Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość gry 12 grudnia 2006, 09:38

autor: Khornel

Wokół Wojennego Młota cz.6

Do tej pory opowiedziałem wam o świecie Warhammera, rasach go zamieszkujących oraz dwóch najważniejszych grach na nim bazujących. W ostatnich dwóch artykułach postaram się przybliżyć wam inne gry, których akcja dzieje się w tym fascynującym świecie.

O czym będzie dzisiejszy odcinek?

Do tej pory opowiedziałem wam o świecie Warhammera, rasach go zamieszkujących oraz dwóch najważniejszych grach na nim bazujących. W ostatnich dwóch artykułach postaram się przybliżyć wam inne gry, których akcja dzieje się w tym fascynującym świecie. Dzisiejszy odcinek opowie o tych, które nie wymagają prądu, jutro będzie mowa o PC-towych.

Warmaster

WFB, jak sama nazwa wskazuje, pozwala zasymulować przebieg różnych bitew. Jeśli jednak popatrzeć na to obiektywnie, okazuje się, że są to potyczki, co najwyżej bitewki. Gdybyście chcieli rozegrać starcia wielkich armii, poczuć się jak prawdziwy generał rzucający setki ludzi w bój, to Warmaster jest właśnie dla was.

Wokół Wojennego Młota cz.6 - ilustracja #1
Armia Jaszczuroludzi

Na pierwszy rzut oka wygląda bardzo podobnie do bitewniaka. Po prostu figurki są mniejsze, a do tego pogrupowane po kilka na raz na jednej podstawce. Jednak to tylko pozory. Kiedy w WFB najważniejsze jest to, jak dobrze skompletujesz armię i jak silne są twoje jednostki, w Warmasterze liczą się przede wszystkim twoje zdolności przywódcze. Jeśli będziesz w stanie dobrze ocenić sytuację i stwierdzić, czy lepiej gonić pobitego przeciwnika, a może wycofać się do głównych sił, połowa sukcesu już za tobą.

Istotną różnicę widać w roli bohaterów – nie są maszynkami do zabijania, lecz od ich możliwości zależy, jak dużo dowodzony przez nich oddział może zrobić w ciągu tury. Również magia oraz ostrzał ma inne znaczenie. Ta pierwsza istnieje, ale nie jest w stanie zmienić przebiegu bitwy – stanowi jedynie wsparcie, a nie środek do zwycięstwa. Podobnie jest z atakiem zasięgowym – jego istotą nie jest zabicie przeciwnika, lecz zasianie zamętu w jego szeregach i zmuszenie go do odwrotu.

Mordheim

Jeśli nad potyczki czy wielkie bitwy preferujecie starcia małych grupek ludzi, a do tego elementy RPG są tym, czego w grach poszukujecie, to właśnie do was Mordheim jest adresowany. Nazwa tej gry wzięła się od miasta w Imperium, które swego czasu było siedliskiem anarchii i zepsucia, lecz zostało zniszczone przez uderzenie komety.

Akcja gry toczy się właśnie w ruinach tego miasta, gdyż odkryto tam bardzo cenny kamień, a za jego fragmenty różne frakcje gotowe są płacić naprawdę spore pieniądze. Z tego powodu grupy poszukiwaczy przygód zapuszczają się na tamte tereny, skuszeni możliwością dużego, choć niełatwego zarobku.

Wokół Wojennego Młota cz.6 - ilustracja #2
Fragment ruin z kilkoma śmiałkami

W Mordheimie rozgrywka toczy się pomiędzy kilkuosobowymi grupami śmiałków, którzy przeczesują ruiny Miasta Potępionych. To, co wyróżnia tę produkcję od WFB i Warmastera to, oprócz skali, podejście do samej rozgrywki. Ta gra rozwija swe skrzydła dopiero w momencie, gdy jest grana jako kampania. Ponieważ poszczególne modele mogą zdobywać nowe poziomy, kupować coraz to lepsze przedmioty, a nawet wynajmować pomocników czy słynnych bohaterów, jedna rozgrywka to za mało, by odczuć możliwości Mordheima.

Jeśli jesteście zainteresowani tą grą polecam wizytę na oficjalnej stronie, gdzie można nawet za darmo ściągnąć część instrukcji. Niestety mam też złą wiadomość – na dzień dzisiejszy gra ta jest w Polsce bardzo trudna do zdobycia i trzeba się nieźle napocić, żeby nabyć do niej modele.

Magia i miecz

Kto choć nie słyszał o tym tytule, nie może zwać się prawdziwym miłośnikiem nie-komputerowych gier fantasy (albo po prostu jest za młody :D). Oryginalna, angielska nazwa tej gry brzmi Talisman. Została wydana w sumie w trzech edycjach, a polskie wydanie bazuje na drugiej. Jest ona luźno powiązana z Warhammerem i stanowi bardziej ciekawostkę niż grę faktycznie osadzoną w tym świecie.

W naszym rodzimym kraju Magia i miecz została wydana przez wydawnictwo Sfera. Nie dość, że przetłumaczono wszystkie dodatki, poprawiono grafikę na kartach, która uchodzi za najlepszą ze wszystkich wydań, to jeszcze stworzono unikalny dodatek dla hardcore’owców – Jaskinia.

Wokół Wojennego Młota cz.6 - ilustracja #3

Druga edycja oryginalnego Talismanu

Sama gra jest planszówką łączącą elementy przygodowe z rozwojem postaci. Bazowo na raz może grać od 2 do 6 osób, ale z wszystkimi dodatkami i więcej dałoby radę. Ostatecznym celem rozgrywki jest zdobycie korony przeznaczenia, która daje władze nad światem. W trakcie swej wędrówki bohaterowie odwiedzają przedziwne miejsca, spotykają przyjaciół i wrogów, znajdują magiczne przedmioty i wykonują różne zadania.

Pomimo prostoty zasad i dużej losowości, gra ta cieszyła się ogromną popularnością. Nawet, gdy Sfera straciła prawa do licencji wydała dokładną kopię tej gry, Magiczny miecz, zmieniając tylko nazwy i plansze, ideę rozgrywki i mechanikę pozostawiając taką samą.

Sama gra już dawno nie jest produkowana, ale wciąż możliwa do zdobycia, głównie na allegro. Do tego fanowskie strony internetowe stworzyły masę dodatków i uzupełnień, dzięki którym można wzbogacić i urozmaicić rozgrywkę.

Blood Bowl

Znów gra figurowa, lecz tym razem jedynie bazująca na Warhammerze (mocniej mimo wszystko niż MiM) i korzystająca z ras tam występujących. A o czym ona opowiada? Wyobraźcie sobie football amerykański, w którym udział biorą nie tylko ludzie, ale wszelkie mniej lub bardziej sympatyczne rasy znane nam z warmłotka. Do tego zwiększcie poziom brutalności, wliczcie ciężkie obrażenia, a nawet śmierć w koszta, pochowajcie topory i piły łańcuchowe po kieszeniach i już macie przybliżony obraz tej gry. Prawda, że zapowiada się ciekawie.

Ogólnie sama rozgrywka i podział członków drużyny nie różni się bardzo od tego z naszego świata. Trzeba przedrzeć się przez obronę przeciwnika i przyłożyć piłkę na jego końcu boiska. A jeśli przy okazji uda się wdeptać w ziemię paru przeciwników, to tym większa radocha.

Wokół Wojennego Młota cz.6 - ilustracja #4
Drużyna Mrocznych Elfów

W 1995 roku wyszła gra na PC-ty o tej samej nazwie, a 9 lat później francuskie studio Cyanide wydało grę o tytule Chaos League. Co prawda nie posiadało ono oficjalnej licencji Games Workshop, jednak nie trudno było zauważyć wszechobecne podobieństwa do Blood Bowla. W czerwcu tego roku ukazała się wiadomość, że wydawca Warhammera udzielił Francuzom licencji, a ci wzięli się za adaptację opisywanej gry. Nie wiem jak wy, ale ja czekam z niecierpliwością.

Polskim akcentem w tym wszystkim jest wydanie gry planszowej przez wspomnianą wcześniej Sferę o nazwie Troll Football. Nie była może powalająca artystycznie, ale okraszono ją sporą dawką zwariowanego humoru, a co najważniejsze pozwalała choć trochę wczuć się w klimat takiej zabawy.

WarCry

Jest to kolekcjonerska gra karciana osadzona w świecie Warhammera. Ideowo najbardziej zbliżona jest do WFB, gdyż tutaj także chodzi o rozegranie bitew, ale zamiast figurek wykorzystywane są karty symbolizujące jednostki, bohaterów, przedmioty itp. Naprzeciwko siebie stają armie Wielkiego Przymierza (Imperium, Wysokie Elfy oraz Krasnoludy) przeciwko Hordom Ciemności (Chaos, Mroczne Elfy i Orki).

Talia, którą gracze wykorzystują, dzieli się na dwie grupy: armii i akcji. Pierwsza zawiera wszelkiego rodzaju jednostki, bohaterów i przedmioty, druga zaś specjalne ataki, taktyki i inne zagrywki, które każdy szanujący się dowódca powinien znać.

Wokół Wojennego Młota cz.6 - ilustracja #5
Jedna z kart Wielkiego Przymierza

Rozgrywka składa się z trzech następujących po sobie bitew (zwycięzcą jest gracz, który wygra przynajmniej dwie z nich), a każda dzieli się na dwie fazy – mobilizacji oraz walki. W pierwszej gracze wydają złoto, dzięki któremu mogą wystawić swoje jednostki i zaopatrzyć je w różnego rodzaju „pomoce naukowe” (w pierwszej bitwie grace mają do dyspozycji 20, w drugiej 25, a w trzeciej 30 punktów złota do rozdysponowania). W fazie walki gracze wydają rozkazy swoim oddziałom. Na koniec liczone są punkty na podstawie siły jednostek, które przetrwały. Gracz z lepszym wynikiem wygrywa.

Gra ta jest łatwo dostępna w Polsce i jest trochę tańsza niż najpopularniejsza tego typu gra – Magic: the Gathering. Niestety obarczona jest tym samym przekleństwem – może wciągnąć, co wiąże się z kupowaniem coraz to nowych kart, a to potrafi niesamowicie nadwyrężyć domowy budżet. Niestety gra od jakiegoś roku powoli umiera, gdyż jej wydawca skupił się na dwóch innych wydawanych przez siebie karciankach, przez co jest co raz mniej chętnych do gry, zwłaszcza na turniejach.

Małe co nieco na koniec

Wymienione dzisiaj gry nie są wszystkimi, które w mniejszym lub większym stopniu nawiązują do Warhammera. Pominąłem między innymi morską wersję WFB – Man O’War, czy planszówkę Warhammer Quest. Zdecydowałem się nie omawiać ich w dzisiejszym artykule, ze względu na to, że są praktycznie niedostępne w Polsce, jeśli kiedykolwiek były, a ponadto w dużej mierze nie są już produkowane. Co prawda, jak już pisałem, Mordheima również bardzo trudno zdobyć w naszym pięknym kraju, ale ma swoją sporą społeczność i jest pewna szansa, że znów będzie sprowadzany.

Wokół Wojennego Młota cz.6 - ilustracja #6
Tym razem Imperialiści z Warmastera

Następny odcinek będzie już ostatnim z tego cyklu. Postaram się w nim przybliżyć gry komputerowe, rozgrywające się lub inspirowane światem Warhammera.

W powstaniu tego odcinka bardzo pomocne były materiały, jakie znalazłem na angielskiej Wikipedii.

Poniżej poprzednie odcinki cyklu:

Wokół Wojennego Młota cz.1

Wokół Wojennego Młota cz.2

Wokół Wojennego Młota cz.3

Wokół Wojennego Młota cz.4

Wokół Wojennego Młota cz.5