
Ludzie szanowni, ja rozumiem że po zadymie jaką rozpętał TLoU2, NaughtyDog jest u niejednego na cenzurowanym ale nigdy nie pojmę, jak można skreślać grę i z góry zakładać że będzie spaprana na podstawie tego jak wygląda bohaterka?! Zapytajcie samych siebie co właściwie wiadomo o Intergalactic do tej pory? Jak na razie mało kto gada i pisze w jej temacie o czymkolwiek innym i w rezultacie nieszczególnie sprawiedliwie ta gra jest teraz znana jako "ta super woke gra od ND z babochłopem". Podobnie nachodzące Fable, które ma już przydomek "tej gry w której oby dało się stworzyć własną postać".
W postaciach grywalnych i NPC ważniejsze od wyglądu jest to jak są napisane, a o ile mi wiadomo ND radziło sobie z tym nie najgorzej.
To jest Jack/Obiekt Zero z Mass Effect 2 - jedna z najciekawszych towarzyszek w uchodzącej za najlepszą, odsłonie Mass Effecta. Protagoniska Intergalactic wygląda przy niej prawie jak kwiatuszek. Gdyby trailer ME2 wyszedł dzisiaj to przez woke-detektorów już by było po grze.
Na łamach portalu GamesIndustry.biz opublikowany został obszerny artykuł, w którym poruszono problemy trapiące współczesne tytuły. Jednym z nich są ich rosnące koszty produkcji.
Tak sobię myślę: może zamiast martwić się że ceny gier rosną za wolno, pora zastanowić się czy koszty produkcji nie rosną nadmiernie szybko?
Ogranie gry po angielsku nie jest problemem i dla mnie, jeżeli nie mam innego wyjścia. Żebym jednak odmówił sobie grania z tłumaczeniem, czy nawet pl dubbingiem, gdy takowy jest dostępny to tłumaczenie musiało by być spaprane w stopniu, które kwalifikowało by je jako dopuszczone przez pomyłkę. Taki twór po prostu łatwiej wchodzi do głowy i chętniej w niej zostaje.
Najzwyklejszy remaster do gry sprzed 24 lat to przede wszystkim zadanie nie mające większego sensu. Szczególnie, iż jak wspomniał sam Cain, trzeba by poprawić liczne błędy i niedoróbki. Ponadto o ile mi wiadomo to Arcanum miał na premierę znacznie więcej mankamentów. Ograłem go kilka lat temu na wersji z GOGa, która jest ponoć najbardziej połataną, a jednak była tam masa irytujących rzeczy z systemem poruszania się postaci po lokacjach na czele. Tu trzeba remake'u a najlepiej kolejnej gry z serii. To drugie to na razie marzenie ściętej głowy, ale jeśli Clockwork Revolution będzie udane to może coś się ruszy też i dla Arcanum.
W pracy artystycznej, często bywa tak, że pewne ograniczenia paradoksalnie mogą pomóc w rozwoju, poprzez wymuszenie na artyście większej kreatywności i nieszablonowego wykorzystania tego co ma do dyspozycji, a ponadto ogranicza rozproszenia jakie daje nadmiar środków. Ewentualny nadmiar twórców, którzy zapewnili by nadmiar pomysłów, pomiędzy którymi ciężko czasem wybrać ten właściwy działa na tej samej zasadzie. Przyśpieszony progres wynikający z tego czynnika widać szczególnie u tych, którzy są na początku drogi, tak jak w wypadku Sandfall Interactive.
Przedwczoraj kupiłem mamusi nowego laptopa, a tu niespodzianka - w zestawie 3 miesiące darmowego GamePassa, z którego ja zrobię lepszy użytek niż ona - zagrywając się w Ekspedycję 33. Jeśli jest tak dobra jak wszyscy mówią i piszą (a głęboko wierzę że tak właśnie jest) to czuję się prawie jak złodziej. Dzisiaj zaczynam ogrywać.
Gdyby ekipa od TESO zabrała się za TES6 to byłbym o niebo spokojniejszy o kolejną odsłonę Elder Scrollsów.
Wobec tego, poproszę PL DUB do Niezwyciężonego. Jak nie chcieli wyłożyć kaski na zwykły to może być i taki od algorytmów, żeby służył choćby za ciekawostkę.
Teoretycznie zrobienie dubbingu AI do serialu animowanego powinno być nieco prostsze niż do aktorskiego, toteż można by zacząć proceder właśnie od nich.
Zresztą nie można wykluczyć, że źle sklasyfikował wspomnianą kwestię dialogową jako opcję romansową, bowiem gdyby taka faktycznie była to myślę że larum w tym temacie byłby dużo większy. Znalazło by się więcej osób testujących kopię recenzencką, które zwróciłyby na to uwagę.
Czy komuś z powyższych komentujących przyszło do głowy, że ta gejowska scena (która nawet nie jest potwierdzona na stówę) może wcale nie tyczyć Henryka, a jakiś postaci drugoplanowych?
Jeżeli tak by było to mamy nawet ciekawy materiał na questa pobocznego. Dla homoseksualizmu w czasach akcji gry nie było litości, toteż gdyby nasz protagonista odkrył taką relację, mógłby podjąć decyzję czy takową parę wydać kościołowi/straży, tudzież na ich zlecenie takowych wytropić, lub przeciwnie pomóc im w ucieczce ukryciu się.
Gry, dla starszych odbiorców są dubbingowane od blisko dwóch dekad, a w Polsce ciągle panuje to głupie przekonanie, że dubbing to wynalazek dla dzieciaków?
W filmach nagle jest to niedopuszczalne?
No, a Ja myślę, że jest trochę lepiej.
Ufam, że w nadchodzącym SandLand, które bazuje na jego innej serii, pan Toriyama zostanie jakoś upamiętniony.
Remake jedynki jest w drodze, udział Kaia Rosenkranza, wsparcie dla modów w Warsztacie Steama, dwie pierwsze części na Switchu, kilka nowych patchy.
Przejęcie Pirhanii przez THQ to najlepsze co spotkało Gothica bodaj... w ogóle. Prove me wrong.
Wyjdę na przeciw niektórym z powyższych komentarzy. Dawniej w czasach Gothica czy trzecich "Herosów", również wychodziły kiepskie gry, o których się już dzisiaj nie wspomina, właśnie dlatego, że były tak słabe, iż nie były warte zapamiętania. To nie tyle same gry się stoczyły, co stoczyło się poszanowanie dla graczy i dla klientów, a jedno i drugie to nie do końca to samo.
Zgadzam się jednak z Jerry_D, że branża wychowała sobie klientów, a dodam jeszcze, że według mnie robi to nadal i to nie tylko z dziećmi, ale i z tymi starszymi, poprzez powolne, acz coraz śmielsze rozbestwianie modeli biznesowych. My tutaj możemy sobie marudzić, ale najwyraźniej należymy do głośnej mniejszości.
Faktycznie, karta na Steamie jest zaktualizowana, oprócz daty premiery mamy także potwierdzenie, ze polskiej wersji językowej nie będzie.
Don't waste your time to write me something like: "jak można dzisiaj nie znać angielskiego" itp.
O ludziska... taki ciekawy pomysł, taka elegancka pierwsza scena w zwiastunie, plus wyglądające nie najgorzej pływanie rzeką, a potem zobaczyłem scenę dialogową i animację postaci przy wykonywaniu czynności w ogrodzie. Ta gra... zdaje się wyglądać lepiej z daleka niż z bliska.
Ufam, że rok do premiery wystarczy, aby dopracować detale.
Ja wróciłem do czwórki tydzień temu, żeby wreszcie dowiedzieć się o co dokładnie chodzi w fabule, tym razem bez pomijania cutscenek jak to robiłem jako tempy dzieciak. Odnośnie modelu jazdy to nie do końca zgadzam się z kęsikiem, ale GTA IV wiele innych zalet - np. najlepiej napisanego głównego bohatera w serii. Jest jeszcze bardziej niz zazwyczaj ponury klimat, plus jest to wg. mnie najbardziej realistyczna i życiowa odsłona. No i gra chodzi na PC duzo lepiej niz na premierę, co dosyć dziwne najbardziej zauważalne przycinki bywają w przerywnikach.
Złapałem wersje z dwoma dodatkami w promce za 25zł, sprawdź czy moze jeszcze trwa.
Pewno będę w mniejszości, ale tak jak Inquerion wolałbym zostawić Sheparda w spokoju, chyba nawet odpuściłbym sobie go/ją w roli mentora czy postaci pobocznej. Poprawcie mnie jeżeli się mylę, ale trójka miała cztery zakończenia z czego tylko jedno (a to i tak warunkowo) zakładała, że przeżywa swoją decyzję o przyszłości galaktyki w pomieszczeniu katalizatora. Powrót komandora byłby wg. mnie naciągany jak guma od majtów sięgająca sufitu.
Ewentualny nowy protagonista nabrał by głębi będąc kimś w stylu np. Alec'a Rydera, albo admirała Andersona. Mass Effect nic by nie stracił gdyby protagonista był już w średnim wieku, za to z pewnym bagażem doświadczeń, a gdyby ten bagaż miał jeszcze widoczny wpływ na przebieg gry to już w ogóle cud, miód. Jeszcze jednym rozwiązaniem mógł by być patent z Divinity: OS2 czy niedawnego BG3 tzn. wybierz jedną z puli gotowych postaci, a cała reszta dołączy do ciebie po drodze.
Limit czasowy jak najbardziej powinien być - oczywiście jako opcja do włączenia po kliknięciu nowej gry. Za to jak ciekawie brzmi ten system przesłuchań.
3 tipy jak ułatwić sobie dłubanie w ekwipunku:
1. Pierwszym co warto zrobić jest ustawić sortowanie wg. rodzaju wówczas zwoje są obok zwojów, mikstury obok mikstur, klejnoty obok klejnotów itd. To prowizoryczny podział na kategorie.
2. Gdy znajdziemy leżącą gdzieś sakiewkę możemy ją obrobić, a potem zabrać do ekwipunku od razu dodając do towarów. Wszystkie klejnoty i kosztowności, które nadają się tylko na sprzedaż powinny trafiać od razu tu takiej sakiewki i dzięki temu zamiast dziesięciu czy dwudziestu zajętych komórek w ekwipunku zajęta będzie tylko jedna. U handlarza też można sprzedać taką jednym kliknięciem.
3. Sporą ilość takich kosztowności naraz można przenieść do sakiewek zaznaczając je z wciśniętym CRTL (tak jak pliki w Windowsie), do przenoszenia przedmiotów między postaciami też tak się da.
Domyślam się, że wielu z was już i tak to wie, ale nikomu to nie szkodzi.

Niekoniecznie, na karcie Steama ciągle wisi, że jedynym językiem będzie angielski, a taki scenariusz absolutnie nie wchodzi w grę, zwłaszcza, że Smoczy Dogmat tworzą Japończycy, plus jedynka była bodaj w sześciu językach. Moim zdaniem jest to jedynie "placeholder" (wpisali jakiś język bo tego wymagało stworzenie karty na Steamie), a to by znaczyło do premiery najpewniej zaktualizują info na temat innych języków. (Oby i polskim.)
Aktualka:
Wrzucam tego zrzuta:
Mam Eldena od samego dnia premiery, stworzyłem cztery postaci i... do dzisiaj nie skończyłem tej gry żadną z nich. To chyba nie tak miało się w to grać.
One Lonely Outpost trzymam na liście życzeń od jakiegoś roku, jak nie dłużej. Właśnie ograłem demo i trochę rozczarowanko - gramy jedynie przez siedem krótkich dni i mamy do dyspozycji bardzo niewiele mechanik, mniej niż w innych demach tego typu gier. Trzeba mi będzie poczekać przez parę dni na recki i "Youtubowe zagrajmy".
Połowa mnie cieszy się, a druga połowa obawia.
Cieszy powrót do pokręconej Deponi, fakt, że uniwersum niewątpliwie nadaje się na grę survivalową, jak i to iż właśnie porąbany świat Deponii wyróżniałby tę grę na tle innych z tego gatunku. Survival w krzywym zwierciadle.
Obawiać się można wypalenia i naciągania treści. Ci co grali, na pewno kojarzą, że zakończenie części trzeciej było kontrowersyjne, ale jako tako sensowne, kiedy zakończenie czwórki - dla mnie (i jak czytałem tu i ówdzie nie tylko dla mnie) było jak naplucie w twarz i jedno wielkie WTF.
Grałem, aż ograłem wersję demo, która wystarczyła na trzy i pół godziny. Inspiracje Gothicem są wyraźne, zwłaszcza w kwestii umiejętności, bo te nie dosyć, że podobne do tych w Gothicu to do ich rozwijania również potrzebujemy nauczyciela. W dodatku gra nie jest wcale łatwa, nie prowadzi za rączkę. No i ten klimat!
Ciekawa jest też mechanika toksycznego eteru, która nie pozwala nam przeginać z przedmiotami leczniczymi.
Co najciekawsze - to jest jedna z tych nielicznych gier, gdzie na prawdę można poczuć, że rośnie się w siłę. W demie jest np. bestia, która jest swoistym mini bossem a do jej zabicia potrzebowałem wsparcia lokalnego myśliwego, a jakąś godzinę później miałem już ekwipunek dzięki któremu mogłem wojować z innymi takimi maszkarami jak równy z równym.
A tego co gorsze: cykl dnia i nocy - fajnie, że jest, ale dni i noce są za krótkie i zmieniają się za szybko, do tego fabuła nie jest jakoś porywająca.
Błąd Roots of Pacha zadebiutowało 25 kwietnia tego roku, ale nie we wczesnym dostępie, tylko już w pełnej wersji. O ile pamiętam to gra nie była w Early Accesie w ogóle. (Nie licząc wersji demo na Steam Festivalu rok temu).

Proszę oto twoje "mega słaby" ==>
Opinie na temat reszty ich portfolio są zbliżone. Redfall to jest PIERWSZA kiepska gra od Arkane.
Parę miesięcy temu grałem w udostępnione demo. Napiszę krótko: lubisz Stardew Valley to polubisz Roots of Pacha.
Gdzieś czytałem, że w porównaniu do innych gier tego typu w tejże mamy dbać nie tylko swój rozwój, ale i całego plemienia i każdy ma dokładać swoją cegiełkę. To znaczy, że Pacha może stawiać większy nacisk nie tylko na aktywności wieloosobowe, ale i na portrety psychologiczne członków plemienia.
Nawet gdybym kierował się takim kryterium jak brak wersji polskiej to na pewno bym jeszcze tej gry nie skreślał. Do czasu wyjścia ze wczesnego dostępu takowa może się jeszcze pojawić. Zwłaszcza gdy tak jak tym razem mamy polskojęzyczny opis na Steamie.
No to liczę, że jako główny projektant pracuje nad Avoved bez kompromisów i związanych rąk. Szczególnie że ponoć jest to gra, jaką Obsydianowi chcieli stworzyć od zawsze.
O ile niczego nie pokręciłem to ma to polegać na generowaniu nowego, otwartego świata za każdym razem gdy rozpoczniesz fabułę od początku, klikając "Nowa Gra" i pozostaniu przy nim dopóty jej nie ukończysz. Zupełnie jakby grając w np. w Gothica II, Khorinis wygląda inaczej za każdym przejściem.
Frieza? Toć Cartoon Network ma w portfolio lepszych gagatków. W ogóle to uważam, że w Dragon Ballu jedynym naprawdę porządnym czarnym charakterem był... Vegeta, no i może Piccolo. Wiem, że oboje się (do pewnego stopnia) opamiętali, ale to właśnie między innymi to nadaje im głębi.
Osobiście dodałbym do tej listy Donquixote Doflamingo z One Piece'a.
spoiler start
Z początku był uwielbiany przez mieszkańców wyspy Dressrosa, zaś załoga słomkowych w ciągu raptem jednego/dwóch dni ujawniła całemu światu że jest wcielonym złem, choć z drugiej strony traktował swoją bandę jak własną rodzinę. Władzę w tym królestwie przejął, bo od małego było mu wmawiane, że jako niebiański smok jest swoistym nadczłowiekiem i władza naturalnie mu się należy. W dodatku to od niego po raz pierwszy usłyszeliśmy o przebudzeniu diabelskich owoców.
spoiler stop
Ja grywałem w Herosy, mimo to nie pochwyciła mnie nostalgia. Kupiłem "Pieśni podbojów" i nie żałuję, ale i tak jest ciężko powiedzieć, czy gra podejdzie innym takim jak ja, bo pewne różnice między tą grą a Heroes 2 lub 3 są zauważalne. Na twoim miejscu zrobiłbym tak jak ja zamierzałem - kup na Steamie, a jak gra nie wciągnie cię w przeciągu dwóch godzin to ją zwóć. Mnie wciągnęła, mimo, że na razie są tylko dwie kampanie po cztery misje, plus mapy innych graczy.
Muzyka będzie jak w oryginalnej "Zetce". Te orkiestralane kawałki nagrane na potrzeby Kai zostały wywalone przez jakąś spinę o prawa autorskie, toteż tej muzy nie uświadczymy w DBZKai już nigdy. Mnie w przeciwieństwie do ciebie to jednak smuci, bo ta muzyka w wersji orkiestry była dużo bardziej epicka i klimatyczna.
Mnie w kwestii tej gry (i Paralives także) najbardziej interesuje to czy będzie to realistyczny symulator życia, czy tak jak The Sims - interpretacja życia "w krzywym zwierciadle". Opcja pierwsza niestety z pewnością sprawi, że będzie się ona nudzić szybciej niż Simsy kiedykolwiek były by w stanie.
Po miodnym Chained Echoes przeprosiłem się po latach JRPGami, a to cudeńko zapowida się jeszcze lepiej. Chcę, pożądam, potrzebuję!
Twórca przeglądarki Vivaldi podzielił się przemyśleniami na temat obecnego stanu Internetu i o mierzeniu się z Big Techem oraz reklamodawcami. Mówi jasno: nie tak miał wyglądać Internet!
Big Tech i reklamodawcy: Oh no! Anyway...
Nadal jestem na początku i póki co mój werdykt jest taki, że gra nie jest ani wybitna, ani też kiepska.
Bardzo ciekawy pomysł na motyw fabularny, który już dał mi trochę do myślenia, pochwalić muszę też mechanikę overdrive w czasie walk, przez co walenie na ślepo tymi samymi atakami okazuje się nieopłacalne i trzeba ruszyć w nich głową.
Turówki niestety mają to do tego, że walki lubią się przeciągać, a w "Chained Echoes" nie jest inaczej. Największy problem mam póki co z dialogami, które wydają mi się zbyt patetyczne, ugrzecznione, miejscami wręcz infantylne, a przez to mało wiarygodne.
Coś mi jednak mówi, że jak gra się rozkręci to przestanę na to zwracać uwagę.
Skoro już gadamy JRPG-ach, to pozwolę sobie zwrócić waszą uwagę na to cudeńko:
Jeszcze więcej pierwiastka Chrono Trigger'a niż w wyżej omawianej Grze!
https://www.youtube.com/watch?v=_GIcbPzs-so
To teraz ja się czymś podzielę: Dagoth Ur z "Morrowinda" w pełni zdubbingowany po ponad 20 latach dzięki algorytmom.
https://www.youtube.com/watch?v=sQ_L3SFsc3E
To nie byłby żaden problem, gdyby odcinków było 10 czy 20. Tym razem mówimy o ponad 350 odcinkach w 16 sezonach, plus "tysiącletniej wojnie" - zrobienie takiej ilości napisów nawet dla molocha jak Disney to kupa roboty. Możliwe też, że centrala Disneya przycisnęła polski oddział, żeby wydać go jak najszybciej, no i wydali go w stanie w jakim był gotowy na chwilę obecną.
Kto wie, czy polska wersja nie trafi do Bleacha po jakimś czasie. Gdy Netflix jeszcze raczkował działy się na nim podobne rzeczy. Może nawet zdecydują się na dubbing obok napisów, żeby skusić nowych widzów.
No i to rozumiem! Wreszcie zamiast przerabiania zwierzęcia w jakiegoś demona jak w przypadku krwiopijców, tutaj mamy przemianę z demona w wiarygodne zwierzę.
Najbardziej czekam na odnowionych orków.
Co do Wykopu - to może być swoisty efekt szoku. Ludzie zawsze strasznie marudzą gdy interfejs jakiejś witryny zmienia się diametralnie, tak było za każdym razem gdy zmieniał się wygląd Gry-online, YouTuba, CD-Action (chociaż ci z CDA znieśli to nieźle). Wielu projektantów zajmujących się UI już zauważyło, że zmiany najlepiej wprowadzać powoli - drobiazg za drobiazgiem, wówczas użytkownicy lepiej to znoszą, bo nie muszą zmieniać przyzwyczajeń.
Wikipedia wprowadziła trochę tych zmian, ale nie jest to całkowita transformacja.
Muszę poszukać tych rankingów, z których to kiedyś wyczytałem.
Szata Nekromanty/Maga Ognia/Maga Wody jako szlafrok.
Mapa kolonii - koniecznie!
Kamyk ogniskujący jako lampa - niezłe.
Może jeszcze replika kamienia runicznego?
Ciekawe kto im napisze kod do tych wszystkich ewentualnych gier, teraz gdy cała rzesza ich programistów dała drapaka z Rosji, a jeszcze inni się ukrywają?
Są jeszcze zagraniczni wolni strzelcy, ale coś mi mówi, że tylko nieliczni będą chcieli współpracować z państwem terrorystycznym.
Chyba chciał odpowiedzieć na koment od
Porządna fabuła w grze zawsze jest plusem, ale nie powinna nigdy stanowić o być, albo nie być.
Z fabułami jest ten problem, że często jest to doświadczenie jednorazowe. Rozpoczynasz ją, kończysz i wszystko już wiesz. Żeby się temu wymknąć historia musiała by być bardzo nieliniowa. Natomiast porządna rozgrywka daje grze moc żeby cieszyć gracza w każdej sekundzie i to bardziej dla niej warto jest czasem również wrócić do gry.
Zarobić takim żądłem od takiego bydlaka to pewna śmierć, przynajmniej o ile nie masz na sobie grubej zbroi. Ta zębata gęba to wg. mnie jednak przeginka.
Pamiętam promocję bodajże od MediaMarkt gdy wychodziło Sims 3 - kupujesz The Sims 2, a za każdy dodatek zapłacisz 1zł. Marzenie ściętej głowy, ale gdyby ktoś to powtórzył z trójką i dodatkami to pewnie rozwaliło by to sprzedaż dodatków do czwórki. (Przynajmniej na jakiś czas)
Jak to w pre-alfie zwykło bywać.
Poza tym, skąd wiedzieć, że ten screen pochodzi z aktualnej wersji gry, a nie wersji sprzed roku jak to było z wyciekami GTA VI?
Pewno będą jednymi z nich, ale nie popadajmy z tego powodu w załamanie.
Z tego co wiem, w przypadku badań takich jak te testy na wybrańcach powinny dla dobra projektu mieć różnorakich badanych.
Od jakiegoś czasu gorąco się zastanawiam, czy wbrew straszeniu jak to SI zbuntuje się przeciw ludzkości, żeby ją zniewolić/zniszczyć nie będzie aby zgoła odwrotnie - sami oddamy się pod jej panowanie kroczek po kroczku. Tak jak uzależniliśmy się od telewizji, potem internetu, mediach społ. i innych mediach, tak możliwość zdjęcia z naszych barków pewnych odpowiedzialności może być na tyle kusząca.
Ponadto, gdy będziemy już absolutnie zależni o algorytmów to będziemy pytać samych siebie - jak to się stało, kiedy to się stało?
Asasnyni w stylu Origins i Vallhalli, oraz asasyni w wydaniu klasycznych odsłon, wydawane równolegle - może to byłoby jakieś rozwiązanie. W każdym razie nie było by to nic ponad możliwości Ubi.
Z cyklu "Marzenia Ściętej Głowy": może nowy Rayman?
Chce mi się wyć ilekroć pomyślę, że Kórliki dostają już nie wiadać, którą grę tym razem crossoverową, ale o Raymanie, na którym te kreatury się wybiły to Ubi zdaje się nie pamiętać.
Jak to nieosiągalny? Bo ma duszę? Zgadzam się Deus Ex że ją ma, ale ma ją też wiele dzisiejszych gier (głównie w sferze "niezależniaków").
Nie ma poziomu nieosiągalnego dla dzisiejszych gier, bo doskonałość nie istnieje i zawsze będzie można coś zrobić lepiej.
Zajrzyj na: https://gothic.fandom.com/pl/wiki/Gothic_Remake i zejdź do części odnośnie wywiadu z Reinhardem Pollice'em. Wiem, że nieoficjalna GothicPedia to źródło o umownej wiarygodności, ale czytałem o tym wywiadzie (nie pamiętam niestety gdzie) i z tego co powiedział wynika, że możemy zapomnieć w cholerę o tym grywalnym teaserze.
Poza tym przypomnę, że gdy owa felerna zajawka przyszła na świat to sama Alkimia Interactive jeszcze nawet nie istniała.
Uważa on anime za niesamowite narzędzie do prezentowania zarówno dynamicznej akcji, jak i moralnych dylematów dotyczących tego kim jesteśmy i jaki jest nasz cel w życiu.
Tak, ale nie brzmi to jak coś z czym nie poradziła by sobie animacja spoza Japonii. Kompetentny zespół twórców to i kreskówkę o kucykach, czy misiach stworzyłby w sposób dojrzały.
Na RTL7 nie leciał Dragon Ball tylko jakaś jego parodia. Sam lektor na francuskim dubbingu już był w stanie zaklasyfikować ten tytuł jako abominację, a mamy jeszcze: cenzurę, pozmieniane imiona bohaterów, czy też absurdalne tłumaczenia niektórych technik i parę innych.
Tymczasem Naruto z Jetixa, które nie dopuściło się połowy tych wpadek jest wspominane z obrzydzeniem.
Pozwolę się nie zgodzić.
Piszesz także, że potrzebny był by osobny nowy setting obok gry - ten pomysł jest ciekawy, ale moim zdaniem wystarczyłaby jakaś oryginalna historia z obecnego uniwersum, nie będąca adaptacją gry, bo takowe już mamy. Sega ma jak mi się zdaje na myśli film/serial do szerokiego grona odbiorców, jak wspomniany Sonic. Dotychczasowe anime na kanwie gier to były jednak niszówki skrojone pod fanów samych gier.

To grafika koncepcyjna, ale właśnie mniej więcej tak powinna wyglądać sama gra. Komiksowa stylistyka nadała by chociaż trochę unikatowości.
Ja bym określił Supraland jako platformówkę 3D, w pół otwartym świecie, lecz dla odmiany z widoku pierwszej osoby. Podobieństwa do Portala wynikają bardziej z racji używania różnych fikuśnych broni i narzędzi.
Co do samej gry to: BRAĆ, "przytłaczająco pozytywne" nie wzięły się znikąd. Tytuł niemożliwie grywalny, fabuła co prawda pretekstowa, ale rozgrywka tak taki miód, że mogło by jej nawet nie być w ogóle.
No nic, miłej gry wszystkim zainteresowanym. Wracam do czekania na horror, który będzie działał na psychę zamiast na żołądek.
Rok temu grałem w demo, które urywało się po dwóch tygodniach świata gry. Nie miałem dosyć.
Jedyneczce nie brakowało wad, które wymienili już inni przede mną, co nie zmienia tego, że było by niefajnie zmarnować uniwersum z takim potencjałem jak Greedfall. To że każda gra Spidersów była lepsza od poprzedniej to kolejny powód, aby chociaż spróbować utrzymać serię przy życiu.
Zagrałem w Hadesa nie ze względu na gatunek, bo nigdy i tak nie grałem wcześniej w rogala, tylko dzięki temu, że to gra od Supergiant Games. Nie zawiedli mnie jeszcze ani razu i z Hadesem nie było inaczej. Następną ich grę biorę już w ciemno.
Ja też wolę lektora, bo dubbing z natury rzeczy zawsze jest sztuczny i bardzo rzadko zdarza się, aby brzmiał blisko perfekcji. Zwykle kłuje w uszy
No dobra, szanuję chociaż ni diabła nie rozumiem.
Lektor nigdy nie pobije u mnie dubbingu, bowiem to właśnie szeptanki (lektor) są sztuczne już w samym założeniu swojej realizacji. Dubbing natomiast może być lepszy lub gorszy, ale nawet taki średniawy daje możliwość, żeby postać brzmiała jak człowiek, a nie jak dwie osoby przekrzykujące się w różnych językach. W zasadzie sam też zostawiam sobie dubbing do słuchania w grach, oraz w kreskówkach (nie tylko tych dla młodszych), a w tym co aktorskie używam subików, ale nawet tutaj w wyborze lektor - dubbing, decyzja może być tylko jedna.
W uproszczeniu:
lektor - masz i czytaj na głos
dubbing - grasz postać taką i taką
No nie wiem, ta "wojna" jak mi się zdaje jeszcze trochę potrwa, a Netflixy trochę za długo siedzą w tym interesie, żeby dać się z niego tak ot to wygryźć.
Obie platformy mają swoje karty przetargowe: HBO MAX ma kinowe nowości raz-dwa po światowej premierze, jest mniej nachalny z postępowymi i pseudo-postępowymi, plus wydaje mi się, ze traktuje klienta jak kogoś dojrzalszego niż konkurencja.
Netflix ma jednak najbardziej zróżnicowaną ofertę, a widać to zwłaszcza w kwestii wszelkiej maści animacji. W ogóle myślę, że kreskówki + anime to teraz najlepsze co można tam znaleźć. Dodatkowo N jest trochę wygodniejszy w użyciu.
czyli profesjonalny polski lektor którego na HBO Max próżno szukac
Wiadra pomyj wylewane na dubbingi, winny być wylewane właśnie na to radzieckie tałatajstwo.
Za to ja pykałem w to prawie 100 godzin, ale no niestety ciężko byłoby mi ją komuś polecić, bo albo ją pokochasz, albo jak rocketfuel oddasz, bo wszystko zależy czego się szuka w grze.
Outward pomimo nie jednego i nie dwóch plusów to kolejny przykład gry z kosmicznym potencjałem, załatwionym przez budżetowość.
Czy ja wiem? Można by zostawić jakąś możliwość włączenia/wyłączenia sobie tych mechanik. Jedzenie i napitki gdy już się pojawiają w RPGach to rzadko służą do czegoś innego niż leczenia (nawet ciężkich) ran, a tak w Kingdom Come miały jednak jakąś bardziej wiarygodną misję do spełnienia. Jeszcze lepiej byłoby wg. mnie rozbudować tę mechanikę tak, żeby określone typy żywności i w odpowiednich ilościach dawały jakieś tymczasowe niewielkie, premie do statystyk.
Za to już na pewno powinno się coś zrobić z tym systemem zapisów, jeżeli nawet nie mógłbym zapisać gry gdzie uważam to chociaż w określonych miejscach jak to było np. w GTA.
Ze wszystkiego co tylko pichcą studia spod parasola Microsoftu najbardziej czekam na Avoved, jeżeli faktycznie formuła ma przypominać TESy to może Obsidian jakoś pozytywnie wpłynie na szóstą część.
Na pokazanie samego TESa VI - nie, nie ma szans skoro premiera dopiero za parę lat.
Starfield - musi być, krótka piłka.
Fable - bardzo liczę, nie sądzę, ale chcę się mylić.
Tak sobie jeszcze myślę: od premiery Fallouta 4 mija już 7 lat, a od F76 w sumie 4 lata. Może chociaż czegoś się dowiemy na temat kolejnej odsłony?
Z jakiegoś powodu ten uśmiechniety Kratos z pierwszego obrazka budzi we mnie większą grozę niż ten w spartańskim szale.
No nie, mój drogi to tak nie działa. W każdym roku, w każdej dekadzie wychodziły gry lepsze i gorsze, miały swoje hity i paździerze. O paździerzach się zapomina raz-dwa, a o grach wybornych jak właśnie Arcanum pamięta się przez dekady, po dziś dzień - stąd właśnie to złudzenie, że kiedyś było lepiej.
Wychodzi dzisiaj mniej RPGów - to prawda, a w tych, które wychodzą brakuje często najważniejszego ich elementu, czyli możliwości odgrywania roli i gry po swojemu. Robienie gier to jednak też praca zarobkowa, a to nie wina deweloperów, że od RPGów obecni gracze wolą Battle Royale. W następnym pokoleniu pewnie będzie od groma gier VR i marudzenie że kiedyś było lepiej powtórzy się również u dzisiejszej "Overwatchowej" młodzieży.
Superlatywy opisujące Elden Ring wzięły się z jakiejś czarnej magii? Myślę że nie.
Nie będę wybierał najlepszego shonena, każdy ma po prostu swoje klimaty i coś co dla jednych jest zaleta dla innego już niekoniecznie.
Za to mogę powiedzieć, że ze wszystkich shonenów najbardziej wyróżnia się One Piece, bo tak jak ten gatunek zwykle nastwiony na zadymy, ewentualnie na zadymy z jakąś mniej lub bardziej ambitną fabułą, tak One Piece przypomina mi pierwszego Dragon Balla - jest nastawiony nade wszystko na przygodę. Każda wyspa i każdy kolejny Arc mocno się od siebie różnią, a autor lubi poruszać problemy społeczne (np. rasizm, niesprawiedliwość, korupcja).
Najbardziej niesamowite jest to że uniwersum jest tak pokręcone, iż czasami przywodzi na myśl dzieło narkomana na haju, a jednak to wszystko jest całkiem spójne.
Przybij!
Dragon Ball to jedna wielka przygoda w nietuzinkowym przyjemnym fantasy, DBZ to mordobicie z przerwami na trening przed następnym mordobiciem. Dragon Balla Super to już nawet nie wiem jak by sklasyfikowac - jakby próbował przywrócić wątki przygodowe, ale były dla mnie jakieś takie sztuczne, zaś walki sprowadzają się tylko do kolejnych stadiów SuperSaiyanina.
Warto by też w tym miejscu dodać, że film JJK0 będzie puszczany też w polskim Multikinie bodajże w maju.
Jednak płynne dorastanie to też coś co studio gorąco rozważa.
Ekipa twórców cały czas się rozrasta zaczęło się od jednej osoby teraz jest ich już 10, przynajmniej raz w miesiącu jest jakaś nowa informacja, oraz "burza mózgów" na discordzie, w której zaproszeni mogą pytać i proponować, ponadto twórcy nie boją się przyznać do natrafienia na problem w projektowaniu mechanik (jak płynne dorastanie). Jeśli to jest scam sticky_dude to ja chcę więcej takich scamów.
Anime płyną już zatem oficjalnie głównym nurtem. Może za parę lat także w naszych kinach będzie można znowu je obejrzeć np. filmy od Level-5, albo Ponoc, albo chociaż gatunkowe blockbustery jak kinówki Smoczych Kul. Za tydzień do kin (nawet tych większych) trafia "Belle" jeżeli to wypali wtedy liczę, że coś się ruszy rynkiem anime w PL.
Jeżeli mowa o tym sporym budynku, przed którym siedzi ten zawiedziony i rozpaczający duch to na pewno nie jest to sekret.
Jeśli to jednak jest prawda to gorąco proponuję zmienic to "later in 2022" na "later in 2023".
To co zobaczyłem, mógłbym brać nawet dożylnie.
I tak oto po raz kolejny Netflix pokazuje, że z ogólną ofertą bywa rożnie, ale z kreskówkami jest bezdyskusyjnie pierwszoligowo.
W ofercie jest napisane, że szukają artysty od storyboard'ów/scenorysów. Wg. mnie to nie sugeruje dodania żadnych wątków fabularnych, a jedynie poszukiwania kogoś kto zaprojektuje nowe bardziej wszechstronne i skomplikowane animacje postaci i interakcji między nimi.
Gotowanie wraz z innymi simami z tego co wiem dodano całkiem niedawno i na razie wygląda to dość sztywno i prymitywnie - stąd chęć rozwinięcia sposobu wizualnego przedstawienia interakcji.

Ależ to dziwne! To jednak nic bo ja lubię dziwne, bowiem dziwne = ciekawe (no, przeważnie)
Sam nie wiem czy to zła wiadomość, bo oto kolejny odcinek z cyklu "wałkowanie Smoczych Kul", czy dobra wiadomość, gdyż wreszcie jest tu jakiś świeży pomysł na rozgrywkę zamiast jeszcze jednego mordobicia.
Żaden ze mnie super fan ekipy Kakarotta, ale powiedzmy adaptacja pierwszej części Dragon Ball'a (przed DBZ) w formie JRPG'a z walkami w 2D, lub 2,5D plus może jakimiś dodatkowymi wątkami w fabule - oj tak poprosiłbym.
ASUS ROG Phone 5 i reszta tej serii się nie załapały?
No trudno, ale nie był bym taki pewien, że to ostateczna wersja tej listy.
Nie są fatalne tylko inne. Tej inności zresztą również za wiele nie ma - czerwone rękawice, niebieskie portki, zółtawy kangur. Ile czasu minęło od wydania ostatniego Kao? Dodanie torbaczowi szczegółów było po tylu latach nieuniknione, trzeba się jedynie przyzwyczaić do nowego.
"XBOX SeX"
Tak mi to określenie weszło w krew mówiąc o swoim pudle, że powiedziałem tak dzisiaj gościowi w sklepie. Przez jakiś czas chyba się tam jeszcze nie pokażę.

A co potem? Trudno powiedzieć. W planach był co prawda tylko jeden sezon produkcji – mający ostatecznie domknąć historię He-Mana – ale niewykluczone, że jej sukces skłoni Netfliksa to zamówienia kolejnych epizodów.
To ja powiem co jeszcze: Netflix pracuje równocześnie nad innym rebootem He-Mana wykonanym w animacji CGI. Pracują nad nim studia House of Cool (pre-produkcja), oraz CGCG (animacja komputerowa).
Na fotce macie jedną z zabawek opartych o nadchodzącą serię. O ile mi wiadomo ma być jednak przeznaczona dla dzieciaków.
Niezupełnie. Ta nowa She-Ra to nie kontynuacja po wielu latach, tylko zupełnie osobna historia i uniwersum, w których nie ma He-Mana, ani zamku posępnego czerepu.
A ja głupi musiałem się bawić w kartkę i długopis. Zajęło mi jakieś 80 godzin uzupełnienie wszystkich zestawów.
Ach, kurde kocham tę grę.
Uprzejmie proszę o palucha w górę od każdego, kto tak jak ja chciałby wreszcie GOLową reckę Hadesa. Może wtedy zauważą.
Ja bym taką animację wolał osadzić w naszych górach, ale jakże dobre i to. Nie ma co wybrzydzać.
Pozdrawiam wszystkich, którzy ukończyli 8-bitowe poziomy muzyczne z Rayman Legends nauczając się ich na pamięć i w których prawie nic nie widać przez głupie filtry obrazu.
Nie no na miłość boską. Mam z grami Pihranii długą historię i niemałą nostalgię, ale kurde - pewne standardy powinny być zachowane. To studio stoi w miejscu, a niby teraz mają jakieś wsparcie od THQ.
Zaczynam się wręcz cieszyć, że remake pierwszego Gothica nie powstaje u PB.
Szanuję lektorów, ale ich profesję, czyli szeptanki już nie. Niezmiernie mnie boli, że marnują swoje epickie głosy, dykcję i umiejętności na zakrzykiwanie aktorów. Napisy pozwalają posłuchać jak przyłożono się do gry aktorskiej na planie bez ewentualnych udziwnień obecnych w dublażu, zaś sam dub może być wykonany tak porządnie, że "w ogóle go nie słychać" - cytując pewnego aktora. Tłumaczenia lektorskie są już w swoim zamyśle tanim półśrodkiem.
No, ale jeszcze raz - cały szacunek dla samych lektorów i szczera nadzieja, że może kiedyś tak jak pana Knapika usłyszymy was w rolach dubbingowych.
Jak chcą przeżyć to przede wszystkim: nie ma kto przeżyje, tylko pilnować aby wszyscy przeżyli i trzymać się razem.
Ta gra powyżej wygląda jak posklejana z gotowych i darmowych tworów w sklepach z modelami 3D i podobnymi.
"Paralives" niektórzy też uważają za ściemę, ale tam mamy jeszcze całkiem spory wgląd na pracę, wdrażane pomysły i sugestie od zainteresowanych.
Różnica jest nieopisana, a klimacik w nowej odsłonie pięknie zachowany. Tak sobie tylko myślę, czy nie lepiej by było gdyby w wycinku z Czystego Nieba przełączyli na DirectX 11, bo to co widzimy to ewidentnie DX9.
Realistyczne przełożenie życia w świat gry, mogło by uczynić ją naprawdę nudnawą, to co by się niej znalazło z grubsza ma się już w rzeczywistości.
Porównanie Gloomwod do Thiefa jest nie bardzo na miejscu, po ograniu dema od razu widać, że w obu grach chodzi jednak o co innego.
Gloomwood natomiast raczej będzie tak skonstruowane, że walką wybronimy się jak w Dishonored.
To zależy, w otwartej walce najpewniej dasz sobie radę z jednym przeciwnikiem, za to z dwoma lub więcej, albo wysilasz się na jakiś podstęp, albo zapomnij i skradaj się.
Wydać je na "plejkę" po jakimś czasie, tak jak to zamierza robić Sony ze swoimi tworami na PC to nie była by taka zła strategia. Bądźmy uczciwi, niech kto chce to zagra w swoim czasie. Koniec końców, każdy na tym skorzysta.
Mnie zaś się zdaje że drugim Pillarsom się nie udało, bo były jedynie naśladowcą słynnego Baldura i niewiele wniosły od siebie do tego typu gier, podobnie jak część pierwsza, ale wówczas wielu fanów spodziewało się czegoś więcej niż (tak z grubsza) kalki swojego pierwowzoru. Około tego czasu Divinity OS pomimo miernej fabuły i jeszcze gorszych, przeżartych jałowym patosem dialogów zaprezentowała niebywale interaktywne otoczenie i system walki, gdzie czasem jedną cwaną akcją dało się odwrócić szale przewagi. W drugim "grzechu pierworodnym" poprawiono w zasadzie wszystkie bolączki jedynki, w tym najważniejszą rzecz w RPGach - odgrywanie roli, jak i fabułę. PoE II niewiele poprawiły względem poprzedniczki, a fabuła jedynie stoczyła się w dół. Umawianie się na kolejne spotkanka z Eothasem to cała treść tej gry, zaś w odgrywaniu roli D OS II zostawiło PoE daleko w tyle.
Ta sytuacja mnie boli, bo o ile w Divinity (zwłaszcza dwójkę) grało mi się przyjemniej niż Pillarsy, to jednak w "Filarach Wieczności" wiele mocnej urzekło mnie uniwersum, toteż żadne słowa nie opiszą jak się cieszę na "Avoved". Dzięki temu może "Pillars of Eternity" chociażby jako świat dostanie drugą szansę.
Grałem już w ten zalążek Baldurs Gate 3, poczekam na pełne wydanie, ale już wiem że się nie zawiodę. Za to ta Solasta w kreatorze postaci zrobiła mega wrażenie, mieli też ciekawy pomysł na wplecenie samouczka, ale potem uczucia były już dosyć mieszane, bo nie było w tej grze nic czego nie dały by mi inne RPGi.
Czy ja dobrze kojarzę, że to właśnie na tym pokazie jest szansa na przebąkiwaną od jakiegoś czasu "Dragons Dogmę 2"?
No i to jest animacja na miarę trzeciej dekady XXI wieku. Studio potraktowało kult He-Mana z należytym szacunkiem przynajmniej w zwiastunie m.in podnosząc kategorię wiekową. Oby to wyszło teraz lepiej niż ta nowa She-Ra. Boli mnie jednak, że Netflix odpuścił sobie zrobienie dubbingu, podczas gdy dają go do jakichś odmóżdżaczy.
W sklepie 2game można zgarnąć Dark Souls 3 za 67zł, a z kodem COMMUNITY2GAME można jeszcze obniżyć cenę do 60zł. Ja już się załapałem.
Ta wyprzedaż jest nieco dziwna. Obejmuje nie jedną grę, która nawet nie stała obok otwartych światów. np. "Naruto Shippudden UNS 4", "Pillars of Eternity II" w zasadzie też. Otwartego świata bez wątpienia nie miał "Divinity OS" i o ile dobrze pamiętam "Dragon Age II" też nie.
No dobra, Microsoft - upewnijcie mnie, że kupienie Xboxa SeX było trafionym wyborem.
Z drugiej strony - ocena ze Steama ma tą jedną istotną przewagę, że przynajmniej do pewnego stopnia można ustalić czy jest ona w ogóle coś warta. (jej treść, czas gry, czy produkt otrzymany bezpłatnie i czy to wczesny dostęp)
Brzmi to jakby EA dołączyło do tych, którzy chcą mieć swój własny Dziki Gon. Jeżeli jednak trafi tam coś takiego jak system Nemesis, albo podobna innowacja to czemu nie.
Grałem, skończyłem, polecam - zwłaszcza teraz gdy jest gratis. Przypomina nową Zeldę, albo Fenyx Rising.
Największe plusy to ewidentnie doskonale dobrana wielkość mapy, własny ekosystem gdzie np. pewne rośliny znajdziemy wyłącznie w określonych warunkach oraz świat, w którym napotkane pięć plemion, cały czas wchodzi ze sobą w interakcje, czasem nawet podbijają nawzajem swoje wioski.
Największy minus to bez wątpienia mało ciekawa fabuła. Taka gierka na jeden raz, niestety.
Będzie to duża zmiana, ponieważ do tej pory serial dostępny był wyłącznie na Netfliksie.
Błąd. Był na Netflixie i na Comedy Central, w dodatku obie wersje miały swoją osobną wersję dubbingu.
Właśnie ogrywam remaster pierwszego Dark Souls. Dopiero co dotarłem do tej dwójki w Anor Londo, zadyma nawet się dobrze nie zaczęła i już miałem dość gry jak na jeden dzień. Teraz przychodzę tutaj i czytam coś o niewidzialnych mostach? No to załamanie nerwowe gotowe.
Pół roku temu skończyłem Bloodborne, ale nie przygotował mnie on na to co przygotował dla mnie DS.
Dołączam do oklasków dla Hadesa, może bym trochę się pokłócił czy należy mu się za grę akcji, za to dziwię się że przygody Zagreusa nie mają nawet nominacji za osiągnięcia w muzyce skoro Supergiant słynie właśnie m.in z genialnej muzyki.
Nie twierdzę że FF VII Remake to kiepska gra, ale ciężko mi go nazwać RPGiem. Porażka przeciw Wasteland 3 pokazuje, że pojęcie RPG nie jest już rozumiane jak kiedyś, bądź co bądź w grze role-playing chodzi o odgrywanie roli.
Nagroda za animacje dla TLOU II - myślę że to jedyna na którą zasługuje.
Half-life: Alyx najlepszą grą VR - myślę że reszta konkurencji nawet nie była godna szczególnej uwagi.
Ktoś wie czy Fable 2 można odpalić przez XCloud? tadere dobrze napisał o trójce, ale to samo tyczyło by się dwójki, która do dzisiaj jest ekskluzywna dla Xpudła, zaś chmura stanowiła by pewien sposób, żeby zagrać w to na PC.
Przerabiali to w "AC Chronicles: Russia", toteż najpewniej nie powtórzą tego w głównej serii.
Arkane jeszcze jest zajęte Deathloop. Jak skończą to... kto wie?
Gra wygląda dziwnie, ale przez dziwnie rozumiem oryginalnie, a przez oryginalnie rozumiem ciekawie. Muszę mieć.
Ja bym wolał pełny dublaż, pięknie by się wpasował ze względu na miejsce akcji. Ja akurat myślę, że to dobrze że w grach lektorzy nie pojawiają się prawie nigdy, tłumaczenia tego typu dają ci efekt głosu faceta, który przekrzykuje się pierwowzorem.
Wreszcie ogram tego "Octopath Traveler". Polecam wszystkim niepozorne "Supraland" niby gra prosta jak drut, a grywalna że hej.

A oto jak mają wyglądać nowe ścierwojady. Inaczej je sobie wyobrażałem po odświeżeniu, ale tragedii nie ma.
Za to nowe screeny na karcie Steama już mnie mocno pokrzepiły.
Wg. mnie punkt 3 był w tym prototypie obecny.
Z opustoszałego płaskowyżu nad opuszczoną kopalnią zrobiono jakiś użytek, oraz plac wymian wreszcie wygląda na bardziej dostosowany do wymiany ton towarów. Wspomnę też o tym magazynie zamkniętym za kratą, przy którym kręciły się wilki.
Politykę da się wpleść do gry w różny sposób. Wg. mnie najlepszym przykładem gdzie zrobiono to dobrze jest "Disco Elysium", w zasadzie to nigdy nie spotkałem gry aż tak politycznej. Matuniu, w grze istniały nawet statystyki popieranych dotychczas przez protagonistę poglądów. Sympatyzować można było z komunizmem, rasizmem, kodeksem honorowym, faszyzmem, centryzmem i nie wiadać czym jeszcze. Za wielki plus ja uznaję też to, iż twórcy, którzy nie kryją się z zamiłowaniem do ideologii komunizmu to w samej grze tej idei też się mocno obrywa.
Polityka w grach jeżeli ma być to niech będzie, ale przedstawia różne jej warianty.
Czemu na przykład nie stworzyć bohatera/bohaterki, które nie kryje się z obrzydzeniem do homoseksualizmu, jednocześnie nie robiąc z postaci typowego prostaka i zwyrodnialca, bądź kogoś kto zdradził swoją ojczyznę, bo nie może się utożsamić i zgodzić z tym jak jego nacja zaczęła postępować (przedstawić zdradę jako coś niekoniecznie złego). Możliwości jest wiele.
Niech robią swoje, nawet jeżeli to będzie niewypał to oryginalnej trylogii nikt nam i tak nigdy nie zabierze, a fakt, że jest to remake być może uświadomi części graczy z zachodu że w 2001 roku istniała jakaś gra warta zrobienia jej od nowa.
Pierwszy Gothic ma w sobie mechaniki, których nie można znaleźć nawet we współczesnych RPG (np. różne reakcje NPCów na poziom bohatera, czy też niepodzielenie jednego gatunku stworów na super silne i super słabe). Byłoby słodko gdyby większe studia je podłapały i wdrożyły.
To pewnie marzenie ściętej głowy, ale nie obraziłbym się gdyby kolonia trochę się powiększyła, lecz jej obszar nadal nie byłby jakoś ogromny - za to lepiej go dopracować w szczegóły. Kopacze każdego rana zmierzający do kopalni - tak, poproszę.
Z każdą kolejną informacją o tym czym ma być ten serial coraz bardziej się upewniam, że to się po prostu nie może udać.
dla Bójki (Chloe Bennet) porzucenie superbohaterskich zwyczajów jest wręcz traumą i stała się przez to sfrustrowaną samotniczką
No to może niech ich nie porzuca, w kreskówce było widać wyraźnie, że to właśnie one najbardziej kochała pranie bandziorów po pyskach.
Nie było by trochę lepiej gdyby już dorosłe dziewczyny faktycznie postanowiły zacząć żyć dla siebie, ale muszą zmierzyć się z presją społeczną i przerażeniem Townsville o swoją przyszłość bez Atomówek, a także z faktem że każda z sióstr ma diametralnie inne spojrzenie na sytuację.
Pomyślmy - petycja, którą podpisze pewnie jakieś kilka tysięcy osób, kontra dziesiątki tysięcy graczy, którzy w mikropłatnościach przyniosą Ubisoftowi miliony Dolarów/Euro i innych walut. Nie, to nie będzie wyrównana walka.
To raczej nie technologia była problemem Legendy Korry, w Legendzie Aanga także jej nie brakowało szczególnie w księdze trzeciej. Oprócz Miasta Republiki gdzie było jej najwięcej historia zawitała też na odludzia i pipidówy, gdzie nie było jej wcale.
Problem z Korrą nosił tytuł: "za mało przygody, za dużo nastoletniej dramy".
Tak sobie teraz myślę czy z Epica nie byłoby więcej pożytku dla branży, oraz samych graczy gdyby zamiast Fortnite'a, innych gier, oraz tego ich sklepiku skupili się na Unrealu, MetaHuman i innych narzędziach napędzających wirtualne technologie.
Zanim naprawi jeden problem stworzy trzy kolejne, tak się zwykle kończy poprawianie przyrody.
Jeżeli wyobrażałeś sobie głosy już wcześniej to uczucie "dziwności" jest całkiem normalne. Po jednym/dwóch odcinkach człowiek się przyzwyczaja. Ja też już tak parę razy miałem, zwłaszcza przy kreskówkach.
Dwa ostatnie Raymany, Hollow Knight lub też niedawny Hades też wyglądają jak gry dla dzieci i każda z nich niszczy twoje ignoranckie podejście. Taki Skyrim zawiera sceny dekapitacji kończyn i głów będąc od początku do końca grą banalną.
Seryjnie - ja naprawdę nie wiem jak można w ogóle łączyć design gry z trudnością/ progiem wejścia.
Kolejny OLBRZYYYYMI otwarty świat? Nie lepiej naprawdę jakoś zmienić to podejście np. stawiając na otwarty acz niewielki obszar, za to z dopracowanymi lokacjami pełnymi sekretów, ukrytych dróg czy fragmentów historii, gdzie eksploracja sowicie nagradza? Nie będę pewnie pierwszym, który jako jeden z dobrych przykładów poda większość gier Pyrania Bytes, w których to pierwszy Risen spełniał te kryteria najlepiej.
"Fallout 4" był jaki był (zależy też dla kogo) jednak nie mogę się oprzeć wrażeniu że eksploracja po mniejszym terenie niż w trójce pozwoliła bardziej zróżnicować lokacje - ruiny Bostonu, morze blasku, przedmieścia, dzicze, nadbrzeże, uprzyjemniając zwiedzanie nawet bez celu. Dodatek "Far Harbor", który był jeszcze mniejszy tylko mnie w tym utwierdził. Będąc już przy Bethesdzie - dodatek Dragonborn do Skyrima także eksplorowało się zacniej niż część kontynentalną z podstawki. Zamiast zawalać się questami z całej wyspy, zakończenie jednego czasem aktywowało drugi jako jego konsekwencję. Były też bardziej scentralizowane jako wewnętrzne sprawy wyspy Solstheim - trochę jak w "Disco Elysium" aczkolwiek nie do tego stopnia.
"AC Vallhalla" był grą sporą, ale i tak mniejszą od Odyssey. Dzięki temu, iż nie miałem już zawalonego dziennika sklonowanymi side-questami co drugi zakręt gra skorzystała i już udało mi się znaleźć głosy twierdzące podobnie do mnie. Ogólne zmniejszenie tej gry z serii wyszło jej na dobre.
Z mniej znanych mogę wymienić indyka "Pine" papugującego Zeldę zawierającego pięć biomów oraz wirtualny ekosystem z określonymi dla każdego klimatu florą i fauną. Cała mapa była odpowiedniej wielkości, a nasze możliwości poruszania się po nim były naprawdę spore. Do tego jeszcze plemiona cały czas wchodzące ze sobą w mniej lub bardziej destruktywne interakcje.
Każda następna gra, która choćby zaryzykowała zerwanie z tym głupim trendem na manię wielkości wg. mnie skorzystała na tym. Najlepsze otwarte światy to niewielkie otwarte światy. Prove me wrong.
Gdyby tak się stało to razem z Yakuzą w jej ślady poszłaby Persona, Shin Megami Tensei i być może jeszcze parę innych jRPGów - dla mnie gitara, bo tego gatunku zwłaszcza na XBOXach za dużo to nie ma.
W zasadzie to Persona też już wkracza coraz śmielej na komputery.
Nie będę zbyt odkrywczy pisząc, że promowanie Polski poprzez gry nie idzie nam w zasadzie wcale, bowiem deweloperzy o ile w ogóle się do tego zabierają, robią zupełnie nie tak.
Polskich gier osadzonych w naszym kraju trochę by się znalazło, ale teraz pytanie - ile z nich jest w ogóle warte zagrania? Owiane złą sławą gry o powstaniu warszawskim jedyne co miały do zaoferowania to właśnie powstanie warszawskie, za to wszystko co powinno się składać na grę jeno odstrasza. Promocja czegoś na siłę to nie jest dobra droga.
Ogólnie zatem - nie potrzeba nam gry osadzonej w Polsce - potrzeba nam jakiejś DOBREJ , gdzie osadzenie w Polsce byłoby jednym z wielu elementów.
Szkoda tylko, że nasze rodzime studia nie widzą potencjału jaki ma Polska historia:
- tajny wywiad, radio Wolna Europa w dwulicowych czasach komunizmu.
- rozbicie dzielnicowe (nie najgorszy setting dla Assasyna)
- Europa kontra Krzyżacy (gra w stylu Total War)
Jest jeszcze potencjał rodzimego folkloru i mitologi Słowiańskiej, chociaż tutaj coś się zaczyna ruszać jak np. nadchodzące "The End of Sun".
Właśnie skończyłem ogrywanie demka i każdemu polecam to samo. Gra wybornie luzacka z fajnie wykorzystanym otwartym światem.
BTW nie łapię porównań Fenyx'a do AC Odyssey te dwie giery łączy tylko grecki setting, ale mechaniki oprawa artystyczna i ogólny rodzaj rozgrywki to niebo a ziemia.
https://www.youtube.com/watch?v=qcotX_1U3as
Tak, wiem że to nie jest oficjalne, ale jaki ciekawy daje pogląd.
Fabuła Dishonored faktycznie nie jest pierwszoligowa, toteż przypomnę, że gry to o wiele więcej niż fabuła. "Zhańbiony" może się pochwalić oczywiście mechanikami, które pozwalają na eksperymenty z odkrywaniem ścieżek do celu, rozbudowane, ciekawe uniwersum, klimat, niemniej klimatyczną wystylizowaną grafikę. Wreszcie wisienka na torcie - dwa dodatki wydłużające grę dwukrotnie, ponadto ciekawsze od tego co jest w podstawce.
W dwójce tego wszystkiego jest jeszcze więcej.
"My Time at Portia" - gra może nie dla każdego, ale na Steamie 93% pozytywnych opinii z ponad 22 tysięcy.
Z nadchodzących to "Black Myth: Wukong" wygląda bardzo obiecująco.
https://www.youtube.com/watch?v=O2nNljv0MOw&t=703s
Dla tych co jeszcze nie wiedzą to do Gothica istnieje coś podobnego - program "GothicBOT". Na YouTube można już znaleźć masę machinim i przeróbek, po polsku z naszymi aktorami z gry.
O ile mnie pamięć nie myli to nie jest pierwsze takie badanie, oraz nie pierwszy takowy wynik.
Wielu zapomniało, że wczesny dostęp ma pełnić pewną funkcję - wykrycie niedoróbek przed wydaniem wersji kompletnej i zamiast tego chce po prostu zacząć już grać nieważne w jakim gra będzie stanie (choćby po to żeby pozachwycać się tą karoserią). Pomysł ze wczesnym dostępem jest naprawdę wadliwy.
Ta kurtka V mogła by pojawić się w nowej grze o Kao, CDP by się zgodził, jestem pewien.
Akurat kreskówki to najlepsze co tylko jest na Netflixach, jest coś dla dzieciaków, jest dla dorosłych, są anime, jest i trochę tego i owego z Europy, znajdą się inne jak ta powyżej ekranizacje komiksów, są też eksperymenty (Miłość, Śmierć + Roboty).
Tak, ja będę czekać.
Asasyn dla dzieci, co? Toć jedyne co te dwie gry mają ze sobą wspólnego to setting Grecki, a i tutaj są spore różnice w jego rodzaju i może jeszcze typowo pseudo RPGowa droga wojownika. W dodatku AC to cykl z ponad 10 grami w samej serii głównej, tylko jedna z nich była osadzona w Grecji. Gdzie tu niby pierwiastek Asasyna?
Spora część fanów jest rozczarowana, bowiem ten kultowy styl Ghibli, zmienił się w kolejną z wielu kalek Pixara, w których postaci przypominają plastikowe lalki. Co gorsza taki właśnie styl jak ten obiera większość znanych mi filmów animowanych wykonanych w CGI.
Co (jeszcze) gorsza Ghibli zmajstrowało już serial "Ronja: córka zbójnika" rownież w grafice 3D i tam styl wyglądał o wiele lepiej, był też bardzo podobny do ich klasycznych filmów, więc zmiana w tymże filmie jest tym dziwniejsza.
Jakiej grafiki jak z chińskich bajek? Yakuza właśnie jest nieco stylizowana graficznie, ale w żadnym razie nie podobna do kreskówki.
Co kraj to obyczaj. Co poradzisz skoro "gotik" miał spory wpływ na polskich graczy.
Sory memory, chociaż Tartakovsky bez wątpienia jest nie byle kim w zachodniej animacji, tak te szkice powyżej robią koszmarne pierwsze wrażenie. Superman od niego mógłby się na pewno udać, ale no właśnie... pierwsze wrażenie.
Spoglądając na ceny tych dodatków do Simsów widać, że to jest gra zmajstrowana jako zaledwie jakieś demo, tego czym ona jest razem z tymi wszystkimi DLC za kilka stów. Wiem - z poprzedniczkami nie było inaczej, ale wówczas nie było to tak wyraźne jak teraz.
Tutaj podobnie jak ty laik. Hades jest pierwszym rogalem jakiego ograłem i lepiej nie mogłem rozpocząć z tym gatunkiem. Na Steamie mam 100 godzin.
Główny wątek da się tutaj ukończyć w jakieś 20 - 30 godzin, ale po napisach końcowych możesz odpuścić grę, lub zagrać dalej o dużo lepsze zakończenie, a co jeszcze ciekawsze to właśnie w tej drugiej części mają miejsce najciekawsze fragmenty fabularne. Cały czas nie dowierzałem, że po tym całym czasie nadal natrafiałem na jakiś nowy dialog, wydarzenie, ujawniony sekret, a nawet i nowe mechaniki.
Jak skończę Valhalle to właśnie Hades będzie z nią walczył o moje prywatne GOTY.
Z pierwszą częścią tego co napisałeś trzymam z tobą. W przypadku Vallhali sprawa jednak ma się tak, że fabuła jest opowiadana w inny sposób niż w poprzednikach. Przypomina trochę serial, w którym każdy odcinek opowiada osobne historie w innych krainach - to właśnie całe clue. Sam się zdziwiłem jak to się dobrze sprawdza
Istotnie, toteż ze słabiutką nadzieją na czyjeś zainteresowanie poinformuję, że np. post-apokaliptyczny sandbox "Kenshi" ma dostać remake na Unreal 4, a "My time at Portia" dostało już obszerną zapowiedź kontynuacji - większej i bardziej dopracowanej od doświadczonego już zespołu.
Ewentualnie umieścić akcję całe setki lat po zakończeniu trójki, przez ten czas wspomnienia o tamtych wydarzeniach mogłyby się trochę rozmazać. Fabuła mogłaby obracać się wokół jakiegoś większego konfliktu politycznego, albo powrotu ludu Leviatana, który zamierza odzyskać dawną pozycję w Galaktyce.
Ach te Asasyny - przerośnięte światy, mikropłatności w singlu, od czasów Ezio, Edwarda czy Arno ciężko o naprawdę ciekawego protagonistę, powtarzalne czynności, miejscami dłużyzny.
A jednak, dla wycieczek w czasie i przestrzeni, celem podziurawienia paru templariuszy mogę to wszystko przeboleć.
Odpaliłem sobie zwiastun po polsku, usłyszałem Eivora i olaboga ten głos mi się zupełnie nie zgadza, po chwili odpalam w oryginale i nosz kurde chyba jeszcze gorzej. To nie będzie głos rosłego wikinga we właściwej grze mam nadzieję.
W AC1 był dubbing i owszem wiadomo jak wyszło - akurat całkiem dobrze.
Drugi dodatek do (nie tak znowu) popularnego RPG. Trochę szkoda bo grało mi się przyjemnie i podstawkę i w dodatek, ale ta gra to niestety zmarnowany potencjał. Mimo to "Trzech Braci" też ogram, bo "Soroborczycy" odrobinę jednak złagodzili największe bolączki oryginału, a twórcy wyciągają wnioski z niedoróbek.
Ups! Dopiero teraz zauważyłem swoją w wtopę w poprzednim komentarzu. Źle wstawione zdanie po edycji.
To serię "Time Force" uważam za mistrzowską, a nie "Mighty Morphin".
Absolutna niezgoda!
Miałem kiedyś trwającą 2 - 3 lata fazę na Rangersów, i tak obejrzało mi się niemal wszystkie serie oprócz tych najnowszych i wg. mnie "Mighty Mophin" jest akurat jedną z najgorszych, a furorę robi tylko z racji bycia tą pierwszą. Tą serię właśnie uważam za mistrzowską.
Na przykład w "Time Force" z 2001 tak się skupiono na fabule, że bywały i odcinki, w których nie dochodziło nawet do żadnych walk, ponadto to była bodajże jedyna seria z czarnym charakterem nie będącym złym dla samego bycia złym.
Niedocenione jest też "SPD" i jej nieco bardziej odważne wątki psychologiczne (komandor Krugger) czy społeczne (przeszłość Jack'a i Z.
Wreszcie "PR w kosmosie" - ujmę to to tak: ta seria pokazała czym strażnicy mocy zamierzali być od początku.
O ludzie... fanowskie oddanie winno mieć chyba jakieś granice.
Wybrałem to imię, gdyż identyfikuję się z wartościami, które wyznawał i przekazywał ten bohater - empatia, wytrwałość i walka z przeciwnościami losu.
To jest opis 80 - 90% protagonistów kreskówek - tych japońskich i niejapońskich.
Tak na upartego, przypomina Lohse z D:OS2 przefarbowaną na blond. Co innego interfejs - naleciałości z Divinity są widoczne.
Edit: Dobra, planeswalker wyczerpał mi temat.
To jest bez dwóch zdań najlepsza gra od supergigantów. Lepiej chyba nie mogłem zacząć zabawy z Rogalami, jako że to pierwszy w jakiego pykam.
Gdyby zebrać te wszystkie historie do kupy to starczyło by na pokaźny serial. Oparty na tak-jakby-faktach.
A może inaczej - zamiast się buntować, to my sami oddamy się SI tak jak oddaliśmy się komputerom, potem smartfonom i społecznościówkom. Jak człowiek chce ułatwić sobie życie to nie przebiera w środkach.
Z tego co powiedziano na komentowanym zapisie rozgrywki, ta gra to nie tyle shooter co immersive sim czyli coś jak System Shock, Arx Fatalis, Deus EX czy Dishonored. Dla mnie to jeszcze lepiej.
W Personie 5 jest już w tej kwestii zdecydowanie lepiej bo są tam pałace czyli tematyczne dunegony zaprojektowane ręcznie, jak i tartarus, przypominający to co masz w czwórce, ale wykonane znacznie lepiej. Piątka jest łatwiejsza od czwórki, ale w wersji Royal, jest już tak jak powinno. Zmierzam do tego, że jeżeli piątka w wersji Royal też wyjdzie na pieca, mógłbyś dać jej szansę. Zaznaczę raz jeszcze - ewentualną drugą szansę tej serii powinieneś powierzyć P5 w rozbudowanej wersji Royal, bo jeżeli Atlus tak jak w wypadku Cathrine wyda tę zwykłą to nie wiem czy jest sens żebyś zawracał sobie nią gitarę.
Poza tym, niby co (oraz po co) ku twoim nadziejom miałoby się "rozpieprzyć drobny mak"?