Mam też dla Was zaproszenie do testów Track Day na Torze Poznań podczas WSMP – poza aktualizacją 0.9 do AC Evo, burzą wokół Sezonu 7 w TDU: Solar Crown czy zapowiedzią dużych nowości w FH6 i GT7.
W dniach 19-20 września odbędzie się ostatnia tegoroczna runda Wyścigowych Samochodowych Mistrzostw Polski na Torze Poznań. Będzie to huczne wydarzenie, podczas którego do rywalizacji stanie śmietanka kierowców z Polski i z sąsiednich krajów – dlatego nie zabraknie na nim również Track Day.
Na torze pojawi się nie tylko ekipa deweloperska z Apex7 Studios, ale też nasi partnerzy – Drive Squad, Ecumaster i Sim-Center (przy okazji: ostatnio do grona tychże dołączyła Moza, czyli jeden z wiodących producentów simracingowego sprzętu). Co zaś najlepsze, na padoku będziecie mieli szansę zagrać w Track Day po raz pierwszy (naturalnie we wczesnej wersji).
Mało tego, szykujemy konkurs z nagrodami dla najszybszych graczy. Oto nadarza się więc okazja, by zobaczyć i wypróbować powstającą grę w akcji, pogadać z jej twórcami, a nawet wygrać coś fajnego. Zapraszamy! Po więcej informacji na temat wydarzenia odsyłam na stronę WSMP.
Doczekaliśmy się. Do Test Drive Unlimited: Solar Crown zawitała kolejna duża aktualizacja (pierwsza od końcówki marca), która zainaugurowała Sezon 7… i znów rozjuszyła graczy. Ale po kolei. Oto lista najważniejszych nowości i zmian:
Więc co tak bardzo rozwścieczyło graczy w tej aktualizacji? Od czego mam zacząć… Przede wszystkim do góry nogami wywrócona została progresja Solar Passa. Liczbę punktów potrzebnych do awansowania na kolejne poziomy podniesiono 10-krotnie (!), a jednocześnie zmniejszono nagrody za „regularne” aktywności, czyli wyścigi, misje itp.
Teraz jedyny efektywny sposób, żeby rozwijać przepustkę, to poświęcać czas na nowe wyzwania codzienne i cotygodniowe – i robić to regularnie, najlepiej od samego początku sezonu. Innymi słowy, grind i FOMO wybiły poza skalę. Na domiar złego wzrosła cena Solar Passa w wersji premium (blokującej dostęp do 84% nagród) – z 600 do aż 1000 diamentów, czyli ok. 45 zł. Ale hej, dopłacając jedyne 300 diamentów, możesz kupić wersję VIP i przeskoczyć 20 poziomów przepustki w mgnieniu oka!
Poza tym twórcy wylistowali garść wyścigów i misji, które uległy zepsuciu w Sezonie 7 (nie da się ich ukończyć), oznajmiając bez żenady, że pozostaną w takim stanie do 28 października, kiedy to wyjdzie „śródsezonowa” aktualizacja. Wisienką na torcie jest błąd ze strojem Plague Doctor, który gracze ubierają, by szybko rozprawić się z wyzwaniem polegającym na założeniu kompletu „casualowych” ubrań – i psują sobie grę, która blokuje się na nieskończonym ekranie ładowania.
Zespół deweloperski podkreśla na każdym kroku, że dotknęły go zwolnienia i przeżywa teraz trudne chwile – ale czy to ma być usprawiedliwienie dla tak rażącej niekompetencji i bezczelnego „dojenia” nielicznych fanów, którzy jeszcze nie odwrócili się od gry? Do tej pory sam wracałem do niej od czasu do czasu (mimo wszystko), a nawet kupowałem przepustki – ale teraz kusiło mnie, żeby po prostu wypieprzyć ją z dysku i odzyskać ponad 120 GB (nie wiem, jak skromna zawartość ostatniej aktualizacji mogła zwiększyć rozmiar gry aż o 15 GB).
Na szczęście studio KT Racing mocno przejęło się falą krytyki wylewaną ze wszystkich stron i zapowiedziało „hotfix” już nazajutrz po starcie Sezonu 7. Łatka ta ma nie tylko naprawić najbardziej krytyczne błędy, ale też zwiększyć liczbę zdobywanych punktów do progresji Solar Passa trzy- lub czterokrotnie. Deweloper szykuje również rekompensatę w formie diamentów, a nawet zamierza dodać do salonu samochód Mercedes-AMG GT Black Series, który od przeszło roku był dostępny tylko poprzez kasyno (zablokowane w Polsce i wielu innych krajach). Na razie nie wiemy, kiedy pojawi się tenże patch.
Więc może jednak zachowam tę grę na dysku? Mimo wszystko szkoda by było rozstawać się z nią na ponad pół roku – a wygląda na to, że aż tyle potrwa siódmy sezon. W temacie Sezonu 8 (z domami) twórcy doprecyzowali, iż „więcej szczegółów aktualizacji poznamy przed wiosną 2027 roku”. Mój Boże… Jeśli KT Racing nie wyrobi się przed premierą Clutch (też zapowiedzianą na wiosnę 2027), to nie wiem, czy jeszcze cokolwiek uratuje TDU: Solar Crown – nieważne jak drobiazgowe będą opcje personalizacji domów…
Choć Gran Turismo 7 było aktualizowane raptem pół miesiąca temu (do wersji 1.71), studio Polyphony Digital wykorzystało czwartkowy pokaz State of Play, by roztoczyć przed graczami plany rozwoju gry na resztę roku – i znowu mogę pogratulować deweloperowi sukcesu w rozbudzaniu entuzjazmu fanów. Ekipa Kazunoriego Yamauchiego jest na fali od czerwca.
Analogicznie jak rok temu ze Spec III, twórcy zakończą rok z przytupem, wypuszczając aktualizację Spec IV – a właściwie dwie duże aktualizacje spojone tym tytułem. Nadciągają dwie nowe trasy, dwanaście samochodów i moc innych atrakcji. Pierwsza część Spec IV zostanie wypuszczona w październiku, a znajdą się w niej:
Drugą część aktualizacji Spec IV zaplanowano na grudzień – zawarte w niej zostaną:
Więcej szczegółów na temat Spec IV poznamy 3 października, tj. podczas trzeciej tegorocznej rundy e-sportowych zawodów Gran Turismo World Series.

Zgodnie z zapowiedzią, podczas targów gamescom studio Playground Games pojawiło się z Forzą Horizon 6, by zaprezentować tajemniczy Drift Attack – to nowa aktywność w otwartym świecie, działająca na analogicznej zasadzie jak Time Attack, tyle że zamiast jak najlepszego czasu okrążenia walczymy na torze o jak najwyższy wynik punktowy w driftingu, rywalizując z innymi graczami o miejsce w rankingu.
Zmagania urozmaicą specjalne strefy wymalowane na asfalcie – przejeżdżanie przez nie w poślizgu zapewni nam podwójne punkty. Drift Attack zadebiutuje w Serii 5, która ruszy 10 września. Wstępnie nowinka ta będzie dostępna tylko w jednej lokacji – na torze Shimanoyama, który od początku sprawiał wrażenie nie w pełni zagospodarowanego przez twórców gry – ale z czasem mamy zobaczyć ją też w innych miejscach w ramach „ewoluującego świata”.
Ponadto poznaliśmy dwa nowe samochody dodawane w Serii 5, której motywem przewodnim będzie brytyjska motoryzacja – a właściwie jeden wóz w dwóch wersjach. Powracający z czwartej Forzy Horizon 1990 Jaguar XJ-S pojawi się do kupienia w salonie (to miła niespodzianka, dotąd wszystkie dodawane auta były tymczasowymi nagrodami), a jego tuningowana odmiana Forza Edition zostanie włączona w Dziennik kolekcji, jako nagroda za wykonywanie wyzwań obracających się wokół Drift Attacku.
Oprócz tego możemy liczyć jeszcze przynajmniej na pięć aut odblokowywanych poprzez Playlistę Festiwalową (oraz kolejne cztery dla nabywców Przepustki samochodowej). Tych modeli nie ujawniono, ale zapewniono, iż dostaniemy trzy egzemplarze będące nowością w serii Forza Horizon – coś mi jednak mówi, że dwa z nich znowu okażą się „pożyczane” z Forzy Motorsport (najmocniejszymi brytyjskimi kandydatami obecnymi w tej grze jawią mi się 2001 Aston Martin V12 Vanquish i 2018 Lotus Evora GT430). Reszta zaś zapewne powróci z FH5.
Podczas gamescomu ujawniona została również jedna informacja na temat październikowej Serii 6 – zobaczymy w niej owoce współpracy Playground Games z 7-Eleven, czyli znaną japońską siecią sklepów, których parkingi często stają się miejscem spotkań miłośników motoryzacji. Obrazek promocyjny sugeruje, że do otwartego świata gry mogą zostać dodane nowe, markowe budynki.
Mam też złą wiadomość dla posiadaczy PlayStation 5, którzy czekają na Forzę Horizon 6. Pojawiły się wiarygodne doniesienia, że port na konsole Sony został przełożony na 2027 rok (twórcy jeszcze ich nie potwierdzili, ale wydaje się to być tylko kwestią czasu).
„Kunosi” znowu to zrobili… Zamiast udzielić graczom odpowiedzi na powtarzane po tysiąckroć pytania o wyczekiwany otwarty świat (spóźniający się, bagatela, już o rok względem pierwotnych zapowiedzi), jak gdyby nigdy nic zapowiedzieli update 0.9 ze skromną porcją dodatkowej zawartości do Assetto Corsy Evo. W grze pojawiły się trzy nowe samochody (a właściwie to jeden nowy oraz po jednym „pożyczonym” z Assetto Corsy i z AC Competizione):
Na szczęście deweloper zreflektował się nieco w ciągu dwóch dni, które minęły między zapowiedzią a premierą aktualizacji i przy okazji tej drugiej poruszył temat zamieciony pod dywan. Zapewnił, że wypuszczenie otwartego świata jest już „bardzo bliskie” i że nastąpi to przed wyjściem AC Evo z wczesnego dostępu. Tym niemniej zastrzegł jednocześnie, iż następna po 0.9 nie będzie wersja 1.0 – zatem równie dobrze możemy dostać jeszcze niejeden taki mały zastrzyk zawartości, zanim wreszcie przemierzymy region Eifel…
A co poza samochodami przyniosła aktualizacja 0.9? Największą atrakcją jawią się nowe wyzwania z rankingami, które zostały umieszczone pośród specjalnych wydarzeń (Special Events). Poza tym m.in. wprowadzono dalsze istotne zmiany w modelu opon i innych aspektach fizyki pojazdów (zwłaszcza wyścigówek GT), umożliwiono konfigurowanie uszkodzeń aut, poprawiono optymalizację gry pod kątem użycia CPU i dodano „graficzną reprezentację” wiatru. W późniejszej łatce 0.9.1 zapewniono jeszcze wsparcie dla urządzeń TrackIR.
Studio Straight4 przybyło z grą Project Motor Racing na targi gamescom, by zapowiedzieć, że 15 września ukaże się następny płatny dodatek: V8 Power Pack. Tak jak poprzednie dwa zestawy, będzie zawierał jeden tor wyścigowy (tym razem licencjonowany – Road Atlanta) oraz trzy nowe kategorie pojazdów nieczęsto goszczące w simracingu, na które złoży się łącznie dziewięć samochodów:
DLC można obecnie kupić przedpremierowo w promocyjnej cenie 49,49 zł, w dniu debiutu koszt wzrośnie do 54,99 zł.
Na tym szykowane atrakcje się nie kończą, bo we wrześniu deweloper udostępni też kolejne darmowe auto: Lamborghini Temerario. Co ciekawe, mówimy tutaj nie o nowej wyścigówce klasy GT3, lecz o „zwykłym”, drogowym modelu – a więc przedstawicielu kategorii, którą twórcy Project Motor Racing do tej pory niemal kompletnie pomijali (nie licząc wypuszczenia Pragi Bohemii jako „oficjalnego” moda do gry w dniu jej premiery).
Studio iRacing uraczyło nas cokwartalnym długim wpisem na swoim blogu, w którym tradycyjnie omówiło plany rozwoju iRacing – zarówno te bliższe, jak i dalsze.
9 września pojawi się następna duża aktualizacja, w której grę czeka – jak co kwartał – zastrzyk nowej zawartości i istotnych zmian w rozgrywce.

Poza najbliższą aktualizacją deweloper podzielił się planami na dalszą przyszłość. Wśród tych poza powstającym od dłuższego czasu nowym silnikiem graficznym – ponoć już bliskim ukończenia – na pierwszy plan wysuwa się zupełnie nowa singleplayerowa forma rozgrywki.
Długo oczekiwany tryb kariery wreszcie również jest bliski ukończenia (ale jeszcze nie podano, kiedy go wypróbujemy), więc twórcy przedstawili, na czym właściwie będzie polegał. Rozwieję od razu wątpliwości: jego wstępna forma nie zapowiada się na żadną wielką rewolucję dla gatunku gier wyścigowych.
Na start znajdziemy w nim siedem osobnych karier (dyscyplin), podzielonych na zawody odpowiadające różnym kategoriom pojazdów. By odblokować wyższe klasy, będziemy musieli wykazać się w niższych, realizując postawione przed nami cele – w razie niepowodzeń grozi nam konieczność rozpoczynania kariery od początku. Otrzymamy przy tym opcje konfiguracji długości sezonów i wyścigów oraz oczywiście poziomu umiejętności AI. Swoje rezultaty porównamy z innymi graczami w rankingach.
Dla mnie najciekawszą cechą trybu kariery jest fakt, że będziemy mogli w nim zakosztować całej zawartości gry bez konieczności płacenia za nią – o ile poświęcimy dość czasu (i wykażemy się umiejętnościami), by ją odblokować w trakcie rozgrywki.
Z czasem możemy oczekiwać rozbudowania kariery o kolejne dyscypliny, a także elementy takie jak zarządzanie zespołem i budżetem oraz opcja zapisywania gry.
Debiut Hot Wheels: Infinite Rush jest już za rogiem (nastąpi 10 września), więc studio Milestone zaserwowało nam przedpremierową atrakcję, bez której nie może obyć się prawie żadna jego gra – plan wydawniczy płatnej zawartości.
Rozwój gry jest obecnie przewidywany do października 2027 roku. Do tego czasu ma wyjść jedenaście pakietów z samochodzikami, zawierających łącznie 44 pojazdy (po cztery na paczkę):
W posiadanie wszystkich tych DLC będzie można wejść, kupując Vehicle Pass (dołączony do gry w edycjach Deluxe i Ultimate). Przypomnę, że obok tego wydane zostanie rozszerzenie Ferrari, zawierające osiem resoraków i nową wyspę dedykowaną tej marce, mieszczącą jej „najbardziej ikoniczne miejsca”. Nie wiemy jeszcze, kiedy Ferrari Expansion Pack trafi do sprzedaży (obstawiam okolice kwietnia 2027, po przerwie w wypuszczaniu małych paczek i na równi z Ferrari Legends Pack).
Ponadto do sieci trafił poniższy zwiastun, na którym deweloper zaprezentował przekrój samochodzików dostępnych w grze i omówił sposoby na poszerzanie swojego parku maszyn, a także poświęcił uwagę edytorowi tras.
Nadrabiam temat przegapiony w poprzednim Motoprzeglądzie, tak jak obiecałem. W sierpniu na Steamie pojawił się projekt Heatwarped, który – choć jest niskobudżetowym „indykiem” – z miejsca przykuł uwagę tysięcy graczy. Wystarczył trailer wsparty wersją demo, które wysłały bardzo klarowną wiadomość: oto będzie naśladowca NFS: Underground 2 tak wierny pierwowzorowi, jak jeszcze dotąd nie była chyba żadna produkcja.
Deweloper Sealime tworzy każdy element gry w taki sposób, by przypominał tamten kultowy tytuł - od stylu graficznego i projektu otwartego świata, przez model jazdy i opcje tuningu aut, po szczegóły w rodzaju pracy kamery czy interfejsu, a nawet AI ze skłonnością do tzw. rubberbandingu.
Efekt? Fala nostalgii rozlewająca się po sercu… i trochę przysłaniająca fakt, że jest to w istocie tylko mały „indyk”, ustępujący pierwowzorowi skalą, walorami produkcyjnymi czy (zwłaszcza) licencjonowaną zawartością. Przynajmniej obecnie. Tym niemniej bawiłem się nieźle, więc będę miał ten tytuł na oku i zachęcam do zagrania w demo (na Steamie) każdego, kto miłuje się w nocnych wyścigach ulicznych i świecie tuningu – a w szczególności w starych odsłonach serii Need for Speed.
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic
GRYOnline
Gracze
OpenCritic
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Krzysztof Mysiak
Z GRYOnline.pl związany od 2013 roku, najpierw jako współpracownik, a od 2017 roku – członek redakcji, znany także jako Draug. Obecnie szef Encyklopedii Gier. Zainteresowanie elektroniczną rozrywką rozpalił w nim starszy brat – kolekcjoner gier i gracz. Zdobył wykształcenie bibliotekarza/infobrokera – ale nie poszedł w ślady Deckarda Caina czy Handlarza Cieni. Zanim w 2020 roku przeniósł się z Krakowa do Poznania, zdążył zostać zapamiętany z bywania na tolkienowskich konwentach, posiadania Subaru Imprezy i wywijania mieczem na firmowym parkingu.