możliwości budowania zapór, okopów itd.
Na minus na pewno polityka DLC, które moim zdaniem są za drogie jak na to co oferują oraz brak możliwości kupienia jakiegokolwiek season passa jak to było w przypadku Call to Arms.
Za to najbardziej denerwującą rzeczą w tej grze jest pathfinding czyli tłumacząc na nasze odnajdywanie drogi przez SI, które jest skopane. Tak jak kolega wyżej napisał, niektóre jednostki lubią się zablokować tak, że trzeba je wyciągać za pomocą bezpośredniej kontroli, albo zablokują się na amen i albo je olejemy, albo wczytujemy ostatni zapis. Co do reszty to często jest tak, że nasze jednostki pchają się pod lufę choć mogą przebiec za osłonami. Jak chowają się w okopie to jakiekolwiek rozkazanie by się delikatnie przesunęły kończy się tym, że wybiegają z okopu zanim poruszać się w nim. Jest to bardzo pomocne kiedy okop jest szturmowany przez batalion piechoty i dwa czołgi.
Optymalizacja to również kulejąca rzecz. Czuć, że starano się przezwyciężyć ograniczenia silnika, ale to wciąż za mało. Gra nawet na SSD lubi się wczytywać długo. To jeszcze zrozumiem bo większość RTSów ma z tym problem. Bardziej męczy to jak gra chodzi, bo na moim zdaniem całkiem w porządku do tego sprzęcie (Ryzen 5 4600, RTX 2060) lubi chrupać i nie trzymać klatek.
Jedną z większych zalet, która na pewno przedłuży żywotność tej gry to otwartość na modowanie i wsparcie dla workshopu steam. Już na start polecam zasubskrybować sobie moda TI's Uncensored Patch przywracającego swastyki, Improved First Person dodającego widok z pierwszej osoby piechocie w trybie kontroli oraz Improved Ammo Selection, który trochę poprawia tępotę AI w doborze amunicji przeciwko pojazdom, pozwala medykowi na automatyczne podnoszenie rannych i wiele innych. Każdy znajdzie coś dla siebie.
Wstępnie daję 8,5 choć jeszcze nie przeszedłem.
Podobnego połączenia RTSa z FPSem można było doświadczyć też w Call to Arms z 2015 roku, które było swoistym Modern Warfare dla Men of War.
Ludzie tacy jak hopkins i inni to idealne zobrazowanie przysłowia "gadał dziad do obrazu". Możesz powtarzać, wyjaśniać, a oni dalej się pultają nic nie rozumiejąc, broniąc swojego sprzętu jak bożka, którego bezczeszczą podli modderzy i plebejusze nie znający dobrego smaku i nie rozumiejący świata.
Chlebku Benku, ale nie rozumiesz, że osoby, które są na tyle zdecydowane by wgrać tego moda i w ogóle umieć to zrobić mają swój własny mózg? Większość osób w tym ja dobrze wie, że kastrowanie gry z VR odbije się na doświadczeniach płynących z rozgrywki, ale ich to nie obchodzi bo chcą sprawdzić co się tam dzieje w ich ulubionym uniwersum. Tymczasem takie osoby jak Ty skonstruowały sobie chochoła, że ło jeju, zagrają bez VR i będą narzekać, że gra jest słaba.
Nie pisałem wyjaśnień, że dobrze wiem, że gra będzie słabsza bez Twoich magicznych gogli, bo ufałem w inteligencję forumowiczów w tej dyskusji, że się domyślicie. Niestety jak zwykle ludzie w internecie zawodzą i trzeba im wyjaśniać wszystko jak dziecku. I nie, nie chcemy oglądać gry na youtubie, bo zaraz mi z tym wyjedziesz. Polecam więcej myślenia.
Po prostu zrozum, że ktoś sobie zagra bez VR i przestań tupać nóżką, bo Twoje słabe analogie z Porsche na nikogo nie działają. Kto zagra ten zagra i tyle mimo jęków i narzekań wielkich posiadaczy świętego sprzętu. A teraz naparz sobie meliski, załóż swoje gogle i daj dorosłym ludziom decydować samym za siebie.
Argument z tanimi goglami fajny, ale co z tego jak kogoś ta technologia zupełnie nie obchodzi? Pomyślałeś o tym?
Widzę, że mentalność WIELGIEGO BOLAGA ze wsi co to się dorobił i GO KURŁA STAĆ na VR i będzie teraz ze wszystkich szydził dalej silna.
Słuchajcie dzieci, naprawdę nic wam do tego, że ktoś nie ma zamiaru kupować sprzętu za kilka tysięcy, żeby zagrać w jedną gierkę. Aż tak tyłek was piecze, że ktoś przejdzie grę za ułamek kwoty jaką wy wyłożyliście?
I tak większość z was pewnie ma lore Half Life w głębokim poważaniu, więc nie zrozumiecie grona osób, które woli rozszerzyć wiedzę na jego temat na własnej skórze, a nie oglądając walkthrough na youtubie. Naprawdę wiele osób kicha na doznania płynące z VR, ale widzę, że nie chcecie tego zrozumieć i dalej idziecie w zaparte. Wracajcie do swojej piaskownicy i dajcie innym decydować za siebie.
Może od razu zabrońcie biedakom grania w coś nie tak jak wy byście chcieli, co? Nowobogaccy się znaleźli.
Jako weteran BF1942, który przez 20 lat pominął inne części i siedział w piwnicy i po ciemku grał w warcaby sam ze sobą stwierdzam, że względem 1942 jest postęp, widać dużo usprawnień, grafika robi wrażenie, feeling strzelania i dynamika pola walki robi wrażenie. Owszem gra miała kiepski start, ale teraz wszystko naprawili i gra się super, można biegać, mieć karabin i szczelać do innych graczy, są kolimatory, helikoptry i można zabijać innych z czołga, no niesamowite nigdzie wcześniej tego nie widziałem, moim zdaniem najlepsza gra ostatnich lat. Jeszcze bym zapomniał, że wszystkie aktualizacje są za darmo i Ci co piszą, że trzeba płacić są gupi, bo ja właśnie dostałem fajny skin do swojego ludzika w grze i to już powinno podwyższyć ocenę o 1, bo dają nam rzeczy za darmo i to jest fajne. W BF1942 tego nie było z tego co pamiętam i nie było kolimatorów, ale widać pomyśleli twórcy i teraz to jest, bardzo fajna gra. Co do optymalizacji to jest bardzo dobrze, gram na trzech monitorach 4k i grafika urywa paszczę i mam stabilne 120fps, nie mam zastrzeżeń, cud, miód, po prostu. Ja osobiście grę wam polecę ze względu na wszystko bo to dobra gra, brakuje jej tylko tego czegoś co wciągnie gracza starszego. Mam 103 lata i oczekuje od gier dojrzałego podejścia. Polecam, moja ocena 10/10, kupiłem najlepszą edycję w preorderze, żebym miał jakieś gry na nowy komputer, pozdrawiam Przemo z rodziną.
Ignorancja boli. Jeśli porównujesz grę z 2013 do gry z 2021 roku pod względem grafiki to pozostaje mi tylko Tobie współczuć. Równie dobrze mogę powiedzieć, że widać spory przeskok i progres graficzny między Wolfenstein 3D, a Wolfensteinem Youngblood i dużo rzeczy usprawniono, dodano masę nowych mechanik tylko do jasnej ciasnej patrząc na nią z dzisiejszej perspektywy ta druga to kawał crapa i regres w rozwoju serii.
Tak samo jest z 2042. Pominąłeś BF1, który zjada tę abominację na śniadanie i nawet jakby wyszedł dzisiaj to by robił wrażenie mimo iż zmarnował trochę swój potencjał. Toż choćby hejtowany BFV jest lepszy od tego co się nie powinno nigdy nazywać Battlefieldem. Mógłbym napisać długą jak stąd do Wyspy Wake listę jak wielkim kastratem jest 2042, jak koncertowo spieprzono dziedzictwo serii i zaprzepaszczono potencjał jaki drzemał w tej leciwej 20 letniej już marce przy obecnej technologii.
Feeling broni, poruszanie się i dynamika pola walki w tym to żart. Dwie ostatnie części robiły to 100x lepiej. Zresztą już porównując to do konkurencji czyli CoDa to BF nie ma absolutnego startu. BF, który wyznaczał standardy dziś może zaoferować strzelanie i poruszanie się lekkie i płaskie jak papier rodem z jakiegoś darmowego azjatyckiego shootera. Wszystko w nim wydaje się plastikowe i jakieś takie bez polotu. Negatywne opinie nie wzięły się tylko z powodu problemów przy premierze, ale też dlatego, że ta gra to po prostu cienizna bez pomysłu na co wskazuje jej "rozwój". Portal - olany, Coop - olany, Multiplayer - Jedna mapa na sezon, jakieś skiny, może broń i cyk pora na CSa xD
Już wolałem te znienawidzone przez wszystkich przepustki premium, które przynajmniej kazało tym pawianom wywiązywać się z umowy i rozwijać tę grę zgodnie z konceptem, którego dzisiaj nie ma, albo jest byle jaki sygnowany dumnie świecącym się jak psu jajca szyldem "FREE AWESOME CONTENT".
Oczywiście choćby jakie łajno by się na rynku nie pojawiło to i tak znajdą się ludzie, którzy je łykną bez popity i jeszcze będą pisać zdanie pułapkę pod tytułem: "ja się bawię dobrze". Przez takich krótkowzrocznych pelikanów z roku na rok dostajemy coraz gorszy produkt w o zgrozo coraz wyższej cenie. Nie rozgrzeszam EA, ani DICE, ale ślepi konsumenci i ludzie z niskimi standardami również wpędzili tę serię do grobu.
Jak kogoś bolą takie szczegóły jak brak ręki, kiepskie animacje pierwszej osoby itd. to polecam śledzić również ten projekt:
Niestety wasze oskarżenia można sprowadzić wyłącznie do waszej niechęci do pewnego kraju na R. Desperacko wyciągaliście argumenty, że grę robi studio sponsorowane przez oligarchę, że kupowanie gry to finansowanie amunicji do czołgów, że puszki po konserwach mają barwy ukraińskie, spinaliście się o flagi republik radzieckich w grze, że to wszystko ukryta wiadomość i promowanie imperializmu itd. itp., a skończyło się jak zawsze czyli jeszcze większą reklamą gry przez takich płaczków, którzy zamiast siedzieć cicho przekrzykiwali się jedni z drugimi jak to nie kupią tego pomiotu szatana. Każdy chciał pokazać jakim to jest dobrym i współczującym człowiekiem pisząc parę frazesików na forum o gierkach, żeby się poczuć dobrze samym ze sobą i tyle. Teraz zaczyna się bajdurzenie, że ja, albo Ci co kupili nic nie zrozumieli. Tak oczywiście. Jestem głupcem, który nie rozumie życia, bo tak napisał randomek, który postanowil nie zagrać w złą grę .
Gdyby Sudden Strike, Blitzkrieg, Men of War czy choćby dodatki do pierwszego CoHa i inne RTSy to usłyszały to zrobiłoby im się bardzo przykro.
A Tobie trolliku radzę dokształcić się w temacie, a nie operować płytkimi informacjami od dziadka z MO. Przeczytaj sobie "Czerwoną zarazę", albo "Dawaj czasy" co i tak jak na Twój intelekt to będzie za dużo, ale będziesz może kumał, że nie wszystko jest czarno białe i Armia Czerwona to nie były świętoszki.

Nie ma wątpliwości ruskie to psy, cały jebany naród powinno się przerobić na mydło bez wyjątku .A ty pisząc takie rzeczy jedynie się ośmieszasz
Zamień w swojej wypowiedzi Rosjan na Żydów, a potem spójrz w lustro i zadaj sobie pytanie "czy jestem dobrym człowiekiem?". Mam nadzieję, że dotrze, bo Panem ze zdjęcia na pewno byś nie był.
Ojeju straszne. Google, Facebook i całe Meta, Twitter, każdy smartfon, aplikacje, Tencent z udziałami u wielu wydawców - PRZYNAJMNIEJ TO NASI NAS PODSŁUCHUJĄ
Jedna rosyjska gra - ZAKAZAĆ SZYBKO BO SIĘ DOWIEDZĄ CO ROBIĘ KIEDY RODZICÓW NIE MA W DOMU!!!!!
Już pominę, że nie podoba mi się śledzenie i sprzedawanie moich danych komukolwiek, ale te wysiłki by zniechęcić ludzi do tej gry zamieniają się powoli w kabaret. Serio aż tak Ukraińców boli ta gra? Wymyślcie coś lepszego bo się kompromitujecie, a przede wszystkim pogódźcie się z rzeczywistością, że nawet w tej waszej znienawidzonej Rosji zamieszkałej przez podludzi można zrobić coś dobrego xD
Welcome to reality Mr. Anderson
"Choćby taki przykład: w prologu gry twórcy umieścili plac, na którym powiewają flagi wszystkich sowieckich republik – w tym i Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Republiki z nazwy, bo de facto była to część sowieckiego imperium zarządzanego z Moskwy. Tak, gra przedstawia historię alternatywną, ale w sytuacji próby wcielenia przez Rosję części Ukrainy do Federacji Rosyjskiej czy notorycznego negowania państwowości i narodowości ukraińskiej przez rosyjskie władze i jej propagandzistów trudno udawać, że tego kontekstu nie ma. A to właśnie robi Mundfish."
Rozumiem, że problemy z myśleniem? Przecież mamy do czynienia z historią alternatywną dziejącą się zresztą w 1955 roku gdzie nawet w prawdziwym świecie ta republika należała do ZSRR.
Ot po prostu przywalanie się na siłę, żeby kliknięcia się zgadzały, zwłaszcza, że gra powstawała zanim wybuchła wojna i ktokolwiek z was piszących takie artykuliki był ekspertem od polityki międzynarodowej. Równie dobrze mogę powiedzieć, że Wolfenstein propaguje nazizm, bo w USA powiewają swastyki a Prey to opcja krypto rosyjska bo w fabule ZSRR nie upadło.
Płaczecie nad tą grą i walicie się w pierś jak to nie sprzeciwiacie się ludobójstwu, a któryś już z kolei artykuł o tej grze (który ją bądź co bądź reklamuje) wyprodukował się rozumiem przez przypadek? Typowe dziennikarstwo jest typowe, czyli niegodne nawet splunięcia na chodnik.
Aż mi się przypomniał ból dupy u ruskich jak wychodziło Company of Heroes 2.
P.S
I posiłkowanie się CD-Action, które od lat ciągnęło druta białoruskiemu Wargaming i nie przeszkadzała im tamtejsza sytuacja polityczna xDDDD
Nie bądźcie śmieszni
Już nie ukradniesz samochodu przy pomocy kabla USB
Szkoda, codziennie to robiłem. Trzeba znaleźć inne hobby
Tu już nawet nie chodzi o to czy przeciętny Saszka robiący codziennie w fabryce smrodu ma wpływ na wojnę. Większość świętoszków, którzy ogłaszają, że gry nie kupią po prostu chce się poczuć dobrze sami ze sobą. To jest ten sam mechanizm jak dwa lata temu każdy dbał o siebie i innych nosząc maseczkę, szczepiąc się, ale przy okazji życzył jak najgorzej komuś kto tego nie robił. Po prostu kolejna okazja by jakąś solidarnością czy altruizmem przykryć swój egoizm i chęć podbicia własnej wartości lub inne problemy psychiczne. Wyłania się w to w fakcie, że ruskich nienawidzą jak psów, a ukraińców kochają bardziej niż ojca i matkę. Problem w tym, że żaden nie widzi, że w sumie w tej nienawiści niczym się nie różni od tych, których nienawidzi. No, ale on przecież jest po tej dobrej stronie.
Najlepsi są Ci co życzą twórcom by gra była porażką finansową. Ktoś uczciwie pracował przecież nad tą grą, ale jakiś zakompleksiony piwniczak najchętniej by mu zabrał i napluł na owoce jego pracy tylko dlatego, że ten ktoś urodził się nie po tej stronie jakiejś kreski na mapie. To jest absurd niezmienny przy każdej wojnie, ale z owczym pędem się nie wygra.
Dlatego tu nie ma co nawet z nimi dyskutować. Postępować wedle własnych przekonań i olać tych sezonowych pozerów.
Właśnie dostałem info od swojego oficera prowadzącego generała Pijana Dajewdenko, że przez sabotaż użytkowników GOLa, którzy nie kupią gry nie udało się sfinansować super tajnego planu ofensywy na froncie przeciw wojskom ukraińskim. Na domiar złego Putin widząc spadek sprzedaży załamał się i popełnił samobójstwo. Piwniczny kontrwywiad klawiatury uratował świat po raz kolejny.
Nie psuj im zabawy. Przegrywy ze smutnym życiem mają niepowtarzalną okazję, żeby poczuć się moralnie wyżsi nie wychodząc z domu. Taka prawda.
"albo trzymasz z dobrymi, albo ze złymi, trzeciej drogi nie ma."
Wiesz, że taką retorykę zazwyczaj stosuje się lub stosowało w państwach totalitarnych? Taki sam przekaz pewnie teraz leci z Kremla, ale Persecuted mądra głowa powie, że przecież on jest tym dobrym i to nie to samo xD
Świat nie jest czarno-biały, ale o czym ja tu gadam jak żyjemy w kraju gdzie wg ludzi podział polityczny to prawactwo albo lewactwo.

Twórcy gry: ogłaszają neutralność
Ćwierćinteligenty: ŁEEEEE TO JEST LITERALNIE HITLER I PUTIN, BOJKOT NATYCHMIAST!!!!jedenjeden
Rozumiem, że jak nie chcesz nabijać Rosjan na pal i nie modlisz się codziennie do Ukraińców ratujących świat, albo o zgrozo ośmielasz się być neutralnym to z automatu jesteś ruska onuca i hipotetyczny ludobójca?
Jak to leciało? "Jedyne, co trzeba zrobić, to powtarzać ludziom w kółko, że są atakowani, oraz potępiać pacyfistów za brak patriotyzmu..."
Dziwicie się jakim cudem doszło do absurdów I i II wojny światowej, a po tym co tu czytam to sami pierwsi byście szli do okopów z pieśnią na ustach. Sezonowi pacyfiści dopóki gadająca głowa nie powie, że trzeba iść i z armat walić. I tacy jeszcze uważają się za dobrych ludzi. Dobry żart.
Pozdrawia ruski szpion z tajnego bunkra pod Kremlem.
To bardzo mądre oceniać mnie po tym, że ośmieliłem się skrytykować nagrodę dla Twojej ulubionej gry i przypisywać mi różne negatywne cechy wyłącznie na podstawie tego faktu.
Nie będę odnosił się do tej ściany tekstu
W dużej mierze to desperacyjne ad personam i używanie chochołów, żeby poczuć się lepiej. Niestety płacz widzę po Twojej stronie o czym świadczy ile się rozpisujesz nie dając żadnych konkretnych argumentów i wyśmiewając oponenta. Brzmi jak trolling albo niedojrzałość emocjonalna.
P.S
Jeżeli dla Ciebie picie piwa i bycie żonatym to oznaka lenistwa to bez obrazy, ale masz coś nie tak z głową.
Cieszę się, że dobrze się bawisz. Ale tacy ludzie jak Ty i cała rzesza podobnych Tobie powoduje, że jest coraz więcej gier, które miały być niczym drugie przyjście Mesjasza, a potem wychodzi zabugowany potworek, który na premierę jest niegrywalny. Po co się starać jak i tak się sprzeda. Prawda?
No, ale makaronZserem, radek1982 i reszta fanbojków bawi się dobrze choć mogli dostać dużo lepszy produkt. Już nie chce mi się szukać analogii, bo Jerry was dobrze wyjaśnił, ale CP77 na tle innych nominowanych gier po prostu blednie. Patchowanie zepsutej gry to nie owoc miłości tylko ratowanie wizerunku. Niestety wiem, że tego nie zrozumiecie. Idźcie się bawić dalej, tego wam nie bronię. Pozdrawiam z Grażyną popijając piwo.
Nie zraźcie się negatywnymi recenzjami na steamie bo ludzie głównie narzekają w niej na brak graczy.
Grałem w to kiedy jeszcze żyło i gra rozgrywką nawiązuje do CoDa2 i MoHAA, więc próg wejścia jest niski, wystarczy skill.

Pozdrawiam wszystkich "odpowiedzialnych"
Podpisano: ruski troll, szur, antyszczep, morderca babć i dziadków
Kopiejki za komentarz już wypłacone, elo.
Kolego, ale Ty wiesz, że SWAT, a GROM to formacje przeznaczone do zupełnie innych działań i stojące na dwóch odmiennych biegunach?
Chyba jest jakaś różnica między formacją policyjną, a typowo wojskową, no nie?
Porównanie do Siege i CS wzięło się stąd, że gry gatunkowo i tematycznie są zbliżone tylko oś realizmu jest różna.
Przecież już w SWAT były kary za nieregulaminowe użycie siły co na wyższych poziomach trudności oznaczało, że nie odblokowywało się kolejnych misji.
Nie rozumiem co to ma wspólnego z płaczkami. Skoro gra ma być realistyczna to normalne, że będą takie mechaniki. To nie CS czy Siege, że najpierw strzelamy potem pytamy.
Jeśli ktoś grał w Call to Arms to nie zanosi się na nowości, ale takich gier nigdy za wiele.
Niedawno wyszedł fanowski dodatek do CtA: Gates of Hell Ostfront. Jak ktoś chce zagrać w realia drugowojenne, a nie chce mu się czekać do przyszłego roku to polecam.
Sprawdzając czy w Białymstoku znajduje się ulica Szkolna 17 ze screena z ostatniej strony, przypadkiem odkryłem easter egga.
Adres ten bowiem jest powiązany z postaciami Krzysztofa Kononowicza i Wojciecha Suchodolskiego xD

Po paru rozgrywkach w becie już wiem, że nawet nie ma co się zbliżać do multiplayera w tej grze, a dla samego singla kupować się nie opłaca, bo za drogo xD
Na pierwszy ogień leci brak klimatu, a co za tym idzie nieczytelność rozgrywki. "Moja drużyna" vs "Wroga drużyna", co to w ogóle jest? Ktoś tu nie ma jaj, żeby chociaż zasugerować kto brał udział w tej wojnie. Odróżnienie wroga od swojego jest prawie, że niemożliwe, bo postacie są takie same dla każdej strony, a kolorek przy nicku nie zawsze się pojawia, albo jest słabo widoczny. Swastyk nie ma dalej, ale to już mnie nawet nie dziwi. Poczucia konfliktu zbrojnego nie ma, za to czułem się jakbym właśnie odpalił jakiegoś azjatyckiego free2play shootera, albo bawił się jakimś action manem xD
Broń jest nijaka. Ani kopa, ani fajnego udźwiękowienia. Jakbym strzelał z ASG. Obrażenia słabiutkie i albo wsadzimy pół magazynka w losowego typa, albo ot tak położymy go paroma strzałami. Poczucie losowości jak w totolotku.
Modyfikowanie broni może być, ale fakt, że do drugowojennych broni można podczepić tyle rodzajów celowników kolimatorowych, dodatków wyjętych z pupy mnie po prostu niszczy kiedy widzę jak oni na siłę wpychają takie rzeczy, bo taki jest teraz trend.
Już Cold War, który jest średni, choć dość grywalny to trąca archaizmem, niestety Vanguard to chyba jakiś hołd dla wczesnej ery PS4, bo grafika podobna. Owszem jest jakaś tam destrukcja otoczenia... którą można było zaobserwować 10 lat temu w takiej np. Mafii 2 xD (skojarzenia z tej zniszczalnej szyby w hotelu). Wszystko jakieś takie rozmazane na ustawieniach ultra i przy sprawdzaniu jaka jest różnica między minimum to ciężko było mi zauważyć różnicę.
Jeszcze przywaliłbym się do operatorów, którzy się w becie pojawili. Może tylko dwie pasują do wizualnie gry, reszta postaci wygląda jakby wyjęli je prosto z komiksu, albo Bękartów Wojny. Jak już wspominałem jakbym się bawił action manem i z przerażeniem zauważam, że każda większa strzelanka idzie w tym kierunku co jest po prostu słabe. Obrazek obok dla zwizualizowania jak głupawo to wygląda. O politpoprawności nawet nie wspominam, bo wylewa się przy każdym marketingowym screenie.
Jak kolega wyżej powiedział jak ktoś chce drugowojenną strzelankę to lepiej niech wybierze Battlefielda V, który z upływem czasu o zgrozo okazał się całkiem poprawną grą w tych realiach, bo tu szybko znuży go bezpłciowość gry.
Ogółem uważam, że Sledgehammer nie powinien się brać za robienie Codów, bo średnio im to wychodzi. WW2 było zdecydowanie lepsze, ale też było czuć, że czegoś tej grze brakuje. Na chwilę obecną MW > Cold War >>>> Vanguard.
Z okazji 75 rocznicy zakończenia II wojny światowej do jutra można powalczyć na ulicach Berlina w darmowych alpha testach.
https://enlisted.net/en/news/show/33-open-pre-alpha-test-in-berlin-en/#!/
No i znowu zgon. Około 100 graczy w godzinach szczytu. Można normalnie grać, ale jednak monotonia i brak nowych map skutecznie powstrzymuje zatrzymanie w niej na dłużej jak i napływ nowych graczy.
Jest już zwiastun Wojny na Pacyfiku:
https://www.youtube.com/watch?v=LCZLabOywYU
Mogli trzymać się takiej stylistyki od początku. Gdyby to był pierwszy zwiastun do
gry to brałbym. A tak to po doświadczeniach z "podstawki" w praniu i tak pewnie będzie to wyglądało inaczej jak z krzaków wyleci na nas kobieta w oddziale banzai.
Nie wiem jak jest po patchach, ale we wczesnych wersjach KC:D wykonanie zadania "Igraszki z diabłem" nie przekreślało zdobycia osiągnięcia "Prawiczek".
Grażyna bo nie wyczymie, prezes upat i se gupi ryj rozwalił.
W ogóle musi zapowiadać się straszny gniot, że aż tu jest promowany. No ale temat nośny wśród "świadomych obywateli" sączących żubra przed telewizurem to się sprzeda.
Galaktyka ... została opanowana przez złych kosmitów...
@Wowopl1
@eliotroman
@giovannipaolo
Dawno się tak nie uśmiałem czytając wasze komentarze. Gościu wystawił swoją subiektywną ocenę i ją całkiem trafnie uzasadnił.
BFV to jedna wielka camperiada i tyle. Umiejętności tu nie mają znaczenia kiedy nagle dostajesz serię z krzaków za plecami i giniesz w sekundę albo zabija cię strzałem w głowę jeden z setek snajperów na zniszczonym moście na Pogiętej Stali, albo na jakiejś skałce na Merkurym czy Aerodromie. Mapy zaprojektowane tak, że 99% bitew toczy się wokół jakiegoś jednego punktu nie są eleganckie tylko słabe i tyle bo na całej reszcie mapy nic się nie dzieje. Mapy z BF1 to przy tym arcydzieła.
No ale jak ktoś ocenia waszą ukochaną grę gorzej niż wy to od razu bęcki obskakuje i jest słaby? Pochwalcie się swoimi statystykami cwaniaczki, a potem oceniajcie innych.
A ty eliotroman zagraj sobie w Titanfalla 2 to zobaczymy czy twoje konkurowanie na umiejętności, na szybkość, refleks, intuicję, orientację z BFV coś ci da jak taki z ciebie ekspert od gier FPS, bo twoje mądrości mnie po prostu niszczą xD
Nigdy nie byłem zbytnim fanem trójki, ale w 100% przyznaję rację. Po dłuższym zagraniu w BF:V przez Origin Access każdy poprzedni BF wydaje się 10 razy lepszy i przyjemniejszy.
Gra dostała dużą aktualizację oraz oficjalnie opuściła wczesny dostęp. Na chwilę obecną gra w nią 3-4 tysiące graczy co jak na do niedawna martwą grę jest wynikiem bardzo dobrym. Nie wiadomo jednak na jak długo się taki stan utrzyma
https://www.youtube.com/watch?v=kkqOJ6XaqbA
Na przyszłość radziłbym pytać gdzie indziej, bo mało kto tu codziennie wchodzi.
Powinno ci pójść na spokojnie, ale bez rewelacji. Filmik:
https://www.youtube.com/watch?v=87APuJkWTiE
Wróciłem po latach i powiem, że niestety wypadła słabo.
O ile grafika (jak na swój styl), muzyka i klimat są bardzo w porządku to cała reszta leży i nie zachwyca.
Pierwsze co zobaczymy na początku to rozbudowany rys historyczny bitew, które toczymy, encyklopedię jednostek, całkiem przystępny samouczek i na tym etapie gra przynajmniej dla mnie była bardzo dobra. Potem rozegrałem kilka misji i łooo panieeee...... ziew. Nudne to jak nie wiem. Każda prawie misja to "Zajmij miasteczko/bazę/most/magazyn/bazę/miasteczko/jeszcze raz bazę i tak przez trzy kampanie z lekkimi urozmaiceniami raz na pięć misji. Była jedna misja w Afryce gdzie mieliśmy wytropić i zniszczyć wrogą grupę szybkiego reagowania oraz przełamać blokadę wokół miasta. Brzmi ciekawie? Owszem. I co z tego skoro tropienie wroga polega na przejechaniu dwóch metrów do przodu i natychmiastowym wdaniem się z nim w walkę.... Tę misję da się przejść w mniej niż 5 minut, a następna to znowu zdobywanie miasteczka i stu następnych do końca gry. Ogólnie wszystkie cele misji mógłbym skrócić do dwóch słów: "zabij wszystkich".
Kolejnym minusem po ogólnej nudzie i monotonni jest poziom trudności i idiotyczna schematyczność. Na łatwym poziomie trudności wystarczy zaznaczyć na początku misji wszystkie czołgi jakie mamy i wysłać je, żeby dokopały wszystkim wrogom i przejść do następnej misji. Od średniego wzwyż należy ustawić prędkość gry na 10 i całą mapę przeorać artylerią, absolutnie całą, każdy piksel, każdy milimetr kwadratowy mapy powinien dostać przynajmniej 100 razy pociskiem artyleryjskim. Potem ustawić prędkość gry na normalną, wysłać na zwiad dowolną jednostkę wyposażoną w lornetkę i pooowoooliiiii sprawdzać każdy zaułek mapy czy nie kryje się gdzieś działo ppanc/czołg/domek pełen wrogów ze skrawkiem życia. Jeśli tak to oramy teren artylerią i wysyłamy na miejsce czołgi. Jak będziemy pewni, że rozwaliliśmy każdy sprzęt zmechanizowany, jeździmy po całej mapie czołgami i dobijamy piechotę, która w tej grze jest tak użyteczna jak francuskie i angielskie naloty na Niemcy w 1939.
Żadnego miejsca na taktykę i strategię bo jakiekolwiek odstępstwo od normy kończy się stratami, gdyż nasi podkomendni podczas okrążania stanowiska wrogiego działa zablokują się na sobie albo na jakiejś przeszkodzie i rozpadną się po jednym trafieniu. Wrogowie niby też mają mgłę wojny i nas nie widzą, ale często chyba nie potrafią się powstrzymać, żeby jednak okazało się, że jej nie mają przez co pomimo tego, że nad moimi jednostkami nie krążył żaden samolot zwiadowczy to obrywałem idealnie od wrogiej artylerii, która przewidywała każdy mój ruch.
Nie wiem czy jestem już za stary czy za głupi na tę grę, ale jakoś w takim Sudden Strike bawię się dużo lepiej (choć on też nie błyszczy). Szkoda bo pamiętam ten efekt wow jak byłem mały i zagrywałem się w pudełkową wersję.
Z dodatków to Rolling Thunder/Pomruk zagłady radzi sobie dużo lepiej bo próbuje czegoś nowego w swoich misjach, ale nudnawy rdzeń rozgrywki pozostał z podstawki, w Burning Horizon nigdy jeszcze nie grałem.

Gra sama w sobie nie jest zła, ale ma niesamowity problem ze sobą. Jak się usiądzie do niej pierwszy raz to jest świetna, wciągająca, po prostu nie da się odejść od monitora bo chce się jeszcze więcej i więcej, po prostu cały czas mózg nas oszukuje "teraz na 100% ugrasz, na pewno" po czym giniemy na samym początku zabici przez jakiegoś typka z karnetem bojowym, który nawala 24/7 i kosi wszystkich jak terminator. I tak w kółko Macieju. I to jest fajne i ciekawe. Do czasu.
Po jakimś czasie gra w końcu niesamowicie nudzi. Człowiek zaczyna zauważać denerwujące bugi, szwankujący hitreg pomimo hitmarkerów i po prostu zaczyna nużyć schematyczne rozgrywanie każdej bitwy.
Jedną z najbardziej irytujących rzeczy jest też możliwość budowania. Niby fajna mechanika i w ogóle, ale w zbyt nerdowskich rękach jest niesamowicie OP i psuje przyjemność z grania. Strzelasz do kogoś z karabinu snajperskiego? Zanim pocisk doleci trafi w wybudowany przez twój cel bunkier i w milisekundę od trafienia dostaniesz pigułę w łeb z tego bunkra i nie żyjesz.
Często też skończy się na ostatecznym pojedynku nas z jakimś losowym typem, który nazbierał tyle budulca, że prędzej odłączą mu prąd niż się przekopiemy przez jego osłony, które gość buduje w ułamku sekundy (pamięć mięśniowa - poziom 999).
Najlepiej jest grać ze znajomymi w jakimś ogarniętym oddziale i wtedy jest trochę lepiej bo pojawia się jakaś współpraca i jest większa szansa na ugranie gry, ale to też jakoś szczególnie nie wydłuży chęci do obcowania z tą grą.
Chyba największym problemem Fortnita jest jego popularność. Gra jest po prostu wszędzie. Odpalam Youtube. Fortnite. Odpalam Twitcha. Fortnite. Wychodzę z domu? Fortnite cholera Monopoly, nawet poradnik gdzieś w Empiku widziałem. Otwieram lodówkę. Uff na szczęście tu nie ma Fortnite'a chociaż można spotkać lody o smaku Fortnite (obrazek obok, bałbym się spróbować). Dookoła jacyś rakowi streamerzy, wszędzie jakieś scamy z darmowymi V-dolcami, notoryczne alerty na mój email, że ktoś próbował włamać się na moje konto, szkoda gadać.
Gdzieś słyszałem, że ktoś widział dzieci, które bawiły się w Polsce na podwórku w Fortnite'a, ale tu się nie będę czepiał bo to normalne, sam się bawiłem z kolegami w Medal of Honor, CSa czy GTA (kiedyś to było).
Popularność porównywalna do tego co było w na początku lat 2010 w przypadku Minecrafta, tylko że ta gra akurat uczyła jakiejś kreatywności i chyba nigdy nie przestanie być świetną grą pomimo całej tej rakowej otoczki, którą niestety lub stety otoczyli ją ludzie w tamtych zamierzchłych czasach (to już 10 lat od jej pojawienia się).
Ogólnie Fortnut nie jest złą grą, ale niestety napływ szamba, który go otacza coraz bardziej psuje jakąkolwiek opinię o nim, ale nie jest też jakąś grą szczególnie wybitną, bo jak mówiłem nudzi w tak samym szybkim tempie jak wciąga i cierpi na kilka denerwujących rzeczy.
Gdzieś w archiwum komentarzy w tym wątku można znaleźć moje zachwyty nad Fortnitem, ochy, achy i inne takie kiedy zaczynałem w niego grać, ale teraz jednak jestem bardziej sceptyczny co do tej gry. Nie pamiętam ile dałem jej wcześniej, ale ocena oscylowała gdzieś między 8, a 9/10. Teraz dałbym jej maks. 6-7/10.
Sądząc po tym jaki poziom trzymał Titanfall 2 w singlu, (choć był krótki) byłbym spokojny.
Battlefield miał za dużo wpadek wizerunkowych i to mu chyba zaszkodziło najbardziej, a szczypce RDR2 i Black Opsa IV... przepraszam IIII, między którymi miał premierę to już swoją drogą
Odkop bo odkop, ale odpiszę:
Bardzo ciekawa wypowiedź zwłaszcza, że:
BF3 wyszedł rok po Black Opsie co wyklucza całkowicie zgapienie motywu przesłuchania bo przy takim skoku technologicznym względem Bad Company 2 byłoby głupotą układać scenariusz na niecały rok od premiery, bo żaden programista by się nie wyrobił z zaprojektowaniem poziomów w tak krótkim czasie, że o multiplayerze nie wspomnę.
Trening w MoH:W fakt był moim zdaniem w takiej formie niepotrzebny i dalej nie kumam po co on tam jest, ale wątpię by ktokolwiek zgapiał go od CoDa bo wtedy równie dobrze mógłbym się doczepić o to Titanfalla 2 czy Insurgency gdzie tak samo strzelamy do celów i biegniemy na czas.
MoH:W wyszło miesiąc wcześniej przed Black Opsem 2 jest to niemożliwe, żeby ktoś od kogoś zgapił etap z robocikiem przy tak krótkim odstępie premier, szczególnie, że w multi robocik jest jednym z bonusów do wykorzystania przez jedną z klas.
Inne przykłady z butów wyjęte bo równie dobrze mogę się przyczepić, że CoD pożyczył strzelanie w trybie FPS z Wolfensteina 3D czy Medal of Honor, a możliwość skakania z Mario.
Ukazanie miejsca akcji pamięta pierwszy Half Life więc nie jęcz kolego.
Po wielu latach stwierdziłem, że muszę zagrać w ostatnią część mojej ulubionej serii strzelanek więc nie mogąc się doczekać na przecenę tej gry (nie da się jej dorwać na żadnej promocji, zupełnie jakby EA o niej zapomniało), kupiłem za pełną cenę 30 zł.
Szczerze mówiąc spodziewałem się crapa jakich mało, ale na szczęście całkiem pozytywnie się rozczarowałem.
W porównaniu do MoH 2010 jest słabiej to fakt, a to głównie za sprawką odejścia od realistycznych klimatów na rzecz widowiskowego filmu akcji w stylu CoDa, ale lepiej niż w rok starszym BF3 czy młodszym BF4 gdzie kampanie są męczące. BF3 świetnie pokazywał walki na bliskim wschodzie, ale w pewnym momencie odjechał w kierunku filmu sensacyjnego na podstawie książki Toma Clancy'ego. MoH:W robi podobnie, ale podpiera się przy tym autentycznymi wydarzeniami jak np. ratowaniem porwanego kapitana statku przez somalijskich piratów (ukazanym zresztą w filmie "Kapitan Philips" z Tomem Hanksem w roli głównej). Po za tym gra ciekawie oddaje działania wojsk specjalnych, co prawda nie tak dobrze jak pokazywała to poprzednia część bo miejscami jak już mówiłem odlatujemy w kierunku TF141 z CoD:MW2 i walących się budynków w towarzystwie setek wybuchów i odłamków. Do tego dochodzą dwie ciekawe misje gdzie siadamy za kierownicą samochodu, które mogą irytować, ale wprowadzają do rozgrywki świeżości i są fajnie poprowadzone.
Sama fabuła jest "ok" i ma elementy, które wprowadzają w nią wiarygodność. Nasi bohaterowie to nie kolejne kupy mięśni bez krzty człowieczeństwa tylko zwyczajni mężowie i ojcowie co ma wpływ na opowiadaną historię i robi to dobrze.
Jedną z ciekawostek jest fakt, że w trakcie kampanii mamy okazję powalczyć wspólnie z operatorami polskiego GROMu. Miłe mrugnięcie ze strony twórców zwłaszcza, że Navy Seals z naszymi specjalsami łączą dość przyjacielskie stosunki (w grze jak i w prawdziwym życiu).
Multiplayer jest martwy, a szkoda. Na jedynym serwerze spotkałem raptem 10 graczy i o ile grało się miło to jednak mapy są przez to puste. Gra wprowadziła bardzo intuicyjny system wyboru odrodzenia, który dopiero teraz został zaimplementowany w najnowszym Battlefieldzie (widok zza pleców partnera i pojawienie się za jego plecami) oraz dwuosobowe oddziały, w których można się nawzajem leczyć i użyczać dodatkowych magazynków. Do tego dochodzą klasy postaci, które dzisiaj nazwalibyśmy zrzynką z Rainbow Sixa i oczywiście szeroki wybór jednostek specjalnych, w których pojawia się m.in. wspomniany GROM jak i inne sławy jak np. SAS, SOG, SEAL itd.
Co mnie najbardziej wkurzało w tej grze to strona techniczna. Jest dużo bugów związanych z dźwiękiem przez co czasami na naszych oczach wali się budynek, którego w ogóle nie słychać, albo znowu wszystkie oskryptowane zdarzenia są tak niesamowicie głośne, że co rusz trzeba grę przyciszyć, żeby nie pękły nam bębenki, a potem podgłaśniać bo nie słychać strzałów ani dialogów. W misji gdzie uciekamy łodziami pontonowymi nie słychać było w ogóle silnika ani wody, którą nią przecinaliśmy, musiałem ładować ostatni checkpoint by to naprawić.
Kolejną głupawą rzeczą jest spawn wrogów. Nie dość, że wszyscy strzelają tylko do nas i są tak twardzi jakby ostro przyćpali to jeszcze często respią się na naszych oczach (najbardziej jest to widoczne w ostatnich misjach), aha i jest ich stanowczo za dużo. Gra nas bombarduje wręcz wrogami. Przy każdej wymianie ognia czułem się lekko poirytowany.
Ogółem z Warfighterem nie jest źle jak ludzie mówią, ale nie jest znowu jakoś super. O ile Black Ops 2, który wyszedł w tym samym roku może odrzucać przestarzałą grafiką z brzydkimi teksturami i futurystyką to podejrzewam, że gra się w niego lepiej. Poza tym czuć, że gra była tworzona z myślą o amerykańskim odbiorcy głównie z uwagi na przedstawienie relacji rodzinnych bohaterów przez co ciężej jest się wczuć w historię.
Jeśli miałbym porównać MoH:W do innej gry to wybrałbym polskiego Snipera Ghost Warrior 2 - moim zdaniem jest identycznie i tylko budżet się różni, bo poziom podobny - ani źle ani jakoś szczególnie dobrze.
5 dodatkowych zestawów mundurów, zadania z edycji specjalnej (jakieś skiny pewnie z nich lecą) i cotygodniowe 20 przedmiotów do odebrania.
Ogółem tylko elementy wyglądu postaci i broni. Nie opłaca się.
Te 20 przedmiotów to tak naprawdę tylko 4 kamuflaże do broni bo każdy skin składa się oddzielnego malowania zamka, kolby, spustu, celownika i całego korpusu.
Jedyną ciekawą rzeczą są unikalne mundury, ale całkowicie nie warto dopłacać tych 50 zł.
Jak grałeś w poprzednie części to dostaniesz dodatkowe dwa mundury do wyboru niezależnie od edycji - całkowicie wystarczy bo w sumie mało ciekawie je zrobili.
Takie same bzdety słyszałem przy kontrowersjach wokół BF:V. I co? Sprzedaż nie była jakichś wysokich lotów.
Czyli pociąg w Metrze nie będzie na parę ;)
Fajnie. Mogłem mieć pełną trylogię Metra w bibliotece Steam i mieć do niej szybki i wygodny dostęp.
Teraz musiałbym specjalnie dla jednej pojedynczej gry instalować platformę, która próbuje być coraz to bardziej nachalna, że za niedługo zastanę ją w lodówce.
Zachęca mnie to niesamowicie do przesiadki na Epica...
Przynajmniej zaoszczędzę trochę grosza w tym roku :)
"Niby człowiek wiedział, a jednak się łudził"
Na chwilę obecną w WW3 gra około 250 osób i nic nie wskazuje na to by ta liczba wzrosła, bo wątpię by jakakolwiek duża aktualizacja ściągnęła z powrotem bardziej zadowalającą liczbę graczy. Może przejście na free2play uratowałoby ten tytuł.
Twórcy sami sobie strzelili w kolano wydając grę we wczesnym dostępie z trzema mapami na krzyż i dwoma trybami gry i to jeszcze z masą błędów, przez którą podobna masa graczy odbiła się od tego tytułu. Myślę, że każdy by przebolał jakby gra wyszła trochę później już jako pełnoprawny produkt. Tak to mamy powtórkę z Battalion 1944, Days of War i kto wie czego jeszcze. Niestety było to do przewidzenia.
Dla przykładu Insurgency Sandstorm nie bawił się w żadne Early Accessy i jak na razie trzyma się dużo lepiej niż WW3 po podobnym upływie czasu.
Ta grafika na tych ustawieniach przypomina (poza oczywistymi skojarzeniami z Fortnite i BF:Heroes) taką gierkę Ravenfield.
Ktoś miał niezły pomysł, niby cheat, ale podziwiam.
Trochę mały odkopik, ale powiem jedno - warto przejść grę te trzy razy, nawet te 16 lat od premiery.
Jak ktoś ma lenia albo nie ma zwyczajnie czasu męczyć się z odblokowaniem Dead on Arrival (Chyba "Zimny Trup" w polskiej dystrybucji) myślę, że znajdzie gdzieś jakiś pliczek save'a z tym trybem już dostępnym
Zagrałem z uwagi na bardzo przychylne opinie i niestety się rozczarowałem. Gra o ile można by ją nazwać grą jest wg mnie mocno średnia. Bo jak nazwać rozgrywką klikanie opcji dialogowych z czasami trafiającym się QTE, a cała reszta to jedna wielka cutscenka?
Takie interaktywne filmy zazwyczaj bronią się świetną opowieścią. Niestety moim zdaniem nie w tym przypadku. Fabuła ma za zadanie zagrać na uczuciach grającego (najlepiej chwytając przy tym za gardło) i nie puścić do końca i tylko tyle. Nic odkrywczego, głębszego. Po prostu świat pogrążony w apokalipsie zombie i kolejna grupa osób o wątpliwym ilorazie inteligencji (jak w przeciętnym filmie o zombie) próbuje przetrwać (oryginalny pomysł) i oczywiście nigdzie nie ma odpowiednich służb ratunkowych, wojska tylko bohaterowie sam na sam vs zombie, które wzięły się ot tak znikąd. Wszystko to spakowane w grową konwencję. Wyborów cała masa, ale jest problem - Żaden nie wpłynie na zakończenie gry ani na uratowanie jakiejś osoby bo twórcy uparli się, że ta ma zginąć i koniec (scena na farmie), ew. na pocieszenie ktoś potem będzie podchodził do nas z większą ufnością. Samo zakończenie ckliwe i przewidywalne.
Na plusik daję postacie Lee i Clementine bo dają się lubić.
Do tego dochodzi grafika utrzymana w komiksowym stylu i parę scen QTE.
Ogólnie TWD od Telltale to nie gra tylko interaktywny film o zombie i to niestety powiedzmy sobie szczerze dość typowy. Jakby pojawił się w kinach mało kto by o nim pamiętał, ewentualnie fani serialu albo komiksu byliby wniebowzięci. Bo jako gra, no cóż, nie zachwyca. Wyciska łzy jak gąbka dzięki tanim chwytom (w stylu: tu kogoś uśmiercimy) i nic poza tym. Gra ery tasiemcowych seriali w sam raz dla nastoletniego gracza.
Chyba po prostu jestem już za stary na takie rzeczy bo w gimnazjum sam bym dał 10/10
Szczerze mówiąc to niezły pomysł, żeby uciec ze Steama i zaszyć się na jakimś Epicu.
Steam ma najbardziej rozbudowane funkcje społecznościowe i to jego największy plus wśród zalewu innych platform, ale też sól w oku większych wydawców. Dlaczego?
Interesujesz się takim np. Call of Duty i pierwsze co widzisz na stronie sklepu to recenzje użytkowników, które są "mieszane". Tylko osoby, które grały się wypowiadają więc brzmią one wiarygodnie. Dalej możesz wejść w dyskusje steam i na forum gry wylew negatywnych opinii z powodu błędów i problemów z grą.
Pewnie niewiele osób wtedy rezygnuje z zakupu, ale jednak jakiś odsetek powstrzyma się od wydania pieniędzy na taką grę szczególnie przy tak kosmicznej cenie (przynajmniej w Polsce).
Przykładowo pierwsze The Division ma kiepskie recenzje na Steam i po 2 latach dalej kosztuje 200 zł. CoD:BO3 podobnie tylko za 250 zł.
A teraz wyobraźmy sobie jakie szambo by wybiło jakby Bethesda wydała Fallouta 76 na Steam. Kto by to kupił przy "przytłaczająco negatywnych" recenzjach i forum jadem na twórców płynącym xD
Na pewno nie jest to główny powód przejścia dużych wydawców na Epica, ale z całą pewnością jeden z większych. Bo powiedzmy sobie szczerze ile osób wejdzie na Metacritica, GOLa i ile z tych osób uwierzy w recki osób, które równie dobrze mogły nie grać podczas gdy na Steam można nawet sprawdzić ile grał autor recenzji i nie da się ich nie zauważyć przed zakupem.
Epic dlatego jest bezpieczny bo tam coś takiego jak centrum społeczności praktycznie nie istnieje i popularność Fortnite też swoje daje.
Czarna Pantera była uwielbiona przez środowiska czarnoskórych, bo pokazuje jednego z nich jako superbohatera przez co mogli się z nim utożsamić. Jak ten film wychodził to był o tym wysyp memów i oskarżeń o rasizm jak komuś się nie spodobał. Ocena na metacriticu dlatego może być zawyżona.
Sprawa jest prosta: kiedyś filmy podejmując jakiś temat chciały przekazać widzowi jakieś wartości i to było prawdziwe kino. Taka Roma to film, o którym za miesiąc, rok nikt już nie będzie pamiętał bo cała fabuła to "służąca zaszła w ciążę" i przez cały seans okrutny dramat bohaterki "co to będzie, co to będzie" co można przewidzieć i tyle do samego końca, żadnej puenty ani nic. Takie filmy jak ja to nazywam "męczone", bo tamten ma raka, tamta w ciąży, tamta trędowata i 90% filmu to pokazanie jak bohater cierpi bo musi cierpieć - i tak po raz setny. Niby ambitnie, ale jakoś tak pusto. Niestety wszystkie te filmy próbują być takie głębokie jak filiżanka kawy, którą trzeba wypić, żeby nie zasnąć przy nich.
Z filmów o służących polecam "Okruchy dnia" z Anthonym Hopkinsem - to była sztuka.
O zalewie filmów superhero, które poza chyba Deadpoolem niczym się od siebie nie różnią nie wspominam bo pewnie każdy wie o co chodzi.
Kino umiera i to zawodząc przy tym żałośnie. Brak oryginalności i wtórność zabija to medium.
Na GOLu też tak niestety można robić.
Dlatego najbardziej wiarygodnym źródłem informacji są recenzje Steam. Niestety BF jest tylko na tandetnym Originie, na którym funkcje społecznościowe nie istnieją.
Ogólnie jest w porządku, ale uprzedzam, że nie ma w niej nic ambitnego tylko przez bite trzy części gry tłuczemy zombiaki na zrecyklingowanych mapach z drugiej części Snipera Elite. Gra jest klimatyczna, ale tylko jeżeli gramy w nią sami bo ze znajomymi trochę ten klimat ucieka na rzecz wesołej sieczki. Drugą sprawą jest optymalizacja, która jest po prostu wow - uruchomimy tę produkcję na wiekowych już sprzętach i dalej będzie ona chodzić płynnie.
Na minus mógłbym dodać monotonność, która wkrada się bardzo szybko przez co granie samemu może prowadzić do porzucenia tego tytułu z nudów.
Atmosfera i klimat już nie ten co w jedynce, ale to by się drugi raz nie udało więc wzięto to co najlepsze i zrobiono to jeszcze lepiej przez co po raz drugi trudno odkleić się od monitora.
Zamiast śnieżycy mamy ulewę i krople deszczu - niczym łzy. To podkreśla fabułę. Jedynka była mroczna, a dwójka zaś jest romantyczna, ale też smutna zarazem co czyni obydwie jednymi z najlepszych gier jakie ludzkość mogła stworzyć. Mówię poważnie. Fabuła jest niebanalna i chociaż może się wydawać, że to po prostu growy film akcji to jest jednak czymś głębszym.
Właśnie staram się osiągnąć dobre zakończenie, ale jeszcze nie odblokowałem najwyższego poziomu trudności, który je umożliwia. Dowiedziałem się o nim całkiem niedawno bo może z dwa lata temu hehe.
Nie wiem czy to nostalgia, bo na święta zagrałem sobie po raz kolejny, ale nie spodziewałem się, że ta gra dalej potrafi być taka świetna.
Nie ma dziś takich gier.
Strzelanka, która razem z CoD:World at War zamknęła erę drugowojenną w tym gatunku.
Niedawno sobie odświeżyłem i pomimo dziwnego odejścia od "w miarę" realistycznego ukazania wojny z niemalże niezniszczalnymi Niemcami z MG42 i trochę komiksowym ukazaniu wieży przeciwlotniczej (autentycznie istniały, ale ta z gry to lekkie sci-fi) da się poczuć trochę klimatu klasycznych strzelanek drugowojennych czemu np. nie podołał poważniejszy do końca CoD:WW2 ani tym bardziej BF:V.
Skoki na spadochronie dalej robią wrażenie, a lokacje w których walczymy często są tak unikalne, że w żadnej drugowojennej strzelance się nie pojawiły co dla mnie jest dużą zaletą. Problemem jest jednak to, że misji choć dość rozbudowanych jest malutko.
Rozgrywka jest trochę chaotyczna jak na MoHa, który raczej w poprzednich odsłonach w moim odczuciu dawał nam chwilę wytchnienia i nie miało się wrażenia "pędzącego pociągu", które jest tu wszędobylskie. Nie zmienia to faktu, że strzelanie i walka może być satysfakcjonująca, szczególnie jeżeli dodamy do tego dość nowatorski jak na tamte czasy system ulepszeń do broni i zażarte pojedynki wręcz kiedy wrogowie rzucają się na nas z okrzykiem.
Rzecz, która boli to też brak jakiegokolwiek powiązania z naszymi kompanami, których rolą jest tylko zapełnianie mapy, żebyśmy się nie czuli sami, bo są mało skuteczni i po prostu to same "no name'y". W takim MoHu:Pacific Assault mieliśmy oddział, w którym każdy się wyróżniał i to działało, a w Airborne niestety jedyną osobą, którą znamy jest nasz dowódca, który znowu pojawia się tylko w przerywnikach by znowu zaraz zniknąć za jakimś rogiem. To podkopuje tą grę bo przecież spadochroniarze byli szkoleni głównie w zakresie ścisłej współpracy ze sobą czego tu brakuje i to bardzo.
Jeżeliby mówić o klimacie to do końcówki przedostatniej misji jest on jak najbardziej odczuwalny, potem robi się lekki Wolfenstein i troszkę ta atmosfera ucieka. Wrogowie wcale nie są tak głupi jakby się zdawało, bo potrafią sobie wydawać rozkazy i się wycofywać, a przy tym ten ich niemiecki jest po prostu bezbłędny. Czasem jakiś losowy Niemiec zastygnie w bezruchu przy wydawaniu rozkazu co jest trochę śmieszne, ale da się to przeżyć.
Ogółem jak ktoś chce sobie zagrać jeszcze raz albo zrobić to po raz pierwszy to myślę, że warto choćby z ciekawości. Gry o podobnym ukazaniu tematyki drugiej wojny światowej po prostu nie ma.
Ja mówiąc subiektywnie bawiłem się całkiem dobrze tym razem jednak na najwyższym poziomie trudności, który zachodzi za skórę nie raz :)
Skoro tak gra jest tak super, że kiedy jakakolwiek osoba ją krytykuje = nie grała na 100% to spytam się ciebie tak: grałeś ty w ogóle w poprzednie części, że tak spuszczasz się nad typowymi dla tej serii rzeczami? 2-3 godziny w BF1 "bo mi się znudziło" się nie liczy.
W BFV osiągnąłem 10 poziom i w sumie tyle mi wystarczyło, żeby wyrobić sobie zdanie o tej grze.
Gra jest bardzo dynamiczna, nie masz rozwiniętej postaci i nie znasz map to giniesz co kilka sekund. Natarcia czołgów czy innych maszyn na okopy czy punkty umocnień są wręcz epickie. Po bitwie krajobraz wygląda jak po bombie atomowej - zgliszcza i ruiny po horyzont.
Odpal sobie operacje w BF1, a potem w BFV i napisz to jeszcze raz. BFV to krok do przodu i dwa w tył niestety.
I tak dobrze, że tu na GOLu można wystawiać ocenę odpowiadającą naszym odczuciom. Na anglojęzycznych portalach za skrytykowanie gry sypie się morze minusów i taka opinia jest zakrzyczana na śmierć.
Na Gry-Online pod ocenami BF:V masz moją całą "mydlaną" litanię na temat tej gry i opinie innych graczy więc nie opowiadaj głupstw.
Biedny ten Battlefield. Taki jest super, że każdemu się musi podobać. Jak komuś się nie podoba to ojojoj na pewno jest hejterem i nie grał, a przecież to najlepsza część i DICE przychyliło nam kawałek nieba.
A tak szczerze to za 15 zł można obczaić triala 10 godzin i wyrobić sobie opinię. Więc zapieranie się rękami i nogami, że każda negatywna opinia to hejt niewiele daje.
Bardzo fajna i klimatyczna, aczkolwiek często mam wrażenie, że jest zbyt łatwa.
DICE zwiększa TTK. Z tego co widzę ludziom gul skoczył bo rzekomo gra została "spłycona". Hehe dobre sobie. Nie da się spłycić brodzika jakim jest BF:V bo się sucho zrobi.
Grałem na trialu w prolog i pierwszy rozdział (bo tylko one są na nim dostępne) i jeżeli grałeś w BF1 to tu masz powtórkę z rozrywki.
Aktualnie można grę odebrać za darmo bezpośrednio przez sklep steam. Jak najbardziej warto zagrać.
https://store.steampowered.com/app/231430/
Mała ciekawostka.
Na końcu kampanii niemieckiej "The Last Tiger" przed naszymi oczami pojawia się cytat:
“We will not capitulate – no, never! We may be destroyed, but if we are, we shall drag a world with us – a world in flames.”
Nie jest nigdzie napisane kto wypowiedział te słowa. Jednakże po krótkim poszperaniu w internecie lub w swojej wiedzy szybko można się dowiedzieć.
Był to Adolf Hitler :D
To chyba jakiś niesmaczny dowcip albo jakieś nawiązanie do wydarzeń z tej kampanii, nie wiem, ale że tak bardzo bali się powiedzieć kto wypowiedział te zdania?
Zwiastun wygląda jak Assassin's Creed osadzony w jakimś "medievalpunku" (nie wiem jak to inaczej nazwać) xD
Kolejna ekranizacja "czegoś co wszyscy znają", którą można wsadzić do kosza.
Moim zdaniem pomimo paru wad wynikających głównie z wieku tej produkcji jest to gra wybitna.
Jedynka była bardzo dobrą grą, ale dwójka jest jeszcze lepsza czy to fabularnie czy czysto rozgrywkowo. Nie ma dzisiaj takich strzelanek, w których strzelanie i masakrowanie przeciwników by było równie satysfakcjonujące, a jeszcze jak dołożymy do tego tryb skupienia to uśmiech na twarzy rysuje się sam. Nie ma też dziś takich gier gdzie
spoiler start
bohater przechodzi przemianę tak ostrą bo aż o 180 stopni
spoiler stop
Jeżeli jeszcze obejrzeliśmy niejeden western uchodzący za kultowy to przez całą grę będziemy mieli zaciesz na twarzy bo smaczków i motywów z tego gatunku jest cała masa, a wszystko okraszone niesamowicie klimatyczną ścieżką dźwiękową, która przywodzi na myśl twórczość Ennio Morricone i westernów, do których skomponował wiele legendarnych już utworów.
Bohaterowie to też niekwestionowany plus bo dawno nie widziałem tak wyrazistych postaci w grze. Pokusiłbym się, że Ray jest jedną z najlepszych postaci w świecie gier.
Do wielu rzeczy mógłbym się przyczepić np: powtarzalny respawn przeciwników, w niektórych poziomach pozostawia lekki niesmak, a pojedynki na początku potrafią wywoływać niemałe problemy i odepchnąć od dalszego poznawania fabuły, ale jednego nie można im odmówić, są niesamowicie klimatyczne.
Chyba najlepiej wydane 10 zł w moim życiu.
Za czasów alphy klasa wsparcia miała możliwość naprawy pojazdu tylko była ona właśnie zakamuflowana pod narzędziem do budowania fortyfikacji (domyślnie "T"). Po prostu młotek u tej klasy ma podwójną rolę (szkoda, że nigdzie nam o tym nie mowią) Prawdopodobnie jest to obecne w pełnej wersji, ale nie miałem okazji tego sprawdzić.
A co do mechaniki podnoszenia apteczek/amunicji to by to mogło działać tylko problem jest taki, że kiedy jedna osoba skorzysta z tego zasobnika to on z automatu robi się pusty i trzeba czekać aż się naładuje przez co dużo bardziej opłaca się prosić o amunicję kogoś z ładownicami niż skrzynką.
Tragedia Ghost Recon Online/Phantoms Historia Prawdziwa:
Gra za czasów wczesnej bety była bardzo dobrym tytułem jak na F2P. Fakt, optymalizacja i stabilność połączenia w niej to było dno i chyba nigdy tego nie naprawiono, no ale chociaż po wyłączeniu serwerów wszystkie problemy zniknęły :)
Sprawa rozwoju postaci nie była uzależniona aż tak od wydawania pieniędzy na mikropłatności, bo grind na lepszą broń był krótszy i codzienne zadania dawały większe nagrody. Potem UBI zwęszyło szmal i perfidną aktualizacją w oczy nam powiedzieli, że za codzienne zadania będzie wpadało 50% tego co było, a zarobki za mecz zostaną obniżone - wtedy moim zdaniem ta gra się skończyła.
Grind zaczął być chory. Przykładowo, zarobienie na broń 4 klasy wcześniej wymagało od nas zaledwie przegrania może z 10 godzin, a jak wykonywaliśmy codzienne zadania to nawet szybciej. Po aktualizacji tyle musieliśmy grać, żeby kupić broń 1 klasy, która była zmodyfikowaną wersją broni, którą dostawaliśmy na start... szkoda gadać. Nie wiem ile trzeba było grać, żeby kupić coś z 10 klasy, ale chyba nikt tego nie dokonał nie płacąc za walutę premium. Najgorsze było to, że większa klasa broni = dużo lepszej jej skuteczności przez co biegając z AUGiem (Sar21C - wersja krótka, klasa 4 chyba) byłem niszczony przez gości z AK12 (10 klasa) nawet jeżeli zacząłem strzelać wcześniej...
Gra na premierę (patch 1.0) zmieniła swoją nazwę z Online na Phantoms i graczy zaczęto dzielić bardziej, popsuto całkowicie klimat, wygląd postaci, ogółem zniszczono "to coś" w tej grze. Weterani w sumie byli najbardziej stratni na wszystkim bo nowi gracze mogli liczyć na nagrody od UBI za każdy poziom, czasem jakieś fajne fanty w postaci skrzynek. Któraś aktualizacja dodała nawet system rang rodem z CSa, ale matchmaking był przy tym tak upośledzony, że wrzucało nas na graczy o kilkakrotnie wyższej randze co skutkowało insta przegraną przez co ranga nam spadała praktycznie co mecz. Jeszcze trochę później gra otrzymała aktualizację 2.0 co czyni ją chyba jedyną taką grą, która była drugą i pierwszą częścią samej siebie. Nic szczególnie wielkiego ten patch nie wprowadził tylko jeszcze bardziej popsuł weteranom życie.
Potem pamiętam były zgrzyty z bronią dla zwiadowcy (sławetne P90 SD War), które było OP, UBI wprowadziło abonament premium (infinite pack) co całkowicie pogłębiło przepaść pomiędzy graczami i gra umarła, co ciekawe umierała 2 razy. Był taki okres, że gra bardzo długo nie dostawała żadnych aktualizacji, strona zarosła kurzem, a na forum można było znaleźć sam spam i śmieciowe tematy wyzywające twórców i grę - nikt tego nie moderował. Ale po jakimś dłuższym czasie UBI nagle wjechało z nowym patchem, nową mapą i kilkoma innymi nowościami, starzy moderatorzy wrócili i gra niby odżyła, ale trwało to chyba niecałe pół roku bo potem wróciły problemy z uruchomieniem gry (launcher nie umożliwiał wystartowania gry, albo wywalało przy logowaniu przez co wejście do gry to była loteria) przez co gracze zostali podzieleni jeszcze bardziej na tych co nie mogli uruchomić gry i na tych, którzy szczęście danego dnia włączyć grę ale nie mieli z kim grać bo ktoś inny miał pecha.
W tym sławetnym okresie strona i forum znowu zostało olane, czasami nawet nie dało się wejść na żadne z nich i po chyba miesiącu twórcy znowu wrócili by z OGROMNĄ przykrością pożegnać się z grą i z graczami.
I tak oto jedna z najlepszych gier Free2Play wśród strzelanek na rynku została ubita przez swoich własnych twórców. Była bezkonkurencyjna w zasadzie bo dotąd nie powstała podobna strzelanka taktyczna, która byłaby darmowa. Można by powiedzieć, że Rainbow Six: Siege jest czymś na jej miejsce, ale to nie to samo.
Nigdzie indziej nie spotkałem takich specjalnych umiejętności postaci ani podobnego stylu rozgrywki (no chyba, że Ghost Recon Future Soldier, z którego GRP czerpało ile mogło). Podstawowy tryb gry można by nazwać prekursorem linii frontu znanej z nowszych Battlefieldów. Podobne umiejętności klas pojawiają się dzisiaj w Titanfallu, Overwatchu czy Paladinsach. Dalsze przykłady można mnożyć i mnożyć. Gra była nowatorska chociaż wtedy aż tak nikt tego nie doceniał, a dzisiaj jakby się przyjrzeć to wiele elementów z niej pojawia się w dzisiejszych produkcjach. UBI skutecznie zabiło swój sukces, a szkoda bo miło wspominam granie w GRP pomimo niewyobrażalnych spadków fps na moim starym piecyku i częstych lagów.
P.S
Grę dalej mam w bibliotece steam z racji, że UBI lubiło czasami przemówić ludzkim głosem i rozdać jakąś darmową broń w formie DLC. Z sentymentem patrzę na tą pozycję...
Podobno pomaga usunięcie pliku profsave_tmp (lub o podobnej nazwie, ale koniecznie z końcówką "tmp"), który znajduje się w dokumentach twojego windowsowego konta w folderze Battlefield V/settings.
Mi to nie pomogło, ale spróbuj może tobie się poszczęści. Głupawy bug, na który narzeka dużo ludzi. Możliwe, że DICE go naprawi, ale w ich przypadku nie byłbym tego taki pewien.
Jest jeszcze drugie rozwiązanie. Jeżeli twoja nazwa użytkownika w windowsie ma jakieś polskie znaki to problem może wynikać właśnie z tego i pomaga zmiana jej na jakąś bez nich. Nie wiem czy to działa bo nie próbowałem.
Pograłem triala 10h, którego dostałem od kumpla i.... ech.....
Lipa
To już nie jest Battlefield. Chaos i jak ktoś to świetnie określił "bezradność". Serio. Nie chodzi o to, że nie daję sobie rady tylko po prostu ta gra jest za szybka. BF1 był oskarżany o bycie szybkim, ale nawet on przy tym ma tempo ślimaka. Ginie się praktycznie w sekundę zanim się w ogóle zorientuje, że ktoś do nas strzela i to jest zjawisko notoryczne i nieważne gdzie byśmy nie stali to i tak zawsze od kogoś oberwiemy. Sprawy nie ułatwia nieczytelna grafika, która robi wrażenie, ale wrogów bardzo trudno dostrzec i często się zastanawiałem czy ten kształt w oddali to wróg czy jakiś kamień, a o bugujących się ciałach wykonujących piruety nie wspomnę.
Wszyscy trąbili, że BF:V ma niesamowicie hardcorowy nacisk na współpracę zespołową. Dla mnie to mit i marketingowa plota. Granie zespołowe sprowadza się tu do tego co było w BF1/4/3 czyli bieganiu od flagi do flagi z niesamowicie rewolucyjnymi nowościami czyli możliwością wezwania wsparcia spoza mapy przez oddział albo reanimacją przez każdego kumpla z zespołu. Nie mówię, że to jest złe bo to bardzo dobre rozwiązania, ale nie dajcie się zwieść, że to gra z mocnym naciskiem na grę drużynową bo tak nie jest.
Co do "hardkorowych" zmian w rozgrywce słów kilka:
Brak 3D spottowania (oznaczania przeciwników) jest bardzo dobrym pomysłem bo strzelanie do ikonek w poprzednich BFach było po prostu głupie. Jest jednak pewien problem. Spotów nie ma w ogóle. Ani na ekranie (dobrze), ani na minimapie (bardzo źle) przez co ta mechanika jest całkowicie bezużyteczna, bo co mi daje znacznik rodem z Rainbow Sixa, który znika po sekundzie zanim
ktokolwiek go zobaczy? Tylko snajper może teraz spotować za pomocą bajeranckiej lunety albo flary. Przykładowo nie mam możliwości ostrzec swojej drużyny, że w ich stronę jedzie czołg bo się nie da tego zrobić... "gra drużynowa" hehe. System z BF2 10 lat temu działał tysiące razy lepiej.
"Attrition" czyli limitowana amunicja. Dla mnie bezsens z kilku powodów: Z każdego wroga wylatuje ładownica, w której amunicji jest i tak więcej niż tej której zużyliśmy, żeby go zabić. Są stacje zaopatrzeniowe, które są dosyć częstym zjawiskiem przez co niepotrzebnie tracimy czas, żeby do nich dobiec po każdym spawnie co tylko irytuje. Całkowicie źle zaprojektowana rzecz moim zdaniem.
Boli mnie też, że nie słychać kroków. W ogóle, null, nic. Raz dostałem kosę na otwartym polu od gościa, który wziął się chyba znikąd bo nie było słychać jak biegnie. W budynkach też ciężko usłyszeć kroki.
Mechanika strzelania. Niby super bo nie jest randomowo, ale przegięcie jest teraz w drugą stronę i można to skwitować trzema słowami: "CALL OF DUTY". Karabiny samopowtarzalne to laser tagi i granie nimi nie wymaga za grosz skilla bo odrzut jest znikomy i szybkostrzelność jest uzależniona od naciskania myszki - dodajcie meganiskie TTK i resztę dopowiedzcie sobie sami.
Ale karabinami maszynowymi już musi rzucać i muszą być trudne w opanowaniu
Nic bardziej mylnego xD
Karabiny maszynowe są O P
O V E R P O W E R E D
Strzelasz zza osłony = wrogowie zmasakrowani
Rozstawiasz dwójnóg = wrogowie zmasakrowani
Masz wrogów na blisko = wrogowie zmasakrowani
Przy obecnym TTK jak ktoś zaczyna do nas strzelać z KMu to możemy już szykować się na ekran respawnu. Kontrola odrzutu niepotrzebna bo i tak są jej śladowe ilości przy dwójnogu. Bez dwójnogu rzuca to fakt, ale z bliska to nie robi różnicy bo i tak rozrywa wrogów na strzępy, a położenie się to jednosekundowa formalność jak wróg biegnie daleko, a otwarte mapy to jeszcze ułatwiają.
O graniu snajperem się nie będę rozpisywał, ale powiem tylko tyle, że w porównaniu do BF1 jest jeszcze łatwiej i dalej masa pseudograczy gra tylko tą klasą.
Jedynymi dobrze zrobionymi brońmi są chyba pistolety maszynowe, które i tak są trochę dziwne bo taki Sten np. wygrywa na blisko z StG44...
Przejdźmy do pojazdów:
DICE lubiło nazywać rozgrywkę w BFach trzema słowami: "Papier, Kamień, Nożyce". W BF:V mamy tylko "Papier"
Pojazdy są słabiutkie jak papier toaletowy, który ktoś położył na mokrym blacie. Jeżeli chcemy pograć dłużej czołgiem to mamy do wyboru albo campić, albo jeżdżąc naokoło punktu ostrzeliwać go z bezpiecznej odległości. 2-3 panzerfausty i nas nie ma, przy czym dochodzi do tego zagrożenie, że się zablokujemy na czymś albo zerwą nam gąsienicę i kaplica. Wsparcie naszej piechoty mało nam da bo przy tak chaotycznej rozgrywce jakiś randomowy wróg w zamieszaniu bez problemu nas zniszczy.
Samoloty byłyby spoko, ale jak już wspominałem brak spotowania na minimapie skutecznie utrudnia jakiekolwiek wsparcie z powietrza, a ten wkurzający efekt rozmycia na ziemii skutecznie to utrudnia i tylko na Hamadzie jakoś da się dojrzeć biegających wrogów, a na czymś bardziej zielonym już nie. Do tego dochodzi naprawianie samolotu w powietrzu znane z BF1. Ułatwiono je i teraz można podczas naprawy bez stresu sobie sterować naszą maszyną. Przez takie coś powietrzne pojedynki czasami mogą trwać w nieskończoność. No i nie zapominajmy, że prędkość samolotów jest jak w kisielu.
Na deser zostawiam mapy:
Mam uczucie, że poza grafiką (zorza polarna w Narviku, pola na Arrasie, roślinność na Pogiętej Stali, Szczególiki na Rotterdamie) to te mapy są zrobione na odwal. Źle zaprojektowane, a przez to frustrujące. Są one albo zbyt otwarte, albo zbyt zamknięte przez co albo będą cię masakrować snajperzy, albo scampiony KM w oknie. Rotterdam przez to jest złem zła bo wiadukt sprzyja osiadłym trybem grania czyli bierzemy wsparcie albo snajpera i nabijamy ludków na dole. Każda mapa ma takie miejsce np. Pogięta Stal ze swoim mostem. Arras i wieża kościelna (którą na całe szczęście można zniszczyć) itd.
Najgorsze mapy w BF1 to przy tym majstersztyk. Przyczepię się jeszcze, że większość tych map nie jest opartych na prawdziwych wydarzeniach, a DICE się zarzekało, że chcą pokazać nie widziane dotąd bitwy. Tylko Narvik jakoś się broni, a reszta to na szybko zmyślone nie wiadomo co, olewając to co dawał im potencjał historyczny... bo co to jest: brytyjska armia bijąca się z "nazistami" w rozwalonym Rotterdamie w 1940 roku?
Ogólnie najbardziej podobały mi się Hamada i Aerodrom, reszta już nie bardzo.
Po krótce:
Gra jest zabugowana jak przeciętny early access na steam i wiele wiele błędów nie zniknęło od czasów alphy, w którą grałem. Najbardziej wkurzający błąd z BF1 powrócił tj. niemożność wyjścia pomiędzy rundami (bo wychodzenie się wczytuje). W trialu każdorazowe uruchomienie gry wymagało od nas włączenia prologu kampanii. Czasami ciała żołnierzy lewitują, albo lecą w niewiadomym
kierunku, czasem też widzimy tylko sylwetki żołnierzy (takie jakby cienie) i wiele wiele więcej. Miałem raz dziwną sytuację, że zabiłem wroga nożem i nagle przede mną zrespił się chyba jego kumpel i mnie zabił, zanim skończyła się animacja "fatality".
Interfejs jest denerwujący i niefunkcjonalny. Klikania jest więcej niż strzelania. Wszystko duże, kafelkowate jak na jakiś tablet/smartfon.
Jedynymi rzeczami jakie mi się spodobały to grafika i kustomizacja postaci (o dziwo). DICE się ugięło pod naciskiem graczy i na całe szczęście wywalono poronione opcje wyglądu i dobrze przez co teraz można zrobić sobie w miarę normalnie wyglądającą kompanię. Minusem jest to, że nie ma autentycznych mundurów tylko jakieś dziwne płaszcze i kurtki. Śladowe ilości klimatu na tym trochę cierpią.
Ogółem mówiąc "Never be the same" to 100% prawda i Battlefield nie będzie już nigdy taki sam. Ba! Trudno go będzie nazwać Battlefieldem.
Teraz jest to Call of Rainbow Fortnite Six: PUBG - podobne mechaniki z naciskiem na tryb BR z pojazdami i klasami postaci luźno oparte na 2 wojnie światowej.
O kampanii nie pisałem bo to nie ma sensu, ale określenie "DLC do BF1" moim zdaniem wystarczy (W trialu był dostępny tylko prolog i pierwszy rodział kampanii).
tl;dr
+ grafika
+ muzyka (i tak jej daleko do BF1)
+ 2 wojna światowa (kulawo, ale jest)
+ próby poprawienia rozgrywki poprzez nowe mechaniki
+ wsparcie spoza mapy dla oddziału (m.in. rakieta V1)
+ kustomizacja (trochę mało autentyczna, ale nie jest tak źle jak miało być [pierwszy zwiastun])
+ brak premium
+ bugi czasami śmieszą....
- ...ale w ich ilość i "jakość" po premierze to jakaś pomyłka
- nijakość
- mało ciekawych i zróżnicowanych trybów (strasznie podobne to wszystko do siebie)
- brak klimatu
- mało nowych broni (strasznie dużo sprzętu z BF1)
- słabiutkie mapy
- słabiutkie pojazdy
- ultraniskie TTK
- casulaowe strzelanie (już ten randomowy rozrzut był lepszy...)
- niezbalansowana broń
- absurdalnie mała zawartość na premierę
Oceniam na 4.5 w porywach do 5.5
@Beliar1404
Ale koledze chodziło o nieprzemyślaną kampanię i niestety pozmyślane historie, które są reklamowane jako "nieznane" co można równie dobrze odebrać jako prawdziwe co prawdą nie jest. Nikomu normalnemu by raczej nie przeszkadzało graniem czarnoskórymi żołnierzami czy młodą dziewczyną gdyby te historie były autentyczne, a tu mamy niestety silenie się na pokazanie rasizmu od strony białych czy ultrabohaterstwo nastolatki, która niweczy niemieckie plany budowy bomby atomowej. Brzmi niewiarygodnie, a reklamy starają się nas przekonać, że to prawdziwa historia.
@Gambrinus84
Klasykiem to on jest głównie dla osób, które miały wcześniej małą styczność z tą serią lub żadną. Wiele osób, które znam nie grało w żadnego poprzedniego BFa albo coś tam popykało w BC2 i tyle. Najlepiej to widać po battlefieldowych youtuberach, których filmowa biblioteka zaczyna się właśnie na BF3, BC2.
Czy to Jackfrags czy KromkaChleba właśnie na tym zaczynali nagrywać albo grać (Kromka przy filmiku z BF2 sam wspominał, że pierwszy jego BF to BC2).
Jeżeliby znaleźć w internecie weteranów sprzed 2010 roku to z wypowiedzi jednego z nich wynika, że najlepszy był BF2, inny, że BF2142, jeszcze ktoś, że BF1942. Swego czasu aktywna była strona Battlefield.pl i wiele starych wyjadaczy tęskniło tam za starymi BFami sprzed ery Frostbite.
Mi osobiście po przesiadce z BF2 ani BF3 ani jeszcze bardziej ubóstwiany w Polsce BF4 nie podszedł, wręcz rozczarował.
Ale to raczej normalne, że jak ktoś odpalił 7 lat temu BFa3 (nie mając styczności z BFem wcześniej) i zobaczył kaspijską granicę, full pojazdów do użycia w połączeniu z grafiką to pewnie szczęka mu opadła (szczerze mówiąc też bym wpadł w zachwyt na miejscu takiej osoby) patrzy w tamte czasy sentymentalnie.
Dlatego też rozumiem ciebie Enigma1990 i miłe wspomnienia, gdyż podobne mam z BF2 czy BC2 (które dla mnie było świetne jako strzelanka), a z takiego BF1, który o dziwo mi się spodobał już żadnych sentymentów nie mam.
Równo 20 lat minęło od premiery HL. Powiedziałbym sto lat, ale nie chcę tyle czekać na Project Borealis :D
Na 20 urodziny serii twórcy opublikowali zwiastun Xen.
Moim zdaniem jest na co czekać
https://www.youtube.com/watch?v=TAIJich73NY
Pierwsze MoHy, CoDy czy BF1942 to czasy kiedy multiplayerowe shootery (które nie były bezmyślnymi sieczkami a la Quake) dopiero raczkowały. Co więcej ówczesna technologia wiele rzeczy ograniczała bo nie każdy uciągnałby grę ważąca 10 GB w 2002 roku z równie jak na ten okres dużymi wymaganiami, a i tak mapy w BF1942 potrafiły być większe niż w BFV. Zresztą wyżej kolega forumowicz wymienił więcej argumentów. Nie pozdrawiam...
Admin: Prosimy o uspokojenie emocji i zaprzestanie wzajemnego się obrażania. W przypadku niedostosowania się do tej prośby Administracja lub Moderacja podejmie przewidziane Regulaminem Forum -> https://www.gry-online.pl/regulamin.asp?ID=2 działania.
O wiele lepsza? Dobre sobie xD
Zawartość tak bardzo uboga, że szkoda gadać. Połowa broni przekopiowana z BF1, bugi z bety i alphy dalej się pojawiają, dodatkowy rozdział w kampanii dopiero miesiąc po premierze, a po tym już koniec, żadnych dodatkowych opowieści, a miała być tak super kampania o drugiej wojnie, że nikt o tym za rok nie będzie pamiętał. Szturm, który zawsze był na premierę tutaj będzie dopiero w marcu, głosowanie na mapę po zakończeniu rundy dopiero "po premierze", BR dopiero po premierze, a tak się tym chwalili, że mało nie zrobili pod siebie, Ray Tracing po premierze, kustomizacja pojazdów po premierze, a w przeciągu następnych 6 miesięcy dodadzą tylko 2 nowe mapy co jest kpiną nad kpinami.
Moja przygoda z BF:V skończyła się na zamkniętej Alphie i chyba tak już zostanie. W ogóle powinni tą grę nazwać Battlefield: After release bo bezczelnie plują ludziom w twarz, a ci się cieszą jakby ktoś im gwiazdkę z nieba dał, a komentarze, że to najlepszy BF to chyba jakiś żart (no chyba, że ktoś nie grał w żadną inną część).
Medal of Honor, pierwsze CoDy czy choćby już bardziej realistyczne Brothers in Arms też nie były symulatorami pola walki...
Ostatnio była przecena na steam więc kupiłem w paczce z Gunslingerem (bo Więzów Krwi, nie wiadomo dlaczego na polskim steamie nie ma, ale paczka z allegro już do mnie idzie).
Mam 4 godziny kampanii za sobą i w sumie żałuję, że w nią nigdy wcześniej nie zagrałem :)
Jedynym mankamentem poza całkiem ładną jak na 11 grę grafiką jest mechanika, która no cóż nie zachwyca - strzelanie nie satysfakcjonuje (no może poza łukiem), a wrogowie tak łatwo nie padają .
A ja sobie na ten czas zacząłem grać w serię Call of Juarez i polecam zrobić to samo.
Jeżeli RDR2 ma mieć tryb online to R* raczej nie przeoczy rynku PCtowego sądząc po tym jak dochodowy był on w GTAV.
W pierwszych CoDach 15 lat temu wrażenie wielkich bitew było duuużo większe niż to co mamy pokazane w tym gameplayu.
Jak tam? Gra w Early Access ma czelność nie działać? No kto by się spodziewał ( ?° ?? ?°)
Szok i zdumienie bo kogoś portfel swędział, kupił preorder gry we wczesnym dostępie i w dniu premiery (wczesnego dostępu) okazuje się, że niedokończona gra ma czelność mieć problemy techniczne, nie działać, być niegrywalna. Twórcy oszukali!!
A teraz płacz bo ktoś nie przeczytał co kupował i gierka nie działa. Ech... nawet mi was nie żal xD
Broni jest mało pomimo improwizacji (nie wiadomo po co), a jak odejmiemy od tego sprzęt w większości na siłę przeniesiony z BF1 to to już w ogóle bieda z nędzą.
Gra świetna, ale przy tym równie przygnębiająca przez co nie mam ochoty rozpoczynać jej od nowa...
Z tym, że w BC2 zakładało takie podejście i w sumie kwestie brzmiały w miarę naturalnie, a w WW3 te bluzgi i pseudopociski to bida z nędzą jak na grę, która ma realistycznie odzwierciedlać pole walki (nie w elementach rozgrywkowych oczywiście).
@Magik420
Zagraj sobie w Titanfalla 2 albo jakiegoś nowszego BFa i sobie porównaj jak bardzo archaiczny w sterowaniu zrobił się CoD, potem porównaj sobie wielkość map w starszych CoDach (o czym pisałem, ale chyba żeś tego nie zauważył - hmm chyba ktoś tu miał złe nastawienie do mojej opinii od samego początku).
O strzelaniu nic nie napisałem, że jest arcadowe tylko, że broń nie posiada dobrego zbalansowania.
Opłaca się i to bardzo. Zwłaszcza, że na chwilę obecną przepustkę premium dają za darmo. Z tym, że nie wiadomo do kiedy trwa ta promocja.
https://www.origin.com/pol/pl-pl/store/battlefield/battlefield-1/addon/battlefield-1-premium-pass
Przyznam się Wam do czegoś, Drodzy Czytelnicy: w całym moim życiu, przez którego większość miałem regularną styczność z grami wideo, nigdy nie zagrałem w żadną odsłonę serii Battlefield.
Cenię starania autora, ale ten fakt czyni ten artykuł niezwykle stronniczym. Cały tekst to niestety zachwyty nad tym z czego BF słynie od dawien dawna i "V" niczego nowego w tym polu (poza podrasowaną grafiką) nie odkrywa. Jak ktoś nie grał w poprzednie części to taki np. niespodziewany atak czołgu niszczącego mur swoim ciężarem wywoła pewnie opad szczęki, ale takie coś mamy od Bad Company 2 czyli prawie 8 lat! O tak głupich rzeczach jak praca zespołowa w podboju szkoda się rozpisywać bo BF stoi tym od praktycznie samego początku czyli prawie 16 lat (czuję się staro).
https://www.youtube.com/watch?v=f5lnzScc6ZE
Jeżeli DICE nie wyciągnęło wniosków z tego jak kulawe było wynajmowanie i ustawianie serwerów w BF1 to może być słabo w tym temacie. Dlatego też Hardcore jest praktycznie martwy.
@czopor
Taak Polska nikogo nie obchodzi, ale nagle nie wiadomo skąd taka Norwegia obchodzi cały świat i to niesamowity temat na kampanię w BF:V. Błagam cię.
Z punktu widzenia rozrywki w Polsce nie działy się żadne spektakularne w skali 2 wojny bitwy
No tak wcale. Powstanie Warszawskie, Westerplatte, Wizna i dużo dużo więcej to żadne spektakularne bitwy.... Przecież to są świetne tematy do trybu wielkich operacji w BFV i materiał na design map. Kto by nie chciał powalczyć w płonącej Warszawie niczym jak na Wzgórzach Verdun w BF1? Westerplatte i wsparcie pancernika od dowódcy oddziału u Niemców, autentyczne sektory itd. Tyle pomysłów do wykorzystania, ale nie. Lepiej dać brytoli bijących się z naziolami w Rotterdamie gdzie brytole w ogóle nie brali udziału w tej bitwie albo historyjkę o jakimś norweskim ruchu oporu, który mało co się liczył. DICE nawet o Francuzach zapomniało, a tu już nie wmówisz, że Francja nikogo nie obchodzi....
Podobne bzdury do twoich słyszę za każdym razem kiedy ma wyjść gra o drugiej wojnie i przez takie też bzdury cały czas lądujemy na plaży Omaha albo zabijamy snajperów w Stalingradzie.
No i to jest zwiastun. Widać to co twórcy chcieli nam pokazać czyli mechaniki, funkcje i oczywisty gameplay bez żadnych wybuchów na cały ekran i cięć co 0,01 sekundy i innego efekciarstwa.
BF:V się na chwilę obecną schował bo poza rozpierduchą i epickością ze zwiastuna nic się nie wynosi.
Pewnie olali permanentnie rozwój gry i wycinają oczywiste rzeczy, które potem nazwą "darmowymi DLC" i długotrwałym wsparciem.
@PIL To już wyższa liga jest :D
Pewnie wiecie lub nie, że ostatnio do gry wyszedł mod o nazwie "Screaming Steel", który przenosi rozgrywkę w czasy I wojny światowej. Polecam sprawdzić dla tych, którym znudziła się już podstawowa wersja gry i chcą zobaczyć jak dokładniej wyglądała ta wojna czego w BF1 nie uświadczymy, a szkoda wam pieniędzy na Verdun czy Tannenberg.
Moda można pobrać razem z mapami przez warsztat steam.
@karnisterniak
Wypowiedź całkowicie bez rozeznania, gdyż Day of Infamy raczkowało jako mod do Insurgency na długo przed ogłoszeniem BF1
Coś w tym jest bo po sesjach z nowszymi BFami i odejściu od kompa po prostu głowę mi rozsadza od wewnątrz i czas rozgrywki nie ma reguły. Szybkie tempo, niekończąca się akcja, dookoła tyle rzeczy, które musi przetworzyć nasz mózg, że po nagłym STOP czuję się jakby mi ktoś obuchem dał po głowie. Chyba BC2 było ostatnim BFem, po którym nie mam przegrzania reaktora :D

Wiecie co mnie najbardziej boli? Że na chwilę obecną nie ma alternatywy dla BFa w tych realiach. Mamy niby Post Scriptum, Hell Let Loose, ale jest pewien problem.
Mamy do wyboru albo gry powolne, w których gra drużynowa jest wręcz obowiązkowa, albo szybkiego wtórnego BFa, który wygląda jak nie powiem co i nic po za tym. Nie ma gier, które byłyby czymś pomiędzy symulacją, a zwykłym arcadowym shooterem. Jeżeli chodzi o 2WŚ to jak na razie jedyną taką grą jest Day of Infamy, a w drodze jest Enlisted, ale to dalej nie ten sam potencjał co BF gdzie mamy do wyboru tyle rodzajów pojazdów, uzbrojenia, map i taki rozmach.
Brakuje czegoś w stylu starych BFów (1942, Vietnam, 2, 2142) gdzie gra drużynowa była potrzebna by wygrać, jednak trudno było to nazwać symulatorem bo sama rozgrywka była mocno zręcznościowa i nie naruszało to autentyzmu starć.
Nie wiem skąd się wzięło przeświadczenie, że autentyzm to domena wyłącznie symulatorów, a BF to nie symulacja tylko zręcznościowa naparzanka i klimatu ani autentyzmu z tego tytułu nie ma prawa być. Przecież BF1942 do dzisiaj jak się go odpali to czuć 2wś pomimo ruskich biegających z enfieldami i japończyków z mp28.
O pierwszych CoDach czy legendarnym MoH:AA nie wspomnę. Na tych grach się wychowali ludzie, którzy się teraz właśnie spinają o wygląd BF:V, ale widzę, że niektórzy już tego nie pamiętają, albo nie mają prawa pamiętać bo czytać nie umieli, albo mama zabraniała grać w gry i dla nich klimat 2wś w grze = symulator = nuda.
W ten segment, o którym mówiłem w tym roku spróbuje się wbić The Farm 51 z World War 3 i módlmy się, żeby ta gra odniosła sukces bo inaczej będziemy skazani na BFa i jego coraz to gorsze i głupsze pomysły.
P.S
Nawet Return to Castle Wolfenstein miał klimat 2wś pomimo wiadomo czego, a BF mimo, że nie ma w nim zjawisk nadprzyrodzonych i nieumarłych niesamowicie zawodzi w tym temacie. Coś tu jest grubo chyba nie tak :D
@Szproto
Polecam zobaczyć jak wyglądał Battlefield 1942, pierwsze CoDy jak i żołnierze w tych grach (multi i singlu), a potem pisać o przestrzelonych argumentach i sugerowaniu, że klimat 2WŚ można odtworzyć tylko w symulatorach, a w arcadowych shooterach już nie.
Ostatnio wyszła gierka Battalion 1944, która jest jeszcze bardziej arcadowa od CoDa i żołnierze nie mają problemu z zachowaniem autentycznego wyglądu, że nie wspomnę o klimacie.
"Macie dwa wybory: pogodzić się z tym albo nie kupować gry. Obydwa mi pasują" Patrick Söderlund, ex-dyrektor (nie)kreatywny EA
Najpierw "świetna reakcja EA", a teraz nagle wszyscy się zastanawiają czemu sprzedaż jest taka niska. Ludzie widać posłuchali
Ciekawe czy na tą decyzję jakiś wpływ miały jego słowa skierowane do battlefieldowców.
No fakt trochę mnie poniosło z egzoszkieletami, ale z nimi czy bez to sterowanie jest dalej sztywne.
weź ty chłopie zagraj najpierw coś, a potem oceń
Myślisz, że pod wpływem czego napisałem tak długi komentarz? Filmiku na youtubie? Moja opinia wzięła się z pogrania kilku meczyków w becie i w sumie po tych kilku meczykach gra poleciała z dysku.
Sądząc po tytule to będzie gra mobilna. Zresztą sami za pomocą mema przyznali, że raczej nie będzie kolejnej pełnoprawnej części.
Ja bym z chęcią przytulił Enemy Front 2 z tą samą formułą co SGW3. Druga wojna i porządny otwarty świat, to byłoby coś.
Szczerze mówiąc "A takie to se"
Mapy małe, korytarzowe. Te z MW3 czy WWII to przy tym wielkie pola bitwy. Na Gridlock rozgrywka toczy się tylko i wyłącznie na środku mapy co równie dobrze można nazwać berkiem dookoła wywróconej karetki. Ten koncept map jest całkowicie poroniony i bez pomysłu i polotu nie tylko w BO4, ale już od kilku dobrych lat widzę, że CoD praktycznie nie ma żadnych oryginalnych map. Wszędzie mamy tylko trzy drogi do wyboru - lewo, środek, prawo (absolutnie każdej), do tego ciasne korytarze, niewidzialne ściany, ogólną ciasnotę i gratulujemy właśnie jesteś na typowej CoDowej mapie. Odpalmy dla porównania nie wiem, MW2 - tam poza typowymi tunelo-labiryntami są mapy, które dają nam poczucie jakiegoś otwarcia (np. Estate, Wasteland, Derail) i nie wpisują się w ten schemat. Mógłbym to samo napisać o WaW, MW1, pierwszym BO, a to co jest teraz to taki lipton bez pomysłu.
Broń jakaś taka sztuczna i plastikowa jak ktoś wspomniał. Nie czuć w ogóle kopa. Jakbym strzelał z ASG. Do tego straszny rozstrzał pomiędzy pukawkami. Jedne są słabe bo trzeba precyzyjnie opróżnić magazynek we wroga - jedno spudłowanie i wrogowi zostanie skrawek hp przez co giniemy (chyba, że dostanie w głowę), a znowu są karabiny, które zabijają jedną krótką serią. Nie wspominam o snajperskich bo te to chyba od zawsze zabijały w tej serii na strzała.
Styl poruszania się jak na CoDa i te egzoszkielety to sztywna bida z nędzą. Nawet w WW2 było to jakieś płynniejsze. Titanfall 2 miażdży CoDa pod tym względem i w sumie nie tylko pod tym. Po za tym rozgrywka polega głównie na skakaniu - wtedy o ile wróg nie ma przewagi liczebnej, zabijemy każdego.
Nowość w postaci odnawiającej się apteczki jest ciekawym rozwiązaniem, ale kurczę odnawia się ona co 5 sekund przez co równie dobrze mogłoby jej nie być bo nie utrudnia ani nie czyni gry bardziej taktyczną.
System umiejętności do złudzenia przypomina Overwatch'a czy choćby Paladins. Tu też mamy postacie (po jednej na drużynę), również są indywidualne ulty i skille i na tych samych zasadach się je zdobywa. Fajna oryginalność...
Grafika to jeden wielki przesłodzony cukierek i nie ma sensu się o niej rozpisywać.
Jedyny plus tej gry jaki wynika z moich wypocin to spoko interfejs, który jest ładny i przejrzysty.
Radzę kupić Titanfalla 2, którego nieudolnie próbuje CoD kopiować od kilku lat, albo Overwatch'a, do którego teraz próbują aspirować, albo najzwyczajniej w świecie ściągnąć darmo Paladins i gwarantuję wam, że będziecie bawić się o niebo lepiej.
Za taką cenę absolutnie nie warto bo to po prostu kolejny CoD jakich wiele, a BR raczej tej gry nie uratuje bo ten tryb ratuje tylko to, że jest jeszcze modny.
4.5/10
Zrozum, że archaiczne sterowanie i mechanika z call of duty MW to już przeszłość.
To w takim razie w tym roku znowu zagramy w przeszłość bo to archaiczne sterowanie sięga nawet BO4 no może poza mechaniką, którą kamuflują klasy z konkretnymi umiejętnościami i skille rodem z Overwatch'a.
Według mnie najlepsza darmowa strzelanka napierdzielanka w swojej kategorii.
Brak Pay2Win. Wszystko można bez chorego grindu mieć za darmo, chyba że kogoś rajcują kamuflaże do broni. Kill cieszy, cheaterów praktycznie nie ma, ciekawe tryby (Battle Match), dodatki do broni bez dodatkowych opłat, darmowe DLC z bronią, wręcz mało rzeczy, do których można by się przyczepić.
10/10
o i kolejny który się ujawnił.
Rozumiem, że jak komuś nie podoba się aspekt polityczny w nowym Wolfie to z miejsca jest prawicowym oszołomem, z którym nie należy dyskutować?
Obstawiam, że będzie tak:
Gra będzie szybkim, satysfakcjonującym FPSem bez klimatu, jakiejś głębi przez co będzie się szybko nudził i pewnie podzieli los Hardline'a, poza nerdami bez życia i osobami grającymi rzadko nikt w to długo nie pogra.
CoDWWII jest dokładnie taki sam. Niby fajna strzelanka, ale po paru rundach zaczynał nużyć i pomimo nowych DLC liczba graczy spada z każdym miesiącem.
Takie moje przypuszczenia.
Naprawdę, starałem się dostrzec tam choć odrobinę klimatu, ale ... no nie czuję zupełnie nic jak na to patrzę.
Powtórzę, ... kompletny brak klimatu.
Właśnie mam to samo co ty.
Ale znajdą się ludzie, którzy napiszą:
"Ale BF nigdy nie był grą historyczną"
No ale:
BF1942 dawał wspaniałe odczucia z 2WŚ pomimo tego, że Japończycy biegali z Mauserami i MP18, a Rosjanie z Enfieldami i w jednym dodatku był jetpack (nikt jednak nie zauważył nawet pewien pan z EA/DICE, że dodatek ten miał się skupiać właśnie na prototypach i jeszcze bardziej abstrakcyjnych rozwiązaniach podczas gdy podstawka nie obfitowała w takie rozwiązania). Nikt szumu nie robił.
BF:Vietnam nie wypowiem się bo nie grałem, ale w starych zwiastunach czuć trochę ten klimacik wojny wietnamskiej. A w BF:V(5) co czuć? No właśnie, nie wiadomo co to jest...
BF2 potrafił świetnie stworzyć klimat konfliktu z lat '90 w wiadomościach radiowych, współpracy drużynowej, opisach map itd.
BFBC2 powtórzył to co zrobił BF2 jednakże lekko modernizując pole bitwy i wyszło mu to świetnie. To samo można napisać o BF3.
BF4 już trochę pofrunął, ale ogólnikowo dalej czuć, że jednak bierzemy udział w jakimś konflikcie, a nie występie w cyrku.
Hardline przemilczę hehe.
BF1 pomimo wszędobylskich prototypowych broni i czołgów poruszających się szybciej niż te z 2WŚ pozwolił poczuć trochę klimat początku XX wieku w wypowiadanych kwestiach żołnierzy (ten brytyjski akcent) ich wyglądzie (no może poza kilkoma babolami u niektórych klas). Gra ma klimatyczny soundtrack, na mapach jest pełno błota, lejów po bombach, zasieków i gdzieś jednak czuć tą wielką wojnę. Grafika bije po oczach przytłumionymi kolorami
A BF:V? Różnorodność, o której się wojownikom SJW nie śniło. Piękna zorza polarna, żeby pochwalić się jaki to Frostbite jest super, przekoloryzowana grafika, postacie klauny - po za sprzętem nie ma tu nic co by się kojarzyło z 2WŚ, istny plac zabaw.
Filmy z serii Indiana Jones pomimo różnych magicznych elementów nie mają problemu ze sprawieniem odczucia, że dzieją się one w latach 30/40, BF:V już ma z tym problem i to spory. Nawet Medal of Honor: Airborne nawet pomimo szkopów rodem z Wolfensteina również nie miał tego problemu.
P.S
Tak ogólnie to za bardzo czepiasz się też rzeczy, które w grach są umowne. Takie nienaruszone drzwi to już bardziej błąd graficzny, kwestia tego, że to alpha.
Pierwsza gra "samolotowa" w jaką grałem. Chciałbym czasem cofnąć się do tamtych czasów...
Kupiłem Enchanced Edition na steamowej wyprzedaży i po wyjściu z Wieży (kiedy mamy iść do jakiegoś lekarza/doktora) trochę pobiegałem i poprosiłem Gabena o zwrot. Odczucia z trudnego poziomu trudności:
Co mnie boli:
- Walka jest strasznie lipna, zombie losowo nagle bez żadnego uzasadnienia rzucają się na nas i mamy QTE (spamowanie "F"), nieważne jak szybko to zaczniemy robić i tak otrzymamy obrażenia i trzeba użyć apteczki. Broń do walki wręcz jest do d*py. Zombie po oberwaniu kilku ciosów w głowę dalej chcą nam wyżreć cały pasek życia nawet jak z ich głowy wyleci cysterna krwi. Na domiar złego broń się psuje i wiedziałem o tym jak kupowałem, ale nie spodziewałem się, że ten system jest tak bardzo chory. Taki klucz nastawny niszczy się po zaledwie 10 uderzeniach co jest idiotyczne i po fakcie możemy tłuc zgniłego kilka minut, żeby zginął. Przewróciłem jednego na ziemię i tłukłem do skutku, żeby zobaczyć czy da się go zabić, udało się.... po ok. 5 minutach. Większość czasu leżał i nie mógł się podnieść, nie było możliwości jakiegoś finishera, że mu skręcam kark czy coś co jest trochę śmieszne. Ogólnie cały system walki polega na spamowaniu LPM do skutku i czasem klikaniem F jak nas przewrócą.
- Sterowanie jest tak bardzo spieprzone, że głowa mała. Cała idea parkouru idzie się walić przez nie bo wszystko: chwytanie, wspinanie musimy zakomunikować spacją, która jest również odpowiedzialna za skok i należy ją trzymać. W teorii niby fajnie, ale często gra nie ogarnie, że chcemy chwycić się tego parapetu, rusztowania przez co nie raz i nie dwa spadniemy na twarz i zginiemy albo poobijamy się tak, że zombie tylko na nas chuchnie i nasz bohater się od razu przewróci i możemy trzymać wtedy spację w nieskończoność. W dużo starszej Prince of Persii, Assassinach zrobiono to dużo lepiej. Nawet słabo przyjęty Sniper Ghost Warrior 3 jest pod tym względem lepszy.
- Ogólnikowo to z daleka widać, że DL to drugie Dead Island tylko z parkourem i większe. Spodziewałem się spoko gry o zombie, a tu znowu symulator bicia szwędaczy rurką w przerwach od parkouru. Żeby jeszcze ten parkour był fajny bo głównie dlatego kupiłem tą grę, ale przy tym nieintuicyjnym sterowaniu się rozczarowałem.
- Spawn zombie. Zabiłem sześciu wykorzystując przy tym płonący samochód bo jak już wspominałem broń jest tutaj zrobiona, żeby nikt sobie nią krzywdy nie zrobił i pobiegłem dalej zobaczyć co mamy w tej grze. Jak wróciłem to znowu tyle samo ich i cały czas wyłazili z niewiadomych miejsc. Rozumiem, że ma nie być nudno, ale bez przesady.
- Polski dubbing jest drewniany, angielski znowu momentami jest średni (ten wymuszony akcent niektórych postaci brzmi sztucznie).
Co mnie nie boli:
- Optymalizacja pomimo tego, że nVidia wepchała się do tej gry i mój radeon jest przez ich technologie dyskryminowany to gra chodzi ładnie, grafika jest wyżej niż poprawna jak na swój rok i nie jest brzydka bo wpasowuje się w klimat gry.
- Klimat jest dobry i czuć tą atmosferę odciętego miasta, które każdy ma gdzieś i sytuację ludzi, którzy mieli tego pecha się w nim znaleźć.
- Ilość zadań: wyzwania, poboczne itd. robi to wrażenie i na pewno miło przedłuża czas gry (gdyby nie to sterowanie).
- Zawartość gry, która cały czas pomnaża się o darmowe DLC
- Muzyka
Co jest po prostu średnie:
- Fabuła jest "typową historią z zombie w tle" i czuć to od samego początku.
Ogólnie to rozczarowała mnie ta gra. Parkour jest praktycznie zabity przez sterowanie, walka jest niesatysfakcjonująca, niszcząca się broń denerwuje bo następuje to stanowczo za szybko, sama rozgrywka to znowu kisiel z Dead Island czyli facet chodzi i bije zombie + nowość w DL czyli jeszcze skacze po dachach i tak calutki czas. Jakowo, że Polskie gry zazwyczaj mi się podobały to tu się srogo zawiodłem, a szkoda.
Gra mi się nie podoba, ale naprawdę trudno powiedzieć, że jest ona zła albo słaba. Moja ocena jest subiektywna i obrazuje odczucia z gry.
Dwa materiały z gry:
https://www.youtube.com/watch?v=JdMOdAhibBs
https://www.youtube.com/watch?v=lzk0KW9eqHU
Wygląda jak Heroes and Generals połączone z Red Orchestrą 2. Imo wygląda lepiej i ciekawiej niż BFV gdzie praktycznie widzieliśmy wszystko.
Po za tym gra jest 18+ o czym pan z EA chyba zapomniał (no chyba, że w przypadku tej odsłony dadzą +3).
Rozumiem, że Szachy, Monopoly albo Statki to nie gry bo są stworzone dla wielu graczy?
Kilka pojedynczych skinów wiosny nie czyni kiedy w BF:V dookoła biega zgraja pajaców, którzy bardziej wyglądają jak z uniwersum Mad Maxa niż 2WŚ.
Zamiast skupiać się na kobietach kolegów pilnuj lepiej swojej, bo wczoraj narzekała mi na Ciebie gdy u niej byłem ;)
Bo wiecie. Kobieta. Seks. Śmieszne XDDDDDDD

Są kobiety i ciemnoskorzy, bo muszą zarabiać na skinach i sztucznych ręklach - nie ma za to dlc, season passów i skrzynek.
Kiedyś twórcy zarabiali tylko i wyłącznie na tym, że ktoś kupił ich grę i na niczym więcej. Dostawałeś pełnoprawny produkt bez pierdół. Teraz o zgrozo nie dość, że nawet w singlu są mikropłatności to "gracze" to akceptują "bo firma musi zarabiać" jakby już nie zarobiła na preorderach po pierwszym zwiastunie i milionach sprzedanych egzemplarzy po wysokiej cenie. Nie dowierzam, że w ciągu 10 lat ludziom tak sprano mózgi marketingową papką. W oczach wydawcy nie jesteśmy już graczami tylko konsumentem, który ma dawać pieniądz.
Gameplay jest dobry - oglądałem wiele filmów po angielsku z komentarzem - wszyscy tak twierdzą.
Wszyscy? Po raz setny na GOLu odsyłam do reddita, wykopu i polecam zaznajomić się ze zdaniem tamtejszej społeczności na ten temat. Gra wygląda jak DLC do BF1 i poza kilkoma zmianami dalej jest łatwo i przyjemnie jak w CoDzie. Nawet broń zamieniła się w laser tag, bo inaczej tego modelu strzelania nie umiem nazwać.
Tak, tylko produkcja gry kosztowała ułamek tego co dziś
Budżet produkcji BF4 wynosił około 100 milionów dolarów, a 4 lata starszy (i bardziej ubogi w content) CoD:MW2 wynosił 200 mln. Teraz tylko pytanie ile pieniędzy z produkcji idzie na kosmiczny marketing, damage control itd?
i tekst, że do dzisiaj odpalam sobie grę sprzed 20 lat
No powiem ci, że 20 letni Half Life 1 ma więcej klimatu niż BF:V
nie ma za to dlc, season passów i skrzynek.
Co do skrzynek to odsyłam do obrazka ----------->
czy wy umiecie tylko narzekać?
Naucz się odróżniać narzekanie od krytyki. Tak samo radzę to innym łbom gipsowym, którzy w każdej krytyce widzą hejt i wiecznie niezadowolonych polaczków.
nadal stary, dobry BF!
Przecież BF1 nie jest wcale taki stary. Bo sądząc po nagłówku i gameplayach to autor chyba nie grał w starsze części.
Jeżeli dla was wywiązywanie się z sojuszu to wypowiedzenie wojny na papierze i uznanie głównej strategii jako defensywnej to powodzenia.
Do roku 1939 byliśmy oczywiście w stanie sami rozbić Polskę. Ale nigdy, ani
w roku 1938, ani w 1939 – nie zdołalibyśmy naprawdę sprostać skoncentrowanemu wspólnemu atakowi tych państw (Wielkiej Brytanii, Francji i Polski) i jeśli nie doznaliśmy klęski już w 1939 r. należy to przypisać jedynie faktowi, że podczas kampanii polskiej około 110 dywizji francuskich i brytyjskich
pozostawało kompletnie biernych wobec 23 dywizji niemieckich
Feldmarszałek Alfred Jodl
Fortyfikacje to nie wszystko kiedy siły są tak rozciągnięte. 23 dywizje to za mało na 600 km umocnień (Linia Zygfryda).
Ale zgodzę się, że część naszych oficerów w 39' to było dno dna, że o rządzie nie wspomnę.
Kolejny utrwalający mit "wiecznie narzekającego Polaka". Wejdź w komentarze pod zwiastunem (oficjalny kanał BF) i zobacz kto tam narzeka. Polecam jeszcze sprawdzić battlefieldowego reddita. Narzekają gracze z całego świata.
Ja chciałbym przypomnieć o tzw. "dziwnej wojnie", "nie będę umierał za Gdańsk" i o wywiązywaniu się z sojuszu wobec Polski.
Jakby Francuzi ruszyli tyłek z większą bądź mniejszą pomocą brytoli w '39 myślę, że wojna mogłaby się nawet na dobre nie zacząć.
Defetyzm po I wojnie ich nie usprawiedliwia bo jakimś cudem Polakom po 123 latach i pasmie przegranych powstań jakoś chciało się sięgnąć po niepodległość jeszcze raz. Sowietom po obskoczeniu porażki w 1920 jakoś nie przeszkadzało przygotowywać się do marszu wyzwolenia jeszcze raz, jednakże arcyzły pan Hitlur ich napadł szybciej. O zimnej wojnie nie wspominam, ale to temat rzeka i każdy ma swoją teorię na ten temat.
Sam Fall Rot fakt, pokazał, że Francuzi wiedzieli jak się walczy. Walter von Reichenau jeszcze wtedy generał tak skomentował postawę żabojadów: "walczyli jak lwy". Ale przypominam, że większość francuskich oficerów jeszcze podczas inwazji zamykała się w swoich kwaterach i rozpaczała - słabi ludzie na ciężkie czasy.
Co jak co, ale po BF1 gdzie frakcji było 6 na start to lekka lipa niestety. Szczególnie, że BFV miał rzekomo zacząć od pierwszej połowy 2wś.
Ech to były czasy.
Byłem jeszcze mały. Wchodzę do pokoju siostry gdzie był komputer, a tam tata gra w jakąś grę. Biega po jakimś zamku i strzela do Niemców z MP40 (na tym się już akurat znałem), wywala drzwi z kopa, niszczy obraz Hitlera i podnosi złoto ukryte za nim. Potem misja z kolejką linową. O ja! Ale fajne! Pytam się taty czy mogę potem w to zagrać. "Jasne, ale nie długo!". No więc jak tata skończył usiadłem przed monitorem kineskopowym, kliknąłem w ikonkę z charakterystycznym orzełkiem, oglądam "ten fajny filmik co jest jak się grę włącza" i zastanawiam się czy włączyłem właściwą grę bo tu się biją jak w tych filmach z rycerzami, ale jak się skończył to widzę, że to ta gra. Dałem "new game" wybrałem jedną z trzech opcji (poziom trudności) nie wiedząc co to daje, pominąłem filmik gdzie jakichś dwóch panów w okularach rozmawia i zaczęła się właściwa gra. I tu szok. W filmiku słychać krzyki jakiegoś gościa, jakiś prąd, jakiś profesorek w goglach i Niemiec z pistoletem. "Co to jest?!" - myślę. Niemiec gdzieś poszedł i otworzył drzwi gdzie metr dalej zeskoczył na niego nasz grywalny bohater. Podniosłem leżącego przy nim lugera no i się zaczęła moja przygoda z Wolfem. Traktowanie Niemców z buta i ogień z MP40 dotąd się nie zestarzało.
Nieco innym razem doszedłem do krypty, czyli misji legendy chyba. Jakieś kościotrupy, Niemcy strzelają nie tylko do nas, ło ja trochę straszno. Wszędzie słychać przerażające krzyki, dookoła w pół zjedzeni żołnierze i ich części ciała. Ze ścian wychodzą na nas nieumarli i rzucają magicznymi czaszkami, przyjmują na klatę całe magazynki z pistoletu maszynowego i jeszcze trzeba ich dobijać. Tego wychodzącego z ogniska chyba nigdy nie zapomnę bo miałem z nim niesamowite problemy. Jeszcze cały ten grobowcowy etap doskwierał mi brak amunicji bo cały czas używałem MP40, bo dużo lepszy Sten "jest gupi bo się szybko przegrzewa" i często ginąłem i jak wreszcie wyszedłem z tego bajzlu doszedłem do misji z paniami nazistkami, które tymi stenami robiły ze mnie sitko. A potem boss, który był nie do zrobienia.
Jak następna misja zaczęła się w jakimś lesie to pomyślałem, że wreszcie coś łatwego, ale nie. Tego nie dało się zrobić bo cały czas włączał się "gupi alarm" i nie wiedziałem co trzeba zrobić. Tata musiał mi przejść tą misję xD
Dla mnie najlepszy fps we wszechświecie po tylu latach i nic RTCW dotąd nie przebiło, ani New Order, ani New Colossus, ani nic innego.
Obczaj sobie Squad, niedługo też ma wyjść bazujące na nim Post Scriptum.
A z czegoś bardziej arcadowego to masz Day of Infamy, Insurgency no i ewentualnie Battlefielda 2 - osób w nim jest w sam raz, z 5 serwerów zaludnionych i w sumie w dowolnym oddziale masz ludzi, którzy grają drużynowo.