To oczywiście i tak dużo mniej, niż mieć powinna i chyba nie znam drugiej gry, która by tak słabo chodziła, ale jednak mam te 35fps, nie 15.
A w strategii singlowej jest akceptowalnym poziomem, przy którym da się grać.
Choć oczywiście jak by to dopracowali, to bym nie narzekał z tego powodu.
Mimo to czasami się zastanawiam, czy nie powinni tego po prostu zaorać i na nowo postawić, wypuśić jako CS3 i tyle.
Albo będzie, jak z SimCity - długo najlepsza gra, aż przyszło CS i zaorało do tego stopnia, że EA/Maxis olali już temat. Może teraz pora na kogoś nowego kto pokaże, że jednak da się?
Chodzi mi tylko o to, że jeśli obraz powiększony z niższej rozdzielczości do wyzszej jest przez ludzi oceniany, jako lepszy od tego, który jest natywnie w tej wyższej rozdzielczości, to albo upscaller robi coś więcej, niż powinien, albo w natywnej rozdzielczości czegoś w obrazie brakuje, co "dorysowuje" upscaller. Oba warianty są źle, bo świadczą albo o tym,, że ktoś manipuluje wynikami (jeśli to wynika z niewlaczenia czegoś), albo że autorzy skaszanili grę.
Ja bym raczej powiedział, że coś z tym DLSS jest nie tak.
Skoro ludziom bardziej podoba się upscalowany obraz niż natywny, to znaczy, że upscaler zmienia coś jeszcze, niż tylko rozdzielczość. Obstawiam, że np. zwiększa nasycenie kolorów lub wyostrza krawędzie bardziej, niż powinien, ale ludziom to się podoba, bo lubią bardziej kolorowe, ostre obrazy.
Poza tym pytanie, w jakich warunkach pokazywano to ludziom. Jak sam oglądam pojedyncze screeny i mam czas przyglądać się szczegółom, to różnice oczywiście widzę. Natomiast w trakcie gry najczęściej jej nie widzę, bo nie zajmuję się oglądaniem każdego piksela z bliska, tylko graniem.
Czyli ludzie zajmujący się AI to około 0,1% graczy.
Zaś argument "są tytuły, które mają problemy na RTX 5090" też jest chybiony, bo jest na pewno dużo więcej modeli, które na takim RTX nie pójdą, niż gier.
Nadal więc uważam, że jak ktoś kupuje komputer, to prędzej do gier, niż do AI. A jak ktoś kupuje do AI, to dużo wyższej klasy, niż do domowych zastosowań. A jakoś w zestawieniu Steam nie widać kart typu RTX 6000, nie wspominając o tych faktycznie drogich zabawkach typu B200. Choć znam osobiście 1 osobę, która ma RTX 6000 i co lepsze, używa głównie do gier. ...ale kto bogatemu zabroni.
Zawsze zastanawia mnie, na jakiej podstawie Steam decyduje, kogo wziąć pod uwagę w statystykach. Na laptopie w pracy Steama odpalam może 3 razy w roku i przynajmniej raz pytają, czy chcę wziąć udział. W domu siedzę 99% czasu na Linuxie, ale jeśli pytają, to tylko, jak przełączę się ten 1 raz w miesiącu na Windowsa. Na Linuxie pytali mnie może raz w ciągu 2 lat, na Windowsie przynajmniej kilka, choć tam wchodzę tylko, jak nie mam innego wyboru.
I tak, na kartach nVidii działają generalnie AI lepiej (przy podobnym poziomie, generacji i ilości pamięci), ale na AMD też spokojnie można działać.
No i przede wszystkim, jak by nie patrzeć, Statystyki ze Steam mówią głównie o graczach, nie o ludziach, którzy stawiają offline'owe AI, a ci nadal są jednak w znacznej mniejszości i to nie jest aspekt, który w znacznym stopniu decyduje o tym, co ludzie kupią.
Oczywiscie do paru rzeczy trzeba się przyzwyczaić, bo Linux to nie windows i pewne rzeczy działają inaczej, ale można się przyzwyczaić. Za to jeśli chcesz dostosować system do siebie, to Linux nie ma sobie równych.
Steam nie jest sprzedawcą, a pośrednikiem.
Tak, jak Allegro nie jest sprzedawcą, tylko pośrednikiem. To, że Allegro ma jakieś dodatkowe swoje ustalenia, dodatkowe regulaminy itp. to wyłącznie ich dobra wola (i dbanie o dobre imię Allegro), ale równie dobrze mogą powiedzieć "to nie nasz problem".
Do tego prawo mówi, że w ciągu 14 dni mają ci coś odpowiedzieć, a nie koniecznie załatwić sprawę. W tego typu sytuacjach w ciągu 14 dni dostaniesz odpowiedź, że to szczególna sprawa i wymaga więcej weryfikacji i sprawdzania. I prawo odhaczone, bo w szczególnych sytuacjach dopuszcza przedłużenie.
Niestety, ale w tego typu sytuacjach dużo częściej, niż ci się wydaje, sprawa jest zgłaszana do UOKiK, gdzie niewiele się dzieje poza jakimś mailem z ponagleniem lub w sporadycznych sytuacjach w sądzie (chociaż kto ma ochotę procesować się o kilkadziesiąt zł z wielką korporacją?), a najczęściej ktoś po prostu sobie odpuszcza i tyle, jest trochę kasy w plecy, korporacja wygrała.
Patrząc na to, w jakim tempie to wszystko wokół AI się rozwija, to myślę, że kwestią czasu jest, kiedy takie gry faktycznie powstaną.
Oczywiście to nie jest kwestia miesiąca czy roku, ale myślę, że takie gry będą powstawały za kilka-kilkanaście gier.
Pewnie wymagania będą znów rosły, może do grafiki rodem z Wolfenstein 3D będzie potrzebny RTX 7090 i 128GB RAMu, ale dla generalnie branży IT to oznacza rozwój i kasę, ludzie sprzęt i tak będą kupować, więc biznes się będzie kręcił.
A przy odrobinie chęci i odpowiedniej moderacji (przynajmniej na początku) będzie można takich gier na pęczki produkować, z uwzględnieniem upodobań każdego gracza osobno.
Intel i AMD chyba nigdy nie byli jakoś szczególnie wrogo nastawieni.
AMD powstał w dużej mierze dzięki intelowi - nie tylko firmę założyli byli inżynierowie Intela, ale też dostali od niego wsparcie. To oczywiście stare czasy, później bywało raz lepiej, raz gorzej, ale firmy wielokrotnie współpracowały i się wzajemnie wspierały, więc wrogami bym ich nie nazwał, co najwyżej konkurentami.
Największy problem ze speedtestem jest taki, że operatorzy na swoich routerach dają mu wyższy priorytet. Tu pewnie będzie dokładnie ten sam problem.
W efekcie, kiedy do budynku/osiedla jest podpięte łącze na iluśtam odbiorców, to w godzinach szczytu internet chodzi słabiej, bo suma wykorzystania jest większa, niż przepustowość dla całego budynku/osiedla. Ale na speedtestach wypada nadal dobrze - po prost w trakcie testu wszystkim innym spowalnia internet, żeby test dobrze wypadł. Dzięki temu operator może się chwalić, że cały czas masz świetną przepustowość nawet, gdy sprzdadzą dużo za dużo na dany rejon.
Wiem, że przez jakiś czas speedtest.pl próbował sobie z tym radzić, zwiększając pulę adresów, z którymi się łączą, ale operatorzy szybko to uzupełniali, więc chyba już sobie odpuścili.
Ciekawe, czy M$ sobie z tym poradzi, czy te sam problem będzie.
10-15 lat temu co 2-3 lata trzeba było zmieniać telefon, bo technologia się na tyle rozwijała, że było warto. A to ekran dotykowy, a to (lepszy) aparat w telefonie, a to więcej pamięci itd.
Dziś może i jest więcej pamięci, ale czy mi robi różnicę, czy w telefonie mam 512GB, czy 1TB, skoro wykorzystuję 200GB? Czy mi robi różnice, czy aparat ma 50, czy 200mpx, skoro i tak zdjęcia zapisuje jako 12mpx, a różnicy w jakości nie widać gołym okiem? Bateria trzyma tyle samo albo i mniej, niż telefon sprzed kilku lat.
Nawet wsparcie dla telefonów się wydłuża, bo zmienia się w nich na tyle mało, że to nie problem dla producenta.
Do tego wszystkie telefony mają już dokładnie te same funkcje. Kiedyś polowałem na telefon z klawiaturą, ale w mainsteamie skończyły się one gdzieś około blackberry oraz HTC TyTN. I nadal bym chętnie taki kupił, ale albo w ogóle ich nie ma, albo jest jakiś z parametrami budżetowca i ceną flagowca.
Nie ma więc potrzeby zmieniać telefonu, skoro stary działa równie dobrze. a nowy nic nowego nie oferuje.
w Polsce "potwierdzenie toższamości" polega na podaniu numeru pesel.
Numery te po sieci latają w dowolnych ilościach. Skoro można było kupić 100k podpisów, żeby startować w wyborach prezydenckich, to tu tym bardziej można. Tam przynajmniej ktoś musiał to ręcznie przepisać, tu można zrobić makro, które ci całego excela przepisze. Bywały w Polsce wycieki, które miały grubo ponad 100k zestawów imię, nazwisko, pesel. Jak połączysz kilka takich wycieków, to pewnie ktoś bardziej ogarnięty spokojnie ponad 1mln poprawnych danych znajdzie.
A w niektórych krajach nawet żadnego odpowiednika peselu nie musisz podawać. Zaznaczasz tylko checkboxa, że ty to ty i że nie kłamiesz i tyle.
Więc w skali całej europy spokojnie może być 300k podrobionych/błędnych podpisów.
Osobna kwestia, to na ile są to w stanie zweryfikować. Ale jeśli np. z jednego adresu IP było 50k podpisów, to jest to mocno podejrzane.
Gołego softu ze steamdecka nie zainstalujesz na żadnym normalnym PC przede wszystkim dlatego, że, nie ma w nim sterowników do niczego. Ludzie to obchodzą jakoś, bo SteamOS jest oparty na Arch Linuxie i w teorii wszystko, co da się na nim zrobić, da się też zrobić na SteamOS. I mimo, że Arch to jedna z najbardziej konfigurowalnych dystrybucji, która jest stworzona do tego, żeby w niej grzebać, to jednak życie pokazuje, że i tak zawsze jakiś problem się znajdzie. To nie znaczy, że się nie da, ale jest to zabawa tylko dla tych, którzy naprawdę mają ochotę przy tym posiedzieć.
Jak by tego było mało, póki co Valve upiera się, że SteamOS, nawet po wypuszczeniu go na PC, ma być otwarty, i to w pełni. A to oznacza, że nie będzie np. oficjalnych sterowników do kart nVidii. Z tego, co czytałem po różnych forach, pierwsze wspierane przez Valve wersje beta SteamOS na PC będą działać wyłącznie na kartach AMD i ewentualnie Intela (o nich w ogóle nie pisali, ale zakładam, że to przez jeszcze mniejszy udział, niż AMD). Karty nVidii oficjalnie wspierane nie będą, choć to nie znaczy, że ktoś nie będzie mógł sobie sterowników doinstalować. Tyle, że to już wymaga robienia czegoś w konsoli, samodzielnego konfigurowania itp., więc już nie jest dla każdego, niedzielnego gracza, to już nie jest "klik i działa".
Chociaż gość, który był głównym autorem nieoficjalnych sterowników linuxowych dla kart nVidii od niedawna pracuje dla tej firmy oficjalnie. Co konkretnie robi, tego nie wiem, ale pozostaje mieć nadzieję, że i ta firma wreszcie zacznie wspierać Linuxa jakoś bardziej realnie.
To, co podlinkowałeś, to SteamOS 1.x z 2018 roku. Od tego czasu sporo się zmineiło.
SteamOS 3 znany ze steamdecka nie jest póki co dostępny na PC.
Oczywiście ludzie by nie byli sobą, gdyby coś nie pokombinowali i nieoficjalne porty istnieją, ale więcej z nimi problemów, niż pożytku.
Ale też na PC to się tak dobrze nie sprawdza. Jednak PC ma trochę inną obsługę, niż handheldy. Duży monitor, klawiatura+mysz trochę inaczej się obsługuje, niż przenośna konsola.
Lepiej według mnie się sprawdzi jakaś prosta w obsłudze dystrybucja typu Ubuntu czy Mint, na której normalnie instalujesz Steama i grasz w większość gier, a jednocześnie można go wygodnie używać do wszystkiego innego.
Ale Valve podobno pracuje nad wersją PC SteamOSa.
Ewidentnie dalej sobie z optymalizacją nie potrafią poradzić.
O ile na początku gra chodziła tragicznie i obciążała procka na 100%, o tyle teraz z procesorem już jest lepiej, ale karta graficzna nadal nie wyrabia.
Na początku z miastem w okolicy 100K mieszkańców miałem 100% obciążenie procesora, a mam Ryzena 7800x3d.
Teraz procesor na takim samym mieście to max 20%, ale karta graficzna (Radeon 7800) na 100% i mam max 20fps, po prostu tragedia. Muszę detale do max średnich obniżać, to wtedy mam te 30-50fps (oczywiście nadal przy pełnym obciążeniu karty).
Coś tam nadal mocno kuleje, półtora roku po premierze.
Ja bym tu jeszcze dodał rozmiar map.
Nie wyobrażam sobie szukanie po całej mapie Wiedźmina, gdzie jest ten NPC, z którym muszę pogadać albo ta jaskinia, do której muszę wejść.
Ale gdy mapa danej lokacji jest maleńka, bez problemu można ją całą ogarnąć i obejść. A dawniej takie były, bo technologia nie pozwalała na większe.
Zresztą, nie tak dawno grałem w Starfielda i tam też wiele lokacji robiłem nie patrząc na minimapę, bo były tak małe, że nie było to potrzebne.
Ale w większości gier było by to po prostu upierdliwe. Może i wykonalne, można przecież powiedzieć graczowi, że "idąc od wsi skręcicie panie wiedźminie za wielkim drzewem w lewo, potem jeszcze jakieś 200 kroków i tam będzie taki krzak, wtedy w prawo i już prawie na miejscu jesteście", tylko że jeśli gracz przeoczy wielkie drzewo, bo akurat go wilki napadły, to będzie szukał pół roku. Szczególnie, jeśli idąc dalej tym tropem, usuniemy też dziennik, przecież NPC mówił wyraźnie, trzeba było zapamiętać albo sobie zapisać.
Wrócili do projektu przy okazji robienia wersji na maka, to mieli trochę czasu.
Pewnie przy tej okazji poprawili jakieś jeszcze bugi.
Zastanawia mnie, co mogli zrobić.
Mak jest oparty o BSD, który jest implementacją unixa. Choć dziś już dość luźne jest to powiązanie, to nadal bywa widoczne.
Zastanawia mnie, czy przy tej okazji CDP nie popracował też nad grą, żeby lepiej działała pod linuxami, które mają parę punktów stycznych z Makiem (choć chyba mniej, niż może się wydawać, to nadal więcej, niż z Windowsem). Może nie koniecznie natywna wersja, ale może chociaż nad wydajnością popracowali? Szczerze, to czekam, czy kiedyś Linuxy wyjdą poza strefę kilku dziwaków używających tego, bo przydało by się, żeby ktoś MS trochę pogonił, bo od jakiegoś czasu robią co mogą, żeby zniechęcić ludzi do Windowsa, a ludzie wciąż go używają, bo w zasadzie nie ma większego wyboru.
Fajnie by też było, jakby dodali wsparcie modów jak w Wiedźminie, ale na to mniej liczę, bo to jednak duży temat.
Ja tu widzę jeszcze kilka innych problemów oprócz samego matchmakingu.
Zanim dojdzie do niego, musi być ktokolwiek do sparowania z kimś. Co stanie się więc z grą za rok, dwa, pięć? Niewiele jest gier typu DotA czy CS, które żyją latami (o ile można powiedzieć, że obecny CS to ta sama gra, co CS 1.6).
Po za tym ja, jak gram w multi, to lubię mieć kogoś na swoim poziomie. Ale jak gram w single, to praktycznie zawsze (poza strategiami) gram na easy. Jak wrzucić mi do gry stado ludzi z multi i jednocześnie zostawić łatwy poziom trudności?
Gry to też jeszcze mały problem.
Gorzej z aktualnościami.
Otwierasz sobie film "co nowego w (...)" i masz zonka. Jeśli jeszcze sam jesteś w miarę na bieżąco z tematyką, to po 2 zdaniach się domyślisz i masz tylko 30 sekund stracone. Ale jeśli nie, to może się okazać, że jakaś bieżąca data pada w 10 minucie. A jeśli w dziś oglądanym filmie powiedzą "od listopada będzie..." to możesz się nie domyślić, że chodzi o listopad 2021.
Nie leży na półce, tylko na giełdzie. Każdy, nawet ty, może sobie kupić akcje tej firmy.
Cały intel jest wart niecałe 100mld dolarów.
nVidia jest warta ponad 3 bln dolarów, czyli ponad 30x tyle.
To oznacza, że nVidia jest teoretycznie w stanie kupić Intela.
Oczywiście w tym momencie, ze względu na rozmiary firm i ich udział w rynku, wchodzą w grę jeszcze urzędy antymonopolowe na całym świecie, ale myślę, że gdyby się uparli, to by kupili Intela.
Tylko po co im to? nVidia idzie w kierunki ARM i wierzą, że tam jest przyszłość, więc wykup x86 im nie jest potrzebny.
Jako człowiek na codzień obserwujący pracę urzędników w Wordzie muszę stwierdzić, że Word dla wielu osób jest zbyt rozbudowany i skomplikowany. Wordpad sprawdza się tu o wiele lepiej. Można tekst wyrównać do lewej, prawej, pogubić... Wiele więcej urzędnik nie potrzebuje. Widziałem już dokenty bez jednego enter mimo wielu akapitów, a nawet jak ludzie, żeby wstawić pusta stronę, wstawiają milion spacji bo nie ogarniają działania enter, nie wspominając o enterze z controlem, więc im więcej przycisków na ekranie i w ogóle w programie, tym gorzej. A do wstawienia tabelki i tak zawołają informatyka albo Zośkę, bo jej syn studiował informatykę. A potem i tak wpiszą w CV "dobra znajomość pakietu MS Office".
W urzędzie i tak kupią Worda, bo wszyscy go mają, choć nikt nie wie po co. A w większości przypadków właśnie Wordpad by im wystarczył.
Ale z ciekawostek, z miesiąc temu zacząłem testować, jak różne gry pod linuxem chodzą. Zainstalowałem Minta, poklikałem parę gier, w tym m.in. właśnie Bully i, o dziwo, nic się nie wysypuje. Wygląda na to, że Linux lepiej emuluje starego Windowsa, niż sam Windows.
Ale remaster i tak by się przydał, bo jednak graficznie trochę postarzała się ta gra.
Mam 7800X3D i prawdę mówiąc nie widzę sensu wymiany go.
Niewiele jest gier, które go wykorzystują. Może jak bym grał w niższej rozdzielczości, a więc miał więcej FPS, to trochę bardziej procek by dostawał, ale 3440x1440 i jak na razie tylko jedna gra obciąża procka w ponad 50% i jest to Cities Skylines 2 znane z kiepskiej optymalizacji, a i to pod warunkiem, że mam miasto ponad 200k ludzi.
Jak już, to może za jakiś czas zmienię kartę graficzną, ale póki co radeon 7800 daje radę we wszystkim. Może jakiś GF z serii 6000 albo radeon z serii 9000...
Xiaomi [reklama] robi generalnie całkiem [reklama] niezłe telefony, ale [reklama] niezależnie od ceny [reklama] już się chyba [reklama] nie zdecyduję na [reklama] zakup ich telefonu. W tym ich UI [reklama] jest nawalone tyle reklam, że to mocno utrudnia korzystnie [reklama] z telefonu. Do tego potrafi co 20 [reklama] minut wysłać powiadomienie [reklama] o nowej super ofercie na jakąś gierkę.... I jasne, [reklama], większość tego można wyłączyć (ale każde miejsce osobno), możena też [reklama] wgrać miui polska, ale [reklama] jak mam najpierw poświęcić tydzień na wyłączanie [reklama] reklam, to podziękuję.
Po patchu miałem chwilę pewne problemy, ale jak skumałem, że np. za wysokie podatki powodują, że firmy znikają albo się nie rozwijają, więc podniesienie podatków powoduje spadek zysków okazało się, że gra nadal jest bardzo prosta.
Jest już jakieś wyzwanie, bo nowe kratki coś kosztują i nie ma nieograniczonej kasy, ale i tak przydał by się "hard mode" jak w CS1.
Takie to były czasy, że dało się stosunkowo łatwo zrobić świetną i oryginalną grę.
Popularność komputerów mocno rosła. Już nie tylko garstka wybrańców w coś grała lub w ogóle miała dostęp do komputera, by móc coś zrobić nowego. a im więcej osób, tym więcej pomysłów.
Sam sprzęt też szybko się rozwijał i te zmiany robiły dużą różnicę, więcej pozwalał i tworzenie gier było coraz łatwiejsze.
Stworzenie gry wiązało się ze znacznie mniejszymi kosztami. Grę tworzyło zwykle kilka osób, więc i ryzyko finansowe było stosunkowo małe. Dziś grę topową tworzą setki ludzi, ktoś musi wyłożyć grube miliony, więc ten ktoś nie ma ochoty utopić tej kasy. Woli zarobić w miarę pewne 100mln w ciągu roku robiąc 10 część gry wydawanej od lat, niż być może 150 mln w 15 lat tworząc coś ponadczasowego i oryginalnego, ale ze sporym ryzykiem wtopienia kasy.
Wiele rzeczy było jeszcze do wymyślenia. Dziś już powstało tyle gier, że coraz trudniej coś nowego wymyślić. A i sprzęt rozwijający się wówczas pozwalał na zrobienie czegoś, co wcześniej było niemożliwe. Na pewnym etapie podwojenie mocy pozwala na zrobienie 3D, które wcześniej nie było możliwe. Dziś różnica, czy coś chodzi w FHD, czy 4k jest mało istotna. Czy będzie 100k poligonów, czy milion też aż takiej różnicy nie robi, czy będzie 100fps, czy 200 też. Ale wówczas czy to będzie niegrywalne 5fps, czy grywalne 20 (bo tak często gierki miały) robi różnicę, czy jest sens to robić, czy nie. Dziś co najwyżej można zrobić ładniej, szybciej itd. chyba, że wchodzi całkiem nowa technologia typu VR (chociaż w sumie VFX1 to też lata 90), AR itp.
Ale jak ktoś szuka nowości i świeżości, to trzeba szukać indyków. Po przekopaniu się przez wiele raczej nieciekawych tytułów znajdzie się też kilka perełek. Tyle, że wymyślenie czegoś to jedno, a oprogramowanie to drugie, a do mainstreamu przechodzi głównie to, co ładne i nowoczesne (choć oczywiście są wyjątki), które wymagają kasy.
Poza tym wielu z nas było wówczas młodymi ludźmi i gry były dla nas czymś nowym i świeżym. Dziś już grałem pewnie w tysiące gier, o jeszcze większej ich liczbie słyszałem i ciężko mnie zaskoczyć, wówczas, kiedy widziałem pierwszego FPSa w życiu, pierwszego RTSa itd to nawet, jeśli to nie była pierwsza w historii gra tego typu, to ja tego jeszcze nie widziałem, więc dla mnie była pierwsza, a więc i nowa. A młodsze pokolenie po prostu urodziło już się ze smartfonem w ręku, niektórzy w gry grali, zanim nauczyli się mówić i chodzić, więc i dla nich to coś zupełnie normalnego.
Nie znam całego kontekstu, być może to tylko fragment czegoś większego.
Bo np. w Wiedźminie też mieliśmy Ciri w saunie, i co z tego? Nie nazwał bym Wieśka gównianą grą.
1) pierwsze słyszę o C+, to albo jakiś bardzo niszowy język, albo chodziło Ci o C.
2) idąc dalej tym argumentem, to jak by pisali w Assemblerze, to gry były by jeszcze lepsze.
Tylko ze to nie do końca tak działa. Języki wyższego poziomu pozwalają zdjąć z programisty cześć roboty. Zamiast siedzieć 300h nad jakimś rozwiązaniem, może siedzieć 50h, reszte czasu poświęcić albo na lepsze dopracowanie i zoptymalizowany tego, co jest, albo na zrobienie czego innego.
Jasne, po tych 300h można by przejść do optymalizacji i zrobić to jeszcze lepiej, ale wtedy mamy do wyboru - albo sprzedajemy grę po 1200zł licząc na sprzedaż taka sama, jakby była po 250, albo upraszczamy projekt i wydajemy coś, co wygląda jak 15 lat temu.
Do tego im bardziej rozbudowany projekt i im więcej osób przy nim pracuje, tym więcej różnych zależności. Szybko okazuje się,, że nikt nie jest w stanie ogarnąć wszystkiego i sporo się dubluje. Języki wyższego poziomu pozwalają na wyższy poziom abstrakcji (niestety kosztem dodatkowych rzeczy narzuconych przez język i biblioteki), dzięki czemu łatwiej zapanować nad dużym projektem.
Co do tej wersji, to już Bethesda zapowiedziała, że poprawią to i będzie aktualizacja również dla tej wersji.
Zresztą. podobny problem jest z GOGową wersją - też nie ma aktualizacji. Pewnie też będzie, ale kiedy?
Bethesda jak zwykle robi w sposób, do którego nas przyzwyczaili.
To powodzenia, gdy masz tylko zintegrowaną kartę. Bo to głównie do takich komputerów procesory.
Pierwszą część settlersów robiło kilka osób. W takim gronie łatwiej się dogadać. Po za tym takie grono może sobie pozwolić na to, żeby robić przede wszystkim grę, a dopiero później biznes.
Dziś gry to biznes większy, niż filmy i muzyka razem wzięte. Produkcja gry kosztuje miliony. Pojawiają się więc badania rynku, księgowi itd.
Tyle, że z badań rynku może wyjść coś głupiego. Może wyjść, że w strategiach np. że 30% ludzi lubi wojny, 15% rozbudowę miasta, 40% multiplayer, 40% lubi łatwe gry... więc robimy grę prostą, z multi, ale tylko 15% ludzi lubi gry z rozbudową miasta, więc usuwamy tę część gry na drugi plan. Tyle, że to jest ta część najważniejsza w tej konkretnie grze.
W efekcie mamy grę, którą te 15% rynku zainteresowane budową miast przyjmie niechętnie, bo jest to zrobione do kitu, zaś reszta przyjmie niechętnie, bo jest tam jakieś budowanie miasta niepotrzebne im do szczęścia.
Według nas, graczy, lepiej oczywiście było by zrobić dobrą grę dla 15% rynku, niż góra średnią dla 90% rynku, ale księgowi i marketingowcy, pewnie mają inną opinię na ten temat.
Zresztą, podobnie jest w filmach, gdzie obecnie najczęściej najpierw mamy tytuł, potem mamy liste mniejszości, które chcemy zadowolić, potem idee, które chcemy przemycić, potem aktorów, a na koniec ktoś zaczyna myśleć o jakiejś fabule, która się w to wszystko musi wpasować. Księgowość, badania marketingowe i inne tabelki w Excelu wygrywają, film dostaje 6/10 i wielkie zdziwienie, że ludzie się czepiają.
Dobrze, że są jeszcze 3 osoby.
Jak zostaną 2, to jedna zagłosuje za, a druga przeciw i nigdy nie ustalą niczego.
Z tego, co piszą, całość działa przez Zooma.
Jeśli więc mamy jakieś dłuższe spotkanie, na którym prowadzący czasami coś pisze i wiemy, co pisał (np. adresy internetowe, czyjeś maile, może jakieś dane w wordzie/excelu itp.) to to szkolenie można wykorzystać do nauki modelu.
Teraz tylko czekamy, aż pod koniec szkolenia gdzieś będzie się logował i, jeśli nie korzysta z managera haseł, to mamy pewne szanse na wyłapanie hasła.
To na pewno nie jest bardzo popularny i łatwy wektor ataku, ale ma szanse zadziałać nawet, jeśli nie znamy urządzenia atakowanego.
Według mnie przy tym budżecie już raczej tak o grze nie powinniśmy mówić, choć definicja jest trochę niejasna i niepewne.
Ale jeśli BG3 uznamy za indie, to np. CP2077 też, bo CDP tez sam siebie funduje.
A w zasadzie, to jeśli np. Sony czy MS zrobi jakąś grę (nie zleci zewnętrznemu studiu, tylko we własnym studiu zrobi, a tych w sumie mają na pęczki), to też będzie indie?
Tak samo, jak ze spamem. 99% spamu jest filtrowana przez filtry antyspamowe i userzy nawet o tym nie wiedzą. Z tego 1% 99% jest ignorowana. Ale ten 1% z 1% to już jakiś realny zysk, gdy wyślesz z automatu spam do miliona odbiorców.
Choroby będą pewnie wraz z dodatkowymi ścieżkami kariery lekarza i grabarza za jedyne 59,99 w dodatku "AS Bytom i dr House"
Do tego potrzebujesz dobrego monitora dla grafików, a nie do gier. A i to bez kalibracji się nie obejdzie, bo zależnie od oświetlenia, wykonania i zużycia podzespołów itd. odcienie będą inne.
A potem ktokolwiek do ciebie przyjdzie będzie komentował, że jego monitor lepszy, bo ma bardziej żywe, nasycone kolory, a twój taki wyblakły.
Odpowiada kierowca.
Do kierowcy należy upewnienie sie, że auto jest 100% sprawne i w razie jakiejkolwiek niesprawności to on ponosi winę.
Nawet, jeśli nie mógł w żaden sposób przewidzieć ani zapobiec, jak tutaj. Podobnie, jak by ci nagle wysiadł hamulec w czasie jazdy albo kierownica. Albo złapiesz gumę i zarzuci ci autem. Oczywiście kodeks przewiduje odstąpienie od wymierzenia kary lub mniejszą karę, ale kara to już osobny temat, a sama wina to osobny.
Te ilości dostarczane przez nvidie i AMD mi śmierdzą zmową.
Rynek obecnie jest bardzo chłonny - ludzie kupią cokolwiek, co będzie w zasięgu ich portfela, zwykle mocno przepłacając. A mimo to obie firmy dostarczają jakieś śmieszne ilości sprzętu.
No ale skoro sprzętu jest mniej, niż ludzie chcą kupić, to można drożej sprzedać i więcej zarobić na sztuce i pewnie i tak wyjść na swoje.
Coraz bardziej zastanawiam się, na ile to jest faktycznie problem z produkcją, jak twierdzą, a na ile strategia biznesowa.
Niby można pomodowac (choć natywnego wsparcia dla DLSS3 czy RTX niewymodujesz chyba).
Ale jak mam spędzić dziesiątki godzin szukając, który mod kłuci się z którym, który wymaga innego, a który w tylko kilku questach coś psuje, to dziękuję. Odpalam grę, żeby pograć, a nie po to, zeby sprawdzić, czy teraz zadziała.
Po za tym kupić bym pewnie nie kupił tego patcha jako dodatek, ale za darmo to uczciwa cena i narzekał nie będę.
Jeśli zależy ci na prywatności i bezpieczeństwie, to na pewno nie w Chrome.
W tej chwili chyba o prywatność najbardziej dba Firefox (nie licząc może przeglądarek typu Tor Browser, który zresztą jest oparty na Firefoxie).
Sasko na streamie wspominał, że wielu autorów modów dostało po prostu etat (+ ewentualną premię na start, jeśli moda wykorzystano w wieśku). Obstawiam, że tu tak właśnie było.
I ci ludzie będą później pracować także przy innych projektach.
I w sumie nic dziwnego. Autor moda pokazuje, że potrafi coś zrobić. Na dodatek robi to mimo, że nie dysponuje takimi narzędziami, jakie mają twórcy gry, więc mając lepsze narzędzia zrobi to lepiej lub szybciej. Generalnie to idealny kandydat na pracownika. I na dodatek autor popularnego moda pokazuje, że ma zmysł przewidywania, co się jest potrzebne w grze, co warto dodać/poprawić.
Widzę, ze tradycja "co drugi windows dobry" musi być zachowana.
Wcześniejszych nie pamiętam, więc zacznę, gdzie pamiętam:
Windows 3.x - dobry (choć to jeszcze nie era graczy)
Windows 95- zły
Windows 98 - dobry
Windows ME - zły
Windows XP - dobry
Windows Vista - zły
Windows 7 - dobry
Windows 8 - zły
Windows 10 - dobry
Windows 11 - zły
czekamy więc na Windows 12
I znów, jak w przypadku 90% tekstów o autach elektrycznych, mamy manipulacje.
Tytuł i wydźwięk artykułu brzmi "auta elektryczne niewiele zmieniają", chociaż powinien brzmieć "auta elektryczne niewiele zmieniają, bo jest ich bardzo mało".
Z danych nich wynika, ze zmieniają o 0,5%, ale jest ich około 1% całości, czyli jak by było ich 100%,to emisja CO2 spadła by o 50%, a to sporo.
To, że możesz wyeksportować save'y ze Stadii nie znaczy, że uda się je odpalić gdzieś indziej. W przypadku niektórych gier będziesz sobie po prostu miał na dysku save'y ze Stadii i ewentualnie możesz liczyć na to, se jakiś fan napisze konwerter między platformami, co może nie być łatwe.
Zresztą, jest przecież wiele gier, w których nie da się ot tak po prostu skopiować save z Epic na Steam czy na GOG.
Dużo zależy od organizacji pracy, której nie znamy.
Załóżmy, że zgłaszane bugi nie miały priorytetów lub miały je bez sensu poustawiane.
Wchodzi taki szef, przegląda, co ludzie mają do poprawy jeszcze, na szybko (bo zabiegany) sprawdza 50 pierwszych pozycji, a tam same pierdoły. Uznaje więc, że w zasadzie, to jest OK. Może i ktoś mu mówi, że to nie tak, ale on jest od szefowania, nie od sprawdzania wszystkiego czy testowania, więc ma błędny obraz sytuacji.
Jeśli tak by to wyglądało, to takie źle zrobione testy mogą mieć bardzo zły wpływ, ale to tylko pod warunkiem, że zarządzanie projektem jest złe. A o tym, że było złe, sami Redzi pisali, tylko nie wiemy, co to znaczy, że było złe.
Podobnie, jak to miało miejsce, kiedy CS przeszedł na Source - przez jakiś czas ludzie grali w 2 wersje, ale obecnie w CS 1.6 już mało kto gra. Myślę, że podobnie było by z CS:GO2 czy jak to tam sobie nazwą.
Szczególnie że nowy silnik na pewno oznacza jakieś jeszcze zmiany. A to fizyka się odrobinę zmieni, a to gdzieś coś będzie lekko mniej lub bardziej kontrastowe, a to jakieś zmiany w kodzie sieciowym będą miały wpływ o 0.01s na lagi. Niby ta sama gra, ale jednak nie identyczna, co może dla nie było by bez realnej różnicy, w multi na tym najwyższym poziomie ma znaczenie.
A komputery idą do przodu i obecnie jednak są lepsze, niż 10 lat temu, więc ludzie dadzą radę się przesiąść.
Producenci widzą, że ludzie są gotowi zapłacić więcej, więc czemu mieli by sprzedawać tak "tanio"?
Z ocen wynika, że to bardzo dobra gra (choć aż tak, żeby ją okrzyknąć grą roku). średnia rzędu 81% to niezły wynik.
Średniak to oceny 50-60%, choć wśród gier AAA rzadko takie oceny się zdarzają, ale też wydatki na takie gry są tak duże, że to nie powinno dziwić. Ale też recenzje słabych gier rzadko się zdarzają, bo często albo nikt tego nie chce recenzować, albo nie są w stanie grać na tyle długo, żeby zrobić uczciwą recenzję.
Wcześniej było "Jeśli weźmiesz dwa zupełnie nowe iPhone'y 13...".
I tak faktycznie jest.
Jesli weźmiesz 2 landrowery ten sam model, to możesz je zamienić silnikami i będą działać identycznie (przy założeniu, że któryś nie jest zepsuty oczywiście).
Jeśli weźmiesz 2 egzemplarze iphone 13, to nie koniecznie możesz zamienić je ekranami, bo zaraz się okaże, że są ekrany z innych serii albo w ogóle zahardkodowany jest gdzieś numer seryjny. A przynajmniej w ramach tego samego modelu masz 10 podwersji, o których użytkownik nie jest w stanie łatwo się dowiedzieć (nie mówię tu o wersji normalna, pro itd. tylko np. wszystkie w ramach "pro").
A osobna sprawa - w domu mam siemensa S55, którego niedawno używałem, gdy zepsuł się mój aktualny smartfon. Telefon ma 20 lat i nadal działa i mimo baterii 700mAh trzyma dłużej, niż jakikolwiek smartfon.
10 lat temu gra kosztowała 200zł, z czego często ponad połowa to wydanie i dystrybucja. Dziś platformy internetowe mają znacznie mniejszą prowizję, a ceny nie spadły. Oczywiście koszty produkcji gier wzrosły, ale też graczy jest więcej.
Dodatkowo grę, którą kupiłem 10 lat temu za 200zł mogłem odsprzedać po miesiącu za 100zł, więc już na połowę kolejnej gry miałem. Dziś płacę 200zł i tyle.
Owszem, 12 lat temu zarabiam niecały 1000zł na rękę, dziś mam kilkukrotnie więcej, więc te 200zł dla mnie jest mniejszym wydatkiem niż wtedy, ale to akurat nie jest zasługa Steama ani żadnego innego wydawcy czy dystrybutora gier, tylko rozwijającej się przez te lata gospodarki oraz mnie samego, bo mam lepsze umiejętności i lepszą pracę.
Załóżmy, że jako wydawca chcesz zarobić na grze 100zł. Mógł byś więc ją wystawić w sklepie z 12% prowizją za 112, a w sklepie z 30% prowizją za 130zł. Ale nie możesz, bo umowa ze Steam nakazuje, że nie możesz u nich mieć wyższej ceny, niż u konkurencji (chyba, że chwilowa promocja, którą później zastosujesz także na Steamie). Musisz więc w obu sklepach wystawić w tej samej cenie lub nie sprzedawać na Steam, który jest największym rynkiem.
Informatyk informatykowi nie równy.
Ale też youtuber youtuberowi nie równy. O ile nie mam szacunku dla różnych patostreamerow i innego badziewia, o tyle jest sporo ciekawych kanałów, których autorzy muszą się przygotowywać porządnie, wkładają sporo pracy, a jej efekt jest przydatny, np. wiele kanałów popularnonaukowych czy specjalistycznych.
Choć wydaje mi się, że tego typu kanały youtuberzy jednak są w mniejszości, stąd taki wynik ankiety.
Prorok Gary może nie być tak całkiem oderwany od rzeczywistości. Zwróćcie uwagę, że ma on taki sam sygnet, jak Mr Blue Eyes oraz Peralez, mogą być więc że sobą powiązani.
Myślę, że gra aż się prosi o rozwinięcie w którymś dodatku tego wątku.
Po za tym niezależnie od sprzętu wcale nie jest lepiej. goły chrome przechowuje wszystkie hasła użytkownika w sieci i zapewne nie są za bardzo szyfrowane, skoro później chrome sugeruje "to hasło było używane w innym serwisie". Sama zawartość też jest przesyłana do sieci i jakoś analizowana. Jak w pracy przy koledze z iphonem o czymś pogadamy, to potem przez tydzień ma reklamy tego czegoś, czego nie zauważyłem przy moim xiaomi. Zresztą, w sumie, to cały backup telefonu zarówno apple, jak i google trzymają w sieci, a skoro mają całą zawartość telefonu, to i wszystkie informacje o tym.
Jedyne rozwiązanie to zainstalować nieoficjalny softu i wierzyć, że oprogramowanie open source nie szpieguje. Ale wtedy z kolei pozbawiamy się niektórych funkcji, które przydatne są.
Pozostaje więc mieć nadzieję, że mną będą się interesować wyłącznie w kontekście dopasowania reklam, bo producenci softu i hardware'u i tak mają wszystkie moje dane.
A nawet, gdy takiej nadziei nie mam, to zostaje wybór - taniej lub lepsze podzespoły w tej samej cenie, czy drożej, ale być może bezpieczniej.
Jak na razie nie spotkałem się z takim problemem. Mam zrootowany telefon, aplikacje bankowe kilku różnych banków o tym wiedzą i co najwyżej informują przy pierwszym uruchomieniu, że mam roota i to potencjalny problem. Klikam "OK, rozumiem" i tyle.
Jak na razie jedyna aplikacja, której nie udało mi się uruchomić nawet próbując ukryć roota to apka McDonalds. Aplikacja mnie informuje, że to zbyt niebezpieczne używać jej na zrootowanym telefonie i nie daje rady. Nie ma problemu z bankami, nie ma problemu z mObywatelem, z podpisywaniem dokumentów itd. tylko hamburgera w promocji nie kupię, więc jakoś to muszę przeżyć ;)
A do wgrania MIUI Polska root nawet nie jest potrzebny, więc tym bardziej nie powinno się nic czepiać.
Mam 55". Jak stanę tuż przed telewizorem, to 4k jest super. Ale jak siądę na kanapie, jakieś 3,5m od TV, to roznicy nie jestem w stanie dostrzec nawet, jak się przyglądam. A jak po prostu oglądam coś i skupiam się na treści, a nie jakości obrazu, to przestaje zauważać różnice między SD, a FHD, choć oczywiście skupiając się na obrazie ją widzę. 4K jest zwykłym, przereklamowanym chwytem marketingowym.
Może większy wybór kanałów miał by sens, ale z drugiej strony nawet tego, co jest nie oglądam, bo albo śmieci z TVP, albo reklamy reklam, albo Trudne Sprawy, albo inne badziewia.
to Alpha też nie jest jeszcze.
Alpha to wersja, w której jest już działający główny trzon - są praktycznie wszystkie funkcje itd. choć może brakować części zawartości (np. brakuje sidequestów, ale jest już cała ich mechanika i główny zarys fabuły). Oczywiście może to wszystko działać z błędami, ale ogólnie już istnieje i jakośtam działa.
Beta to już praktycznie wszystko jest, kwestia doszlifowania.
Tu jest po prostu wersja robocza, bo całkiem sporej części mechaniki nadal nie ma i nie wiadomo, kiedy będzie.
Faktem jednak jest, że ta gra to ewenement. Jedna z najdroższych, jak nie najdroższa gra wszechczasów, a końca produkcji na horyzoncie nie widać.
Tak działaja korporacje i politycy.
Liczy się profit w chwili najbliższego punktu rozliczeniowego.
Wprowadzono pomysł, po roku była duża kasa. Należy pomysłodawcy i wszystkim zaangażowanym wypłacić premie. A jeśli pomysłodawcą mądry, to już szuka innej firmy, w której będzie mógł wdrożyć kolejny świetny pomysł. A nawet, jak nie, to jak po jakimś czasie go zwolnią, to wypłaca odprawę, więc i tak będzie na swoim.
Promocja oznacza, że towar jest promowany, czyli że sprzedawca szczególnie zachęca do jego zakupu.
Promować produkt można nie tylko poprzez obniżenie ceny.
Tu promocja jest jak najbardziej, właśnie zobaczyliśmy reklamę. Ale ceny są jakieś 2x powyżej sensownych i 3-4x powyżej tego, co ja jestem gotów zapłacić.
O ile wiem, zarząd nie pozbył się akcji, co nie zmienia faktu, że na nich zarobił. Jest coś takiego, jak dywidenta i tu była całkiem niezła.
...imienia Jana Pawła II, zaś chodzący ba płycie głównej imienia Lecha Kaczyńskiego. I do tego RAM imienia Jarosława Zbawiciela Polski.
Z wbudowaną inflacją energii - kupujesz komputer - wymaga 800W zasilania, ale po roku już trzeba mieć zasilacz 950W. Chyba, że zarejestrujesz bombelka, to wtedy 500+W od sąsiada będzie pobierane.
nie od tego, komu kibicujesz, tylko od fabuły.
Protagonista to główna postać, która o coś walczy i pociąga za sobą innych. Zwykle jest dobry, bo taka jest przeważnie fabuła, ale jak najbardziej może być złą osobą, jeśli fabuła jest np. o tym, jak jakiś terrorysta tworzy swoją organizację i próbuje osiągać jakieś cele.
Antagonista to główny przeciwnik protagonisty.
Kibicowanie to nie ma nic do rzeczy.
I tak, Smith był antagonistą.
Wreszcie będzie można na jednym komputerze nacisnąć CTRL+C, przepiąć mysz do drugiego komputera i nacisnąć CTRL+V ;)
Też się nad tym zastanawiam. Sądząc z prezentacji będzie źle.
Z drugiej strony 3 była zupełnie inną grą, niż 2, a w obie grało mi się bardzo dobrze.
Z ostateczną oceną więc poczekam, ale w preorderze na pewno nie kupię.
Wyśrodkowanie ikon to dobra sprawa, szczególnie na dużym ekranie. Przy 4k to fajnie wygląda.
Ale i tak nie będę się przesiadał na Win 11 na razie. Jak dla mnie brak możliwości wyłączenia grupowania na pasku zadań to tragedia. Po to otwieram coś w kilku oknach, żeby łatwiej się przełączać, a nie trudniej. Dlatego mam tytuł okna, dzięki czemu wiem, co jest otwarte w tym konkretnie i dla tego mam te przyciski osobno, żeby od razu się przełączyć, a nie najechać, poczekać aż coś sie pojawi, zacząć znów szukać gdzie jest to właściwe okno i dopiero się przełączać. Niby to tylko dodatkowa sekunda czy dwie, ale w pracy potrafi bardzo irytować.
A reszta funkcji wyjdzie w praktyce, czy są dobre, czy nie.
Promieniowanie Czerenkowa -- tam cząstki nie przemieszczają się szybciej od prędkości światła w próżni, tylko przemieszczają się szybciej od prędkości światła w danym ośrodku (tu: w wodzie). Nic się nie porusza szybciej, od prędkości światła w próżni, ewentualnie tachiony, o ile istnieją.
I tak, i nie. te 39,5mln to rezerwy, które mieli na wypadek zwrotów gry. Innymi słowy, mniej ludzi zwracało grę, niż szacowano w pesymistycznym scenariuszu. To raczej dobra wiadomość.
Z drugiej strony, spółka zawiązała rezerwy na marketing i logistykę jakiegoś kontraktu, który obecnie CDP szacuje jako nierentowny (ale umowy już podpisane, więc płacić trzeba), czego analitycy też nie mieli w szacunkach, więc mniej-więcej się wyrównuje.
Ale nadal, kolejne 52mln powyżej konsensusu to lepsza sprzedaż gry na konsole, niż zakładano, obstawiam, że to głównie dzięki powrotowi gry do PSS.
Swoją drogą, ciekawe, na co będą musieli wypłacić te ponad 40mln za nierentowny "marketing i logistykę"
Tekst, na który powołuje się gość mówi, że pracował nad umową exclusive gry wartej 100M $. To gra była tyle warta, nie exclusive.
Zresztą, wcześniej różne źródła mówiły też, że koszt produkcji tej gry to 100-120M $, więc płacenie 100M rok exclusive gry, której zrobienie kosztowało 100M jest trochę bez sensu.
Czemu wszyscy wyglądają, jak by mieli max 15 lat?
Nawet gość z wąsem i brodą wygląda, jak 15 latek, który przykleił sobie wąsa, żeby go ktoś do baru wpuścił.
Kurde, uwielbiam SR3, SR2 też było świetne. Nawet SR4 fajnie się grało, choć było strasznie powtarzalne i przegięte.
Nie wiem, może to będzie dobra gra, się okaże, ale mogli to jakoś inaczej nazwać i było by spoko. Za to teraz mam wrażenie, że autorzy robią, co mogą, żeby fanów serii trzymać jak najdalej od niej.
Może ich obchodzić, zależy, jakie są umowy między sprzedawcą a samsungiem.
Duże sieci mają niekiedy umowy, że za sprzęt płacą dopiero, gdy klienci płacą. Towar na półce nie jest jeszcze kupiony od producenta (kredyt kupiecki lub nawet magazyn wyniesiony).
Kiedy towar zostanie ukradziony albo klient nie płaci rat, producent nie dostaje kasy za sprzęt (ewentualnie z ubezpieczenia). W przypadku niepłacenia sprzedawca oddaje pewnie sprawę do windykacji, ale producent dostanie kasę dopiero, jak się ją uda ściągnąć od klienta.
Przecież nawet TV naziemna jest obsługiwana cyfrowo już od dawna. A to oznacza, że przechodzi przez software telewizora (nie tylko przez hardware jak w TV kineskopowych dawno temu), a więc można ją zablokować programowo.
To tak, jak by twierdzić, że producent/operator telefonu nie może zablokować funkcji telefonu, a tylko dostęp do internetu.
Może zablokować wszystko, zobaczysz tylko tabliczkę z komunikatem o blokadzie i z kim się kontaktować.
To nie o abonament RTV raczej chodzi :D
Niekiedy można dostać TV w ramach abonamentu z kablówką tak, jak telefon w ramach abonament telefonicznego. I tak, jak operator blokuje telefon w przypadku nie płacenia za niego, tak i telewizor może być zablokowany z tego samego powodu.
Widzę tu dwa zastosowania.
Zacznę jednak od tego, że to nie ma większego sensu w przypadku drobnych problemów typu ból zęba, złamany palec itp. Koszt instalacji takiego rozwiązania jest olbrzymi, ryzyko spore (w końcu montujemy coś w mózgu!), a korzyści okazjonalne i niewielkie.
Ale już to o czym kilka osób wspomniało, czyli dla osób np. z nowotworem, które cierpią 24/7 i tak pozostanie do końca ich życia, często wiele lat. Takie coś pozwoliło by im na jakiś czas funkcjonować społecznie, może nawet pracować, a przynajmniej nie leżeć w szpitalu, co już było by czymś wielkim.
Drugie zastosowanie, to militarne. Wyobraźmy sobie żołnierza, który po postrzale jest w stanie sam zejść z linii strzału, nie czekać na pomoc kolegów, bo ból nie pozwala się ruszyć. Jasne, ryzykuje wykrwawieniem się, ale za to nie ryzykuje życiem kolegów. Tyle, że klasyczne wojny są już coraz rzadsze, w tej chwili występują głównie w biednych państwach, których i tak nie będzie raczej stać na taki tech. Bogate państwa wolą "wysłać" kilku hakerów, którzy dezaktywują elektrownię lub zatrudnić trochę ludzi, którzy wypowiadając się gdzie się da będą budować odpowiednie nastroje społeczne. Mimo to jednak jednostki elitarne będą pewnie jeszcze długo potrzebne i tam taki tech może mieć sens.
Wymagania Windows 10 co do dysku są trochę naciągane. Podejrzewam, że po prostu są z chwili wypuszczenia systemu i nie były aktualizaowane od tego czasu. Nawet, jeśli jakoś uda się zainstalować system na tych 20GB, to będzie ciężko nawet aktualizację zainstalować. Obecnie, po 6 latach użytkowania jako komputer do pracy (czyli bez instalacji gier i śmieci) katalog windows zajmuje mi 24GB. Do tego jeszcze trzeba by doliczyć część rzeczy z Program Files i nie tylko.
Zresztą, u mnie same pliki hiberfil.sys i pagefile.sys to już 20GB, więc nie wiem, jak by to miało się zmieścić na dysku 20GB razem z Windowsem.
Zresztą, nie oszukujmy się, obecnie 64GB dysk w nowym sprzęcie to nie jest dużo. A na starym jeszcze jakiś czas nie będzie sensu instalować win11.
Zanim wyjdą na tym gry to te wymagania nie będą szczególnie duże.
Tworzenie gry trwa kilka lat, więc do tego czasu pojawią się przynajmniej 2, może 3 generacje kart graficznych i procesorów.
Wiele telefonów tę funkcję ma zablokowaną po prostu,
np. na moim leciwym Redmi Note 2 można to włączyć, ale przez to szybciej bateria się wyczerpuje, bo musi podtrzymywać dotyk non stop.
Również na moim nieco nowszym, choć też już nie najnowszym Mi Max 3 da się to włączyć (ale tylko na nieoficjalnym sofcie), ale znów, bateria wtedy działa krócej, nawet o kilka godzin (choć i tak działa kila dni, więc to nie taka duża różnica)
Jakieś 2-3 miesiące temu przesiadłem się z 2 monitorów 24" Full HD na 1 monitor 34" 3440x1440.
Po krótkim czasie okazuje się, że w większości aplikacji praca w 2 okienkach jest nawet lepsza. Windows całkiem fajnie sobie radzi z podziałem okien. Przeciągasz okno do lewej lub prawej krawędzi i ekran dzieli się na pół, przy czym możesz sobie zmienić rozmiar okna automatycznie zmieniając rozmiar drugiego okna. W ten sposób możesz mieć albo 2 okna o szerokości 1720p, albo jedno dużo szersze, a drugie węższe.
A w razie potrzeby możesz sobie to okienko rozciągnąć na cały ekran, co niekiedy też się przydaje, np. w Excelu, a jest o wiele czytelniejsze, niż na 2 ekrany.
Jedyny problem to programy, które mają obsługę 2 monitorów, a za to słabo sobie radzą na szerokich ekranach. W Lightroomie faktycznie lepiej się pracuje na 2 ekranach, niż na 1 dużym. Ale to jedyny program, w którym na razie miałem gorsze odczucia.
Niestety mój GF 970 w nowych grach już średnio sobie radzi. Owszem, grać się da, ale już trzeba detale kroić :(
Natomiast w pracy jest dużo lepiej.
Chmura to po prostu zestaw komputerów współpracujących w pewien sposób. Tak czy inaczej, na końcu są fizyczne maszyny. Jeśli wszystkie te fizyczne maszyny stoją w jednej serwerowni, to efekt pożaru będzie taki sam, jak przy spaleniu zwykłych serwerów dedykowanych.
Po za tym chmura sama w sobie nie gwarantuje bezpieczeństwa danych - jak ktoś robi chmurę po taniości, to też może być bez backupu i jest jeszcze gorzej, niż przy zwykłych dedykowanych serwerach, a tu ewidentnie było po taniości.
Bo pracują w firmie i ich premia zależy od zysków firmy. Bo ich dalsza praca zależy od tego, czy firma wychodzi na swoje.
Przypomniało mi się, jak znajomy pracował w firmie. Cieszył się, że często były awarie telefonów i nie było klientów (zresztą, podobnie z firmami dotkniętymi covidem jest). Nie jego wina przecież a strata firmy, nie jego, on wypłatę dostawał. A po pół roku wielce zdziwił się, gdy firmę, która przynosiła straty zamknęli, a on po zamknięciu firmy (niespodzianka) został bez pracy.
CDP pewnie nie zamknie się z tego powodu, ale już premie mogą być mniejsze.
Po za tym wykradzenie kodu nie odbije się już raczej ani na cyberpunku, ani tym bardziej na wiedźminie. Te gry już zarobiły większość swojej kasy i zanim ktoś zdąży wykorzystać kod, zarobią 95% tego, co mają zarobić.
To może odbić się co najwyżej na kolejnych projektach, gdy konkurencja będzie miała cały know-how. I oczywiście nikt nie przyzna się do tego, że kupił kod. Ale jeśli dzięki temu będzie można podpatrzyć kilka rozwiązań, to kto wie, może okazać się to opłacalne.
W easter eggu "Jak łzy w deszczu" gość na kolanach ma nie gołębia (jak bohater filmu) tylko jaskółkę (taką samą, jak w jednym z zakończeń).
Ja w tym momencie doszukałem się wyjaśnienia "Ciri była w świecie Blade Runnera, a nie w świecie Cyberpunka".
Wątpię, żeby mieli średnio 160 zł z gry.
No, chyba, że nie liczymy VATu, prowizji dla steam/epic/sony/ms, dla sklepów i dostawców (w przypadku pudełek) itp.
Ciekawe, który znnich będzie czarny, a który gejem.
Chociaż w sumie, to to jest opowieść o 2 facetach, którzy spędzali sporo czasu wspólnie.
Hej, za dużo piszą o tej grze. Dlatego wejdę w artykuł i skomentuję go, żeby statystyki pokazywały, że to interesujący temat i że powinni więcej pisać o CP.
f** logic.
"W przypadku oryginalnej wersji językowej dubbing oznacza zmiksowanie dodatkowych nagrań z oryginalnym dźwiękiem powstałym podczas produkcji, w wyniku czego powstaje kompletna ścieżka dźwiękowa."
W czasie produkcji gier czy filmów animowanych w trakcie produkcji w ogóle nie powstaje oryginalny dźwięk, w związku z tym oryginalna wersja językowa też jest dubbingiem.
Zresztą, w wielu miejscach na tej samej wikipedii mamy np. opisy filmów animowanych z wymienionym "oryginalnym dubbingiem" i "polskim dubbingiem".
A co do głównej części twojej wypowiedzi:
Z jednej strony narzekasz, że za dużo cyberpunka, ale z drugiej wszedłem w artykuł, przeczytałeś go (albo i nie, ale wszedłeś), skomentowałeś. Znaczy, że cię zainteresował. Znaczy, że wygenerowałeś jakiś ruch na reklamach (o ile nie masz adblocka, ale niezależnie od tego ruch wygenerowałeś). Swoją akcją, podobnie jak inni użytkownicy, pokazujesz, co czytasz, czyli co chcesz czytać, więc piszą o tym, o czym chcesz czytać. I nawet, jeśli się do tego nie przyznajesz przed samym sobą, to twoje czyny mówią co innego.
Gdyby gra wyszła zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, faktycznie RT był by na wyłączność Nvidii. Po prostu wcześniej nie było kart AMD że wsparciem tego. Teraz po kolejnym przesunięciu premiery karty zdążą się pojawić na rynku przed grą.
Żeby to było takie proste. Niestety IT to nie praca na kasie, gdzie można kogoś wdrożyć w chwilę. Choć i tam trzeba się tych wszystkich kodów nauczyć, a jeszcze użerać z głupim klientem.
Sam pracuję w IT jako programista i bardzo bym chciał, żeby to było takie proste.
Mam o tyle dogodną sytuację, że na każdy projekt sam sobie określam, ile mi zajmie czasu. I zwykle dodaję 50% do tego, co przewidziałem, bo nie wszystko przewidzę. Pewnie jak bym powiedział szefowi/klientowi, że poprawa literówki zajmie mi miesiąc, to by zaczął bardzo dokładnie patrzeć mi na ręce, ale do tej pory nie zdarzyło mi się, żeby ktoś nie przyjął zaproponowanego przeze mnie terminu.
I tera możliwości są dwie: albo się wyrobię przed czasem, albo mi czasu zabraknie. Jak czasu zabraknie, to mogę poprosić, żeby mi szef kogoś do pomocy dał, przekładać termin lub robić nadgodziny.
Proste. Tylko że ja robię dość samodzielnie. A kiedy poproszę, żeby mi kogoś dali do pomocy, to często więcej czasu muszę temu komuś tłumaczyć projekt i kod, niż gdybym to po prostu zrobił sam. Więc zysk niewielki.
A teraz takich jak ja mamy setkę. Załóżmy, że każdy jest wybitnym fachowcem i świetnie planuje swój czas. Ale i tak statystycznie połowa się wyrobi przed czasem, a połowa po czasie. I znów, ci, co wyrobili się przed czasem niby mogą pomóc tym, co mają tyły, ale to nie zawsze pomoże. Bo zanim jedni wprowadzą drugich, czas mija. A po za tym niekiedy jest jak z kopaniem studni. 2 ludzi będzie robić szybciej, niż 1, ale jak rzucimy 200, to będą tylko przeszkadzać.
Więc możemy przesunąć termin oddania tego etapu projektu, a co za tym idzie całego projektu. To już CDP robił, w sumie prawie o rok. Ale i na miesiąc przed terminem pojawiają się jakieś problemy. Pytanie, czy mamy wydać produkt zły? Zarobimy dużo mniej, a także zepsujemy renomę sobie i tym ludziom (większość z nich pewnie prędzej czy później przejdzie do konkurencji, więc wolą mieć w portfolio lepsze projekty, niż gorsze). A może mamy przesunąć termin znów? Tyle, że w ostatniej chwili to nie jest takie proste. Są wielomilionowe umowy, są klienci...
No dobra, to może od początku trzeba było dorzucić jeszcze miesiąc na wszelki wypadek? Tyle, że 2 lata temu nikt nie wiedział, jakie problemy dzisiaj wynikną. Ludzie szacując swoją pracę lub pracę innych mając więcej czasu i będąc przekonanymi, że ten miesiąc jest zbędny uznali by więc, że chcą mieć lepszy produkt, dodać jakąś funkcję, jakąś misję itp, w efekcie na koniec zabrakło by czasu... czyli wracamy do początku.
Większość branży bez większych problemów przeszła na pracę zdalną, więc nawet, jak zachorują pojedyncze osoby, to generalnie powinno być OK. Problem mogą mieć tylko mikrodeveloperzy, gdzie nad jakimś indykiem pracuje kilka osób - tam każda jedna osoba może mieć bardzo duży wpływ.
No chyba, że pandemia tak urośnie, że w ogóle 10% ludzkości będzie potrzebowało hospitalizacji. Ale wtedy już gry będą najmniejszym zmartwieniem.
Oczywiście, w każdym nowoczesnym domu są białe meble, ale jednak nie każdy gra w łazience (choć przyznam, że granie siedząc na tronie z pewnością pozwoliło by na pewną oszczędność czasu).
W pozostałych pomieszczeniach te kolory jednak bywają bardziej zróżnicowane, a patrząc po ofertach najpopularniejszych sklepów typu BRW, Bodzio, Ikea itp. to jednak wybór białych mebli do salonu jest niewielki.
A po za tym nie każdy zmienia meble co 3 lata, bo stare są niemodne.
Zależy, jak to jest zrobione technicznie.
Ale wystarczy, że XBox jest wyposażony w baterię (jak laptop), W razie odpięcia prądu wyłączany jest dostęp do TV i wszystko inne, co może pobierać prąd, a jak bateria się kończy, stan pamięci (i procesora i wszystkiego innego) zapisywany jest na dysku. Znamy to od dawna z laptopów i nie ma to wpływu na ich działanie, a sprawdza się nieźle.
W zasadzie, to wystarczy, że tu bateria pozwoli na kilka minut pracy urządzenia, byle zdążyć zrobić zrzut.
Ileż to ja godzin spędziłem w RD.
Ale tam też nawet prowadzenie jednej koalicji to było roboty na pół etatu, gdy ktoś chciał grać w topie. A jak się należało do sojuszu walczącego o zbudowanie Pałacu Sądu Ostatecznego, to już co najmniej pełny etat wychodził z tego.
Excel, a później odpowiednie programiki to było coś niezbędnego.
No i największa zaletą gry było to, że nie trzeba było siedzieć 24/7, nie miało znaczenia, czy swoje ruchy zrobię o 7 rano, czy o 23, byle przed przeliczeniem nocnym skończyć. No, przynajmniej po wprowadzeniu kolejek, bo wcześniej trzeba było się między graczami dogadywać, żeby kolejność zachować. Brakuje mi tego w obecnych grach.
Jak dla mnie 9/10 to już wybitny produkt. Wybitne produkty wychodzą max 2-3 w roku, a często żadnego.
Do tego dochodzi problem uśrednionych gustów. To, co jeden uzna za arcydzieło, inny uzna za nudne. Przykładowo, większość filmów o superbohaterach dla mnie to śmieci. Same efekty specjalne ze szczątkową fabułą. Ale niezależnie od ocen zarabiają na siebie, więc z tego wniosek, że dużo osób jednak lubi takie kino.
Dlatego uważam, że czasami warto dać szansę czemuś o słabszych notach, bo można się zdziwić. Może nie zawsze będzie to coś, przy czym spędzisz setki godzin, ale z drugiej strony, wolę dać 50zł za grę na 15 godzin, niż 2x 25zł na filmy na 2 godziny każdy i wyjść z kina niezadowolonym.
Ehh. Ja jakiś dziwny jestem, bo chętnie bym zrobił porządny remont. Naprawdę lubię prace remontowe w domu. To pewnie dla tego, że na co dzień robię coś zupełnie innego. Ale lubię malować, sam robię sobie meble do domu, pod koniec roku sam podłogę mam zamiar robić (deski (prawdziwe drewniane, nie panele) w dużym pokoju + wcześniej wyrównywanie podłogi itp.)
Tylko finanse nie pozwalają zrealizować wszystkiego, co bym chciał.
Ktoś mądry kiedyś napisał (albo powiedział, nie pamiętam), że nikt nie może mnie obrazić, mogę tylko sam się obrazić.
Bo jeśli ktoś powie, że jestem głupi, to są 2 możliwości. Albo jestem głupi i bez sensu się obrażać za powiedzenie prawdy, albo nie jestem głupi i ten ktoś sam się ośmieszył kłamiąc. Tyle, że ostatnio niestety kłamstwo jest OK i ten argument przestaje mieć sens.
To, że teraz o nikim nie można nic złego powiedzieć jest jednym z powodów, dla których mamy coraz mniej fajnych komedii czy elementów komediowych. Bo nabijać się lub źle mówić dziś wolno się tylko o białych, heteroseksualnych mężczyzn wyznania katolickiego, a ci niestety stanowią tylko pewną część światowego społeczeństwa.
Nie wolno powiedzieć, że otyłość jest chorobą, że geje to mniejszość, że kobiety są statystycznie słabsze i mniej odporne na stres (choć to nie znaczy przecież, że nawet dużo trenująca kobieta jest słabsza, niż nawet najsłabszy facet). Nie wolno powiedzieć, że ktoś w imię religii zrobił coś złego (no chyba, że to wyprawa chrześcijanin) itd.
A w ogóle, to przecież wiadomo, że żadne stereotypy na świecie nie istnieją i nie należy ich przedstawiać.
Wbrew pozorom sposobów ataku może być całkiem sporo, a powodów jeszcze więcej.
Można w jakimś biurze w openspace zhakować (lub podłożyć zhakowaną) ładowarkę. Po co? Dla jaj, dla zaszkodzenia firmie, dla zaszkodzenia szefowi lub koledze, który często tam ładuje...
Można w szkole. Po co? Dla jaj, dla przerwania klasówki, dla zaszpanowania przed kumplami.
Można w komunikacji publicznej zhakować ładowarkę. Po co? Dla jaj oczywiście, ale też żeby zaszkodzić komunikacji miejskiej, a może nawet z biznesowych powodów (ładowarki w autobusach konkurencji palą ludziom telefony albo i same się zapalają, nasze są OK, kupcie nasze).
Jak ktoś pyta, po co coś hakować, to najwyraźniej brakuje mu wyobraźni albo nigdy nie słyszał o wesołkach, którzy dla jaj zrobią cokolwiek nie zastanawiając się nad konsekwencjami.
Ale przecież te 16GB RAMu nie jest dla przeciętnego Kowalskiego.
Tak, jak komputer PC ze 128GB RAM nie jest dla mnie czy większości z was.
Po pierwsze, są ludzie, którzy patrzą na cyferki i cena nie gra roli, stać ich, to kupią.
Po drugie - musi najpierw być jakiś model nie dla każdego, żeby za kilka lat był model dla wszystkich. Pamiętam, jak miałem komórkę z 64MB RAM i 195Mhz (HTC Wizard) procesorem i się ludzie w sieci zastanawiali, po co to komu. Teraz na taki sprzęt nikt nawet nie spojrzy, bo niczego na nim nie uruchomi. Tak samo dzisiaj nikomu nie trzeba 16GB RAMu, ale to daje możliwość tworzenia apek, które z tego skorzystają, które dadzą jakieś możliwości i za kilka lat będzie to standard.
Takie jest prawo rynku - ma być rozwój, a nie stanie w miejscu.
Jest oczywiście część ludzi, których stać i w sumie czemu nie, skoro to fajnie wygląda. Są firmy IT, które dla zatrzymania pracownika, który dla nich zarabia konkretną kasę są w stanie wydać 3k na jakieś fanaberie. Ale według mnie te 2 grupy to mniejszość (choć oczywiście żadnych badań nie przedstawię).
Jest jeszcze jedna grupa osób, która kupuje coś takiego i wydaje mi się ona najliczniejsza. To ludzie, dla których marka jest czymś w rodzaju religii.
Tak, jak babcie potrafią oddać całą emeryturę na tacę lub dla ojca dyrektora, tak są ludzie, którzy zaciągają kredyty, by mieć najnowszego iphone. I bez znaczenia, że poprzedni działa nadal świetnie i i tak go nie wykorzystujesz, ale trzeba zabłysnąć przed znajomymi.
Bo co powie sąsiadka, jeśli ja dam mniej na tacę? Bo co powie ziomek, jeśli będę miał gorszy telefon od niego? Bez znaczenia, czy mnie stać, muszę wydać te pieniądze. Tak działa marketing od bardzo dawna, to nie jest nowość w wydaniu Apple czy jakiejkolwiek obecnie istniejącej firmy.
Do tej pory w VoD były albo filmy, które już były wcześniej w kinach, więc sporo osób już widziało film i drugi raz nie chcieli płacić, albo filmy, które były co najwyżej średniakami, więc nie mogły się porównywać do superprodukcji.
Za to premiera online jest nieporównywalnie tańsza. Nie mam pojęcia, jaką prowizję mają kina, ale myślę, że co najmniej połowę kasy zgarniają, a w przypadku stramingu prawie całość idzie do producenta (po za jakimś procentem dla dystrybytora, ale i tak mniejszym, niż w kinie).
Prawdę mówiąc, bardzo trudno oszacować, ile mógł by zarobić duży film z premierą VoD. Z drugiej strony jednak, takiemu netflixowi też mówiono, że po co to, skoro jest TV. Oczywiście istnieje ryzyko związane z piractwem, ale myślę, że ostatnio coraz mniej ludzi ściąga pirackie wersje filmow, więc nie jest to aż takie ryzyko, jak 10 lat temu.
ponad 5 lat temu (grudzień 2014) kupowałem komputer za około 4500.
i7, 8 GB RAM, GF 970, dysk SSD 256GB + HDD 1TB.
Od tego czasu dokupiłem drugi dysk SSD i drugi dysk HDD (choć głównie do pracy, bo do gier to by wystarczyło) i niedługo dokupię RAMu (też głównie do pracy). Jak na razie wszystkie gry, które próbowałem odpalić, chodzą i wyglądają lepiej, niż na konsolach, choć oczywiście nie ma mowy już o detalach na max.
Na komputerze mogę też odpalić Photoshopa, wygodnie pośmigać po necie, pograć w gry sprzed lat (nadal grywam w Transport Tycoona / Open TTD) i porobić wiele innych rzeczy, których na konsoli nie porobię.
Osobna kwestia, to wygoda, choć w czasach steam niewiele się to już różni od konsol.
Fakt, komputer kosztował więcej, niż konsola, ale za to gry mam średnio 50-100 zł tańsze, bo nie muszę w nich spłacać rat za sprzęt.
Kupując średniaka możemy dostać telefon dobry pod pewnymi względami. Flagowiec ma praktycznie wszystko wymaksowane. Z drugiej strony, czy potrzebujemy wszystkiego? Jeśli chodzi o zdjęcia, to moja 9 letnia lustrzanka nadal robi lepsze, niż najnowsze flagowce i z niej korzystam. Telefonem robię zdjęcie typu "nie zapomnieć", które pewnie po 1-2 dniach skasuję. Nie gram w najnowsze gry, więc super procesor czy 8GB RAMu mi nie trzeba, mam w swoim Snapdragona 636 (podkręconego do parametrów 660) i 4 GB RAMu i nie narzekam. Miejsca mam teoretycznie 64GB, z tego po prawie roku użytkowania nadal prawie prawie 30GB wolnego. Kupiony z androidem 8, teraz ma 9, zapowiedziana aktualizacja do 10 (beta już jest dostępna).
Poprzedni telefon (redmi note 2) używałem jakieś 4 lata, zmieniłem, bo rozbiłem go i wymiana wyświetlacza byłą droższa, niż cały telefon, a nie dla tego, że był dla mnie za słaby czy czymś mi nie odpowiadał. Teraz mam Mi Max 3, który ma baterię 5500 mAh i ekran 6,9" i pewnie go będę używał kolejne jeszcze 3-4 lata. Jedyne, czego mi brakuje, to IP68, ale jakoś przeżyję.
Marketingowcom udało się wmówić ludziom, że jak mają telefon 2 letni, to on jest do kitu i trzeba kupić nowy mimo, że stary wciąż działa i spełnia swoje funkcje. Masz telewizor Full HD? Kup 4k! mimo, że z kanapy różnicy nie zobaczysz, a z 50cm nikt nie ogląda 50" telewizora, ale kup! Masz tylko 64 GB pamięci w telefonie? Kup nowy, ten ma 512GB. Nieważne, że nadal masz sporo wolnego, a ewentualne braku wypełni karta pamięci za ułamek ceny telefonu. KUP! Masz wszystkie parametry super? Nieważne, teraz moda jest inna, kup modny model.
Z tego, co ostatnio czytałem, to, że tak powiem, obie wersje odpowiedzi są poprawne.
Wersja PC wyprzedziła już konsole pod względem ilości sprzedanych egzemplarzy (przepraszam, nie mam źródeł). Ale pod względem ilości zarobionych pieniędzy PS4 jest daleko z przodu.
A to wszystko przez to, że obecnie Wieśka w wersji GOTY na PC można kupić poniżej 50 zł, a na premierze było to około 200 zł nie licząc dodatków do gry, które też przecież zarobiły. Podejrzewam (choć to tylko moje zgadywanki), że w pierwszym roku wersja PS4 mogła zarobić więcej, niż wersja PC do dziś i późniejsza sprzedaż w promocjach już tu wiele nie pomoże.
Jestem natomiast ciekaw, jak się będzie sprzedawała wersja na switcha, czy to im się opłaci, bo przecież przerobienie tej gry na pewno wymaga trochę pracy, a nie jest to nowość i większość osób, które chciały kupić tę grę już dawno to zrobiła na innych platformach, pozostają głównie ci, którzy mają wyłącznie switcha oraz ci, którzy będą chcieli mieć wersje na kilka platform.
Windows 1.11 waży jedyne 775 MB :D
Dla porównania, 1.04 (ostatni z serii 1.x) wymagał 256KB RAM (zalecane 512KB) i zalecany był dysk twardy 5MB (choć można było odpalić z 2 dyskietek po 720 KB).
A możliwości nawet mniejsze ma ten 1.11.
Technicznie na pewno jest to możliwe do wykonania. Tylko że istnieje spore ryzyko nadużyć.
Wyobraź sobie teraz takiego janusza, który widzi, jakim schematem są generowane klucze. Zakłada wiec konto na G2A i wrzuca milion kluczy z nadzieją, że chociaż kilka będzie działało. I te kilka sprzedaje (być może nawet w innym serwisie). A zawsze jest trochę niewykorzystanych a wygenerowanych kluczy, bo chociażby dla różnych sklepów się generuje, gdzie mogą leżeć i rok nieużywane. I co potem zrobić z kimś, kto legalnie kupił klucz z uczciwego źródła, ale klucz już został wcześniej sprzedany na lewo i wykorzystany pół roku temu przez kogoś (kto pewnie nawet nie wie, że kupił lewy klucz).
No i co z tego.
1) mają jeszcze prawie rok na optymalizację.
2) na targach zawsze pokazuje się na topowym sprzęcie, tak na wszelki wypadek.
3) to że coś działa na świetnym sprzęcie nie znaczy, że nie będzie działało na trochę gorszym. Szczególnie, że róznica między titanem a 2800 Ti nie jest wcale taka duża, jak różnica w cenie.
4) Po za tym gra musi być tworzona tak, żeby za kilka lat nadal wyglądała. To oznacza, że 100% swoich możliwości powinna pokazywać na topowym sprzęcie z kwietnia 2020 tak, żeby większość ludzi mogła grać na detalach typu średnie/wysokie, a tylko nieliczni na ultra, dzięki czemu za 3 lata nadal będzie wyglądać dobrze w porównaniu z ówczesną konkurencją.
Myślę, że mój 970 nadal da radę, być może tylko RAMu będzie trzeba dokupić, bo już 8GB powoli bywa mało, i ewentualnie zainwestować w dysk SSD, żeby nie zasnąć w czasie uruchamiania gry. Jasne, nie odpalę gry w detalach na max, ale myślę, że pogram w akceptowalnej płynności.
A mnie zastanawia coś jeszcze.
Johny Silverhand to jedna z postaci, które możemy wybrać jako idol z dzieciństwa. A później okazuje się, że może on być naszym przewodnikiem, że odgrywa istotną rolę itd.
Ciekawy mnie, czy jeśli wybiorę inną postać jako swojego idola, to czy ta inna postać będzie moim przewodnikiem? Bo jeśli tak, to będą to 3 bardzo ważne postacie w grze, których raczej nie spotkamy jednocześnie, w jednej grze, trzeba będzie zacząć grę od nowa, żeby zobaczyć drugą lub trzecią postać. I na dodatek każda z tych 3 postaci jest całkiem inna, ma inne podejście do życia i świata, więc na pewno będzie nas inaczej prowadziła, co innego podpowiadała.
Bez przesady, różnica między 2k a FHD nie jest taka duża, to tylko niecałe 7% różnicy szerokości ekranu (i nie wiadomo, ile wysokości), natomiast różnica w zużyciu baterii jest spora. To jest zresztą powód, dla którego w komórkach od dawna rządzą procesory ARM, a nie x86, po prostu są bardziej oszczędne, a w komórce to ważniejsze, niż wydajność.
Ale oczywiście na realne wyniki trzeba poczekać, aż fizyczne urządzenia będą dostępne dla ludzi. Choć i tu ciężko będzie powiedzieć w 100%, bo wiele zależy nie tylko od samego procesora, ale też np. od optymalizacji systemu operacyjnego, sterowników itp.
Już się boję. Niestety filmy na podstawie gier zwykle nie wychodzą najlepiej. Jako-takich jeszcze coś się znajdzie, naprawdę dobrych nie przypominam sobie.
Ale może chociaż zrobią nową odsłonę SR? Chętnie bym zagrał w nową grę w stylu SR 3
Moim zdaniem, podobnie jak kilku osób powyżej, wiedźmin był lepszy nić GTA V i RDR II. Po prostu lepiej mi się grało. GTA V nigdy nie ukończyłem, choć próbowałem kilkukrotnie, w RDR II na razie nie grałem na swoim sprzęcie, ale te chwile, które u znajomego spędziłem zniechęciły mnie do gry.
I choć z wieloma uwagami autora się zgadzam, to z kilkoma nie. Przede wszystkim uważam, że system reputacji w grach to generalnie zły pomysł. Owszem, system reputacji w jakiejś grupie NPCów jest OK, ale nie ogólnie. To, że przejdę się dziś przez miasto i 1000 osobom powiem, że są głupi i brzydcy to nie znaczy, że jak spotkam tą 1001 osobę to ona od razu pomyśli "o, to ten nieuprzejmy". Pewnie w ogóle nie słyszała o mnie, więc czemu w grach RPG miało by to tak działać? Owszem, jeśli wejdę do biura i powiem 5 spotkanym tam osobom coś złego, to pewnie następnego dnia w biurze więcej, niż te 5 osób będzie o tym wiedziało, ale ktoś obcy niekoniecznie.
Podobnie uważam, że wciskanie na siłę wszędzie interakcji z graczem nie jest dobre. Wbijanie gwoździ w ścianę jest po prostu nudne. To mogło być dobre 20 lat temu, kiedy często na siłę się wydłużało grę w grach RPG i faktycznie takie przerywniki robiły wrażenie, ale efekt jest taki, że tylko garstka fanatycznych zapaleńców po latach ma ochotę wrócić do takich gier i miło to wspomina, reszta, która nie jest miłośnikami takiej symulacji życia albo źle wspomina grę, albo (częściej) zapomina o tych negatywnych wspomnieniach, bo zwykle w takich grach reszta też jest dopracowana i często ciekawa.
CP2077 ma szanse stać się wybitną grą, kolejną grą roku. Czy tak będzie, okaże się, jak wyjdzie, ale niech CDP robi go po swojemu bo przy W3 pokazał, że potrafią zrobić dobrą grę. A jeśli pomiędzy W3 a CP2077 będzie taka różnica, jak pomiędzy W2 a W3, to będziemy mieli nie tylko grę roku, ale i dekady albo i więcej.
Ja bym się tam nie doszukiwał żadnych powiązań i "czy gra pasuje do okresu", ale jak już koniecznie chcesz, to może właśnie idealnie w klimat się wpisuje? Według Biblii Jezus przyszedł, żeby zbawić świat i ostatecznie pogonić stąd diabła. Więc mod do gry o walce z diabłami i ich pomocnikami idealnie pasuje do okresu świątecznego.
Ciekawe, że profesjonalne aparaty coraz częściej mają mniej pixeli (np. 24Mpx albo i mniej), a telefony zwiększają.
Widać po tym, do kogo są adresowane te sprzęty. Profesjonalista wie, że rzadko potrzeba więcej, niż te 15-20 megapixeli, a do facebooka czy instagrama starczyło by nawet ze 2. 24 Mpx tak dla zapasu, żeby było w postprodukcji z czego przyciąć, a spokojnie starczy na ekran czy do wydruków A3 a nawet większych. A mniej pixeli to większe komórki światłoczułe i lepsze zdjęcia w nieidealnych warunkach świetlnych.
A ktoś, kto nie wie, o co chodzi, patrzy tylko na cyferki, więc dla niego 48>40, czyli jest lepiej. Marketing sprzeda produkt.