Skalica, Sazawa i okolice. Pokonałem rowerem setki kilometrów szlakiem Kingdom Come: Deliverance, by na własną rękę poszukać śladów Henryka ze Skalicy
- Start: Praga
- Skalica, Sazawa i okolice
- Rataje
- Naprzód, do Kuttenberga
- Kuttenberg
- Do Czeskiego Raju
- Proszę mnie wpuścić do zamku!
Skalica, Sazawa i okolice
„Ani śladu Kumanów!” powiedziałem sam do siebie, gdy dojechałem do niewielkiego zagajnika ulokowanego na wzgórzu, skąd rozpościerał się widok na wzniesienia, pola i lasy otaczające okolicę Skalicy. To właśnie tutaj po raz pierwszy poczułem się, jakbym znalazł się wewnątrz pierwszego KCD. W palącym słońcu (trafiłem w sam środek fali upałów z przełomu czerwca i lipca, podczas której w północno-zachodnich Czechach odnotowano rekordową temperaturę wynoszącą 40,8 stopnia Celsjusza) ruszyłem przed siebie, mijając znak Stříbrná Skalice.
Tym, co rzuciło mi się w oczy jako pierwsze, był zaskakująco pofalowany teren w okolicach rodzinnej wioski Henryka. Owszem, w grze było widać, że ta kraina wcale nie jest płaska jak stół, jednak mam wrażenie, że dzieło Warhorse Studios nie do końca było w stanie oddać jej prawdziwą specyfikę. Na żywo wzniesienia pięły się bowiem znacznie wyżej niż na ekranie, w dodatku stawiając wyzwania w postaci całkiem stromych podjazdów. To pokazuje szersze zjawisko, jak bardzo gry wideo spłaszczają rzeźbę terenu na potrzeby rozgrywki. Ale to temat na inną opowieść.
Sama Skalica wygląda… cóż, nie wygląda, jak Skalica z gry. Niemniej, gdy z głównej ścieżki prowadzącej w stronę Sazawy musiałem odbić w lewo, by dotrzeć do kościoła św. Jakuba Większego w dawnej wsi Równa (obecnie będącej częścią Skalicy), który w Kingdom Come: Deliverance dzięki moim wysiłkom nie pozostał zbyt długo bez księdza, zrozumiałem, że to nie jest wielki problem.
Deweloperzy zastosowali bowiem ciekawy zabieg, przenosząc do gry zarówno wybrane główne drogi, jak i ścieżki polne oraz leśne. Przyglądając się budowli, której korzenie sięgały średniowiecza, doszedłem do wniosku, że właściwie to byłbym w stanie poruszać się tu bez mapy, a od biedy nawet bez znaków, bo spędziłem tutaj już tyle czasu, że mam jako takie pojęcie, gdzie co jest.
Niemniej był to wniosek idący nieco zbyt daleko. Chcąc zmieścić w świecie gry możliwie najwięcej atrakcji, deweloperzy musieli nieco poprzestawiać wybrane lokalizacje i skompresować duże połacie terenu, pozbywając się „nudnych” kilometrów kwadratowych pól i lasów, zostawiając tylko ich esencję. W efekcie choć Skalica okazała się zaskakująco blisko Sazawy, to jednak tę ostatnią dzielił całkiem spory dystans od Talmberka i Ratajów. A skoro mowa o Sazawie – tamtejszy klasztor to kolejne miejsce, w którym poczułem się, jakbym był w skórze Henryka. Przechodząc obok budynku, gdzie w grze mieściła się izba z chorymi, odruchowo szukałem przejścia na drugą stronę całego obiektu, by nie musieć go okrążać. Co zaś tyczy się zamku Talmberk – niestety do dzisiaj nie pozostało z niego zbyt wiele. Na domiar złego dostęp do tego, co jeszcze stoi, jest utrudniony przez prywatne zabudowania. Z mojej perspektywy jego ruiny jawiły się zatem jako nic więcej niż kupka kamieni.



