Dyrektor techniczny Xbox wytłumaczył przyczyny niedawnej „nieakceptowanej” awarii i zapewnił, że Microsoft wyciągnie wnioski z tej lekcji.
Microsoft przeprosił użytkowników Xboxa za wczorajsze problemy z cyfrową platformą marki, określając je jako „nieakceptowaną sytuację”.
Można żartować, że ktoś (lub los) bardzo stara się pokazać swoją niechęć wobec cyfrowych planów Sony i Microsoftu. Najpierw doszło do globalnej awarii PlayStation Network, która miała dowodzić, że platforma nie jest gotowa na przyszłość gier bez nośników fizycznych. Ledwie 3 dni później podobne problemy odnotowali użytkownicy usług Xboxa. Na szczęście Microsoft zdołał już opanować sytuację i posiadacze konsol firmy powinni już mieć dostęp do wszystkich funkcji, w tym kupowania i uruchamiania gier.
Niemniej gracze nie są zachwyceni, że gigant z Redmond potrzebował niemal całego dnia, by uporać się z tymi problemami. Dla kontekstu: w przypadku PSN usterki wyeliminowano po 8 godzinach. Microsoft nie wspomniał też w oficjalnym wpisie o przyczynach tej awarii, która – sądząc po niektórych komentarzach – mogła mieć nieco bardziej „regionalny” charakter.

Znacznie więcej do powiedzenia miał Scott Van Vliet, który opublikował obszerny wpis w serwisie X. Dyrektor ds. technologii Xboxa przyznał, że była to „nieakceptowana sytuacja” i w przyszłości on i jego zespoły muszą „bardziej się postarać, by zapewnić wsparcie” użytkownikom „zielonych” usług.
Vliet wytłumaczył też przyczyny awarii. Jak się okazuje, winna była usługa licencyjna Microsoftu, nienależąca bezpośrednio do Xboxa, ale wykorzystywana przez systemy marki oraz wielu partnerów firmy, tj. wydawców i deweloperów. W efekcie niektóre „scenariusze logowania” wymagające tej usługi kończyły się niepowodzeniem, podobnie jak te powiązane z kupowaniem i uruchamianiem gier. To tłumaczy, dlaczego rzekomo globalna awaria nie dotknęła wszystkich użytkowników Xboxa.
Załoga Vlieta dowiedziała się o sytuacji wpierw poprzez system automatycznego monitorowania stanu usług Xboxa. Następnie programiści odizolowali „zawodzącą infrastrukturę”, a cały ruch przekierowali na „zdrowe” systemy, przy czym funkcjonalność wracała stopniowo w różnych regionach. Stąd część graczy mogła ponownie korzystać z usługi nawet o kilka godzin wcześniej niż pozostali.
Amerykanin podkreślił przy tym, że ta sytuacja jest „nieakceptowana” dlatego, że awaria takiej jednej usługi nie powinna mieć aż takiego wpływu na funkcjonowanie cyfrowej platformy Xboxa:
Przeprowadzamy szczegółową analizę zdarzenia. Nie interesuje mnie tak bardzo jednozdaniowe wyjaśnienie przyczyny źródłowej, lecz raczej prawdziwe pytania: dlaczego awaria jednej usługi zakłóciła tak wiele, dlaczego przywrócenie działania trwało tak długo oraz co musimy zmienić, aby pojedynczy punkt awarii nie zepsuł Wam kolejnej nocy. Oznacza to wzmocnienie zabezpieczeń zależności związanych z logowaniem i uruchamianiem gry, usprawnienie sposobu wykrywania i ograniczania tego rodzaju awarii oraz szybsze i bardziej przejrzyste informowanie was, gdy coś przestanie działać.
Internauci w większość przyjęli oświadczenie dyrektora technicznego Xboxa z przyjemnym zdziwieniem, że spółka (czy raczej jej przedstawiciel) otwarcie i bez ogólników wytłumaczyła całą sytuację. Niemniej tu i ówdzie pojawiały się podobne komentarze, jak te pisane w kontekście awarii PlayStation Network: że cała ta sytuacja to kolejny argument za tym, że w pełni cyfrowe gry wideo to fatalny pomysł z perspektywy szeregowych użytkowników. Pojawiły się też sugestie przeniesienia „weryfikacji” tytułów, by dokonywała się ona z poziomu sprzętu, aczkolwiek takie rozwiązanie jest niemal równie prawdopodobne, co wycofanie się Sony rezygnacji płyt do stycznia 2028 roku.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Więcej:Ogólnoświatowa awaria PlayStation Network została opanowana

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).