Blizzard wprowadza nowinkę na wolnym rynku w WoW: Forever. Nowy NPC to tak naprawdę regulacja cen dla przedmiotów, które wcześniej gracze kupowali od siebie nawzajem.
Tegoroczny BlizzCon obfitował w najróżniejsze zapowiedzi. W końcu zaprezentowano światu zarówno wstępną datę premiery Diablo 5 jak i nowego StarCrafta. Słów parę powiedziano także o debiutującym dużo szybciej od wspomnianych tytułów World of Warcraft: Forever, którego premierę zaplanowano na 4 listopada.
Żeby jednak powierzchownie sprawdzić, co takiego szykuje dla nas Blizzard w WoW: Forever nie musimy nawet czekać do listopada – od jakiegoś czasu śmiga beta gry, która przynosi nam coraz więcej informacji o nowych rozwiązaniach, a także… aferach. By części z nich zapobiec, Blizzard wprowadza nowe postacie niezależne, które być może uchronią tytuł od patologii gier MMORPG.
Na przykład takich, w których konkretne materiały wymagające sporego nakładu pracy czy zwykłego grindu, będą dostępne w markecie graczy. I pewnie zastanawiacie się teraz, jaki problem widzę w możliwości skrócenia długotrwałego farmienia wymaganych przedmiotów za kilka złotych monet. Odpowiedź brzmi – żadnego. Rzecz jednak w tym, że czasami ceny za takowe przedmioty osiągają niewyobrażalne wręcz kwoty i to właśnie ten element rozgrywki Blizzard stara się kontrolować. W jaki sposób?
Bardzo prosty – dodając do gry postać niezależną, która będąc niejako reprezentantem czarnego rynku, ustala własną cenę za przedmioty, kontrolując w ten sposób ekonomię w nowym WoW-ie. Nikt nie będzie bowiem kupował itemów od graczy za cenę wyższą niż oferowana przez NPC-a. Nosi on nazwę Mister Graphed i jest goblinem, którego spotkacie w lokacji Powderfuse Port.
Standardową ceną za jego usługi jest jakieś 20 sztuk złota, więc to wcale nie mało (szczególnie przenosząc kwotę na realia klasycznego WoW-a), ale skutecznie może odstraszyć graczy od zakupu tych samych przedmiotów za znacznie większą liczbę złotych monet od graczy w markecie. I pewnie nie ograniczy ich to do zera, bo kto bogatemu zabroni wydawać bajońskie sumy za podstawowe materiały od innych graczy, lecz z pewnością wpłynie na ekonomię gry, zwiększając dostępność niektórych surowców.
Trzeba także zauważyć, że ów Goblin oferuje także zupełnie nowe przedmioty, w tym Dar Galopu (Gift of Galloping), który kosztuje u niego aż 150 złotych monet. Co takiego daje ów przedmiot i czy jest adekwatny do gwarantowanego bonusu? Oceńcie sami, ponieważ jest nim dziesięcioprocentowe przyspieszenie dla naszego wierzchowca na 15 następnych dni od jego aktywacji.
Klasyczny WoW pozbawiony był takich usprawnień, które choć kosztowne, zdają się po części uwspółcześniać blizzardowe MMO. Szkoda tylko, że te zmiany jeszcze bardziej pogłębiają przepaść między graczami – ci, którzy poświęcają grze tyle czasu, że można by zrobić z tego drugi etat jeszcze bardziej odskoczą od tych bardziej casualowych. Z drugiej jednak strony dobrze, że na najbardziej zaangażowanych graczy czeka nagroda za ich trudy, chociażby w formie drobnego usprawnienia podróży pomiędzy lokacjami.
A co wy myślicie na ten temat? Czy ingerowanie w wolny rynek między MMO uchroni fanów od zbyt wysokich cen, czy może wprowadzi sztuczne ograniczenia, na które i tak znajdzie się sposób? No i co z samą nagrodą? 150 sztuk złota to naprawdę dużo, a gdy wprowadzi się bariery cenowe na rynku, to 10% staje się jeszcze mniejsze, niż na początku mogłoby się wydawać, szczególnie biorąc pod uwagę konsekwencje kupowania złota “na lewo”. Dajcie znać w komentarzu!

Autor: Jonasz Gulczyński
Kulturoznawca, który urodził się z padem od PSX-a w ręku. Z GRYOnline.pl współpracuje od października 2024 roku, gdzie głównie zajmuje się nowinkami z branży gier z apetytem na bardziej skomplikowane publikacje. Swoje najmłodsze lata spędzał w Górniczej Dolinie, a obecnie nie stroni od strategii turowych wszelkiej maści. Miłośnik prozy Lovecrafta, a także twórczości Quentina Tarantino i Roberta Eggersa. Prywatnie również fan uniwersum Warhammer Fantasy, w którym spędził niezliczoną liczbę godzin zarówno jako gracz, jak i mistrz gry w papierowym wydaniu.