Do premiery WoW Forever zostało już niewiele czasu, a społeczność przerzuca się pomysłami na wzbogacenie gry o nowe aktywności poboczne. Jeden z nich ma tak duży potencjał, że gracze zastanawiają się, dlaczego Blizzard marnuje go przez 12 długich lat.
Całkiem sporo mówi się w ostatnim czasie o WoW-ie. W głównej mierze jest to spowodowane faktem zapowiedzi World of Warcraft: Forever z zaskakująco bliską (jak na ostatnie standardy Blizzarda) datą premiery. W końcu Forever ma przynieść całkiem sporo nowości, a gracze w sieci nie przestają przerzucać się pomysłami na kolejne, wzbogacające rozgrywkę aktywności. Jedną z nich opiszę dla was poniżej, ponieważ wydaje się być szczególnie ciekawa. Zwłaszcza, że w jej opisie pojawia się uwielbiany wątek z trzeciego Wiedźmina.
I nie, nie jest to clickbait, a legitny pomysł społeczności, który wydaje się być sukcesywnie marnowanym przez Blizzarda od 2014 roku, czyli na rok przed premierą Dzikiego Gonu. Chodzi mianowicie o premierę karcianki Hearthstone, która z jakiegoś powodu nigdy nie została bezpośrednio osadzona w WoW-ie.
Ale zaraz, czy autor właśnie zwariował? Przecież Hearthstone nie mógłby w ogóle powstać bez swojego materiału źródłowego, więc o co tu chodzi? Ano, o bezpośrednie, gameplayowe osadzenie gry w grze, dokładnie tak, jak wyszło w przypadku Gwinta w Wiedźminie 3. Ten genialny pomysł bardzo szybko zyskuje poklask wśród społeczności, a jego autorem jest użytkownik o nicku ThatGuyFromTheM0vie.
Zaproponował on bowiem połączenie Hearthstone’a z WoW-em, dzięki czemu gracze mogliby organizować między innymi lokalne turnieje dla swoich znajomych w zakupionych przez nich domostwach. Deweloperzy z kolei mogliby przerobić część znanych lokacji na miejsca związane z oficjalnymi rozgrywkami, a nawet dodać mechaniki tworzenia nowych kart za pomocą zdobywanych w MMO przedmiotów. Autor pomysłu sugeruje także, że część nielubianych fetch questów można by zamienić właśnie na karciane pojedynki, co wprowadziłoby powiew świeżości do gry.
I chyba nikogo nie dziwi, dlaczego Hearthstone jest osobnym tworem. W końcu to dość spora produkcja, która swego czasu potrafiła gromadzić przed ekranami setki tysięcy graczy jednocześnie, a osadzenie jej w World of Warcraft drastycznie zmniejszyłoby liczbę potencjalnych graczy. I choć czasy jej świetności dawno już przeminęły, to trudno wyzbyć się przekonania, że tak duża i złożona aktywność zdecydowanie urozmaiciłaby WoW-a – gry, której gracze wiecznie narzekają na brak czynności niezwiązanych z walką.
Słynne “co powiesz na partyjkę Gwinta” stało się swego czasu memem, a gracze żartowali nawet, że w grze nie chodzi o ratowanie Ciri, a właśnie o rozgrywanie kolejny karcianych pojedynków z napotkanymi wieśniakami. Trzeba jednak przyznać, że aktywność niesamowicie budowała zaplecze żyjącego świata. To z kolei stawało się pretekstem do dalszej zabawy i nabijania kolejnych godzin w grze oraz zdobywania następnych osiągnięć. Nie wiem jak wam, ale mi się ten pomysł wyjątkowo podoba i zdecydowanie nie obraziłbym się, gdyby Blizzard dodał go do Forever. Szkoda, że to jedynie marzenia ściętej głowy…
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic
GRYOnline
Gracze
OpenCritic

Autor: Jonasz Gulczyński
Kulturoznawca, który urodził się z padem od PSX-a w ręku. Z GRYOnline.pl współpracuje od października 2024 roku, gdzie głównie zajmuje się nowinkami z branży gier z apetytem na bardziej skomplikowane publikacje. Swoje najmłodsze lata spędzał w Górniczej Dolinie, a obecnie nie stroni od strategii turowych wszelkiej maści. Miłośnik prozy Lovecrafta, a także twórczości Quentina Tarantino i Roberta Eggersa. Prywatnie również fan uniwersum Warhammer Fantasy, w którym spędził niezliczoną liczbę godzin zarówno jako gracz, jak i mistrz gry w papierowym wydaniu.