Odyseja pozwala docenić ogromny świat. Mam w tej grze 700 godzin i ciągle ją odkrywam
- RimWorld wciąga jak markowy odkurzacz
- To nie gra jest zła, to my jesteśmy złymi ludźmi
- RimWorld = Dwarf Fortress dla leniwych?
- Mistrzowie tkania opowieści – Kasandra, Phoebe i Randy
- Mody? Panie, mody to mi z ręki jadły
- Odyseja pozwala docenić ogromny świat
- Memiczne tłumaczenie to najlepsze, co zobaczyłem na ekranie, ale inne grzeszki bolą
- Czy to gra 10/10? Po 7 latach dałbym nawet 11
Odyseja pozwala docenić ogromny świat
Dotychczasowy RimWorld, choć oferował futurystyczne technologie, mocno związywał nas z wybranym na początku obszarem. Miałem w bazie zaawansowane laboratorium genetyczne, sale operacyjne jak z najlepszych klinik, ale koniec końców pieniądze pochodziły przede wszystkim ze sprzedaży drewnianych figurek czy ubrań, które konno rozwoziłem po okolicznych wioskach. Z reguły też nie decydowałem się nigdy opuszczać pierwotnej siedziby, mimo że byłem w stanie wysyłać rakietowe kapsuły transportowe czy handlować z kupcami orbitalnymi. Mentalnie był to miks Star Treka i serialu1670.
Odyssey znacznie ułatwia mobilność i buduje wokół niej całą fabularną otoczkę, jeśli wybierzemy scenariusz dodany w tym DLC. Ale nawet i bez niego możliwe stają się podróże w pełni wyposażonym statkiem-matką. Niekoniecznie dalekie i niebezpieczne, mogą być bardzo lokalne, po prostu do pobliskiego lasu, by zebrać zapasy drewna i mięsa, żeby przygotować się na kolejny sezon w bogatych w surowce i nieprzyjaznych górach.
Zupełnie nowy, nomadyczny styl życia sprawia niesamowitą frajdę. Podróżujemy cały czas przed siebie, poznając kolejne biomy i doceniając ogrom świata, który wcześniej choć istniał, był w dużej mierze niedostępny. Przed Odyssey czułem się zamknięty w bańce wyznaczonej zasięgiem konnej karawany, teraz jestem obywatelem świata.

