Żadne arcydzieło, komedyjka romantyczna przereklamowanego Billy Wildera, "Śniadanie u Tiffany'ego" zjada ten film na nomen omen śniadanie. Oscar tylko za to, że nie było żadnego sensownego konkurenta, 1961 to nie był najlepszy rok amerykańskiego kina.
Przez pierwsze 4 godziny to była gra idealna, wydawało mi się że to najlepsze w jaki sposób można było przedstawić klimat pierwszego Aliena na komputerze. Później niestety to już zrobiło się strasznie męczące. Zadanie odkręć jakiś tam zawór, gdy przepełzłeś przez pół stacji to okazało się, że zawór był zamknięty w szafce elektrycznej, do której przycisk był nie obok, ale na drugim końcu stacji nie wiadomo dlaczego, no to pełzłeś znowu przez pół godziny, na miejscu okazywało się, że przycisk nie działa bo bezpiecznik się przepalił a magazyn z bezpiecznikami, to akurat na trzecim końcu stacji. Jak już przypełzłeś z bezpiecznikiem do przycisku a później znowu do szafki to okazywało się, że zawór zardzewiał a WD-40 to akurat trzymają na czwartym końcu stacji i tak w koło Macieju. Pod koniec marzyłem już tylko o napisach końcowych, bo nie lubię zostawiać gier w które już włożyłem jakiś tam wysiłek, albo chociaż o znalezieniu bazooki, żebym mógł w końcu przypier...niczyć w tego potwora o DLC nie było już nawet mowy. Mam nadzieję, że trochę inaczej będzie to tym razem wyglądało.
Gówno-gra na kilka godzin z dwoma niezłymi mechanikami latania i strzelania, które właściwie były jedynymi mechanikami tej produkcji. Z fabułą napisaną na serwetce w knajpie, oczywiście zasrana woke-contentem a to wszystko od firmy, która stworzyła Baldur's Gate, Planescape Torment, Mass Effect, Jade Empire, Dragon's Age czy Knights of the Old Republic i była nawet nie królem, ale cesarzem segmentu RPG przez ponad dekadę. A autor rozpacza jakby zamknęli serwery Diablo 2. Niech wystawią jakieś they/them najlepiej w jedynym słusznym kolorze na CEO i założą w końcu łańcuch na bramę.
" Autorzy zrozumieli w ten sposób, że stare gry z tej marki mocno się zestarzały i przy „trójce” konieczne jest gruntowne zmodernizowanie rozgrywki, bo bez tego projekt nie ma szans na sukces.". To modernizacja to pewnie pod graczy z padami. Nasrajcie tam filmików i zróbcie tak, żeby gra się sama przechodziła jak wielkie exy co się nie sprzedały na PC.
Lubię ją, ale ona akurat to nie powinna takich rzeczy mówić, bo jej Oscar raczej nie grozi. No chyba że wprowadzą kategorię największy obwód.
Człowieku, Activison było na skraju bankructwa. Miliardy zarabiało i miliardy wydawało na utrzymanie.
To była forpoczta tęczowego Bioware, które rozkwitło w pełni przy Veilguard. Jedynym białym mężczyzną z którym mogłeś porozmawiać w grze, był jeden ze sprzedawców, cała reszta w tym obozowisku, wszyscy najlepsi wojownicy i jakiekolwiek postacie decyzyjne od czegokolwiek to albo kobiety albo opaleni. Na czele z głównym bohaterem, czy bohaterką w moim przypadku, bo wybrałem dziewczynę, których nie oglądasz przez całą grą bo nawet przy wyborze postaci są w pancerzach, w zakończeniu fabuły, można zobaczyć jej twarz przez sekundę w odbiciu w lustrze i też się okazała bambusowego koloru. Jedyne co tam było fajne, to jedna z głównych postaci drugoplanowych, która wyglądała jak Mongoł. Mongołowie to strasznie mało reprezentowana grupa etniczna, więc tu na plus. Oprócz tego, bełkotliwe lore oraz idiotyczna kończąca się w połowie fabuła. Latanie w sumie przyjemne, ale w dwóch sceneriach czyli dżungla albo jaskinie. Strzelanie żaden cud, ale też całkiem na pozytywnie, tyle że co z tego jak przeciwników to pięć rodzajów na krzyż, z czego dwa to modele zwierzęce? Gra przerażająco pusta i pozbawiona treści. Programiści widać, że jeszcze chyba byli zatrudniani podług umiejętności bo grafika ładna a gra chodziła bez problemów. Za to osoby odpowiedzialne za projektowanie to już 99% internetowe Juleczki i Kacperki z kolorowymi włosami. Destiny 2 zjadało tego kasztana na śniadanie, już nie wspominając o Borderlandsach czy The Division. Dałem 14 złotych na jakiejś wyprzedaży i szczerze mówiąc nie jestem przekonany, że było warto. Jedyne co poczytuję za plus z ogrania Anthem to zobaczenie na własne oczy gry AAA, która po 5 minutach wygląda jak gigantyczna superprodukcja a po 3 godzinach jak szrot z RPGMakera. No i przekonanie się, że nawet ci krzykliwi youtuberzy co w gościu z reklamy Old Spice widzą masoński spisek, czasami mają rację.
Wszyscy recenzenci, chyba to ich "wkład" w wojnę z Putinem. Tak czytając opinie graczy, zarówno tutejszych jak i zagranicznych, nowy Stalker został przyjęty nieco chłodno.
Oszukujesz sam siebie, myśląc że jesteś niezbędny i taki pozostaniesz. Wiesz co najlepiej leczy z takich halucynacji? Moment w którym przełożony mówi "opróżnij do jutra biurko i powodzenia".
A pozostałe 2/3 to ludzie może i bez doświadczenia i umiejętności, ale za to w całym spektrum kolorów, płci, orientacji i autyzmu.
A będą jakieś udogodnienia dla upośledzonych umysłowo wierzących w czarnych samurajów?
Znaczące romanse CDP, Ciri w balii z łaziebną i Jaskier pod biurkiem Foltesta, już widzę podjaranych youtuberów z różowymi włosami.
A jakby relacje nie były świetne to pisemko od prawnika. Byłem w szoku wtedy, jeszcze bym zrozumiał jakby stary ślusarz coś chrzanił o gierkach dla dzieci, ale stary inżynier nie doceniający rozwoju technologicznego? Trochę wstyd.
"Marc-Alexis Côté, producent wykonawczy Assassin’s Creed: Shadows, stwierdził, że odpowiedzią na „nienawiść” będzie dalsze tworzenie gier, które „celebrują bogactwo naszej kultury”". Albo będzie nią plajta.
Zróbcie głosowanie, czy ludzie uważają, że to będzie koniec Bioware, czy koniec nastąpi dopiero po następnej grze.
Tak myślałem nad tym i myślałem i poświęciłem temu jakieś 10 minut swojego czasu czyli o wiele więcej niż było warto i nie doszedłem do żadnych wniosków. Za Chiny Ludowe nie udało mi się odtworzyć toku rozumowania, który doprowadził UBI do wniosku, że historyczna gra w której po feudalnej Japonii będziemy biegać murzyńskim samurajem jest bardzo dobrym pomysłem. Nawet dajmy na to, że ten pomysł to efekt jakiegoś wylewu czy choroby psychicznej, to przecież nie jest sprawka jednej osoby. Ktoś to wymyślił, ktoś zatwierdził, osób decyzyjnych pewnie jest więcej niż jedna, na dodatek w tak dużych firmach raczej funkcjonują ciała doradcze. Aż przypomina mi się Battlefield 5. Odklejenie od rzeczywistości ludzi szeroko pojętej zachodniej kultury jest porażające. Tzn. tych ludzi na górze, bo ci na dole to już wiedzą.
Bardzo fajna wiadomość, tzn. niekoniecznie ta o CR7 chociaż też fajnie, ale ta o powrocie Fatal Fury. Zdecydowanie bijatyka z najfajniejszym systemem walki, które wyprodukowało SNK. Lepsza seria niż King of Fighters, Samurai Shodown czy Art of Fighting. Ja bym się cieszył również z powrotu World Heroes.
A żebyś wiedział. Kupiłem D2R wcale nie tak dawno temu, jakoś niedługo przed premierą D4 za te sześćdziesiąt złotych z groszem chociaż wcale nie miałem w planach bo kiedyś się w to nagrałem do bólu, ale jednak się skusiłem. Czwórkę kupiłem po pierwszej obniżce za 180 coś tam złotych, przeszedłem raz i znowu pogrywam w dwójkę. To jest śmiech na sali, co oni zrobili z tej gry. Czekam na Path of Exile.
Te zwierzaki wyglądają jak wycięte z Power Rangers. Czekam na drugi dodatek wzorowany na Chinach w którym będzie można pojeździć na pandzie i wtedy będę mógł spokojnie powiedzieć, że wyglądam momentu kiedy w końcu zamkną tę fabrykę.
No to teraz czas na mistrzynię Saylę Acurę pierwszego twi-lekańskiego mistrza Jedi transwestytę.
IPN od zawsze na celowniku peofili. Poziom marnotrawienia pieniędzy publicznych wysoki jak zawsze i wszędzie a poziom odpowiedzialności urzędniczej od 89 zerowy, ot najwyżej się po dwudziestu latach jakieś odszkodowanie wypłaci, z budżetu oczywiście. Co jeszcze lepsze, co do tego zawsze jest pełna zgoda wszystkich zasiadających w sejmie, dosłownie porozumienie ponad podziałami.
Ależ to będzie klapa. Huk upadku Bioware usłyszą nawet dzikusy w amazońskiej dżungli.
Tej gry nic nie uratuje, ona jest zepsuta koncepcyjnie u samych podstaw. Szkoda, technicznie jest fajnie, historyjka w porządku chociaż też nie można powiedzieć, żeby jakoś znakomicie napisana, klimat tak ciężki, że aż śmieszny momentami ale powiedzmy że pod tym względem też ok. Natomiast sama gra to porażająco nudny, powolny grinder, nastawiony nie wiem na wyciąganie kasy? Ciężko mi sobie wyobrazić po co niby kupować te battlepasy i inne pierdoły. Ukończyłem story mode, doszedłem do 60 lvl na 3 poziomie trudności i poddałem się po prostu bo się czułem jakbym do pracy przychodził. Nie wyobrażam sobie teraz rozpoczynania gry inną postacią.
Męcząca gierka, niespecjalnie udana jak dla mnie, za bardzo chcieli się odróżnić od Diablo. Westwood to było coś. Wiadomo przede wszystkim C&C, ale i matka wszystkich RTS-ów czyli Dune 2, Eye of the Beholder, Lands of Lore, Legend of Kyrandia no i Blade Runner.
Ja nie nawiązuje do ich poziomu bo to fantastyczne gry, tylko do tego, że to na nich wybił się American McGee, ale to i tak będąc częścią zespołu. Z wyjątkiem nich, jedynymi grami które wyszły temu facetowi były obydwie Alicje. Oprócz tego, brał on udział jedynie w kilku projektach, które zaowocowały kupsztalami. Nie wiem czego on oczekiwał, że EA sypnie mu kilka czy tam kilkanaście milionów na nową grę? Żaden z niego Sid Meier czy inny Peter Molyneaux.
Sorry, ale czasy Dooma, Quake''a i Hexena to minęły 100 lat temu. Facet poza branżą od ponad dekady, zbiera wśród swoich fanów pieniądze na napisanie scenariusza do gry, brzmi to trochę mało poważnie. A pamiętacie, że Bad Day LA miało światową premierę w CD-Action? To było coś, mimo że gra zalatywała crapem.
On ma najwięcej luzu w Hollywood? Lewoskrętny gostek z kijem w tyłku. Najwięcej luzu to mają Tommy Chong i Leo DiCaprio.
Rewelacja, nie mogę się doczekać. Szkoda, że nie na podstawie "Ksiąg Jakubowych", chodziłbyś sobie Po Rzeczypospolitej w której przez cały rok jest miesiąc listopad żydowskim nosiwodą albo szewcem filozofującym o tajemnicach wszechświata i rozmawiał z biednymi przygłupimi polaczkami np. twórcą pierwszej polskiej encyklopedii w podartej sutannie strasznie dumnemu z tego, że ledwie duka coś po francusku, albo jakimiś feministkami. Ta powieść historyczna, która w piękny sposób przenosi nas w świat fantasy.
Moim faworytem Supergirl, tam chyba twórcy sami nie wiedzą kto jakiej jest płci i jakiej orientacji. Kompletny odjazd.
Jak już się zabieramy do stawiania różnych tez to jednak przydałoby się przypatrzeć tematowi. Pierwszą wielką rolą Leslie Nielsena była ta pierwszoplanowa Zakazanej Planecie z 56 roku. To żelazny klasyk kina S-F, trochę dziwne że akurat na tym portalu się go nie zna.
Nie można sprzedać, czegoś czego się nie posiada. Alianci nie oddaliby połowy Europy Sowietom gdyby nie byli do tego zmuszeni, podczas gdy oni pełzali po plażach Normandii w Białymstoku już było słyszeć ruskie armaty. Od samego początku było wiadomo, że granica będzie tam gdzie zatrzymają się czołgi a Anglo-Amerykanie nie dali nawet rady dojść na czas do Berlina i wiedzieli o tym już w 43. Nie nazywałbym naszych generałów i polityków zdrajcami a raczej idiotami i tchórzami. "Rząd" w Londynie umył od całej sprawy ręce a decyzję za wybuch Powstania scedował w całości na Bora-Komorowskiego, który był tak spietrany, że urządzał głosowania.
Koledzy w dół zdecydowanie racja Stanisław Anioł i Von Nogay. Bohun to raczej tragiczno-romantyczna postać on nie był zły per se, tylko raczej zdziczały. A Nowak to był zwykły szczur i skończył jak szczur. Zamiast hrabiego Horvatha, Zygfryd de Lowe i do tego Pan Rezerwista Tygrys.
Obstawiam Red Dead Redemption 2. Ostatnio promocyjna cena na steamie poleciała o 1/3 w dół i obrodziło promkami na klucze do Epica i Rockstar Launcher na ten tytuł. Klucz na Epic można już było dostać za pięćdziesiąt parę złotych.
Wypadkiem przy pracy to póki co jest PS5 ze swoimi czterema grami na krzyż po dwóch latach. Jeszcze może się okazać, że to będzie większa porażka niż PS3.
A niby co o tym świadczy, że było lepsze? Było totalną katastrofą i to nie tylko z dzisiejszego punktu widzenia, ale i również tamtejszego. Powstanie powinno się zakończyć po 3 dniach, ale tak samo jak trudno było znaleźć chętnego żeby je rozpocząć tak nie znalazł się nikt odważny, kto by poddał miasto.
No sorry, ale Vader spieprzył dokładnie wszystko za co się zabierał w starej trylogii, facetowi przez trzy filmy nie udało się wykonać ani jednego zadania.
Niedocenionych? Totalnie przeciętne naprawdę niczym się nie wyróżniające Shogo, ordynarny klon Cywilizacji nazwany tutaj zapomnianym pionierem (czego?), średnia gra na licencji znanego filmu, dwa niegrywalne z powodów technicznych knoty, gierka z Apple która w momencie wydania wyglądała jakby była ze 3 lata (wtedy to były ze dwie epoki) do tyłu w stosunku do tych z PC, gra której sequele są jednymi z najbardziej znanych w branży, chyba najsłabsza przygodówka Lucasarts i "dziadek" survival horrorów bo przecież gatunku nie wymyśliło Alone in the Dark. Jedyną zapomnianą perełką jest tutaj Heart of Darkness.
W miarę porządne zestawienie, chociaż to takie oczywiste best of dostępne na większości stron po wpisaniu batman best comics. Z drugiej strony co tam robią Zagłada Gotham i RIP to ja nie wiem, autor chyba nie na tę stronę co trzeba zabłądził. Brak Batman Black & White, the Last Arkham, Dark Knight - Dark City, Batman:Cult. Z okoołobatmanowych Robin:Year One i Gotham Central. Z tych nowszych Biały Rycerz jest naprawdę ok, kontynuacje podobno też.
W którym miejscu te Stray to jest graficzna petarda? Może chodziło wam o stylistykę? Która nawiasem mówiąc specjalnie oryginalna to nie jest. Ależ ten Scorn to będzie kasztan.
Taka praca, taka praca. Odnoszę wrażenie, że zdolność autora do rozpoznania dobrego filmu czy serialu jest raczej nikła.
Nie piszcie bzdur, oni nie są tak "dobrzy" bo to żadni oni i żadna sztuczna inteligencja tylko samochody jadą po sznurku z punktu A do punktu B nie bacząc na reguły obowiązujące gracza. Identycznie jest dajmy na to w Fifie grając z komputerem, piłka ma trafić od pana A do pana B i obserwujemy cudowne rykoszety, magiczne przyspieszenia, wślizgi rozpoczynające się dokładnie w momencie w którym naciskasz przycisk podania i umiejętności pięciu Messich u piątoligowych graczy. Taka to inteligencja, do niej jeszcze bardzo daleka droga.
Oczywiście, że przynosiły zyski, ciągnęli z zawładniętych ziem ile się dało, do dzisiaj jeszcze wszystkiego nie wydali. Napewno nie trzymali tych kolonii bo byli bogaci i mieli kaprys posiadania czarnych kamerdynerów. Wielka Brytania to tak naprawdę największy przegrany II WŚ, mapa świata musiała się w nowych warunkach zmienić. Imperium się rozpadło bo i tak nie byliby go w stanie utrzymać. Zarówno Niemcy jak i Japończycy prowadzili na terytoriach kolonialnych agresywne działania propagandowe promujące postawy narodowo-wyzwoleńcze i obiecujące utworzenie suwerennych krajów. No i olbrzymi wpływ na to miał rozwój technologii, nie dało się bez końca utrzymywać tych terytoriów w stanie permanentnego zacofania a czasy gdy 3 tysięczny korpus uzbrojony w najnowsze karabiny rozbijał w puch 50 tysięczną armię włóczników już się skończyły.
Gandalf to akurat wiadomo kim był, Majarem - wysłannikiem Stwórcy czyli istotą duchową do którego to gatunku należeli m.in. również Sauron i Balrogowie. Skojarzenia z aniołem racjonalne, ale jeżeli już to z pomniejszym, skojarzenia z Chrystusem błędne.
Brak Niewinnych Czarodziejów, Naprawdę Wczoraj, Do Widzenia Do Jutra, Wesela, Dziewczyn do Wzięcia, Ewa chce Spać, Hydrozagadki pewnie o czymś jeszcze zapomniałem. Plac Zbawiciela, Ida, Bogowie i Ostatnia Rodzina mocno na wyrost. Już bym prędzej coś Komasy dał, który na ten moment jest chyba najlepszym polskim reżyserem, może i Smarzowski ma lepszy warsztat ale on kręci w kółko jeden i ten sam film.
Najlepsze zgoda dodałbym jeszcze Pociąg na podium. Najlepsi Has, Munk, Wajda ale najbardziej lubię Bareję.
Jedynym z tych filmów, który mógłby trafić do zachodniego odbiorcy jest Sala Samobójców dosyć uniwersalna w odbiorze, ewentualnie Twój Vincent, o którym mało który krytyk odważył się powiedzieć, że dobra w nim jest tylko forma bo napewno nie zamulająca treść. Cała reszta to polskie bagienko średnio zrozumiałe i średnio ciekawe dla zagranicznego widza. Ta jasne, że Ida dostała oskara a Zimna Wojna była pompowana do niego, ale to filmy nieciekawe, przerysowane i "artystowskie" do bólu a decyzje podjęło towarzystwo z Hollywood, które o wiele lepiej zna Polskę niż Polska ich. Przeciętny widz uśnie w trakcie seansu. Ataku Paniki nie widziałem i patrząc na fotkę nie mam ochoty.
Pani Ewelino, proszę się nie obrażać, bo ta absolutnie nic osobistego i w jakikolwiek sposób nie jest to przytyk do cech charakteru lub figury ale parafrazując pewne znane powiedzenie "zna się pani na filmach, jak świnia na gwiazdach".
W/g mnie dwójka Pillarsów zebrała baty za część pierwszą. Dla mnie i tak jak patrzyłem w internecie dla sporej ilości graczy Pillars of Eternity było po prostu zawodem. Miałem obiecane kolejne Baldur's Gate, czyli oczekiwałem klasycznej przygody z ubijaniem goblinów i ratowaniem przed czarnym charakterem może nie świata, ale chociaż jakiegoś regionu zaczynającej się zupełnie klasycznie w karczmie a dostałem jakieś w połowie dark fantasy z pokręconą i nudną fabułą, grafomańskimi tekstami oraz chaotycznym system walki. Nie była to z pewnością zła gra, ale nawet nie w połowie tak dobra jak oczekiwałem. Dwójki już nie kupiłem po prostu, wyląduje w jakimś bundlu to zagram. O wiele lepszym "rimejkiem" Wrót okazał się Pathfinder Kingmaker, chociaż trapi go sporo problemów typowych dla niespecjalnie doświadczonego developera. Przy Tyranny też się lepiej bawiłem, chociaż jest jeszcze bardziej dark tak samo jak przy Tides of Numenera które jest bardzo fajną wariacją na temat Planescape.
Wybacz, krótki zapłon mam. Oczywiście, że część ludności się przemieszała i mieszka tam całkiem sporo ludzi dawnego pochodzenia. Natomiast w dziedzinie państwowości i narodowości mówimy jednak w kontekście ludzi którzy zręby takiej zbiorowości świadomie tworzą. Czyli władzach, inteligencji, bogatszych klasach średnich i niższych. Tymi ludźmi na Litwie byli Rusini, którzy zaczęli się spolszczać jeszcze przed połączeniem się z Koroną. Językiem urzędowym przez kilkaset lat był tam ruski później polski. Obecna Litwa zaczęła tam się tworzyć tak naprawdę na 30 lat przed I WŚ, z powodu intensywnych działań Rosji nie chcącej kolejnego powstania na swoim terenie. Ja tylko nawiązywałem do słów autora o długiej przyjaźni polsko-litewskiej. Obecna Litwa to jest nowe państwo z niedługim stażem korzystające z nazwy i części ziem tego starego, owszem do pewnego stopnia też z zasobów ludzkich .
Ano nie będę zaprzeczał bo nie wiem napewno, akcja paluszki lizać jakby nie patrzeć. Ale temu drugiemu pękła guma w gaciach totalnie. Ciężko mi uwierzyć, że wcześniej był w stanie zjechać mu tak mocno pasek.
Na Marsa ich wysłali. Bez kitu, jarzysz coś wogóle? Jak z kimś wchodzisz w rozmowę to wogóle zwracasz uwagę na to co ten ktoś mówi?
Grający Kenem mega, grający Chun Li błąd przedszkolaka. Albo ten pierwszy grał z dużo słabszym przeciwnikiem i się z nim bawił bo cały czas ma wyraźną kontrolę, albo to jakaś ustawka.
Masz jakieś kłopoty z czytaniem? Nikt tu nie napisał że Wilno to nie Wilno. Wilno to Wilno i jest stolicą Litwy, ale jego mieszkańcy to nie historyczni Litwini tylko przesiedleni potomkowie żmudzkiego chłopstwa. Proces przedziergania się jednych w drugich rozpoczął się dopiero pod koniec XIX wieku pod kontrolą carskiej Rosji. 150 lat temu pra pra dziad obecnego mieszkańca Wilna nie uważał się za żadnego Litwina.
Wilno było stolicą, ale Wielkiego Księstwa Litewskiego a nie żadnej Żmudzi. Ze Żmudzi to masz bliżej do Kłajpedy i do Rygi niż do Wilna. Lauda graniczyła ze Żmudzią była praktycznie w 100% polską prowincją ze stolicą w Kownie. Ziemia jest ta sama, ale mieszkańcy już nie.
Słuszna uwaga przyjaźń polsko-litewska może i ma długie tradycje, tyle że mieszkańcy obecnej Litwy to nie są żadni Litwini tylko potomkowie bałtyjskich Żmudzinów. Tamci Litwini, którzy połączyli się z Polską w Unii to Kresowiacy czyli ludzie przesiedleni na Ziemie Odzyskane, mieszkańcy dzisiejszej Suwalszczyzny, cześć Białorusinów i mniejszości polskie na właśnie Litwie. Oni nas nie lubią, my ich też nie kością niezgody stało się Wilno a leżą pomiędzy nami zbrodnie dokonywane na Wileńszczyźnie dokonywane przez obydwie strony a głównie Ponary, gdzie wymordowano kilkadziesiąt tysięcy Żydów oraz kilkuset Rosjan i około 3 tysięcy polskiej inteligencji głównie z Wilna w ramach wynaradawiania okręgu.
Ja rozumiem, że autor interesuje się grami komputerowymi i może mieć o historii pojęcie blade lub zgoła żadne (aczkolwiek słabo to wygląda, w przypadku osoby żyjącej z pióra), ale sprawa rafinerii w Możejkach, ściąganie polskich tabliczek w nadgranicznych miastach, rugowanie ze szkół języka polskiego, oraz robienie problemów kapłanom rzymsko i polsko katolickim były tematami powszechnie poruszanymi we wszystkich mediach. Dopiero ostatnio trochę odtajały relacje naszych krajów po ichnich wyborach jak się okazało, że im Iwan coraz częściej przez okno zagląda. Obecna pani premier Litwy mówi po polsku.
Facet, który dołączył do Bioware jak skończyli robić świetne gry a zaczęli robić kaszanę to ma być progres? Dragon Age Inkwizycja w CV to jest rekomendacja? Chcą kilka tytułów AAA robić równocześnie? Z jednym mieli teraz problem.
Tak jak kocham GTA i uważam za jedną z najlepszych serii gier w dziejach, tak najwięcej radości wśród gier Rockstar sprawiło mi Bully.
Nie był robiony jako trylogia to widać, słychać i czuć. Pierwsza część to kompletnie samodzielny film, jeden z najbardziej znaczących dla swojego gatunku i dla kina wogóle. Pozostałe dwa to średniej jakości nabazgrane na kolanie kontynuacje nijak nie mogące się mierzyć z pierwowzorem. Ja wiem, że Wachowscy twierdzili inaczej, ale łgali jak z nut.
Nie rozumiecie tego, po co przedstawiać dwa punkty widzenia z których jeden nie ma żadnych sensownych argumentów na swoją korzyść. Równie dobrze mogliby tu wstawić tekst o tym, że dobrze jest być rozjechanym na pasach przez pijanego kierowcę, a tydzień później mógłby się ukazać tekst w którym by stwierdzono, że jednak nie byłoby to dobre.
Andromeda - pierwszy kontakt z przyjazną cywilizacją z innej galaktyki i po trzech liniach dialogowych dostajesz questa. Taka to była gra.
Zgadzam się. Normalnie powiedziałbym, że wystarczą napisy, tyle, że to nie jest normalna sytuacja, akcja dzieje się w Polsce i powinna być polska ścieżka dźwiękowa i to nie tylko dla krajan ale i obcokrajowców chcących większej immersji w grze, a takich jest całkiem sporo. Sam tak zresztą robię, jeżeli jest taka możliwość to wybieram ścieżkę odpowiednią do kraju w którym dzieje się akcja i napisy polskie lub angielskie. Rozumiem, że nagranie dialogów to nie jest tania sprawa, ale Bloober to też nie jest amatorskie studio a i zamiast jakichś aktorów i pseudo-aktorów którzy w większości lokalizacji i tak klepią mechanicznie swoje teksty, można byłoby sięgnąć po prostu po ludzi z dobrą dykcją czyli dajmy na to spikerów lokalnych rozgłośni radiowych, czy kogoś w tym stylu.
Widzę nie ma niestety na portalu zbyt wielu fanów bijatyk a szkoda. Najbardziej z wymienionych czekam na Hellish Quart. Ten Coreupt wygląda trochę biednie, grafika naprawdę fajna ale efekty ciosów to już wieje trochę amatorką. Z grami SystemArc mam ten problem, że o ile mają świetną grafikę i mega przyjemny system walki to nie trawię trochę tych japońskich dziwolągów, czekam na ich grę z nieco bardziej przyziemnymi postaciami. KoF XIV jeszcze nie zdążyłem nawet sprawdzić, mimo że wisi w bibliotece a tu już XV, niegdyś SNK to gigant w mordobiciach z własnym autorskim stylem, ciekawe ile z tego zostało. Mortal Kombat jest mega ładne i ma super Story-mode, ale niezbyt mi się podoba ścieżka w którą idą z systemem walki. Osobiście czekam na wielki powrót Virtua Fighter, może się kiedyś doczekam.
Witam kolegę weterana, ja tak samo wychowany na automatach z mordobiciami ale gram do dzisiaj. Kupuję po solidnych przecenach już właściwie tylko aby popykać w singlu i kilku potyczek przez sieć. Story-mode to najlepsze co spotkało gatunek od bardzo dawna, zwłaszcza dla takich dziadków co nie mają ani czasu ani już tego refleksu żeby młócić zawodowo w trybie versus, aczkolwiek jeszcze za czasów SF4/SSF4/SSF4U udawało mi się osiągać świetne wyniki i to grając na klawie.
Cyberpunk wygląda obłędnie, ma rewelacyjny klimat i porządny gameplay. To, że w pewnych aspektach nie dorównuje grom Rockstar powinno być oczywiste nawet dla średnio rozgarniętego matołka, nie te pieniądze, nie te możliwości, Rockstarowi nikt zresztą nie dorównuje. Po pierwszym trailerze powinno być też oczywiste dla każdego, że ta gra nie ma prawa tak wyglądać na starych konsolach, jak ktoś sądził inaczej tzn. że ma kłopoty z odbiorem rzeczywistości. Błędem było wogóle że nie skasowali tego projektu. Właściciele starych systemów, muszą się oswoić z myślą, że nawet jeżeli gra zostanie doprowadzona do ładu i składu to i tak będą mieli w rękach pół-produkt. Właściciele PC i nowych systemów dostaną cudowną zabawkę.
Dobrze, że świat docenił grę bo jest co doceniać. To, że akurat w naszym kraju znajdzie się nadreprezentacja nie płynących z prądem "non-konformistów" twierdzących, że fantastyczna średnia ocen to masońsko-reptiliańsko-żydowski spisek było więcej niż pewne, chociaż 4 na 5 z tych osób widziało grę tylko na youtube. No i oczywiście grzech śmiertelny, nie działa na gameboyu.
Jestem dosyć mocno rozczarowany tym co widzę. I równocześnie nie bardzo wierzę, żeby to co będzie na PC i nowe konsole aż tak mocno się różniło, że nagle się zachwycę wyglądem Cyberpunka, to cały czas będzie ta sama gra. CDP chyba zrobiło błąd, trzeba było wyklepać jeszcze jeden-dwa dodatki do Wiedźmina i poczekać ze swoją grą do premiery nowych konsol a nie budować od podstaw grę jako kotwicę do już dawno przestarzałej generacji. Więcej ludzi u mnie w sobotę wieczorem pod Żabką stoi mimo koronawirusa niż w tej metropolii przyszłości, samochód jedzie 5 km/h pewnie żeby nie było widać drastycznych spadków w ilości klatek albo wręcz niebieskich ekranów a Keanu Reeves wygląda żałośnie i ma zeza. Żeby nie było wierzę w tę grę. Neony robią klimat, fabularnie liczę że będzie świetnie do tego gameplay oby interesujący i będzie naprawdę dobrze. Po prostu liczyłem, że to będzie skok technologiczny na miarę W3, a tutaj nie wydaje mi się, żeby gra była w stanie pobić Red Dead 2, chociaż oczywiście jest bardziej skomplikowana.
Ależ oczywiście, że nikt tego nie kupował, doskonale pamiętam te czasy. Do momentu rozpoczęcia wydawania tanich serii, kupowałem (oczywiście za pieniądze rodziców/rodziny) 1-3 oryginalne gry w ciągu roku i tak robili wszyscy których znałem o ile wogóle kupowali jakieś oryginały. Jechało się cały czas na pirackich wersjach. Z tego samego powodu oficjalne przedstawicielstwo Nintendo powstało w Polsce dopiero kilka lat temu a i to przez zewnętrzną firmę. Prawie nikt ich konsol tutaj nie miał bo nikogo nie było na to stać, sam osobiście miałem i NESa i SNESa, obydwa z Niemiec z zestawem kilku gier i żadnej nigdy nie dokupiłem bo nie było gdzie i za co.
Mentalność PRL-owska powiadasz? Ciekawe jakby teraz na zachodzie zwiększyć bezrobocie do 25% i ceny gier wywindować do 500 dolarów i z obniżkami minimum po 3 latach od wydania gry. Oni są tej mentalności pozbawieni, ciekawe jak by ich rynek gier wyglądał.
Oczywiście, że zjawisko zmniejszenia piractwa spowodowane jest niższymi cenami. Produkcję AAA sprzed 1,5-2 lat można czasem kupić w cenie paczki papierosów.
A co do zakupów u pirata. Nie popieram, sam tego nie robię ale to z racji tego że już od bardzo dawna nie muszę. Powiedzenie "to nie jest chleb" teoretycznie prawdziwe jest strasznym spłyceniem tematu, nie rżnij takiego moralisty bo to hipokryzją trochę trąci. Buty to też nie chleb, można na bosaka chodzić. Człowiek ma niezbywalne prawo do dostępu do kultury, dlatego nawet w krajach które mają o wiele ostrzejsze przepisy dotyczące nielegalnego oprogramowania/dzieł kultury o ile nie rozpowszechniasz a zwłaszcza nie czerpiesz z tego korzyści, nikt cię ścigać jak przestępcy nie będzie. W przypadku literatury można się udać do biblioteki, w przypadku filmu/muzyki a zwłaszcza gier jest już trochę ciężej.
Do Dharxen
Sorry, ale się mylisz pierwsze Playstation w momencie startu oferowało jakość grafiki o jakiej komputery mogły tylko pomarzyć. Drugie też przebijało dostępne wtedy PC, chociaż już nie tak wyraźnie. Trzecie i czwarte już nie, ale też i niewiele odstawały. 4K w 60 klatkach to powinien być nie podlegający jakimkolwiek rozważaniom standard a coś ekstra więcej to by fajnie jak by było, a tak wygląda że już na długo przed premierą sprzęt był zapóźniony technologicznie, ja nie wątpię, że twórcy wycisną siódmy poty z tego co mają i będą tworzyć zwłaszcza w dalszym okresie pięknie wyglądające gry, ale sorry pewnego poziomu na tym się przeskoczyć nie da.
I co z tego, że rydwanie da się wycisnąć 120 fps, jak teraz u samych podstaw projektu gry leży to żeby ona chodziła na wszystkim. Pewnie PC dostanie jakieś dodatkowe efekty, wyższą rozdziałkę itp ale to w gruncie rzeczy to będzie dalej ta sama gra jak na konsoli. Playstation i Xbox w tym momencie to kotwice dla technologicznego rozwoju i będą nimi conajmniej do kolejnej generacji. Sam fakt, że remaster gry sprzed ponad 10 lat czyli Crisisa będzie oparty na wersji konsolowej a nie pecetowej jest wiele mówiący.
Jak ktoś się nudzi na ambitniejszym powolnym kinie, to powinien chyba się przerzucić na kino lżejsze z żywszą akcją i "szybciej" zmontowane, to najzupełniej normalne i żaden powód do wstydu. Jeżeli widz nie interesuje się tematyką to film może go znudzić faktycznie i w tym przypadku subiektywizm oglądającego faktycznie wychodzi na pierwszy plan, natomiast stwierdzenie że on nie wygląda fantastycznie i dzisiaj to nie jest żadne zdanie tylko zwykła ignorancja, ten film wygląda lepiej niż 99,9% produkcji które powstały po nim.
Co to znaczy merytoryczne? Film jest nudny, zestarzał się wizualnie i ogólnie jest dla snobów to identycznie merytorycznie jak i moja wypowiedź. Odyseja jest jednym z najpiękniej wyglądających filmów w historii i przez te wszystkie lata nic się pod tym względem nie zmieniło. Kadrowanie, scenografia, kolorystyka, kostiumy, efekty i przede wszystkim oko Kubricka do kompozycji scen to ciągle jest tip-top, jedyne co tam słabo wygląda to z racji oczywistych ograniczeń technologicznych scena podróży przez portal. Czy film jest nudny? Nie, nie jest nudny, to nie tylko bardzo ciekawy filozoficzny traktat o ludzkości ale trzymający w napięciu techno-dreszczowiec, chociaż to zasługa Clarka nie reżysera i napewno w kwestii poruszanych tematów nie jest minimalistyczny. Teoretycznie opinia na temat filmu jest czysto subiektywna, ale nawet subiektywizm ma swoje granice. Ten film jest arcydziełem kina sf, bo nim po prostu jest i tyle, stwierdziło tak wielu mądrzejszych od nas ludzi wcześniej i stwierdzi wielu potem, Odyseję doceniono nawet w Watykanie i nie zmieni tego opinia jednego chłopa z portalu o grach. Ględzisz w kółko o tych elitach, chyba próbując wykreować siebie na jakiegoś non-konformistę nie płynącego wraz z prądem, tyle że to widzi mi się z powodu obejrzenia filmu prawdopodobnie zbyt trudnego próbujesz z wady zaletę zrobić i jeszcze się tym pochwalić.
Nagadałeś się, nagadałeś co i tak nie zmienia faktu że brak Tobie wrażliwości, merytorycznego przygotowania i być może jeszcze kilku innych rzeczy żeby docenić Odyseję więc możesz spokojnie oglądać Avengers, to żaden wstyd i niewiele ma wspólnego z jakąś wymyśloną elitarnością. A co do prawdy, prawda jest taka, że to Ty postanowiłeś się podzielić swoją wyjętą z zadu opinią.
Nic się w tym filmie nie zestarzało to nadal hipnotyzujący dźwiękowo-wizualny majstersztyk a jak się ktoś nudzi to zawsze zostają Avengers. I nie, wstęp z małpami nie mógłby przekazać tego co chce w 5 minut.
Znaczy się, nie mam pojęcia o czym mówię, ale się wypowiem i potwierdzę to całym swoim "autorytetem". Polska w pigułce, łapsia w górę.
Filmy Snydera, taaaa....
Czekają chyba na to wyłącznie jakieś ofiary syndromu sztokholmskiego, Bioware było niegdyś odpowiednikiem Blizzarda i każda ich nowa gra to było święto a skończyło, nawet nie podobnie bo chyba jeszcze gorzej. Jedynym dobrym pomysłem Inkwizycji był rozdział na balu, jedyną dobrą rzeczą w Andromedzie było strzelanie. Z fabryki hitów zmienili się w fabrykę szitu. Skokiem w przepaść był Dragon Age 2.
Lepszych profesjonalistów można znaleźć w szkolnych gazetkach, a jedyna porządność tego tekstu, jest taka że nie ma w nim błędów ortograficznych. Ten powiedzmy że felieton jest powierzchowny i płytki jak kałuża po 30 sekundowym deszczu, brak jakiegokolwiek miejsca na polemikę czy chociażby pobieżnego rzutu okiem na minusy takiego czy innego stanu. Pani pisząca zdaje się z góry wie czego pragną widzowie, tyle że patrząc się na stan licznika ocen tego tekstu, to cała jej konstrukcja nazwijmy to z braku lepszego określenia "logiczna" wali się jak domek z kart. No, ale skoro Pan Redaktor twierdzi że wszystko jest w porządku, to musi to być prawda.
Najpierw, że sławny, później że popularny, wchodzę i oczywiście pierwszy raz typa na oczy widzę. Sławny to nawet ograniczając się do gatunku był Eminem, Dr. Dre czy inny Wu-Tang Clan.
Świetny pomysł, chociaż chyba jeszcze sporo do roboty zostało. O ile animacje samych postaci już teraz bardzo dobre to animacje ciosów i przede wszystkim ich skutki pozostawiają sporo do życzenia. Za to fajnie, że swojski setting no i Bushido Blade było jedną z fajniejszych gier na Playstation. Niech się twórca nie spieszy z wydawaniem i szlifuje spokojnie to może być bardzo dobrze.
Nic dziwnego, że się sprzedaje oni tam kochają takie tech-klimaty. Połowa społeczeństwa marzy by w końcu wszystkich ich kabelkami spięli ich w jedną sieć i przerobili na wielkiego chińskiego transformera.
To tylko w Polsce działa to w ten sposób, że sprzedasz 20 milionów egzemplarzy otworzysz szampana i ogłosisz gigantyczny sukces dlatego wiecznie jesteśmy 100 lat za murzynami, w każdym normalnym kraju do czegokolwiek byś się nie zabrał robisz to z myślą o przyszłości. Wyniki sprzedażowe tej gry nie są jej zasługą tylko zasługą gigantycznego sukcesu pierwszej części. Nie da się zaprzeczyć, że to gra bardzo dobra, ale tak naprawdę będąca pewnego rodzaju z różnych powodów rozczarowaniem dla wbrew temu co tu pisze kilka osób całkiem sporej części graczy. I nie zmienią tego faktu recenzje napalonych fanatyków, którzy najwyraźniej wystawili swoje 10-ki jeszcze przed zagraniem i nie chcą teraz widzieć braków na dodatek za grą ciągnie się smrodek kupowanych recenzji oraz wygaszania tych niepochlebnych. Jakość tej gry przełoży się na część trzecią i tak jak fatalny Last Jedi zarżnął przyzwoitego Hana Solo, tak trzecia część Last of Us nie będzie już miała kwiatów polnych rozsypywanych pod swoimi stopami. Osobiście uważam, że pomimo niewątpliwie gigantycznej sprzedaży Sony nie jest zachwycone przyjęciem przez społeczność graczy Last of Us 2.
"Redów już jednak tykać nie wolno, zwłaszcza, na portalu, który ŚMIAŁ wystawić jednej z najlepszych gier ostatnich lat, czyli The Last of Us: Part II, 10 na 10 w recenzji. To się nie godzi."
Obrona poprzez atak, dosyć żałosne jak na standardy zdaje się największego portalu o grach w tym kraju. Last of Us 2 absolutnie nie zasługuje na ocenę 10 z wielu różnych powodów natomiast o wiele łatwiej przyjąć tę ocenę do wiadomości niż grę roku i zachwyt nad żałosną parodią gry RPG nazywającą się Dragon Age Inkwizycja.
Ona mnie najbardziej rozwalała, zwłaszcza jak co chwilę słyszało się z głośników teksty jaka to nie jest zachwycająca a na ekranie oglądało ekspedientkę z pakistańskiego warzywniaka. Ogólnie reszta tych czarodziejek to samo.
Nie pozostałe 15% to gry posiadające chociaż jedną z wymienionych cech i dla kogoś szukającego konkretnej formy rozgrywki mogą być strawne, naprawdę grywalne będzie jakieś 15% z tych 15%. I nie, nie można wymieniać bez końca, nie jest tego zbyt dużo tak samo jak i świetnych filmów czy książek.
Tyle, że wątek Anakina wcale nie był jakoś specjalnie długi. Film miał wykreować sytuację polityczną w Galaktyce oraz postacie Obi-Wana, Padme, Palpatine'a i być może Jar Jar Binksa i to zrobił.
Agent Sithów to trochę nonsens. Raz, albo musieli by powycinać połowę scen w których występuje Rey, albo stwierdzić że przeszła kompletne pranie mózgu. Dwa co ona miałby robić jako agent Sithów?
Na dobrą sprawę sygnalizuje to od początku Ataku Klonów zestawiając robiącego wszystko pod wpływem impulsów Anakina ze stonowanym i wyluzowanym Obi Wanem. U podstaw ideologii Sithów nie leży czynienie zła dla samego czynienia zła tylko właśnie pasja. Anakin wcale nie musiał być świadomy tego, że jest już Sithem, zresztą w/g własnej filozofii to oni są tymi dobrymi. To, że obydwaj mieli ze sobą często do czynienia jest już powiedziane właśnie w Ataku Klonów. No nie dało się tego raczej wiarygodnie ukazać w dwóch i tak długich przecież filmach, tzn. można by to oczywiście zrobić, ale trzeba by porzucić inne wątki.
A w pierwszym Star Wars, Luke przez godzinę z wieśniaka przemienił się w gościa co jednym strzałem rozwalił sztuczny księżyc.Trylogię prequeli trzeba brać trochę symbolicznie, Lucas ma tendencję do posługiwania się uproszczonymi archetypami a na dodatek zbyt dużą historię napisał napisał na trzy filmy, tam materiału jest na jakieś 5 sezonów serialu żeby to wszystko miało sens. Co do Anakina, najłatwiej jest przyjąć, że on już dużo wcześniej był wojownikiem Ciemnej Strony. Mimo wszystko zgadzam się, "Atak Klonów" to słabe Gwiezdne Wojny, "Mroczne Widmo" poprzez najmniejszą ilość wątków jest najsensowniejsze, właściwie bez żadnych fabularnych dziur a disneyowska trylogia pod względem wizualnym to chyba najlepiej wyglądające blockbustery.
Zdumienie? Większość jest chyba wszystkim znana i na dodatek tak jak w przypadku Rey dosyć oczywista. Jedyne co mnie zaskoczyło to to z Padme i Anakinem i chyba jest najfajniejsza.
Wywaliłbym całą tę japońszczyznę może z wyjątkiem Final Fantasy chociaż w to co grałem to faktycznie świetne gry i w zamian dał Super Mario ewentualnie dorzucił Street Fighter lub amerykańskie Mortal Kombat. Brak Heroes, Wiedźmina, Need for Speed, Half-Life i Batmana. Ale ogólnie nie zwracając uwagi na miejsca to całkiem niezła lista. Najlepsze chyba jednak GTA.
Trzeba być pozbawionym ludzkiej godności, aby tego potworka chwalić i jeszcze nazywać Falloutem.
Jak można zapomnieć o kulturze pisząc artykułu dla portalu do którego zaglądają w większości młodzi ludzie, często dzieci? Masz 10 lat, żeby dawać się tak prowokować? Może zamiast następnym razem zamiast dawać tytuły "ranking filmów wszechczasów" a w środku nie umieszczając ani filmów wszechczasów ani rankingu napiszecie po prostu "filmy które lubimy oglądać" z pewnością znajdzie się sporo ciekawych. Odpowiedzialność za poziom tego forum, dawanie jakichś dobrych wzorców, co następne będzie? "A twój stary jest głupi"?
A choćby odrobiny kultury i minimum odpowiedzialności za to co się pisze, też nie wymagają? Taką właśnie laurkę wystawiacie swojemu portalowi. Ale jaki pan taki kram w końcu.
Komentarz miesiąca, Mistrz Ciętej Riposty. "Bul Dópy" mam czytając takie słowa od faceta (?) który zdaje się zajmuje się tym zawodowo. Ja wiem, że większości redakcji nie da się nazwać "dziennikarzami", ale utrzymane są tam jakieś standardy w kwestiach kwalifikacji, czy już biorą każdego "jak leci"?
Rozumiem, że z uwagi na profil portalu wybraliście kino raczej "rozrywkowe" i w miarę świeżej daty, ale zwłaszcza w tym przypadku pominięcie Star Wars jest po prostu śmieszne. Ranking oznacza klasyfikację w/g wartości liczbowych. To który jest najlepszy Pulp Fiction czy Parasite? Czy może nie znamy znaczenia słów, których używamy?
Ten serial to nie tylko słaby Wiedźmin, ale i słaby serial. Po pokazaniu obsady i będąc zaznajomiony z niektórymi wcześniejszymi produkcjami netflix wiedziałem, że to nie będzie specjalnie dobre, ale nie byłem przygotowany na to, że będzie tak słabe.
Ta gra to jeden wielki makabryczny skrypt z porażająco małą ilością animacji przypadającą na zawodnika, lepsze oddanie odczucia gry w piłkę dawało Microprose Soccer. Pro Evolution Soccer wygląda lepiej i sam gameplay jest o wiele przyjemniejszy, ale za to wszystko inne robi gorzej. Wydawanie takiego zwietrzałego kasztana w 2019 roku, powinno być powodem do wstydu.
Jasne a w telefonie Nokia za 2000 zł były dobre soczewki Carl Zeiss takie jak w obiektywach Sony za 7000 zł i na dodatek większych.
Kompletnie już nie pamiętam fabuł przecież to ponad 20 lat temu było. Ale one na bank były jakoś połączone, W Warriorze grało się kompletnie nowym bohaterem ale trzeba było bodajże uratować Tyris, która została królową, a w the Duel jednymi z postaciami do wyboru były kopie całej trójki z pierwszej części. Dziewczyna była córką Tyris, krasnolud chyba bratankiem Gilliusa a barbarzyńca tez kimś tam dla Ax Battlera.
Tak naprawdę ma 4 części, pomiędzy 2 a 3 jest jeszcze Golden Axe:the Revenge of Death Adder. One są znane, ale raczej tylko w Japonii i Stanach bo występowały tylko jako "exclusive" na Segę Mega-Drive, która w tych krajach były bardziej popularna, podczas gdy w Europie rządziło raczej Super Nintendo. Miałem Mega Drive i obydwie mam ograne. Revenge był tylko na automatach i te automaty w Polsce napewno stały w salonach gier. Na bank istniały jeszcze spin-offy: Golden Axe Warrior (przypominało trochę Legend of Zelda) na Master System, tę grę i konsolę też miałem oraz bijatyka 1 vs 1 Golden Axe: the Duel na Segę Saturn i automaty. Pewnie jakieś inne gry też były.
Wygląda to megabiednie. Tylko Wasteland 3 (będą mieli spoooooro do poprawy), The Outer Worlds (Obsydian nie zawodzi), Greedfall (rzadko wykorzystywane realia, Spiders potrafi robić sympatyczne choć problematyczne gry). Chciałbym wierzyć w Warhammera, ale filmiki nie nastrajają optymizmem. Może jakieś drobniejsze produkcje typu Disco Elysium czy Copper Dreams, ale nie nastawiam się na jakieś wiekopomne produkcje. 2019 to chyba nie będzie dobry rok dla fanów RPG, chyba zabiorę się w końcu za Betrayal in Antara i Return to Krondor, nigdy jakoś nie udało mi się ich ukończyć.
Looper jest mega-głupkowaty w samym swoim założeniu. Wynaleziono wehikuł czasu i wkrótce zakazano jego używania a jedyny dostęp do tej technologii ma teraz...mafia. Równie dobrze moglibyśmy założyć, że Cosa Nostra wysyła jutro w drogę kolejną załogową misję na Księżyc. Do czego mafia używa wehikułu czasu? No oczywiście do pozbywania się swoich zabójców, codziennie bez wieści giną bez wieści dziesiątki ludzi na świecie, ale w przyszłości nie da się ukryć ciała i trzeba wysłać je koniecznie w przeszłość bo tam ich nie znajdą a jak znajdą to nie zapytają o co chodzi. A kogo używają do likwidacji swoich zabójców? Ich samych z przeszłości i to jeszcze zawiadamiając ich o tym. Niesamowicie genialny pomysł, ciekawe dlaczego nikt nie wpadł na pomysł, że w którymś momencie jakiś zabójca nie będzie chciał zabić siebie samego (cud, że wogóle udało się to w choć jednym przypadku)?
Ostatni Jedi jest równie głupkowaty w założeniach, nie dość że jest głupkowaty, to jeszcze rujnuje zasady budowy świata znane z poprzednich części i stanowi wtórny zlepek Imperium Kontraatakuje i Powrotu Jedi.
Loopper to tak totalnie nonsensowny w samych założeniach film, że można go uznać za najgłupszą produkcję sf ostatniej dekady, gdyby nie Last Jedi. Bracia Bloom to wątłe, mdławe, pretensjonalne filmidełko o którym zapomniałem w 5 minut po pojawieniu się napisów końcowych. Więcej produkcji tego gościa nie widziałem i oglądać nie zamierzam.
Last Jedi to arcygniot, ten film jest tak głupkowaty że aż zapiera dech i mówię to jako hardkorowy fan SW. Disney wynalazł Riana Johnsona, który nakręcił wcześniej 3 filmy na krzyż i wszystkie słabe a ten wysmażył im kolejny słaby film, równie dobrze można by było dać do nakręcenia Vedze kolejną wersję Ziemi Obiecanej i oczekiwać oskarowych doznań. Han Solo to całkiem porządne filmidło, ale ciągnie się za nim odium po poprzedniku.
Nie oszukujmy się jedynym naprawdę dobrym filmem na podstawie gry komputerowej był Mortal Kombat. MK jak salapa, był tani i dobry.
Ten system przeszkadza dorosłym ludziom, którzy mają pracę i domy i chcieliby sobie pograć, ale nie mają na to specjalnie dużo czasu. Za dzieciaka rozkładałem takie tytuły na c64, amidze, Nesie czy Snesie przy których Dark Souls to zabawa dla paralityków, ale wtedy miałem na to wszystko mnóstwo czasu i nie przeszkadzało mi, że w większości gier żadnego sejwu nie było wcale. Teraz gram tylko w tytuły które mogę po 10-20 minutach wyłączyć w razie potrzeby, a ulubione RPG-i to raz-dwa razy w roku w czasie urlopu. Tytuły z udziwnieniami w sejwowaniu nie mają szans, wolałbym aby producenci dawali jednak wybór tak jak naprzykład w Mount & Blade.
Pan recenzent to chyba jest fanem pociesznych stworków i śmiesznych jak ból zęba kabaretonów. Film jest kiepski, ma idiotyczny i nielogiczny scenariusz, kompletnie nie wykorzystane postacie, założenia uniwersum identycznie jak w poprzedniku nie wypływające z żadnych rozsądnych przesłanek, drewniane aktorstwo (to akurat żadna nowość więc oko można jeszcze przymknąć) i całą stertę żartów na poziomie skeczy formacji chatelet. Najgorsze Gwiezdne Wojny póki co.
Ten zachwyt to chyba recenzentów pracujących dla gazetki reklamowej disneylandu. Jest lepiej niż w przypadku Force Awakens, ale gorzej niż w Rogue One. Na plus Driver, Hamill, Dern od biedy minimalnie lepsza niż poprzednio Ridley, Del Toro i kilka zwrotów fabularnych. Na minus cała reszta. Kolejna gorzka piguła do przełknięcia.
Ło matulu pod koniec drugiej dekady XXI wieku 100 gigabajtów trzeba, to skandal. A dwadzieścia pięć lat temu jak instalowałem Ultimę VII to zajmowała 16 megabajtów i jaka optymalizacja była, 1 MB ramu wystarczyło.
Longwinter zapewniam cię, że taki żałosny nadęty dupek, któremu się wydaje że wszystkie rozumy pozjadał, jak ty jest rzadkością nawet w tej cebulandii. Nie dopisuj mi się nigdy więcej do żadnych postów, nie życzę sobie żadnych dyskusji z tobą. Żegnam ozięble.
"Graliśmy w Mass Effecta: Andromedę – nie tylko dla fanów Inkwizycji". To Inkwizycja miała jakiś fanów wogóle? To najgorsza gra (mowa o dużych pełnoprawnych produkcjach) w jaką grałem od jakiejś dekady. Już trzecia część ME jakimś dziwnym przypadkiem przekształciła się z pełnokrwistego erpega w uproszczoną korytarzową bieda-strzelankę, ale przynajmniej nadrabiała to fabułą, klimatem, światem będącym połączeniem Gwiezdnych Wojen i Star Treka i pełnokrwistymi ciekawymi postaciami w drużynie. Inkwizycja nie posiadała nawet tego, wszystkie postacie w drużynie z wyjątkiem Varrika, miałem ochotę kopnąć w tyłek z krzykiem "zgiń-przepadnij". Jak Bioware po raz kolejny uraczy mnie cyfrowym syfilisem to wyląduje na półce przeklętych przeze mnie na wiek wieki, zaraz obok Blizzarda i Ubisoftu. Nadzieja pozostaje w Rockstar, a ja czekam na obniżki Andromedy (mam wrażenie, że nastąpią bardzo szybko).
No dobra 6-6,5 powinno być niezła, a około 5 czyli w połowie przeciętna. Przemyślałem to jednak dałoby się jeszcze poprawić jednak to krok w dobrą stronę.
Podoba mnie się. Zmieńcie tylko 5/10 na żółto i dajcie możliwość zmiany oceny gry.
Dzięki Rahman, a możesz jakoś link dać inaczej bo go nie widać albo nazwę forum chociaż? Przebuszowałem połowę tematów na steamie i pół internetu i żadnego rozwiązania nie znalazłem. Przydałby się też jakiś poradnik porządny.
Ostatni zamek z wrogiej frakcji po dzień dwa po zdobyciu buntuje się i wraca do wroga. To samo dzieje się z miastem drugiej wrogiej frakcji, ale ich podbiłem mniej więcej w połowie. Wcześniej pokonałem dwie inne i nic takiego nie miało miejsca od czego to zależy?