Po ograniu bety Modern Warfare 4 czuję, że robię się za stary na COD-a
Beta Modern Warfare 4 to aż nadto znajoma kampania singlowa i multiplayer, do którego musiałem się dłuższą chwilę przyzwyczajać. Ani jedno ani drugie mnie nie porwało, choć nowe Call of Duty z pewnością zapowiada się lepiej od poprzedniej odsłony.
W Call of Duty gram od początków narodzin tej serii, a poziom mojej sympatii do niej skacze w górę lub w dół, zależnie od tego, co oferuje dana odsłona. Nadchodzące Modern Warfare 4 pod tym względem na pewno zaliczy u mnie duży skok w górę – i jestem tego pewien na sto procent jeszcze przed premierą. Ilość absurdalnych motywów i pomysłów w Black Ops 7 przebiła bowiem taki poziom, że powrót do klimatów współczesnych konfliktów bez udziwnień wydaje się krokiem we właściwą stronę.
Ogrywając teraz zamkniętą betę Modern Warfare 4 już w komfortowych warunkach własnego stanowiska, jak nigdy przedtem dochodzę do wniosku, że chyba robię się za stary na Call of Duty. Co ciekawe, nie mam tu na myśli tylko multiplayera, ale również i kampanię singlową, z której jedną misję można było ograć w becie. I raczej są to moje, bardzo subiektywne odczucia, po prawie 23 latach i 22 sezonach z COD-em. Przy mniejszym przebiegu wrażenia mogą być zupełnie inne, zwłaszcza, że Modern Warfare 4 w końcu porzuca oldgenowe platformy, skupiając się na wyłącznie na obecnej generacji. Wygląda więc znakomicie, kryje mnóstwo małych zmian i tweaków, jednak mimo wszystko mam mieszane uczucia…

Okopy, zima, ale to nie Bastogne z odsłon o drugiej wojnie światowej.Call of Duty: Modern Warfare 4, Infinity Ward / Activision Blizzard, 2026.
Beta również dla singli
Misja fabularna z singlowej kampanii w becie? Tego chyba jeszcze nie mieliśmy w repertuarze poprzednich testów przedpremierowych – widać twórcy chcą też zawalczyć o fanów rozgrywki dla pojedynczego gracza... albo pokazać, jak bardzo inny będzie klimat zadań od tych z BO7. W becie można sprawdzić jedną z późniejszych misji, podczas której infiltrujemy koreańską elektrownię jądrową, wcześniej szturmując pozycje wroga w tradycyjnych okopach, niczym podczas I i II wojny światowej.
I rzeczywiście, gdyby nie obwieszeni współczesnym sprzętem żołnierze, z początku można by się pomylić, w którym konflikcie tak naprawdę walczymy. Brud, błoto, wąskie okopy, w których za każdym zakrętem może czaić się wróg no i przede wszystkim chaos wielkiej bitwy. W Modern Warfare 4 znowu jesteśmy małym pionkiem w wojennej machinie, a do ataku wraz z nami biegną dziesiątki innych piechurów. Przynajmniej na początku tej misji, bo po obowiązkowej przejażdżce transporterem opancerzonym, w którym do dyspozycji jest zabójczo skuteczne działko, w budynkach elektrowni gramy już pierwsze skrzypce, wciskając kluczowe przyciski kontrolujące jej mechanizmy czy też nurkując (z całym żołnierskim wyposażeniem) w jej zalanych korytarzach.
Ja już gdzieś w to grałem… i to nie raz!
Ładne to i efektowne – czasem aż do przesady, bo niemal każdy headshot kończy się absurdalnym odskoczeniem hełmu z głowy przeciwnika na dwa metry w górę, a jedyną zauważalną od razu nowością są sekwencje wspinaczkowe. Nasza postać potrafi teraz śmigać po rynnach i gzymsach niczym Nathan Drake. Domyślam się, że do bety wybrano mniej ciekawą misję, by nie odkrywać za wcześnie najlepszych atutów kampanii. Z drugiej strony jeśli to ma być reklama zachęcająca do kupna, to mnie raczej nie zachęciła. Nie jestem w stanie zliczyć ile razy już odwiedzałem w FPS-ach dokładnie taką samą lokację i musiałem robić w niej dokładnie to samo – wciskać przyciski, nurkować, by szukać zaworów, a potem uciekać.
Może się powtarzam w kółko, ale nie mogę odżałować „zielonych misji” z restartu Modern Warfare, wzorowanych na scenie z filmu Zero Dark Thirty. To był prawdziwy gamechanger w kampaniach Call of Duty, prawdziwy powiew świeżości i chciałbym kiedyś przejść całą kampanię opartą na podobnych schematach. Nadchodząca odsłona to raczej powrót do starych, sprawdzonych COD-owych standardów, z wszelkimi ich zaletami i wadami. Po raz dwudziesty któryś

Śmiganie po gzymsach i rurach to nowość w kampaniach COD-a.Call of Duty: Modern Warfare 4, Infinity Ward / Activision Blizzard, 2026.
Kamień, nożyce, papier – ktoś ginie
Na moje wrażenia z zamkniętej bety multiplayera zapewne duży wpływ miał fakt, że na początku grało się głównie z ekipami głównych streamerów COD-a, a potem z największymi fanami, którzy zdecydowali się na preorder. Po zamkniętym pokazie wiosną pisałem, jak bardzo zwolniło tempo poruszania w porównaniu do Black Opsa – teraz jednak głównie zapadło mi w pamięć arcyszybkie tempo rozgrywki, które jakby odrobinę wzrosło od wiosennego pokazu. Może istotnie dokonano jakichś poprawek w gameplayu, może to kwestia dominowania „prosów” na serwerach, ciągle stosujących wślizgi i skakanie. W połączeniu z malutkimi mapami, na których można rzucać granaty na oślep i niemal zawsze kogoś trafić, każdy kontakt wzrokowy z wrogiem trwał zaledwie ułamki sekundy, po których ktoś ginął, zupełnie jakby zamiast strzelania szybko odliczać do trzech w zabawie „kamień, nożyce, papier”. Dopiero po kilkunastu rundach zacząłem łapać właściwe tempo, zaczęły się akcje zakończone „double” i „triple kill”.

W multi dzieje się dużo i dzieje się szybko.Call of Duty: Modern Warfare 4, Infinity Ward / Activision Blizzard, 2026.

Za 1000 lajków ruszam do boju!Call of Duty: Modern Warfare 4, Infinity Ward / Activision Blizzard, 2026.
Nowe Modern Warfare 4 w dość ciekawy sposób łączy dwie przeciwności. Niby mamy w miarę realistyczne, nie tak szybkie poruszanie się, w którym ograniczono sprint paskiem staminy, wolniejsze celowanie przez przyrządy, jednak przez liczne szlify w animacjach, płynne pokonywanie przeszkód, czy możliwość strzelania wystawiając jedynie głowę nad krawędzią przeszkody, jest wrażenie naprawdę szybkiego tempa rozgrywki bez udziwnień w stylu biegania po ścianach. Obok tego są jeszcze różne usprawnienia w strzelaniu, jak zmieniony FOV, inne rozmycie przy celowaniu, usunięcie blooma przy strzelaniu z biodra, ale szczerze - przy tym tempie naprawdę ciężko to odczuć, zauważyć, jeśli jest się casualowym graczem w COD-a. Dla kogoś, kto poświęca na to setki czy tysiące godzin przy każdej odsłonie, będzie to zapewne bardziej odczuwalne.
Jest jeszcze as w rękawie
O ile więc jedne rzeczy gdzieś mi mogły umknąć, na inne zwróciłem większą uwagę. Choćby na to, że multiplayerowe mapy w lokacjach w Korei Południowej, zapewne bazujące na miejscach, które odwiedzimy w kampanii singlowej, wydały mi się nieco bardziej dopieszczone graficznie. Widać było na nich większe przywiązanie do detali, większą pomysłowość w dekoracji pomieszczeń, ogólnie większy wysiłek podczas tworzenia. Spodobał mi się nowy tryb o nazwie „Inflacja”, który jest małą wariacją znanego „Kill Confirmed”. Zamiast nieśmiertelników, po zabitym przeciwniku zbieramy kasę, która kumuluje się do naszego zgonu, czyniąc z najbardziej skutecznych graczy najatrakcyjniejszy cel. Dla mnie osobiście dawał on więcej frajdy niż dużo bardziej reklamowany w tej odsłonie tryb „Kill Block”, w którym układ mapy zmienia się z każdą rundą.

Mapki w Korei jakby wyglądają trochę lepiej.Call of Duty: Modern Warfare 4, Infinity Ward / Activision Blizzard, 2026.
Podsumowując póki co betę Modern Warfare 4, wrażenie deja-vu z kampanii singlowej osiągnęło u mnie stan „ileż razy można w kółko to samo” - COD naprawdę potrzebuje minimum 3-4 letnich przerw między kolejnymi premierami, by można było choćby trochę zatęsknić za czymś znajomym. Multiplayer natomiast przynosi sporo mikro zmian, które zapewne docenią najwięksi fani tego trybu spędzający z nim dużo czasu. Ja poczekam raczej na asa w rękawie, jakim może być nowa odsłona trybu DMZ - czuję, że rozgrywka extraction shootera podejdzie mi bardziej niż sprintowanie i wślizgi po uliczce koreańskiego miasta.

