Przez Switcha 2 przetoczyła się właśnie potężna fala banów. Problem w tym, że jej przyczyną nie są prawdziwe oszustwa, lecz błąd wewnętrznego serwera Nintendo.
Jeśli jesteście fanami prawdziwej japońszczyzny, to zapewne już wiecie, że dziś o godzinie 16:00 startuje pierwszy z zapowiedzianych pokazów Nintendo Direct, który ma zostać w całości poświęcony 40. rocznicy serii The Legend of Zelda. Jutro natomiast, również o godzinie 16:00, odbędzie się nieco dłuższy i bardziej ogólny pokaz, tym razem skierowany w stronę potencjalnych premier japońskiej korporacji.
Ta jednak, choć jej pozycja na wschodnim rynku wciąż pozostaje niezachwiana, mierzyła się ostatnio z dość nietypowymi problemami, które mieli odczuć zwykli gracze i posiadacze drugiego „pstryczka”. O co więc chodzi i dlaczego przez sklep Nintendo przeszła właśnie fala banów za niewinność?
Najprawdopodobniej dlatego, że Japoński gigant nie był w stanie poradzić sobie z błędem na własnym serwerze, czego pokłosiem miały być losowo rozdawane blokady i ograniczenia z powodu “oszukańczych lub nieautoryzowanych transakcji” w sklepie. O wszystkim poinformowali niesłusznie ukarani użytkownicy drugiego Switcha na Reddicie w kilku podobnych wątkach.
Wczoraj wieczorem nastąpiła ogromna fala banów na jego konsolach Switch 2. Byłem jedną z osób dotkniętych problemem. Chcę po prostu rozpowszechnić informację, że Nintendo miało w ten weekend wewnętrzny błąd serwera, w wyniku którego kilka systemów zostało trwale zbanowanych sprzętowo, otrzymując kod błędu 2124-4508.
Problem jest o tyle nietypowy, że Nintendo obdarowało banem graczy o wyjątkowo czystej historii zakupów. Publikowanie licznych screenów przedstawiających historię pobierania oraz transakcji jest wynikiem ogólnej paniki wynikającej z niesłusznie przyznanej kary. Ogólny szum wywołany w ten sposób w mediach zdaje się jednak przynosić upragniony skutek, a gracze powoli odzyskują swoje konta.
Cała sprawa jest więc łagodzona, a dowodzą tego aktualizacje i najnowsze komentarze w internetowych wątkach, według których Nintendo ma naprawiać skutki błędu serwera. Niektórzy gracze zostali już oczyszczeni z zarzutów, a ich konsole są wolne od niesłusznie przyznanego bana.
AKTUALIZACJA: Zauważyłem, że kilka osób informuje, że jeśli nadal otrzymujesz komunikat o banie, możesz spróbować ponownie uruchomić konsolę, aby sprawdzić, czy został on usunięty. Wygląda na to, że u innych to pomogło!
Nie zmienia to jednak wniosków płynących z całej sytuacji, a te nie należą do najbardziej optymistycznych. Zawierzanie bezpieczeństwa tak wielu kont graczy jednemu serwerowi nie jest chyba najmądrzejszym ruchem ze strony korporacji, ponieważ jak pokazuje przykład, wystarczy jeden błąd, by przez społeczność najbardziej uczciwych użytkowników przetoczyła się wielka fala banów. Sytuacja jest o tyle absurdalna, że to właśnie przez wewnętrzny błąd tysiące graczy straciły dostęp do podstawowej funkcji konsoli i dobrze, że cała sprawa została rozwiązana tak szybko.
Firma nie odniosła się jeszcze do problemu, więc temat najprawdopodobniej nie został jeszcze w pełni zażegnany. Jeśli więc wasze konsole zostały w ten sposób „nagrodzone”, to za radą każdego szanującego się informatyka – spróbujcie je wyłączyć i włączyć raz jeszcze, a dopiero później dzwońcie do supportu. No, a następnie zastanówcie się nad bezpieczeństwem własnych konsol.
Więcej:Gracz wysłał PC do naprawy, a po powrocie znalazł kartę graficzną luzem w obudowie

Autor: Jonasz Gulczyński
Kulturoznawca, który urodził się z padem od PSX-a w ręku. Z GRYOnline.pl współpracuje od października 2024 roku, gdzie głównie zajmuje się nowinkami z branży gier z apetytem na bardziej skomplikowane publikacje. Swoje najmłodsze lata spędzał w Górniczej Dolinie, a obecnie nie stroni od strategii turowych wszelkiej maści. Miłośnik prozy Lovecrafta, a także twórczości Quentina Tarantino i Roberta Eggersa. Prywatnie również fan uniwersum Warhammer Fantasy, w którym spędził niezliczoną liczbę godzin zarówno jako gracz, jak i mistrz gry w papierowym wydaniu.