Kuttenberg. Pokonałem rowerem setki kilometrów szlakiem Kingdom Come: Deliverance, by na własną rękę poszukać śladów Henryka ze Skalicy
- Start: Praga
- Skalica, Sazawa i okolice
- Rataje
- Naprzód, do Kuttenberga
- Kuttenberg
- Do Czeskiego Raju
- Proszę mnie wpuścić do zamku!
Kuttenberg
„O, jedziesz do Kutnej Hory!” – niemal krzyknął do mnie z entuzjazmem syn właścicielki obiektu, w którym spałem w Pradze. „Niech zgadnę – Kingdom Come: Deliverance!” – powiedziała właścicielka miejsca, gdzie nocowałem w Maleszowie, kiedy opisałem jej przebieg swojej trasy, nie wspominając ani słowem o źródle inspiracji. „Kingdom Come? Oczywiście, że kojarzę!” – stwierdziła dziewczyna, która pokazywała mi pokój w Mladejovie niedaleko zamku Trosky. Trzeba przyznać, że KCD to w Czechach dobro narodowe na miarę naszego Wiedźmina, a także marka, która z pewnością zmieniła życie wielu ludzi mieszkających i pracujących w okolicach przedstawionych w grach.
Niemniej, choć dolina rzeki Sazawy, na czele z okolicami Ratajów, w oderwaniu od gier nie ma aż tak dużo do zaoferowania pod kątem czysto turystycznym (chyba że ktoś chce poczuć atmosferę prawdziwej czeskiej prowincji), to jednak sytuacja zmienia się diametralnie, gdy zaczynamy zwiedzać odpowiedniki map z Kingdom Come: Deliverance 2.

Pora odwiedzić jednego z rzemieślników z Kuttenberga.Źródło: fotografia własna / Warhorse Studios / Deep Silver.
Kuttenberg prezentuje się wprost fenomenalnie. Strzelisty dach kościoła św. Barbary widoczny jest z daleka, a samo miasto jest pełne klimatycznych, wybrukowanych uliczek, ładnych kamienic oraz oczywiście zabytków. Wspomniany już kościół zachwyca wyglądem i położeniem, gdyż ze wzgórza, na którym został wybudowany, można podziwiać panoramę miasta, dokładnie tak, jak w grze.

Na żywo ten widok zapiera dech w piersiach.Źródło: fotografia własna / Warhorse Studios / Deep Silver.
Podobać się może również kościół św. Jakuba (przy czym uczciwie trzeba przyznać, że robi mniejsze wrażenie niż jego „konkurent”), a Włoski Dwór, choć na przestrzeni lat przeszedł poważne zmiany wizualne, to jednak prezentuje się na tyle podobnie do swojego odpowiednika z gry, że podświadomie rozglądałem się, czy gdzieś tam nie przechadza się Róża Ruthard.
Osobna wzmianka należy się Kaplicy Czaszek w Sedlcu. Dzisiaj stanowi ona element zabudowy (nie jest położona w oddaleniu od innych budynków, jak miało to miejsce w grze). Mimo to wygląda bardzo podobnie, nawet pomimo że autorzy musieli nieco ją „postarzyć”, by oddać zmiany zachodzące w jego wyglądzie w czasie. Niestety do samej kaplicy nie udało mi się wejść; z tego co zrozumiałem, byłem tam po prostu zbyt wcześnie. Inna sprawa, że akurat trwał tam remont, a ja się spieszyłem, bo na drugi dzień mojej wyprawy były prognozowane „gwałtowne burze z silnym wiatrem i gradem”.
Ja tymczasem miałem do przejechania sto kilometrów, by dostać się w okolice zamku Trosky, gdzie czekał na mnie ostatni etap wycieczki. Po drodze zaliczyłem jeszcze Certovkę, gdzie w grze mieściła się Czarcia Nora. I wiecie co? Karczmy nie ma, ale i tak jest dobrze! To malutka, klimatyczna wioseczka, gdzie przy odrobinie wyobraźni można poczuć atmosferę tamtego miejsca, a może nawet usłyszeć zachrypnięte okrzyki Czarta.


