CD Projekt RED pokazał nam Wiedźmina 3: Pieśni przeszłości. Czeka nas kolejna rewelacyjna przygoda Geralta, choć będzie mroczniej niż w oryginale
Wiedźmin 3 wraca z kolejnym dodatkiem i wygląda na to, że czeka nas kolejna wyjątkowa opowieść. Godzinna prezentacja twórców od razu kupiła mnie swoją historią i klimatem.
Wiedźmin 3: Pieśni przeszłości – samo istnienie tej produkcji jest fenomenem. No bo jak to tak, dodatek po 11 latach? A jednak, nie dość, że to fakt, to jeszcze prezentacja tego rozszerzenia okazała się największym wydarzeniem tegorocznego Gamescomu. Oczywiście po części świadczy to o stanie współczesnego gamingu, ale z drugiej strony pokazuje jak gigantyczną siłę ma w sobie ta marka. Jednocześnie nie wygląda to jak oportunistyczny skok na kasę, lecz kolejną wielką przygodę Geralta, która po prezentacji sprawia wrażenie równie interesującej co Serca z kamienia czy Krew i wino.
Nowa kraina do odkrycia
Podczas godzinnej, zamkniętej prezentacji Pieśni przeszłości twórcy postarali się przedstawić w przybliżeniu czego możemy spodziewać się po dodatku. Na początku zobaczyliśmy więc przebudzenie się Geralta po hucznym świętowaniu, a im dalej w las (dosłowny), tym mroczniej i bardziej nastrojowo. W dodatku poznamy bowiem historię rodziny Jaskra, która nie jest tak roztrzepana jak uwielbiany bard. To bogaty i wiekowy ród, który najwyraźniej skrywa pewne sekrety. Atmosfera zagęszcza się zaś, gdy przyjaciel Geralta znika w niewyjaśnionych okolicznościach, zostawiając po sobie tylko lutnię. Jedynym tropem zdaje się zaś być niepokojący sen wiedźmina, w którym słyszał przyjaciela wołającego po pomoc z wnętrza ciernistej puszczy.
Deweloperzy oczywiście nie zdradzili zbyt wiele. Wiemy, że ma to jakiś związek z rodem Jaskra, a sama puszcza skrywa wiele tajemnic na czele z nieznanymi wcześniej roślinnymi monstrami. Wszystko to tworzy zaś razem specyficzny klimat odmienny od wszystkiego, co do tej pory spotkaliśmy w Wiedźminie 3. Pieśni przeszłości wyglądają bowiem na „kwiecisty” horror. Piękno wszechobecnej roślinności miesza się tu z grozą gęstego lasu wypełnionego istotami złożonymi z ciał spojonych z korzeniami i mchem. Na wszystko to wpływ ma oczywiście inny charakter nowego rejonu, który sprawia wrażenie zupełnie innego od dobrze już znanej reszty z oryginału i dodatków.
Deweloper prowadzący całe wydarzenie zdradził, że pewną inspiracją był tym razem folklor angielskiej wsi zmieszany oczywiście ze słowiańskimi elementami. Mamy więc do czynienia z rozległą doliną otoczoną górami (w tym jedną, która do złudzenia przypominała mi Giewont), którą wypełniono piękną architekturą, małymi wioskami, imponującą rezydencją rodu Jaskra na środku i polami oraz lasami. Wszystko to wygląda jeszcze lepiej ze względu na fakt, że dodatek jest stworzony z myślą o remasterze Wiedźmina 3. O ile więc po zapowiedzi odświeżenia nie zauważyłem aż tak dużych różnic względem oryginału, tak podczas prezentacji w pełni doświadczyłem oprawy w nowym wydaniu. Szczególnie niesamowite wrażenie sprawiała tu wspomniana ciernista puszcza, która po zmroku prezentowała się zjawiskowo.
Fakt, że twórcy postawili w tak dużym stopniu na stworzenie nowego terenu o nieznanym dotąd charakterze jest jednym z elementów, który zainteresował mnie z miejsca najbardziej. Kolejna wizyta w quasi-słowiańskim Velen czy na nordyckim Skellige byłaby powtarzalna. Przemierzanie redańskiego Letten gwarantuje zaś świeże wrażenia i nie mogę doczekać się okazji, by w końcu pozwiedzać ten rejon na własną rękę.
Tajemnice rodziny Jaskra
Rozpisałem się jednak o nowej mapie, a co z historią? Ta również zapowiada się interesująco. Jak już wspomniałem, nie zdradzono wiele. Z godzinnego pokazu da się jednak wyciągnąć pewne kluczowe punkty. Przede wszystkim zapowiada się, że poznamy mroczną historię rodzinną Jaskra. Twórcy pokazali nam chociażby dystyngowaną babcię rodu, która wbrew wszelkim znakom nie wierzy (albo udaje, że nie wierzy) w żadne legendy otaczające jej włości i zbywa teorie Geralta. Widać, że jest to postać, która będzie skrywać niejedną tajemnicę, a przy tym wydaje się bardzo lubianym przeze mnie archetypem starszej pani, która wbrew swej posturze i wiekowi rządzi wszystkimi na lewo i prawo.
Z drugiej strony barykady jest zaś kuzynka Jaskra, która jest diametralnym przeciwieństwem babci i bliżej jej do uwielbianego barda. To żądna przygód i miła w obyciu bohaterka, która najwyraźniej będzie pomagać Geraltowi w rozwiązaniu tajemnic Letten. Czy jednak na pewno jest tak niewinna jak zdawała się podczas prezentacji? Tego dowiemy się pewnie dopiero po premierze dodatku.
Innym aspektem historii, która budzi moje zainteresowanie jest zaś próba głębszego wglądu w relację Jaskra i Geralta. Już podczas pokazu, z ust jednej z postaci padło pytanie jak właściwie dogadują się bohaterowie, skoro są tak różni. Geralt odpowiedział na nie w charakterystyczny dla siebie oszczędny sposób, lecz już na tym etapie widać, że deweloperzy będą chcieli opowiedzieć nam o tej ważnej, ale wymagającej przyjaźni w nieco bardziej rozbudowanej formie. Jaskier tym razem nie będzie zwykłym dodatkiem komediowym.
Stary pies, nowe sztuczki
Jeśli jednak nowa mapa i historia to dla was za mało, to mam dobrą wiadomość. Równie świeży będzie gameplay. Po pierwsze dlatego, że będzie wiązał się ze wspomnianym remasterem. Oznacza to, że czeka na nas nowy system skilli (tym razem to prawdziwe „drzewko”), poprawiona responsywność, bardziej imponująca praca kamery w walce i wiele innych poprawek. To jednak nie wszystko, ponieważ Pieśni przeszłości zaoferują także nowe sposoby walki.
Mowa tu oczywiście o łańcuchu, który mogliśmy widzieć w trailerze. Ileż my czekaliśmy na ten element? Pojawił się przecież jeszcze w intrze „jedynki”, a finalnie użyjemy go dopiero 11 lat po premierze Dzikiego Gonu. Mimo to, lepiej późno niż wcale. Szczególnie, że zabawa łańcuchem zapowiada się bardzo efektowanie. Łańcuch zajmie w naszym ekwipunku slot kuszy i już teraz wydaje mi się o wiele ciekawszą alternatywą.
Podczas prezentacji łatwo było zauważyć, że element ten dość ciekawie rozszerza zakres akcji Geralta. Możemy bowiem używać go na kilka sposobów. Podstawowy z nich to oczywiście przyciągnięcie przeciwników. Szczególnie przydaje się to w starciach z nowym rodzajem potworów chronionych przez specyficzną tarczę, która po przyciągnięciu zostaje w tyle. Łańcucha możemy jednak użyć także do bezpośrednich ataków rozbijających blok, a także imponujących finisherów. Geralt może bowiem przyciągnąć przeciwnika, wyprowadzając jednocześnie precyzyjny cios, który efektownie rozczłonkowuje wroga.
Oprócz tego możemy też najwyraźniej spodziewać się odświeżonej wersji najbardziej ikonicznego domyślnego ekwipunku Geralta z Dzikiego Gonu, co na pewno spodoba się fanom klasycznego pancerza. Lepiej działać ma także walka konno, choć tej nie pokazano podczas prezentacji.
Znowu to zrobią?
Czy więc warto czekać na Pieśni przeszłości? To raczej głupie pytanie – oczywiście, że warto. Dodatek ani przez chwilę nie sprawiał wrażenia czegoś zrobionego na siłę, by tylko wycisnąć z Dzikiego Gonu jeszcze więcej pieniędzy. Za tym projektem wyraźnie stoi ciekawy pomysł, a okazji by po raz kolejny wejść w buty Geralta i stanąć naprzeciw mitycznych zagrożeń nie można przegapić. Ja wiem, że ogram dodatek, gdy tylko będę miał ku temu okazję. Sądząc po reakcjach innych graczy, reszta zrobi to samo.






