Bo nie mają. Dziś to nagroda jeśli nie polityczna to ideologiczna. Wystarczy sprawdzić zalecenia akademii filmowej w sprawie filmów i obsad nominowanych. Tu nie ma miejsca na sztukę i talent.
Dzisiaj XD. Oscar-baity pojawialy sie przynajmniej od 30 lat (a mowie przynajmniej bo jedynie tak daleko siegam pamiecia). Jestem pewien ze i wczesniej klepano filmy "pod oscary"
A Wy co o tym myślicie? Czy Oscar rzeczywiście nie jest aż tak ważny?
(dla długowieczności kariery aktora, bo o tym jest ten teks) Zgadzam się ze zdaniem przedstawionym przez Amandę, dobór projektów w które się angażuje jest najważniejszy.
(jako wyróżnienie dla aktora) To raczej osobiste preferencje każdego aktora. Dla niektórych na pewno będzie to jeden z głównych celów kariery, ale są i tacy, którzy robią dobrą robotę nie celując w "bycie na szczycie". Jak w każdej nagrodzie zawsze było to trochę uznaniowe, trochę konkurs popularności. Dla mnie nigdy nie były wyznacznikiem czy ktoś jest dobry czy nie. Nigdy nie zdarzyło mi się też szukać filmów tylko dla tego że tam gra aktor, który dostał Oscara.
(ogólnie Oscary) To jeden z czynników który zachęca mnie do obejrzenia filmów, których normalnie pewnie bym nie obejrzał. Zawsze po gali robię sobie listę i jak tylko znajdę czas a nie mam konkretnego filmu, to właśnie odhaczam te Oscarowe produkcje. I tak, ostatecznie nigdy nie trafiłem na totalny badziew, więc pod tym względem mają swoją wagę.
„Pamiętasz, kto wygrał w ciągu ostatnich 10 lat?”
Prawda i szybko się to zmieniło bo jeszcze 20-25 lat temu było inaczej i dużo osób pamiętaj jak zasłużenie Oscara dostał np. Shrek, Władca Pierścieni, Piasta czy Szeregowiec Ryan.
Dzisiaj to ściek równy z mediami społecznościowymi aby się tylko wybić i dobrze sobie robić wzajemnie wśród elitarnej społeczności pseudo gwiazdeczek.
Czemu kłamiecie w nagłówku? W tekście piszecie, że "oscar nie jest potrzebny, aby realizować się jako artysta i osiągać sukcesy" a w nagłówku, że nie ma ŻADNEGO zaczenia. Autor chyba podstawówki nawet nie ukończył, skoro dla niego to to samo, albo co bardziej prawdopodobne robi nas w *uja zmanipulowanym, krzykliwym nagłówkiem, prowokuje i napędza gównoburze.
Lubię ją, ale ona akurat to nie powinna takich rzeczy mówić, bo jej Oscar raczej nie grozi. No chyba że wprowadzą kategorię największy obwód.
Z ostatnich 10 lat to pamiętam tylko Parasite. Ale od paru lat raczej średnio mnie interesują Oscary, jak już decyduje się na jakiś film to z polecenia zaufanych twórców internetowych lub drogą pantoflową.
Dla mnie już od wielu lat bo wygrywają je filmy, które okazują się totalnym gównem- jak coś ma oscara to już wiem, żeby tego nie oglądąć.